Karp w Wigilię to komunistyczny wymysł a nie wiekowa tradycja

Karp

Karp (Cyprinus carpio) to gatunek słodkowodnej ryby, osiągającej przeciętnie wagę ok. 30 kg oraz długość ok. 1 m. Karp pochodzi z Azji. Najwcześniej karp był hodowany w Chinach.


W Europie ryba pojawiła się prawdopodobnie około roku 350 p.n.e. Największy wyłowiony w Polsce karp ważył około 34 Kg i miał długość około 110 cm. Światowy rekord stanowił jednak o wiele cięższy egzemplarz o wadze około 46 kilogramów!


Co roku odbywa się w Polsce masowe znęcanie się nad tymi bezbronnymi rybami. Karpie są męczone, następnie masakrowane w domóstwach, często w obecności dzieci. Paradoksalnie okrucieństwa te dzieją się w dzień Wigilii Bożego Narodzenia!

Wiele Polaków żyje od zawsze z przekonaniem, że świąteczny karp wywodzi się z wiekowej polskiej bądź europejskiej tradycji. Nie ma w tym przekonaniu ani ziarna prawdy.

Karp to przede wszystkim ryba wywodząca się z Azji, a nie z Polski czy Europy. W jaki sposób azjatycka ryba stała się symbolem polskiej wigilijnej tradycji?

Polska tradycja od dawien dawna wymagała obecności ryby na wigilijnym stole, lecz nie koniecznie karpia. Dawniej nie znano jednak odpowiednich sposobów na transport ryb znad morza na duże odległości. Wyjątkiem był solony śledź, który w Polsce od zawsze gościł na wigilijnych stołach. Żadna inna ryba nie jest jednak tak łatwa w hodowli jak karp. Hodowle karpi można prowadzić praktycznie wszędzie, a ryby mogą być szybko wyławiane w okresie wyprzedzającym święta. Ryba adaptuje się szybko do nowych warunków i jest bardzo wytrzymała. Karp jest tak odporny, że hodowcy często trzymają go w brudnej wodzie, pełnej różnego rodzaju zanieczyszczeń, w tym głównie rybich odchodów. W ten sposób karp nabiera odpowiedniego smaku, kojarzącego się z „przyrodą”. Gdy karpie w stawach hodowlanych karmione są ziarnem przenicy lub w inny naturalny sposób, to dorastają przez okres 3 lat. Kiedy jednak hodowca karmi ryby różnego rodzaju granulatami, karpie są gotowe do połowu (i odpowiednio strute) już po 2 latach.

Karp na każdym wigilijnym stole! Obejrzyj film, a przestaniesz męczyć żywe karpie

W polskiej powojennej rzeczywistości karp był najtańszą i najłatwiej dostępną rybą, a wówczas o pokarm było naprawdę trudno. Polski komunistyczny działacz Hilary Minc (1905-1974) najwidoczniej nie zdawał sobie sprawy z efektów jakie miało by przynieść głoszone przez niego w latach 1949-1952 hasło „karp na każdym wigilijnym stole”. I tak się wszystko zaczęło! Karp na wigilijnym stole nie jest bowiem efektem pradawnej polskiej tradycji, lecz wyłącznie skutkiem powojennej komunistycznej propagandy. Promowano karpia, ponieważ był on jedynym wówczas wyborem na wigilijny stół. Niedrogi, łatwo dostępny i bardzo odporny. Tuż po wojnie, w okresie świątecznym, w komunistycznych zakładach pracy był dostępny świeży karp, ponieważ nie było ani śledzi ani innych ryb do wyboru, a na dodatek nie było w domach lodówek, więc trzymano żywego karpia w wannach. Ludzie jakoś się do tego z czasem przyzwyczaili i tak już to zostało. Powojenny komunistyczny zwyczaj świątecznego karpia utrzymuje się niestety nawet do dziś, być może z powodu świątecznego ogólnego otępienia umysłów lub z przyczyny braku świadomości ze strony dużej części społeczeństwa.

Kilkudziesięcioletni polski zwyczaj jedzenia karpia na święta niesie za sobą działania szczególnie okrutne dla ryb. W wielu przypadkach naruszane są podstawowe przepisy ustawy o ochronie zwierząt. Ryby trzymane są w wannach z wodą, gdzie przechodzą okropne męki. Na dodatek, wyciągane z wanien wymęczone karpie, są brutalnie mordowane, nawet w obecności dzieci. Jest to unikatowy na skalę europejską, nieetyczny i bardzo okrutny ewenement. Dzieje się to powtarzam, tylko i wyłącznie w Polsce! W żadnym innym europejskim Państwie nie ma takiego zwyczaju znęcania się nad rybami.

IMAGE(/sites/default/files/private/karp_0.jpg)

Aby podtrzymać ten okrutny zwyczaj zapewne najbardziej zależy hodowcom karpi. W Polsce przed świętami sprzedaje się z roku na rok około 15 tysięcy ton karpi. To jest prawdziwy holokaust !

Dlaczego okres wigilijny musi się wiązać z tak okrutnym traktowaniem karpi? Ryba jest najpierw brutalnie wyławiana ze stawów hodowlanych, potem transportowana tirami do sklepów, przechowywana w pojemnikach z wodą bądź beczkach, po sprzedaży jest wkładana do foliowych toreb, a następnie wrzucana do wanny u klienta końcowego. W końcu ryba jest brutalnie mordowana, często uderzeniem młotka w główę! To jest okrucieństwo! Karp przechodzi w ten sposób wielkie męki i niewyobrażalne cierpienia. Ryba odczuwa przecież bół i cierpienie, podobnie do człowieka.

Co możemy zrobić, aby uchronić karpie przed cierpieniem? Przede wszystkim można zrezygnować ze spożywania tej ryby na święta. Można również zrezygnować z zakupu żywej ryby, stawiając na karpia w płatach. Młode pokolenia polaków powoli zaczynają rezygnować z trzymania karpia w wannach. Coraz to częściej karp kupowany jest w postaci płatów, co pozwala zaoszczędzać rybie sporą część cierpień.

Komentarze

Rybie cierpien a mi roboty :-)

co ja czytam... gdzieś w sieci było że rośliny też czują ból, a może nawet rozpacz

Roczna produkcja żywca w Polsce: wołowina 700 tys ton, wieprzowina 2000 tys ton, drób 2300 tys ton. Ale 17 tys ton karpia to holocaust. Ręce z gaciami opadają.

Ale być może autorom tego artykułu chodzi o to, że bydła, wieprza czy kurczaka nie kupujesz żywych, nie przewozisz tych zwierząt do domu i nie trzymasz ich w ciasnej klatce, w której przechodziłyby okropne męki, a potem nie mordujesz ich brutalnie, dodatkowo np. przy dzieciach. Być może chodzi tutaj o zwrócenie uwagi na niepotrzebne powodowanie cierpienia tych niwinnych stworzeń. Karpie w okresie świątecznym traktowane są naprawdę brutalnie.

... i starają się jej bronić pomijając sporo istotnych faktów z historii znacznie bardziej odległej niż PRL.
http://naszczas2002.tripod.com/058/ryby.html

Brutalność jest wpisana ludzką w naturę. Ktoś może być fanem jednorożców, różowych kucyków, żywić się wyłącznie fotosyntezą ale to tylko moda wykształcona u ludzi nie muszących martwić się codziennie o własny byt.

przepraszam cię rybko :(
om nom nom nom nom nom

miliony wymordowanych żydów to jest "prawdziwy" holokaust
tysiące zabitych karpi to jest znęcanie się nad zwierzętami.
Nazywajcie rzeczy po imieniu, bo niedługo napiszecie do prokuratury żeby się zajęła sprawą gołębia, którego rozjechał wasz sąsiad. O sorry, "zamordował".

W odniesieniu do brutalnie wymordowanych przez nazistów Żydów, termin Holokaust powinien być pisany z dużej litery! Z małej litery słowo holokaust może mieć o wiele szersze znaczenie. W Wikipedii czytamy: "Czasem termin bywa używany w znaczeniu jeszcze szerszym, wykraczającym poza dzieje nazizmu (przykładowo, bywa odnoszony do ludobójstwa tureckiego na Ormianach). Słowo „holocaust” pisze się wówczas jednak małą literą."

Nie wiem jak inne osoby, które natkneły się na ten artykuł, lecz jeżeli chodzi o mnie, to muszę przyznać, że po przeczytaniu tego tekstu, zdałam sobię sprawę z ludzkiej głupoty. Poszukałam w sieci i rzeczywiście zwyczaj jedzenia karpia na Święta jest tylko polski. Nigdzie na całym świecie nie ma takiej Wigilijnej tradycji. Z drugiej jednak strony, nie jesteśmy jedynym krajem na świecie, gdzie mają miejsce tego typu okrutne praktyki ze zwierzęcymi ofiarami. W Stanach Zjednoczonych popularne Święto Dziękczynienia niesie za sobą masakrę milionów biednych indyków. W Hiszpanii odbywaja się brutalne i powszechnie krytykowane walki byków. Człowiek, jako jedyna istota na tej planecie, oprócz wirusów i bakterii, niesie za sobą kompletne spustoszenie. Temat ten jest według mnie wart głębokiego przemyślenia.

Taka jest niestety ludzka natura. Brutalna. Jesteśmy egoistami i robimy wszystko dla własnej przyjemności. Nic poza tym. Człowiek przez cały czas rozmyśla i kombinuje jak by tu zrobić aby było mu dobrze, często nie zważając na los innych osób, a co dopiero zwierząt. Jemy przeważnie to co nam smakuje. Niektórzy jednak eksperymentują, głównie idąc za dominującymi trendami. Z mojego doświadczenia bez jedzenia mięska nie da się normalnie funkcjonować. Jakiś czas temu próbowałam nie jeść mięsa bo chciałam łatwiej utrzymać idealną wagę. Posłuchałam koleżanki, która w taki sposób zrzuciła parę kilogramów. Przez okres 4 miesięcy odżywiałam się sałatkami owocowymi, warzywami gotowanymi na parze oraz kefirami. Przykładowo rano porcja kefiru, kromka czarnego chleba, obiad jakieś warzywa na parze, kolacja surówka + sok warzywny. Po 4 miesiącach czułam się bardzo kiepsko i nie miałam chęci ani siły na siłownię, w której ćwiczę od około 5 lat, a zawsze wcześniej miałam siłę na treningi. Rano nie miałam siły wstawać by udać się do pracy. Lekarz zalecił badania krwi i okazało się że miałam początki anemii. Lekarz zalecił mi jedzenie mięsa, głównie mięs czerwonych. Dodatkowo dostałam receptę na jakieś minerały i witaminy, których jednak nie kupiłam. Samo jedzenie mięsa przywróciło mi zdrowie w ciągu 2 tygodni. Powtórzyłam badania i było już wszystko w normie, a jednocześnie odzyskałam chęć i siłę na ćwiczenia w siłowni. Z dietą nie ma co eksperymentować. Należy zjadać to na co mamy akurat ochotę. Nie jedzenie mięsa czy ryb to według mojego doświadczenia wielka bzdura, ale niech każdy robi jak uważa.

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Comments Block 2

Autor: Misia90
Komentarz:

Taka jest niestety ludzka natura. Brutalna. Jesteśmy egoistami i robimy wszystko dla własnej przyjemności. Nic poza tym. Człowiek przez cały czas rozmyśla i kombinuje jak by tu zrobić aby było mu dobrze, często nie zważając na los innych osób, a co dopiero zwierząt. Jemy przeważnie to co nam smakuje. Niektórzy jednak eksperymentują, głównie idąc za dominującymi trendami. Z mojego doświadczenia bez jedzenia mięska nie da się normalnie funkcjonować. Jakiś czas temu próbowałam nie jeść mięsa bo chciałam łatwiej utrzymać idealną wagę. Posłuchałam koleżanki, która w taki sposób zrzuciła parę kilogramów. Przez okres 4 miesięcy odżywiałam się sałatkami owocowymi, warzywami gotowanymi na parze oraz kefirami. Przykładowo rano porcja kefiru, kromka czarnego chleba, obiad jakieś warzywa na parze, kolacja surówka + sok warzywny. Po 4 miesiącach czułam się bardzo kiepsko i nie miałam chęci ani siły na siłownię, w której ćwiczę od około 5 lat, a zawsze wcześniej miałam siłę na treningi. Rano nie miałam siły wstawać by udać się do pracy. Lekarz zalecił badania krwi i okazało się że miałam początki anemii. Lekarz zalecił mi jedzenie mięsa, głównie mięs czerwonych. Dodatkowo dostałam receptę na jakieś minerały i witaminy, których jednak nie kupiłam. Samo jedzenie mięsa przywróciło mi zdrowie w ciągu 2 tygodni. Powtórzyłam badania i było już wszystko w normie, a jednocześnie odzyskałam chęć i siłę na ćwiczenia w siłowni. Z dietą nie ma co eksperymentować. Należy zjadać to na co mamy akurat ochotę. Nie jedzenie mięsa czy ryb to według mojego doświadczenia wielka bzdura, ale niech każdy robi jak uważa.

Data publikacji: czwartek, 25 Grudzień, 2014 - 19:21
Autor: Alex (niezweryfikowany)
Komentarz:

Nie wiem jak inne osoby, które natkneły się na ten artykuł, lecz jeżeli chodzi o mnie, to muszę przyznać, że po przeczytaniu tego tekstu, zdałam sobię sprawę z ludzkiej głupoty. Poszukałam w sieci i rzeczywiście zwyczaj jedzenia karpia na Święta jest tylko polski. Nigdzie na całym świecie nie ma takiej Wigilijnej tradycji. Z drugiej jednak strony, nie jesteśmy jedynym krajem na świecie, gdzie mają miejsce tego typu okrutne praktyki ze zwierzęcymi ofiarami. W Stanach Zjednoczonych popularne Święto Dziękczynienia niesie za sobą masakrę milionów biednych indyków. W Hiszpanii odbywaja się brutalne i powszechnie krytykowane walki byków. Człowiek, jako jedyna istota na tej planecie, oprócz wirusów i bakterii, niesie za sobą kompletne spustoszenie. Temat ten jest według mnie wart głębokiego przemyślenia.

Data publikacji: środa, 24 Grudzień, 2014 - 19:16
Autor: Hania78 (niezweryfikowany)
Komentarz:

W odniesieniu do brutalnie wymordowanych przez nazistów Żydów, termin Holokaust powinien być pisany z dużej litery! Z małej litery słowo holokaust może mieć o wiele szersze znaczenie. W Wikipedii czytamy: "Czasem termin bywa używany w znaczeniu jeszcze szerszym, wykraczającym poza dzieje nazizmu (przykładowo, bywa odnoszony do ludobójstwa tureckiego na Ormianach). Słowo „holocaust” pisze się wówczas jednak małą literą."

Data publikacji: wtorek, 23 Grudzień, 2014 - 16:32
Autor: Grześ (niezweryfikowany)
Komentarz:

przepraszam cię rybko :(
om nom nom nom nom nom

miliony wymordowanych żydów to jest "prawdziwy" holokaust
tysiące zabitych karpi to jest znęcanie się nad zwierzętami.
Nazywajcie rzeczy po imieniu, bo niedługo napiszecie do prokuratury żeby się zajęła sprawą gołębia, którego rozjechał wasz sąsiad. O sorry, "zamordował".

Data publikacji: wtorek, 23 Grudzień, 2014 - 14:36
Autor: fisheater (niezweryfikowany)
Komentarz:

... i starają się jej bronić pomijając sporo istotnych faktów z historii znacznie bardziej odległej niż PRL.
http://naszczas2002.tripod.com/058/ryby.html

Brutalność jest wpisana ludzką w naturę. Ktoś może być fanem jednorożców, różowych kucyków, żywić się wyłącznie fotosyntezą ale to tylko moda wykształcona u ludzi nie muszących martwić się codziennie o własny byt.

Data publikacji: wtorek, 23 Grudzień, 2014 - 13:00
Autor: Marcin E. (niezweryfikowany)
Komentarz:

Ale być może autorom tego artykułu chodzi o to, że bydła, wieprza czy kurczaka nie kupujesz żywych, nie przewozisz tych zwierząt do domu i nie trzymasz ich w ciasnej klatce, w której przechodziłyby okropne męki, a potem nie mordujesz ich brutalnie, dodatkowo np. przy dzieciach. Być może chodzi tutaj o zwrócenie uwagi na niepotrzebne powodowanie cierpienia tych niwinnych stworzeń. Karpie w okresie świątecznym traktowane są naprawdę brutalnie.

Data publikacji: poniedziałek, 22 Grudzień, 2014 - 23:06
Autor: Yogers (niezweryfikowany)
Komentarz:

Roczna produkcja żywca w Polsce: wołowina 700 tys ton, wieprzowina 2000 tys ton, drób 2300 tys ton. Ale 17 tys ton karpia to holocaust. Ręce z gaciami opadają.

Data publikacji: poniedziałek, 22 Grudzień, 2014 - 22:37
Autor: konteks (niezweryfikowany)
Komentarz:

co ja czytam... gdzieś w sieci było że rośliny też czują ból, a może nawet rozpacz

Data publikacji: poniedziałek, 22 Grudzień, 2014 - 20:22
.
Autor: Peter (niezweryfikowany)
Komentarz:

Rybie cierpien a mi roboty :-)

Data publikacji: poniedziałek, 22 Grudzień, 2014 - 18:55