Gdzie czyhają na nas patogeny. Treść nie dla wrażliwych!

Niebezpieczne patogeny

Przebywając w miejscach publicznych mamy styczność z różnymi przedmiotami, które często nie są tak czyste jak mogło by się nam wydawać. Ludzie niekiedy zachowują się mało higienicznie, stwarzając w ten sposób zagrożenie nie tylko dla innych, lecz także dla samych siebie. Jednak, w przeciwieństwie do ogólnie panujących przekonań, najgroźniejsze drobnoustroje nie znajdują się w miejscach takich jak publiczne toalety. Przedmioty, których nigdy o to nie podejrzewałeś, często bywają siedliskami najbardziej niebezpiecznych patogenów.

Bakterie są praktycznie wszędzie, lecz tylko kilka procent z nich to chorobotwórcze patogeny. Niebezpieczne drobnoustroje czyhają na nas w najbardziej niespodziewanych miejscach. Aby ograniczyć ryzyko różnego rodzaju infekcji, warto zapoznać się z najbardziej popularnymi siedliskami nie tylko bakterii, lecz także wirusów i pasożytów. W przeciwieństwie to panujących na ten temat przekonań, w publicznych toaletach patogenów jest najmniej, gdyż miejsca te bywają regularnie i starannie dezynfekowane. Gdzie zatem przebywają najgorsze patogeny?

Przebywając w miejscach publicznych dotykamy różnych przedmiotów, na których inne osoby mogły pozostawić groźne patogeny, w tym bakterie kałowe i pasożyty! Ludzie bowiem często zachowują się niezbyt higienicznie, szkodząc samym sobie i innym. Niektórzy wydmuchują nos w rękaw lub nawet w samą dłoń i wycierają o spodnie lub strzepują wydzieliny na podłogę czy chodnik, kaszlą zasłaniając usta dłonią, inni udają się do publicznej toalety, po czym wychodząc z niej nie myją rąk, a są też tacy, którzy publicznie dłubią w nosie, zdrapują strupy z ran, wyciskają sobie pryszcze w publicznej toalecie, strzepują dłońmi łupież z głowy, obgryzają paznokcie, wydłubują resztki jedzenia, które utkwiły pomiędzy zębami. Małe dzieci zainfekowane owsikami i podobnymi robakami nie krępują się niczym i swobodnie wsuwają ręce do spodni aby podrapać się tam gdzie swędzi. Wówczas jaja pasożytów gromadzą się na dłoniach, a z nich przedostają się do dotykanych przedmiotów. To wszystko jest bardzo obrzydliwe, ale nie ukrywajmy prawdy: takie sceny się niestety zdarzają w galeriach handlowych, na siłowniach, w środkach komunikacji miejskiej, a nawet w restauracjach.

Kontrole Sanepidu regularnie wykazują obecność bakterii kałowych i jaj pasożytów na wózkach sklepowych. Podczas niedawnej kontroli na terenie województwa wielkopolskiego przeprowadzono badania w ponad 700 sklepach, którego efektem było wystawienie 42 mandatów na łączną kwotę 9,3 tys. zł. To, co najbardziej zaniepokoiło inspektorów, to brak odpowiednich procedur mycia i dezynfekcji wózków. Dla przykładu, w sieci sklepów Biedronka wózki są dezynfekowane tylko 2 razy w roku!

Dr inż. Damian Andrzejewski wyjaśnia: "Wysoce lekooporne bakterie mogą znaleźć się nawet na ekranie smartfona. Pobrane stamtąd wymazy czystościowe wykazały obecność szczepów gronkowca opornych na metycylinę. Kolejną lekooporną bakterię - Staphylococcus epidermidis MRSCN, znaleziono zarówno na tramwajowym uchwycie, na uchwycie wózka z hipermarketu, oraz na klamce domowych drzwi"

Telefon, portfel, karty kredytowe

Przeprowadzone w 2015 roku przez Williama DePaolo badania naukowe na Wydziale Mikrobiologii i Immunologii Molekularnej Uniwersytetu Południowej Kaliforni dowodzą, że jeden telefon komórkowy może być siedliskiem 10-12 rodzajów grzybów i bakterii, podczas gdy na desce sedesowej znaleźć można średnio trzy gatunki mikrobów. Zespół z National Centre for Cell Science (NCCS) w Pune opisał bytujące na wyświetlaczach smartfonów nowe formy życia. Zidentyfikowano dwa nowe gatunki mikrobów oraz jeden gatunek grzyba, których nigdy wcześniej nie opisano w literaturze naukowej.

Telefon komórkowy, portfel i karty kredytowe to przedmioty z którymi masz praktycznie ciągłą styczność przebywając w miejscach publicznych takich jak biuro, sklepy, apteki, przychodnie czy restauracje lub przemieszczają się po różnych zakątkach miasta.

Ludzie dotykają brudnymi rękoma różnych przedmiotów, takich jak klamki do drzwi w toaletach, sklepowe wózki, towar na półkach sklepowych, przymierzane ubrania w przymierzalniach, klawiatury bankomatowe, czytniki do kart kredytowych itp. Ty również dotykasz tych samych przedmiotów, a potem bierzesz telefon do ręki, wyciągasz portfel i kartę kredytową aby zapłacić za zakupy. Wszystkie te świństwa gromadzą się nie tylko na Twoich dłoniach, które prędzej czy później umyjesz mydłem, lecz także na Twoim portfelu, telefonie i na kartach kredytowych! Praktycznie jest ich tam tyle samo co na banknotach i monetach, które są w stałym obiegu! Strach pomyśleć, ale niestety taka jest prawda. Jak zmniejszyć ryzyko? Wystarczy te przedmioty regularnie dezynfekować np. przecierając je szmatką delikatnie nasączoną preparatem niszczącym grzyby, bakterie i wirusy. Pamiętaj również, jeśli masz zamiar spożywać jedzenie w miejscach publicznych, o uprzednim umyciu lub dokładnym zdezynfekowaniu rąk.

Ostrożnie z wodą święconą

Kilka lat temu polski Sanepid wydał ostrzeżenie dotyczące wody święconej w kościołach. Instytut Higieny i Immunologii Stosowanej w Wiedniu opublikował wówczas wyniki badań zawartości wody święconej w wybranych kościołach na całym świecie. W 86 procentach przypadków przebadanej wody święconej wykryto bakterie E. Coli i Enterokoki w niebezpiecznych dla ludzkiego zdrowia stężeniach. Z tego typu patogenami nie ma żartów, ponieważ mogą one wywołać bardzo groźne choroby.

Aby zminimalizować zagrożenie zakażeń, na ciekawy pomysł wpadł pewien włoski kapłan, który wymyślił specjalny dozownik wydzielający wiernym krople bez konieczności zanurzania dłoni w kropielnicy. W Polsce problem może być jeszcze większy, ponieważ Sanepid oficjalnie nie ma dostępu do miejsc kultu, jednak zdaniem wypytanego na ten temat polskiego franciszkanina problem wynika z nie mycia rąk przez wiernych. Zdaniem kapłana, aby zrozumieć czemu w wodzie święconej znajdują się bakterie kałowe, wystarczy się przyjrzeć temu ile osób wychodzi z publicznych toalet bez mycia rąk. Najgorsze jest jednak to, że bezpośrednio po wyjściu z kościoła, wiele osób kupuje i spożywa jedzenie rękoma w miejscach publicznych, oczywiście bez zachowania jakichkolwiek środków ostrożności.

Publiczne środki transportu

Trudno jest nie złapać za poręcz, uchwyt czy pręt korzystając ze środków komunikacji miejskiej. Jednak publiczne środki transportu to jedne z największych siedlisk groźnych dla ludzi patogenów, szczególnie w dużych miastach. Ludzie nie myją rąk, a potem trzymają się poręczy i uchwytów w metrze, autobusach i tramwajach.

Naukowcy z London Metropolitan University przeanalizowali patogeny znalezione w londyńskim systemie komunikacji. Podczas badań wykryto 121 różnych bakterii, spośród których aż 9 wyjątkowo niebezpiecznych dla ludzi. Badacze znaleźli tam, między innymi, szczególnie groźnego gronkowca złocistego, który odpowiedzialny jest za zachorowania na często śmiertelny zespół wstrząsu toksycznego. Jasne, że Polska to nie Wielka Brytania, a Warszawa to nie Londyn, jednak u nas sytuacja wcale nie prezentuje się w lepszych barwach!

Problem przybiera na wadze szczególnie zimą, gdy z komunikacji miejskiej dużo chętniej korzystają bezdomni, którym niestety trudno zadbać o gruntowną higienę. Pasażerowie niekiedy miewają nieopatrzone i nie całkiem zagojone skaleczenia na dłoniach, palcach, z których małe ilości krwi mogą przedostać się do dotykanych przez nich poręczy i uchwytów. Nawet minimalna ilość skażonej krwi wystarczy aby zarazić innych żółtaczką typu B lub C.

Epidemiolog dr W. Ian Lipkin, który bada bakterie w Nowym Jorku, zawsze używa rękawiczek w metrze, ponieważ różnego rodzaju patogeny są w stanie przetrwać tam najdłużej, gdyż do tuneli nie docierają promienie słoneczne, które skutecznie unieszkodliwiają przynajmniej część z nich.

Według Sanepidu typowym siedliskiem bakterii w miejscach publicznych są nie tylko podłogi, zarówno w budynkach jak i pojazdach, lecz także poręcze, uchwyty i tapicerka siedzisk. Z oficjalnych źródeł informacji wynika, że w Warszawie zarówno wagony metra jak i autobusy są dezynfekowane tylko 2 razy w roku, natomiast tramwaje raz w miesiącu oraz dodatkowo w przypadku zabrudzeń odchodami czy krwią. Według rzecznika prasowego Warszawskiego Metra siedzenia są myte co dwa tygodnie, oprócz codziennego tak zwanego ogólnego sprzątania, które oczywiście nie usuwa z wagonów groźnych patogenów. Tego typu środki ostrożności niestety nie zapewniają pasażerom odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa, szczególnie w sezonie grypowym.

Wyniki specjalnego raportu przygotowanego na zlecenie marki Detoll i Centrum Zdrowia Dziecka są oszałamiające! Na poręczach, uchwytach czy fotelach środków komunikacji miejskiej w Warszawie badacze wykryli bardzo groźne patogeny. W pobranych próbkach znajdowały się, między innymi, gronkowce złociste, paciorkowce kałowe, tlenowe pałeczki gram (-), pałeczki okrężnicy i grzyby. Wszystkie te mikroorganizmy wywołują u człowieka bardzo groźne schorzenia, często zagrażające życiu.

Dr. Marek Cebula ostrzega, że najważniejszą zasadą jest to, by po wyjściu na przykład z autobusu nie dotykać dłońmi ust. W przeciwnym razie można zainfekować się bakteriami z grupy gronkowców, odpowiedzialnych za problemy przewodu pokarmowego, grypę żołądkową czy grzybicę międzypalczastą. W ten sposób można też zarazić się niebezpiecznymi pasożytami. Wszystko zależy od tego, ile patogenów przyjmiemy i jak bardzo jesteśmy na nie odporni.

Przychodnie lekarskie

Przychodnie lekarskie, szczególnie te, w których nie wydzielono osobnego wejścia dla dzieci zakaźnie chorych, to prawdziwe wylęgarnie patogenów. Największe zagrożenie stanowią tam kąciki zabaw dla małych dzieci, bowiem najwięcej patogenów pozostaje na obślinianych przez chorych maluchów zabawkach. Takimi zainfekowanymi zabawkami najłatwiej się zarazić, tym bardziej, że małe dzieci co chwile wkładają palce do buzi!

Nigdy nie pozwalaj swoim dzieciom bawić się w takich kącikach! Jeśli musisz udać się do przychodni, to preferuj te z przewidzianym osobnym wejściem dla dzieci zakaźnie chorych. Szczególnie w sezonie grypowym unikaj dotykania znajdujących się tam przedmiotów, klamek do drzwi i tym podobnych rzeczy, a jeśli już będzie to konieczne i nieuniknione, to po powrocie do domu dokładnie umyj ręce!

Bibliografia:

Wp Finanse - Wózki sklepowe brudniejsze niż publiczna toaleta. Wynalazł dla nich myjnie, ale żadna z sieci jej nie chce
Mamatoja.pl - Bakterie na twoim telefonie są równie groźne, jak te w publicznej toalecie!
Tabletowo.pl - Naukowcy odkryli 3 nowe gatunki mikrobów, które żyją… na telefonach komórkowych
Życie Warszawy – Bakterie wirusy i grzyby to pasażerowie na gapę
Gazeta.pl - Bakterie kałowe w wodzie święconej? Sanepid: "Nie mamy wstępu do kościołów". Ksiądz: "Woda jest brudna, bo nie myjemy rąk"
Styl.pl – Jak zabezpieczyć się przed bakteriami w transporcie publicznym
UK-Polish Community Online - Dziewięć śmiercionośnych bakterii znaleziono w londyńskim metrze