NIK przygląda się szpitalnym posiłkom. Szokująca prawda o daniach serwowanych pacjentom!

Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się jadłospisom placówek leczniczych oraz firm cateringowych dostarczających jedzenie do szpitali. W większości przeanalizowanych przypadków pacjenci byli karmieni żywnością nieadekwatną do ich stanu zdrowia, ale to niestety nie koniec przykrych niespodzianek.

To co jemy ma ogromny wpływ na nasze zdrowie. Źle skomponowany jadłospis może nie tylko otwierać furtkę licznym chorobom, ale także mocno pogarszać zdrowie osób, które już na coś chorują, lub są w stanie rekonwalescencji. Posiłki ze zbyt niską zawartością istotnych składników odżywczych mogą przyczyniać się do niedokrwistości, niedotlenienia, nadciśnienia tętniczego i wielu innych zaburzeń funkcjonowania organizmu.

Szpitalne jedzenie


Specjaliści z NIK przyjrzeli się posiłkom serwowanym w kilkudziesięciu szpitalach. W zdecydowanej większości placówek pacjenci dostawali posiłki całkowicie niedopasowane do ich kondycji zdrowotnej, sporządzone z wątpliwej jakości składników i o niewłaściwych wartościach odżywczych!

Prezes NIK ostrzega przed nadmiarem niektórych substancji w posiłkach, takich jak na przykład witamina A, która w zbyt dużych stężeniach może okazywać się toksyczna. W większości szpitalnych dań stwierdzono także zbyt duże ilości soli.

Z kontroli przeprowadzonych przez NIK wynika, że znaczna część pacjentów otrzymuje posiłki zbyt ubogie w warzywa i owoce. W szpitalnym jadłospisie jest za dużo czerwonego mięsa, tłustych wędlin, konserw i przetworzonej żywności. Zamiast masła pacjentom serwowany jest "tłuszcz mleczny do smarowania", zamiast sera "suszony hydrolizat białkowy o smaku i aromacie sera". Chorzy i rekonwalescenci nie dostają jogurtu, mleka acidofilnego, ani ryb morskich (źródło 1). No i jak tu mówić o powrocie do zdrowia, skoro jedzenie zamiast odżywiać organizm chorych, dodatkowo go obciąża?

NIK podkreśla, że organy sprawujące nadzór nad szpitalnym jadłospisem nie są wyposażone w jakiekolwiek narzędzia prawne służące do oceny jakości posiłków, a wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Sanitarnej przekazywane szpitalom mają jedynie charakter pism z zaleceniami, których wdrożenie jest dobrowolne, a na ogół do niego nie dochodzi!
Szokujący może być fakt, że w części szpitali w ogóle nie było dietetyków, a tam gdzie byli zatrudnieni, pacjenci nie zawsze mieli zapewnioną właściwą opiekę dietetyczną. Na jednego dietetyka przypadało ponad siedmiuset pacjentów. W związku z panującą sytuacją szpitalni specjaliści do spraw żywienia często przygotowywali jadłospisy nierzetelnie, dania okazywały się być źle zbilansowane i nieadekwatne do stanu zdrowia pacjentów.

Najgorsza była sytuacja panująca w szpitalach, które korzystały z usług zewnętrznych firm cateringowych. W prawie połowie z nich dietetyków w ogóle nie było, zupełnie nie przyglądano się też jadłospisom!

Bibliografia:

1 - NIK - Posiłki w szpitalach nieadekwatne do stanu zdrowia pacjentów