Czy tatuaże zaburzają pracę układu odpornościowego i niszczą nasze zdrowie?

Jak podaje CBOS, w Polsce jedna na osiem dorosłych osób - 10 proc. mężczyzn i 6 proc. kobiet - nosi na swoim ciele tatuaże. Poza granicami naszego kraju odsetek ten jest jeszcze wyższy. W Polsce tatuują się przeważnie osoby młode, najczęściej w przedziale wiekowym 25-34 lat. Najczęściej tatuaże powstają na ramieniu, dłoniach oraz plecach. Znaczna część osób ozdabiających skórę barwnikami robi to, ponieważ pragnie zwrócić na siebie uwagę. Niecała połowa tych ludzi kieruje się modą i najnowszymi trendami. Wielbiciele wzorów na skórze uwielbiają także podkreślać własną indywidualność.

Choć z biegiem czasu zmieniała się jego funkcja i postrzeganie, tatuaż znany jest ludzkości od tysiącleci. Nie zawsze kojarzył się pozytywnie, gdyż na przestrzeni wieków tatuowano m.in. niewolników i skazańców. Konkretne wzory na skórze mogły również oznaczać przynależność do jakiejś grupy, pozycję społeczną, czy po prostu służyły jako ozdoba ciała.

Czy tatuaże są zdrowe?

Dzisiejsi mistrzowie tatuażu mają do dyspozycji wielokolorowe barwniki i nowoczesne narzędzia, a z ich pomocą są w stanie tworzyć na skórze prawdziwe dzieła sztuki. Czy posiadanie takiej ozdoby jest jednak w pełni bezpieczne mając na uwadze nasze zdrowie?

Tatuaże mogą powodować przejściowe i długotrwałe problemy ze zdrowiem



Tatuaż wiąże się ze względnie niemałą ingerencją w skórę. Nie tylko naruszana jest jej ciągłość, lecz wstrzykiwane są w nią barwniki. Tego rodzaju działania nierzadko przyczyniają się do problemów zdrowotnych.

Ozdoby skóry w studiach tatuażu tworzy się dziś za pomocą specjalistycznych mechanicznych narzędzi. Mała igła jest w stanie przebić skórę od 50 do nawet 3 tys. razy na minutę, zostawiając w skórze właściwej niewielkie kropelki barwnika. Niestety ma to swoje odbicie na układzie odpornościowym, który w skutek takiego działania stawiany jest w stan alertu i zleca wyspecjalizowanym komórkom pochłanianie tuszu. Jednak, kiedy już to zrobią, komórki z tuszem w środku pozostają na miejscu! Łatwo zatem wydedukować, że wielokrotne przebijanie skóry, a co więcej, wprowadzanie do niej obcej substancji może stwarzać zagrożenie dla zdrowia.

Naukowcy z NYU Langone Medical Center odkryli, że 6 proc. dorosłych mieszkańców Nowego Jorku, którzy zdecydowali wytatuować własne ciało, miało po tym jakieś powikłania zdrowotne - wysypkę, silne swędzenie, czy opuchliznę. Niektóre z tych dolegliwości utrzymywały się przez całe miesiące, a nawet latami (źródło 1).

Niektóre z powikłań po tatuażach można leczyć środkami przeciwzapalnymi, inne mogą wymagać trudniejszych procedur, np. zabiegu laserowego, a nawet usunięcia ozdobionego fragmentu skóry. Oprócz przewlekłych problemów ze zdrowiem, u około 10 proc. wytatuowanych osób występowały również krótkotrwałe dolegliwości, takie jak wydłużone gojenie się ran, ból, opuchlizna, czy infekcje. Badacze odnotowali, iż najdłużej utrzymujące się powikłania zdrowotne miały miejsce najczęściej przy dwóch konkretnych kolorach tuszu - czerwonym i czarnym. Czerwony tusz spowodował aż 44 proc. przypadków komplikacji, choć był stosowany tylko w 36 proc. tatuaży.

Zagrożenie wynika zatem z przebijania skóry, w czasie którego mogą do niej wniknąć różnego rodzaju patogeny, a także z użycia samych tuszy, w których składzie mogą być obecne potencjalnie szkodliwe substancje.

Tatuaże - Niebezpieczne tusze



Działanie salonów tatuażu podlega regulacjom Sanepid. Pomimo, iż z dostępnych badań wynika, że wiele salonów zdaje sobie sprawę z ryzyka związanego na przykład z możliwością zakażenia wirusem HCV i podejmuje konieczne działania by temu przeciwdziałać, to niestety skład tuszów nie jest na razie w Polsce w pełni uregulowany. Tusze do tatuowania ciała nie są w świetle przepisów uznawane ani za kosmetyki, ani za wyroby medyczne, a zatem nie muszą podlegać reżimom specyficznej produkcji. Prawo Unii Europejskiej zobowiązuje jednak właścicieli gabinetów tatuażu do posiadania karty charakterystyki dla każdego ze stosowanych tuszów, w której w sekcji 3.2 widnieją tylko te składniki, które należy wymienić zgodnie z rozporządzeniem 2015/860/UE.

Polski zespół naukowców przebadał dziesięć różnych tuszów do tatuaży - pięć kolorowych i pięć czarnych, pod kątem zawartości metali ciężkich, takich jak kadm, ołów, cynk, arsen, chrom i miedź. Badania dowiodły, iż tusze często zawierały w swoim składzie niebezpieczne dla zdrowia metale. Najwięcej miedzi i chromu było w tuszach czarnych, biały zaś zawierał największe ilości kadmu, ołowiu i cynku, a zielony - arsenu.

Okazuje się że tusze mogą działać nie tylko lokalnie, czyli w miejscu tatuażu. Specjaliści z niemieckiego Federalnego Instytutu Oceny Ryzyka (BfR), po zbadaniu tkanek od zmarłych posiadaczy tatuaży odkryli, że tusze przemieszczają się do pobliskich węzłów chłonnych, w których się gromadzą. Zdaniem prof. Andreas Hensel, prezesa BFR:

Kolorowe pigmenty z tatuaży nie pozostają w ograniczonym miejscu w skórze, ale przemieszczają się po ciele


Czy rak może przetrwać w tatuażu?



Wprowadzanie obcych substancji w skórę może niekiedy prowadzić do nietypowych reakcji. Na łamach serwisu medexpress.pl, znany polski specjalista chorób wewnętrznych, hematolog, onkolog kliniczny i transplantolog, opisał dramatyczną sytuację. U jednego z pacjentów profesora pojawiły się nacieki ostrej białaczki w miejscu tatuażu. Co gorsza, chemioterapia działała na chorobę w pozostałych częściach organizmu, ale nie w zmienionej tkance skóry. Pacjent niestety zmarł. Zdaniem profesora, dzięki obecności tuszu w skórze tworzą się swoiste kieszenie, w których łatwiej mogą się rozwijać komórki białaczkowe w pewnym ukryciu przed komórkami odpornościowymi (źródło 1).

Toksyczne igły



Poza ryzykiem związanym ze składem tuszów, toksyczne substancje mogą uwalniać się z samych igieł stosowanych w urządzeniach do tatuowania ciała. Eksperci z BfR i Europejskiego Ośrodka Promieniowania Synchrotronowego w Grenoble zauważyli, że w trakcie nakłuwania skóry z igły uwalniają się niewielkie cząstki metalu, z którego jest ona wykonana. Mogą one zawierać nierzadko wywołujące alergie nikiel i chrom. Uwalniające się z igły cząstki, podobnie jak tusze, przemieszczają się do węzłów chłonnych. Naukowcy odkryli jednocześnie, że igła ulega mikrouszkodzeniom pod wpływem dwutlenku tytanu dodawanego często w celu rozjaśniania kolorowych tuszy, np. zielonego, niebieskiego, czy czerwonego.

Laserowe usuwanie tatuaży to też niemałe ryzyko!



Naukowcy z BfR przetestowali jeszcze inny aspekt zdobienia skóry. Przyjrzeli się produktom ubocznym rozpadu barwników, które powstają w czasie laserowego usuwania tatuaży. Po przetestowaniu 36 tuszy okazało się, że z niektórych z nich uwalniają się szkodliwe substancje, takie jak przykładowo aminy aromatyczne, czy cyjanowodór. Niektóre z powstających w ten sposób związków chemicznych wykazują działanie rakotwórcze. Przy okazji warto dodać, że szkodliwe substancje mogą powstawać z tuszu pod skórą także pod wpływem promieni UV.

Laserowe usuwanie tatuażu, które uważane jest jednak za najbezpieczniejsze, może prowadzić także m.in. do powstania dolegliwości bólowych, strupów i owrzodzeń oraz długotrwałych kłopotów, takich jak zmiany w zabarwieniu skóry, blizny, czy odczyny alergiczne.

źródło: www.zdrowie.pap.pl