Popularne jogurty, od których możesz ciężko chorować!

Jogurty mogą poważnie szkodzić zdrowiu

Czy jogurt jest zdrowy? Prawdziwy jogurt owszem, ale niestety okazuje się, że większość popularnych jogurto-podobnych wyrobów, które na sklepowych półkach oczekują na nieświadomego nabywcę, mogą poważnie szkodzić naszemu zdrowiu. Dlaczego? Otóż większość z nich to istne bomby cukrowe, a na dodatek mogą w swoim składzie zawierać toksyczne i rakotwórcze substancje, o których obecności w wyrobie producent często nie informuje konsumenta!

Powszechnie panujące dziś przekonanie, że jogurt może korzystnie wpływać na nasze zdrowie jest niestety w większości przypadków całkiem nie na miejscu. Dlaczego? Otóż dlatego, że regularne spożywanie większości popularnych "jogurtów", a raczej wyrobów jogurto-podobnych, może nam poważnie zaszkodzić! Jak to możliwe? Przecież każdy wie, że jogurty są zdrowe. Owszem, częste spożywanie prawdziwego jogurtu może przynieść nam pewne korzyści zdrowotne, ale nie objadanie się produktami, które na sklepowych półkach zwyczajnie udają jogurty.

Jogurty

Na początek warto wyjaśnić czym jest, a może lepiej, czym tak naprawdę powinien być jogurt. Zgodnie z definicją tego wyrobu, jogurt jest produktem mleczarskim cechującym się dość gęstą konsystencją, białą lub lekko kremową barwą i lekko kwaśnym smakiem. Otrzymywany jest z prawdziwego mleka, w którym rozwijają się bakterie termofilne z gatunków Lactobacillus delbrueckii ssp. bulgaricus oraz Streptococcus salivarius ssp. thermophilus. Określenie „jogurt” jest zastrzeżone dla produktu zawierającego żywe kultury bakterii jogurtowych w ilości nie mniejszej niż 10 mln komórek/1 ml (źródło 1).

Podsumowanie Sądzisz, że jogurt jest zdrowy? Masz rację! Ale niestety większość popularnych "jogurtów" to tylko wyprodukowane tanim kosztem wyroby, które na sklepowych półkach marnie starają się naśladować jogurt!

Mleko w proszku w jogurtach? A czemu nie?

Bardzo wiele popularnych jogurtów zawiera w swoim składzie mleko w proszku! Taki produkt przecież z samej definicji już nie jest żadnym jogurtem, a jednak sprzedawany jest jako taki. W świetle przepisów prawnych, producent może do jogurtu dodawać mleko w proszku, a na dodatek nie ma obowiązku informowania o tym konsumentów! Jak to? Przecież to nie może być zgodne z prawem! A jednak, w komentarzach do paragrafu 19 przewodnika do rozporządzenia (WE) nr 1169/2011 w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności, widnieje następujący tekst (źródło 2):

W przypadku mlecznych napojów fermentowanych, czy sera twarogowego, do którego nie zostały dodane składniki inne niż przetwory mleczne, enzymy spożywcze i kultury drobnoustrojów niezbędne do ich produkcji, nie ma obowiązku podawania składu.

Z powyższego komentarza jasno wynika, że dopóki mleczny napój fermentowany zawiera tylko niezbędne mleczne składniki to producent nie ma obowiązku wyszczególniania ich na etykiecie. Zdaniem IJHARS mleko w proszku jest właśnie jednym z tych niezbędnych składników. Naszym zdaniem mleko w proszku w jogurcie, napoju, który powszechnie kojarzy się ze zdrowiem, stanowczo mija się z celem, a tym samym wprowadza konsumentów w błąd. Czemu mleko w proszku jest powszechnie dodawane do wielu wyrobów mlecznych, które sprzedawane są pod wspólnym mianem "jogurt"? Otóż w celu ich zagęszczenia jak najniższym kosztem. Niestety producenci nie oszczędzają przy tym zdrowia konsumentów, ponieważ mleko w proszku wcale nie jest dla nas zdrowe. Jest ono produktem dość tłustym, zawierającym spore ilości cholesterolu i podnoszącym wartość kaloryczną pseudo jogurtu, do którego jest dodawane.

Jogurty - Mleko w proszku!

Podsumowanie Zgodnie z przepisami prawnymi producenci wyrobów sprzedawanych pod mianem jogurt, mogą do nich dodawać wysoko kaloryczne i pełne cholesterolu mleko w proszku i wcale nie mają obowiązku informowania o tym konsumentów! Jeśli to robią, to tylko dobrowolnie.

Rakotwórczy karagen

Toksyczny, a zdaniem sporego grona naukowców rakotwórczy karagen (E407) można znaleźć nie tylko w popularnych mlecznych napojach fermentowanych, przedstawiających się konsumentom jako jogurty, ale również w wielu śmietanach.

Karagen

Pomimo potwierdzonej szkodliwości dla ludzkiego zdrowia – E407 może być legalnie stosowany jako dodatek do żywności! Czym jest ten tajemniczy składnik? Otóż karagen, to pozyskiwana z czerwonych alg morskich substancja polisacharydowa. Według Międzynarodowej Agencji Badania Raka (IARC) karagen może powodować owrzodzenia przewodu pokarmowego, a także złośliwe nowotwory (źródło 3). Zdaniem niektórych naukowców, do grona których zależy Dr Joanne Tobacman, profesor medycyny klinicznej na Uniwersytecie Iowy, istnieje długa lista dowodów łączących E407 z poważnymi uszkodzeniami żołądkowo-jelitowymi, w tym z nowotworami złośliwymi, co stanowi wystarczający powód aby definitywnie zaprzestać jego dalszego dodawania do żywności.

Podsumowanie Karagen to bardzo kontrowersyjna substancja zagęszczająca, uznawana przez szerokie grona naukowców za rakotwórczą! Pomimo tego, można ją znaleźć w wielu pseudo-jogurtach!

E120 – czyli zmielone odwłoki i jaja mszyc

Uwielbiasz jogurty owocowe, a w szczególności te wiśniowe lub truskawkowe? Jeśli tak, to koniecznie musisz wiedzieć, że w tego typu wyrobach jako barwnik bardzo często stosowana jest tak zwana Koszenila, znana także jako Karmila lub kwas karmilowy (E120). Zapewne będziesz uważnie czytać skład swoich ulubionych pseudo-jogurtów od chwili w której tylko dowiesz się, że Koszenila (E120) otrzymywana jest z odwłoków i z jaj mszyc żerujących na kaktusach rosnących w tropikalnych rejonach Ameryki północnej i centralnej (źródło 4).

Koszenila

W rzeczywistości spożywanie Koszenily w ilościach, w jakich można ją znaleźć w niektórych jogurtach nie powinno zaszkodzić Twojemu zdrowiu. A więc smacznego. Co ciekawe, spożycie większych ilości Koszenily może wprawić Cię w wyższe obroty i silnie pobudzić Twoją aktywność motoryczną!

Podsumowanie W licznych napojach mlecznych sprzedawanych jako jogurt, a w szczególności w tych o smaku wiśniowym i truskawkowym są obecne zmielone odwłoki i jaja paskudnych owadów z Ameryki północnej i centralnej.

Cukrowe bomby

Pomimo tego, iż jogurt większości z nas kojarzy się ze zdrowiem i zdrowym stylem życia, to przeważnie popularne pseudo-jogurty ani z jednym, ani z drugim mało mają wspólnego. Generalnie jest w nich zbyt wiele cukru, aby te wyroby mogły zostać uznane za dobroczynne dla naszego zdrowia. Dobrze powinniśmy uświadomić sobie, że ich regularne spożywanie nie przyniesie nam niczego dobrego, a raczej samo zło w postaci dręczących nas i nieuleczalnych chorób. Winny temu jest, między innymi, obecny w większości smakowych jogurtów cukier i to w naprawdę sporych ilościach. O tragicznych skutkach regularnego spożywania cukru pisaliśmy całkiem niedawno tutaj. Dla przypomnienia warto ponownie wspomnieć o tym, że regularne odżywianie się słodkościami może być przyczyną poważnych chorób metabolicznych, chorób serca, stłuszczenia wątroby, uszkodzenia mózgu, chorób nowotworowych, no i oczywiście cukrzycy!

Zakręcony Mix

Oto przykładowa zawartość cukru w kilku popularnych "jogurtach":

  • Danone zakręcony mix – waniliowy: 17,8 g w 100 g produktu i 22 g cukru w jednej porcji;
  • Danio: 15,7 g cukru w 100 g;
  • Activia – jogurt owocowy: 12,1 g cukru w 100 g produktu (duże opakowanie zawiera 300 g produktu, a więc ponad 36 g cukru);
  • Danone pitny: 11.5 g cukru w 100 g produktu (duże opakowanie to aż 300 g);
  • Benecol – jogurt owocowy: 15,8 g cukru na 100 g;
  • Jogobella Zott - jogurt owocowy: 15,3 g węglowodanów na 100 g;
  • Danonki: 12,8 g cukru w 100 g;
  • Bakoma 7 zbóż: 12,3 g cukru w 100 g;

Podsumowanie Jogurto-podobne smakowe wyroby mleczne mogą w swoim składzie zawierać bardzo duże, wręcz przesadne ilości cukru, co może być przyczyną wielu poważnych i nieuleczalnych chorób!

Czy wszystkie jogurty są probiotyczne?

Sądzisz, że każdy jogurt jest tak zwanym probiotykiem? Niestety nie wszystkie "jogurty" są probiotyczne. Większość tego typu wyrobów w swoim składzie owszem zawiera żywe kultury bakterii mlecznych, jednak to wcale nie znaczy, że te bakterie są probiotykami! Producenci jak zwykle lubią wprowadzać nas w błąd uwidaczniając zachęcające, ale nie precyzyjne, informacje na etykietach własnych wyrobów! Prawda jest taka, że aby wyrób mleczny mógł zostać uznany za probiotyczny, musi w swoim składzie zawierać określony szczep bakterii probiotycznych, a nie ogółem "bakterie mleczne" - więcej informacji o probiotykach i o probiotycznych szczepach znajdziesz tutaj. Dodatkowo na opakowaniu produktu powinny być umieszczone informacje o rodzaju, gatunku i szczepie bakterii probiotycznych, np. Lactobacillus casei DN-114 001 lub Lactobacillus rhamnosus, Ponadto producent powinien jawnie określić minimalną ilość zawartych w wyrobie bakterii, które przetrwają do końca jego okresu ważności. W prawdziwym jogurcie powinno być co najmniej 10 milionów jednostek probiotycznych bakterii na każdy gram produktu!

Podsumowanie Uwidoczniona na etykiecie produktu obecność żywych kultur bakterii mlecznych absolutnie nie świadczy o tym, że wyrób ma właściwości probiotyczne! To znana sztuczka producentów, którzy jak zwykle bardzo lubią wprowadzać nas w błąd!

Dimetylopolisiloksan, aspartam, acesulfam i inne świństwa

Instytut Cornucopia opublikował raport zatytułowany "Jak giganci przemysłu spożywczego zamienili zdrowy jogurt w śmieciowe jedzenie". Dwuletnie dochodzenie instytutu, dotyczące popularnych marek jogurtów ujawniło szokującą prawdę. Odkrycie dotyczy toksycznych składników, o których producenci w ogóle nie informują konsumentów. Zszokowani wynikami własnych badań, przedstawiciele instytutu Cornucopia złożyli oficjalną skargę do Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA) i poprosili o przeprowadzenie oficjalnej analizy składu niektórych "jogurtów" na rynku, ponieważ nie spełniają one prawnej definicji tego produktu.

W popularnych pseudo-jogurtach można natknąć się na toksyczny Dimetylopolisiloksan (źródło 5). Jest to olej silikonowy, powszechnie stosowany m.in. do czyszczenia frytkownic w restauracjach. Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że substancja ta wywołuje stres oksydacyjny i zwiększa ryzyko zachorowania na raka! Ponadto w wielu "jogurtach" obecna jest toksyczna substancja o nazwie HFCS-90, która powoduje cukrzycę, choroby sercowo-naczyniowe i nowotwory (źródło 5). Producenci nie informują konsumentów o obecności tej trucizny we własnych wyrobach!

Jogobella

Gdyby to wszystko nie było wystarczająco przekonujące, aby zniechęcić Cię do sięgania po tego typu produkty, dodam, że w wielu popularnych "jogurtach" znajdziesz toksyczne i rakotwórcze słodziki, takie jak aspartam i acesulfam, o których niedawno pisaliśmy tutaj.

Bibliografia:

1 – Wikipedia – Jogurt;
2 – IJHARS – Przewodnik do rozporządzenia (WE) nr 1169/2011 w sprawie przekazywania
konsumentom informacji na temat żywności;
3 – Oxford Academic – The Journal of Nutrition – Carrageenan Induces Cell Cycle Arrest in Human Intestinal Epithelial Cells in Vitro;
4 – Food-Info – E120: Karmina, Kwas karminowy, Koszenila;
5 – Raport Instytutu Cornucopia