Przejdź do treści

Niewinny paragon? Coraz więcej osób woli go nie dotykać

Paragon wydaje się jednym z najbardziej banalnych przedmiotów codzienności. Bierzemy go przy kasie, zgniatamy w dłoni, chowamy do portfela albo wrzucamy do torby z zakupami. Rzadko kto myśli o nim jak o źródle kontaktu z chemią. A jednak papier termiczny, na którym przez lata drukowano paragony, nie jest zwykłą kartką. W jego warstwie czułej na ciepło stosowano m.in. bisfenol A, czyli BPA — substancję, wokół której od lat toczy się poważna dyskusja naukowa i regulacyjna.
  • Paragony fiskalne - Czy mogą negatywnie wpływać na zdrowie?
    Caption
    Paragony fiskalne - Czy mogą negatywnie wpływać na zdrowie?

Coraz częściej przy kasach można zauważyć pracownice i pracowników w rękawiczkach ochronnych. Dla wielu klientów to po prostu element higieny albo przyzwyczajenie z czasów większej ostrożności sanitarnej. Ale w przypadku osób, które codziennie wydają setki paragonów, sprawa może mieć także inny wymiar. Chodzi o papier termiczny, czyli specjalny rodzaj papieru, na którym nadruk powstaje pod wpływem ciepła. Przez lata w takim papierze stosowano bisfenol A. Dziś jego użycie w paragonach jest w UE zakazane powyżej określonego limitu, ale temat nie stał się przez to zupełnie nieaktualny. Wciąż pozostaje pytanie o zamienniki, częsty kontakt ze skórą i zwykły brak świadomości, że paragon nie zawsze jest tak obojętny dla zdrowia, jak mogłoby się wydawać.

I nie chodzi wyłącznie o klasyczny paragon ze sklepu. Papier termiczny bywa używany także w potwierdzeniach płatności kartą, wydrukach z bankomatów, biletomatach, parkomatach, numerkach kolejkowych i automatach samoobsługowych. To cała grupa cienkich, śliskich wydruków, które codziennie przechodzą przez nasze dłonie niemal bez refleksji.

Mały świstek, którego nikt o nic nie podejrzewa

Paragon ma w sobie coś szczególnego: pojawia się w naszym życiu niemal niezauważalnie. Nie traktujemy go jak przedmiotu, z którym warto obchodzić się ostrożnie. Nie wzbudza takich skojarzeń jak plastikowa butelka, aluminiowa folia, puszka z konserwą czy opakowanie po jedzeniu. Jest lekki, cienki, zwyczajny. Czasem nawet nie zdążymy go przeczytać, zanim trafi do kosza.

A jednak to właśnie ta zwyczajność sprawia, że temat paragonów jest tak ciekawy. Bo nie chodzi o przedmiot egzotyczny, rzadki albo używany przez wąską grupę ludzi. Chodzi o coś, co codziennie przechodzi przez ręce klientów, kasjerek, sprzedawców, pracowników stacji benzynowych, aptek, restauracji, punktów usługowych i sklepów spożywczych.

Większość paragonów drukowana jest na papierze termicznym. To nie jest zwykły papier, na który nanosi się klasyczny tusz. W papierze termicznym znajduje się specjalna warstwa chemiczna reagująca na ciepło. Drukarka fiskalna podgrzewa wybrane miejsca, a na powierzchni pojawia się tekst. Dlatego paragon może ciemnieć pod wpływem wysokiej temperatury, słońca albo mocnego potarcia. To prosty efekt działania materiału, który sam w sobie jest chemicznie aktywny.

Przez lata jednym z najważniejszych składników stosowanych w takim papierze był bisfenol A, znany jako BPA. Nie znajdował się tam przypadkiem. Pełnił funkcję tzw. wywoływacza koloru, czyli substancji potrzebnej do powstania nadruku pod wpływem ciepła. Problem polegał na tym, że BPA nie był trwale zamknięty wewnątrz papieru tak, jak wiele substancji w innych materiałach. Znajdował się w warstwie powierzchniowej, a więc mógł przechodzić na skórę podczas dotykania paragonu.

Bisfenol A — substancja, która z czasem przestała być „technologicznym szczegółem”

Bisfenol A nie jest nowym odkryciem. Od dekad stosowano go w produkcji niektórych tworzyw sztucznych i żywic epoksydowych, między innymi w materiałach mających kontakt z żywnością. Wokół BPA narastały jednak pytania dotyczące jego wpływu na organizm, zwłaszcza na układ hormonalny. 

BPA zalicza się do tzw. substancji zaburzających funkcjonowanie układu hormonalnego, czyli związków mogących naśladować, blokować lub modyfikować działanie naturalnych hormonów. To ważne, ponieważ hormony nie odpowiadają wyłącznie za płodność czy dojrzewanie, ale także za metabolizm, rozwój, odporność i wiele procesów regulacyjnych w organizmie. W badaniach nad BPA zwracano uwagę m.in. na możliwy wpływ na układ rozrodczy, odpornościowy oraz procesy zależne od estrogenów. Z tego powodu substancja ta bywa analizowana także w kontekście chorób hormonozależnych, w tym niektórych nowotworów. Nie oznacza to jednak, że pojedynczy kontakt z paragonem można traktować jako bezpośrednie zagrożenie onkologiczne. Chodzi raczej o ograniczanie zbędnej, powtarzalnej ekspozycji na związek, który od lat budzi zastrzeżenia toksykologów i regulatorów.

Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności w 2023 roku uznał, że narażenie dietetyczne na BPA stanowi problem zdrowotny dla konsumentów we wszystkich grupach wiekowych, a tolerowane dzienne pobranie tej substancji zostało znacząco obniżone.

W grudniu 2024 roku Komisja Europejska przyjęła zakaz stosowania BPA w materiałach przeznaczonych do kontaktu z żywnością, tłumacząc go potencjalnie szkodliwym wpływem tej substancji na zdrowie.

W przypadku paragonów decyzje zapadły wcześniej. Unia Europejska ograniczyła stosowanie BPA w papierze termicznym — od stycznia 2020 roku papier termiczny zawierający BPA w stężeniu równym lub wyższym niż 0,02 procent masy nie może być wprowadzany do obrotu na rynku UE. EFSA również przypomina, że stosowanie BPA w paragonach z papieru termicznego zostało zakazane od stycznia 2020 roku.

Dla przeciętnego klienta może to brzmieć uspokajająco. Skoro BPA w paragonach został ograniczony, to może problem należy uznać za zamknięty? Niestety, sprawa nie jest aż tak prosta.

Paragony i inne wydruki termiczne - BPA i BPS - Wpływ na zdrowie

Klient dotyka go przez chwilę. Kasjerka — setki razy dziennie

Największe znaczenie ma nie tylko sama obecność danej substancji, ale także częstotliwość kontaktu. Klient bierze paragon do ręki zwykle na kilka sekund. Zdarza się, że od razu go wyrzuca. Czasem chowa go do portfela, torby lub kieszeni. To kontakt krótkotrwały.

Inaczej wygląda sytuacja osób pracujących przy kasie. Sprzedawca, kasjerka, pracownik stacji benzynowej czy apteki może dotykać paragonów przez wiele godzin dziennie, wielokrotnie, w szybkim tempie i bez zastanowienia. Europejska Agencja Środowiska zwracała uwagę, że kasjerzy byli jedną z grup szczególnie narażonych na BPA właśnie przez częsty kontakt skóry z papierem termicznym.

I tu widok rękawiczek ochronnych przy kasie nabiera dodatkowego znaczenia. Oczywiście nie zawsze chodzi o paragony. Rękawiczki mogą być związane z higieną, kontaktem z żywnością, pieniędzmi, detergentami albo procedurami danego sklepu. Ale w przypadku osób, które codziennie mają kontakt z setkami wydruków z papieru termicznego, ostrożność nie jest fanaberią. Jest raczej przejawem świadomości, że skóra także może być drogą kontaktu z substancjami chemicznymi.

Najbardziej problematyczne nie jest więc to, że ktoś raz weźmie paragon po zakupie bułek. Dużo ważniejsza jest regularność, suma drobnych kontaktów i brak świadomości. Paragon trafia do dłoni, potem do portfela, czasem do torby z jedzeniem, bywa podawany dziecku do zabawy, gnieciony w ręku albo przechowywany miesiącami między dokumentami. Nikt nie robi tego ze złej woli. Po prostu przez lata uczono nas, że paragon to zwykły papier.

Wiele osób nie rozumie, dlaczego paragon miałby mieć jakiekolwiek znaczenie dla zdrowia, skoro nie jest jedzeniem ani kosmetykiem. Klucz tkwi w kontakcie ze skórą. Substancje obecne w warstwie termicznej mogą przenosić się na palce, a kontakt skórny jest jedną z dróg ekspozycji analizowanych w badaniach nad BPA i jego zamiennikami.

BPA zniknęło z paragonów. Co pojawiło się zamiast niego?

Gdy dana substancja zostaje ograniczona, przemysł musi znaleźć zamiennik. W przypadku papieru termicznego jednym z takich zamienników stał się bisfenol S, czyli BPS. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak rozwiązanie problemu: wycofujemy BPA, stosujemy coś innego. Ale historia chemii przemysłowej wielokrotnie pokazywała, że zastąpienie jednej substancji podobną nie zawsze kończy dyskusję o bezpieczeństwie.

HBM4EU, europejski projekt dotyczący biomonitoringu człowieka, wskazywał, że producenci papieru termicznego w Europie zaczęli zastępować BPA między innymi BPS, a jego użycie jako wywoływacza w papierze termicznym rosło. Z kolei badania dotyczące papieru termicznego po wprowadzeniu ograniczeń pokazywały, że choć użycie BPA znacząco spadło, wzrosło zainteresowanie innymi wywoływaczami, w tym BPS i alternatywnymi substancjami stosowanymi w tej samej funkcji technologicznej.

To nie oznacza automatycznie, że każdy współczesny paragon jest groźny. Nie oznacza też, że dotknięcie paragonu powinno wywoływać lęk. Oznacza jednak, że pytanie o paragony nie kończy się na prostym zdaniu: „BPA zakazano, więc nie ma tematu”. Temat przesunął się w inne miejsce: z pytania o BPA na pytanie o zamienniki, ich przebadanie, rzeczywistą ekspozycję i długofalowe bezpieczeństwo.

W nauce mówi się czasem o „żałowanej substytucji” — sytuacji, w której wycofuje się jedną problematyczną substancję, a potem okazuje się, że jej zamiennik również budzi wątpliwości. Właśnie dlatego coraz częściej mówi się nie tylko o BPA, ale szerzej o całej grupie bisfenoli.

BPS przez pewien czas funkcjonował jako wygodna odpowiedź na problem BPA, ale dziś trudno przedstawiać go jako substancję całkowicie bezproblemową. To związek z tej samej rodziny bisfenoli, stosowany m.in. jako wywoływacz koloru w papierze termicznym. Coraz więcej danych wskazuje, że niektóre zamienniki BPA również powinny być oceniane bardzo ostrożnie, zwłaszcza wtedy, gdy kontakt z nimi jest częsty i powtarzalny

Dlaczego tak mało osób o tym wie?

Paragon nie budzi niepokoju, bo nie pachnie intensywnie, nie wygląda „chemicznie” i nie kojarzy się z zagrożeniem. W dodatku jest przedmiotem chwilowym. Dostajemy go, chowamy, wyrzucamy. Nikt nie prowadzi przy kasie rozmów o papierze termicznym, wywoływaczach koloru i zaburzeniach endokrynnych.

Jest jeszcze jeden powód: w świadomości społecznej zagrożenia chemiczne najczęściej kojarzą się z jedzeniem, plastikiem, kosmetykami albo zanieczyszczeniem powietrza. Kontakt przez skórę jest lekceważony. Tymczasem skóra nie jest martwą barierą odgradzającą nas od świata. Jest żywym organem, który chroni organizm, ale w określonych warunkach może też przepuszczać niektóre substancje.

Znaczenie może mieć również stan skóry. Inaczej wygląda kontakt suchą, czystą dłonią, a inaczej dłonią świeżo posmarowaną kremem, tłustą, wilgotną albo pokrytą środkiem dezynfekującym. W starszych badaniach zwracano uwagę, że niektóre środki stosowane na skórę mogą zwiększać przenikanie BPA po kontakcie z papierem termicznym. To nie jest powód do paniki, ale dobry argument za prostą ostrożnością: nie warto bez potrzeby długo trzymać paragonów w dłoni, zwłaszcza świeżo posmarowanej kremem lub wilgotnej.

Papier termiczny - Gdzie jest stosowany i kiedy ekspozycja na Bisfenol może rosnąć

Paragon w torbie z jedzeniem i w portfelu

Szczególnie ciekawy jest nawyk chowania paragonów tam, gdzie akurat mamy miejsce. Do portfela, między banknoty, do kieszeni, do torby z zakupami, czasem bezpośrednio obok pieczywa, owoców albo warzyw. Zwykle nie ma w tym żadnej refleksji. Paragon jest przecież tylko potwierdzeniem zakupu.

Tymczasem papier termiczny nie powinien być traktowany jak neutralna kartka do wszystkiego. Nie jest dobrym pomysłem owijanie nim produktów, wkładanie go luzem między jedzenie ani dawanie dzieciom do zabawy. Dziecko może go miąć, dotykać, wkładać palce do ust. Dorosły po zakupach zwykle nie robi nic podobnego, ale małe dzieci poznają świat inaczej.

Rozsądne podejście nie polega na lęku przed każdym paragonem. Polega raczej na tym, żeby przestać traktować go jak obojętny papierek. Jeśli jest potrzebny do reklamacji, można go schować osobno. Jeśli nie jest potrzebny, nie trzeba go brać. Jeśli sklep oferuje e-paragon lub potwierdzenie elektroniczne, warto z tego skorzystać. Jeśli ktoś pracuje przy kasie, powinien mieć możliwość stosowania zasad ograniczających częsty kontakt z papierem termicznym.

Czy klient ma się czego bać?

Najuczciwsza odpowiedź brzmi: nie ma powodu do paniki, ale jest powód do zwiększenia świadomości. Jednorazowe dotknięcie paragonu nie jest sytuacją, którą należy traktować jak zagrożenie zdrowia. Problem zaczyna się tam, gdzie kontakt jest częsty, niepotrzebnie długi albo połączony z innymi czynnikami.

To rozróżnienie jest bardzo ważne. W tematach zdrowotnych łatwo popaść w dwie skrajności. Jedna mówi: „wszystko nas truje”. Druga odpowiada: „skoro nie umrzesz od jednego paragonu, to nie ma tematu”. Prawda leży pomiędzy. Nowoczesna toksykologia bardzo często zajmuje się właśnie niskimi, powtarzalnymi ekspozycjami, które pojedynczo wydają się nieistotne, ale w skali populacji i wielu lat mogą mieć znaczenie.

W przypadku BPA instytucje europejskie uznały, że warto ograniczać narażenie. Skoro wprowadzono regulacje dotyczące papieru termicznego i materiałów mających kontakt z żywnością, trudno twierdzić, że temat jest wymysłem przewrażliwionych konsumentów. Jednocześnie regulacje te pokazują, że odpowiedzialność nie powinna spoczywać wyłącznie na kliencie. Najważniejsze zmiany muszą zachodzić na poziomie produkcji, prawa, kontroli jakości i obowiązków pracodawców.

Co robić?

Najprostsza zasada brzmi: ograniczać niepotrzebny kontakt. Jeśli paragon nie jest potrzebny, nie trzeba go brać. Jeśli jest potrzebny, lepiej przechowywać go osobno, a nie razem z żywnością. Nie warto gnieść go w dłoni, bawić się nim ani podawać dziecku. Po większych zakupach lub dłuższym kontakcie z paragonami dobrze jest umyć ręce, zwłaszcza przed jedzeniem.

Osoby pracujące przy kasie są w innej sytuacji niż klienci. Dla nich kontakt z paragonami może być elementem codziennej pracy, powtarzanym setki razy. Dlatego rękawiczki, możliwość korzystania z papieru bezpieczniejszego składu, ograniczanie niepotrzebnego drukowania i przechodzenie na rozwiązania elektroniczne mają sens nie tylko ekologiczny, ale również higieniczno-zdrowotny.

Warto też pamiętać, że paragony nie powinny trafiać do papieru przeznaczonego do recyklingu razem ze zwykłymi kartkami. Papier termiczny ma inną charakterystykę i przez zawarte w nim substancje chemiczne może być problematyczny w obiegu makulatury. To kolejny przykład tego, że paragon tylko udaje zwykły papier.

Największy problem to brak świadomości

W całej historii paragonów najciekawsze jest nie tylko to, że zawierały BPA, ani nawet to, że zaczęto stosować zamienniki. Najciekawsze jest to, jak długo przedmiot obecny w życiu niemal każdego człowieka pozostawał poza naszą uwagą.

Z paragonami jest podobnie jak z wieloma innymi elementami codzienności. Dopóki coś wygląda zwyczajnie, nie zadajemy pytań. Dopiero po latach okazuje się, że w niewinnych nawykach ukrywały się szczegóły, których nikt nam nie wyjaśnił. Papier nie zawsze jest tylko papierem. „Bez BPA” nie zawsze oznacza „bez żadnych wątpliwości”. A rękawiczki przy kasie nie muszą być wyłącznie przesadną ostrożnością.

Nie chodzi o to, by od dziś bać się każdego paragonu. Chodzi o to, by odzyskać proporcje. Ten mały świstek z kasy nie jest demonem, ale nie jest też całkowicie neutralnym kawałkiem papieru. Warto wiedzieć, czym jest, dlaczego przez lata budził zainteresowanie naukowców i dlaczego coraz więcej osób woli nie dotykać go bez potrzeby.

FAQ - Często zadawane pytania

Czy BPA i BPS z paragonów mogą wchłaniać się przez skórę?

Tak, kontakt przez skórę jest jedną z dróg ekspozycji omawianych w badaniach nad papierem termicznym. W przypadku paragonów problem polega na tym, że substancje stosowane w warstwie termicznej znajdują się blisko powierzchni papieru. Podczas dotykania paragonu mogą przenosić się na palce, a stamtąd częściowo przenikać przez skórę lub trafić dalej, np. do ust wraz z jedzeniem. Nie oznacza to, że jednorazowe dotknięcie paragonu jest groźne, ale częsty i powtarzalny kontakt może mieć większe znaczenie.

Dlaczego papier termiczny różni się od zwykłego papieru?

Zwykły papier jest po prostu nośnikiem nadruku. Papier termiczny ma specjalną warstwę chemiczną, która reaguje na ciepło. Dzięki temu drukarka fiskalna nie potrzebuje klasycznego tuszu — podgrzewa wybrane miejsca, a na papierze pojawia się tekst. Właśnie w tej warstwie przez lata stosowano BPA, a po jego ograniczeniu także inne wywoływacze, w tym BPS.

Czy każdy paragon zawiera BPA?

Nie. W Unii Europejskiej BPA w papierze termicznym został ograniczony od 2020 roku. To jednak nie oznacza, że temat zniknął całkowicie. BPA bywał zastępowany innymi substancjami, między innymi BPS. Dlatego obecnie ważne jest nie tylko pytanie, czy paragon zawiera BPA, ale również czym został on zastąpiony.

Czy BPS jest bezpieczniejszy od BPA?

Nie można tego tak prosto powiedzieć. BPS był stosowany jako zamiennik BPA, ale nie jest uznawany za całkowicie bezproblemową alternatywę. Należy do tej samej rodziny bisfenoli i również jest badany pod kątem możliwego wpływu na układ hormonalny. 

Czy klient powinien bać się paragonów?

Nie ma powodu do paniki. Jednorazowe dotknięcie paragonu nie powinno być traktowane jak poważne zagrożenie. Problem dotyczy przede wszystkim niepotrzebnego, częstego i powtarzalnego kontaktu. Większe znaczenie może mieć praca przy kasie, codzienne dotykanie wielu wydruków, gniecenie ich w dłoni, trzymanie razem z jedzeniem albo dotykanie ich mokrymi, tłustymi lub świeżo posmarowanymi kremem dłońmi.

Dlaczego kasjerki i kasjerzy mogą być bardziej narażeni na Bisfenol?

Klient zwykle dotyka jednego paragonu przez kilka sekund. Osoba pracująca przy kasie może mieć kontakt z setkami wydruków dziennie. To właśnie częstotliwość kontaktu zmienia skalę problemu. Dlatego rękawiczki ochronne, ograniczanie niepotrzebnego drukowania i korzystanie z e-paragonów mogą mieć sens nie tylko organizacyjny, ale również zdrowotny.

Czy paragony można trzymać razem z jedzeniem?

Lepiej tego unikać. Paragonów i innych wydruków termicznych nie powinno się wkładać luzem do torby z pieczywem, owocami, warzywami czy produktami bez opakowania. Nie chodzi o panikę, ale o prostą zasadę ostrożności: papier termiczny nie jest neutralną kartką papieru i nie powinien mieć niepotrzebnego kontaktu z żywnością.

Co najlepiej zrobić po kontakcie z paragonami?

Jeśli kontakt był krótki i jednorazowy, nie trzeba robić nic szczególnego. Jeśli jednak ktoś dotykał wielu paragonów, pracuje przy kasie albo miał kontakt z wydrukami termicznymi przez dłuższy czas, rozsądnie jest umyć ręce, zwłaszcza przed jedzeniem. 

Bibliografia

  1. European Food Safety Authority, Bisphenol A in food is a health risk, 2023.
  2. European Food Safety Authority, Bisphenol A and other bisphenols, aktualizowana karta tematyczna EFSA.
  3. European Commission, Directorate-General for Health and Food Safety, Commission adopts ban of Bisphenol A in food contact materials, 2024.
  4. European Environment Agency, Human exposure to Bisphenol A in Europe, 2023.
  5. Commission Regulation (EU) 2016/2235 amending Annex XVII to Regulation (EC) No 1907/2006 as regards bisphenol A.
  6. HBM4EU, Bisphenols — HBM4EU Substances, European Human Biomonitoring Initiative.
  7. A.-L. Demierre et al., Evaluating the efficiency of the 2020 ban of BPA and BPS in thermal paper, Regulatory Toxicology and Pharmacology, 2024.
  8. Annette M. Hormann et al., Holding thermal receipt paper and eating food after using hand sanitizer results in high serum bioactive and urine total levels of bisphenol A, PLOS ONE, 2014.