Przejdź do treści

Rzymianie zostawili ich mnóstwo. Do dziś nie wiadomo, do czego służyły

W wykopaliskach na terenie dawnych prowincji Imperium Rzymskiego archeolodzy od prawie trzystu lat trafiają na ten sam, zaskakująco „nowoczesny” przedmiot: pusty w środku, dwunastościenny bryłek z brązu, z otworami o różnych średnicach i guzami na wierzchołkach. Znaleziono ich mnóstwo, a jednak do dziś nie ma jednej odpowiedzi, po co je wykonywano. Co gorsza: im więcej wiemy o rzymskich dodekaedrach, tym trudniej jest dopasować je do jakiejkolwiek sensownej funkcji.
  • Dwunastościan rzymski
    Caption
    Dwunastościan rzymski

Archeolodzy rzadko trafiają na przedmiot, który pojawia się w dziesiątkach miejsc, wygląda niemal identycznie i jednocześnie nie daje się przypisać do żadnej znanej funkcji. Jeszcze rzadziej zdarza się, by dotyczyło to cywilizacji tak dobrze opisanej jak Imperium Rzymskie.

Rzymianie zostawili po sobie drogi, akwedukty, monety i tysiące przedmiotów codziennego użytku, które da się opisać niemal „instrukcją obsługi”. Tym bardziej uderza fakt, że istnieje artefakt powtarzający się w dziesiątkach, a prawdopodobnie setkach znalezisk, który wymyka się klasyfikacji. Nie jest pojedynczym „dziwolągiem”, lecz zjawiskiem archeologicznym: powtarzalnym, starannie wykonanym i wciąż niewyjaśnionym.

Co to właściwie jest: dodekaedr rzymski bez opisu w podręczniku

Rzymski dodekaedr (dwunastościan foremny, łac. dodecahedron), często nazywany też „gallo-rzymskim”, wygląda jak geometryczny żart: dwanaście pięciokątnych ścian, w każdej okrągły otwór, ale za każdym razem o innej średnicy; w narożnikach małe kuliste „guziki”; wnętrze puste. Zwykle wykonany jest ze stopu miedzi (brązu), rzadziej spotyka się egzemplarze kamienne. Rozmiary bywają różne — od kilku do kilkunastu centymetrów — i właśnie ta zmienność jest jedną z pierwszych przeszkód w interpretacji. 

Ważne: nie mówimy o jednym unikatowym znalezisku, które mogło być czyjąś fantazją. Mówimy o całej klasie artefaktów, rozpoznawalnej na pierwszy rzut oka.

Skąd wiadomo, że to „rzymskie”, skoro Rzymianie o tym nie pisali?

Brak wzmianki w tekstach nie oznacza braku przynależności kulturowej. O „rzymskości” dodekaedrów decyduje przede wszystkim kontekst archeologiczny: pochodzą z terenów dawnych prowincji imperium i są datowane na okres od II do IV wieku n.e. W dodatku ich rozmieszczenie jest charakterystyczne: dominują znaleziska z północno-zachodniej części dawnego świata rzymskiego (dzisiejsza Francja, Niemcy, kraje Beneluksu, Wielka Brytania), a wyraźnie brakuje ich w „sercu” imperium, czyli w Italii. 

To geograficzne „przesunięcie” jest jedną z najciekawszych wskazówek: sugeruje, że mógł to być przedmiot popularny w konkretnych prowincjach albo związany z lokalnymi praktykami, które nie musiały trafić do literatury rzymskiej.

Choć rzymskie dodekaedry kojarzone są głównie z prowincjami zachodniej Europy, pojedyncze znaleziska znane są także z terenów dzisiejszej Polski, co wskazuje, że przedmioty te krążyły daleko poza granicami samego Imperium.

Dwunastościan (dodekaedr) rzymski
Dwunastościan, I-IV wiek n.e., brąz, Hunt Museum, Limerick, Irlandia - Dodekaedr rzymski - Autorstwa Eamonn O'Mahony - Hunt Museum, CC0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=88880224

Dlaczego ta zagadka nie umiera: mamy ich dużo, a dowodu brak

W normalnej sytuacji archeologia działa jak układanka. Jeśli znajdujesz przedmiot wielokrotnie, w podobnej formie, prędzej czy później pojawiają się ślady użycia, opisy w źródłach, przedstawienia na reliefach, albo chociaż logiczny kontekst: warsztat, miejsce kultu, wyposażenie domu. Dodekaedry łamią ten schemat.

Po pierwsze, wiele egzemplarzy nie nosi wyraźnych śladów zużycia, które pasowałyby do roli narzędzia. Po drugie, brak inskrypcji, numerów czy oznaczeń, które w starożytności często towarzyszyły przyrządom pomiarowym. Po trzecie, same otwory są różne — a to nasuwa dziesiątki pomysłów, ale też natychmiast rodzi pytania: jeśli to było „do mierzenia”, to dlaczego bez standaryzacji? Jeśli do jakiejś czynności rzemieślniczej, to czemu tak kosztownie i tak starannie? 

Jedno znalezisko, które rozpaliło wyobraźnię na nowo

W 2023 roku w Norton Disney w Lincolnshire znaleziono dodekaedr w świetnym stanie, datowany na III–IV wiek. Zrobił szum nie dlatego, że był „najdziwniejszy”, tylko dlatego, że znaleziono go w relatywnie dobrym kontekście prac archeologicznych, a nie jako luźny przedmiot bez historii. Lokalne informacje o tym odkryciu oraz ekspozycji w Lincoln podkreślały właśnie tę nadzieję: że okoliczności złożenia przedmiotu mogą powiedzieć o nim coś więcej niż sama forma. 
To ważne, bo pokazuje, że „zagadkowy artefakt” nie jest tylko internetową ciekawostką. To żywy temat badań, gdzie każde sensownie udokumentowane znalezisko ma swoją wagę.

Dwunastościan (dodekaedr) rzymski
Dwunastościan z regionu Stuttgartu, na wystawie w Landesmuseum Württemberg, Stuttgart - Autorstwa Anagoria - Praca własna, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=27667752

Co próbowano z tego zrobić — i dlaczego każda wersja się wywraca

Narzędzie pomiarowe albo „celownik” 

Jedna z bardziej uporczywych hipotez mówi o pomiarach: że otwory o różnych średnicach służyły do wyznaczania odległości, kątów albo rozmiarów obiektów. Brzmi rozsądnie do chwili, gdy zestawi się problem standaryzacji: gdyby to był instrument pomiarowy, rzymska praktyka administracyjna i wojskowa raczej dążyłaby do powtarzalnych parametrów. Tymczasem dodekaedry różnią się rozmiarem i detalami. 

Świecznik, podgrzewacz, „narzędzie do światła”

Wariant „świecznik” powraca często, bo konstrukcja kusi: otwory, pustka w środku, symetria. Problem w tym, że w wielu przypadkach brakuje typowych śladów okopcenia i ekspozycji na ogień, które należałoby oczekiwać po regularnym użyciu w tej roli. Nie jest to dowód absolutny (ogień mógł być używany okazjonalnie), ale osłabia hipotezę jako wyjaśnienie „dla większości” znalezisk. 

Przedmiot rytualny, symboliczny, „magiczny”

To jedna z hipotez, którą część badaczy traktuje poważnie: dodekaedr jako obiekt symboliczny, być może związany z lokalnymi tradycjami (gallo-rzymskimi, celtyckimi), w których geometria i forma mogły mieć znaczenie. Nie chodzi o sensację, tylko o fakt, że w starożytności bryły platońskie miały też wymiar filozoficzny i symboliczny. Tę drogę interpretacji omawiają teksty popularnonaukowe streszczające stanowiska archeologów, m.in. wskazujące, że dziś wielu specjalistów skłania się ku funkcji „znaczeniowej” bardziej niż czysto użytkowej — ale nadal bez dowodu rozstrzygającego. 

„Przyrząd do robienia rękawic” i inne hipotezy codzienne

W ostatnich latach głośno bywa o pomyśle, że otwory mogły pomagać w formowaniu palców rękawic (albo w pracach włókienniczych). To typowa hipoteza, która potrafi tłumaczyć jedną cechę (różne średnice), ale natychmiast wpada w kontrargument: dlaczego miałby to być kosztowny, metalowy odlew o tak wysokiej jakości, skoro funkcję „formy” można wykonać taniej? 

Hipoteza gry: intuicyjna, ale bez potwierdzeń

Taka sugestia pojawia się regularnie, głównie dlatego, że forma dodekaedru wydaje się „zabawkowa”, a Rzymianie chętnie grali. Problem w tym, że żadne znalezisko nie potwierdza istnienia gry, w której taki przedmiot byłby potrzebny. Nie znamy zestawów, opisów ani przedstawień, które łączyłyby dodekaedry z rozrywką. W efekcie hipoteza ta pozostaje intuicyjna, ale słabo udokumentowana.

Najuczciwsza odpowiedź: wiemy sporo, ale nie mamy „klucza”

W przypadku rzymskich dodekaedrów archeologia dochodzi do granicy, której nie lubimy: można opisać materiał, technikę, czas i miejsce, a mimo to nie da się odtworzyć intencji użytkownika. Brakuje jednego elementu: obrazu w użyciu, opisu w tekście, albo takiego kontekstu znaleziska, który jednoznacznie „przybije” funkcję. 

I to jest też powód, dla którego temat powraca: to nie jest pojedynczy błąd interpretacyjny, tylko powtarzalna luka, która nie daje się zasypać kolejną hipotezą z Internetu. 

Po ponad stu latach badań problem nie polega więc na braku interpretacji, lecz na ich nadmiarze.

Co można dziś powiedzieć bez ryzyka nadużyć

Jedno jest pewne: rzymskie dodekaedry nie są pojedynczymi „dziwactwami”, lecz powtarzalnymi przedmiotami wykonywanymi z dużą starannością między II a IV wiekiem n.e., głównie na terenie północno-zachodnich prowincji Imperium Rzymskiego. Znamy ich materiał, technikę wykonania, kontekst archeologiczny i przybliżony czas użytkowania.

Tego jednego elementu wciąż jednak brakuje — nie wiemy, do czego służyły. Przez dekady zaproponowano dziesiątki interpretacji, ale żadna nie tłumaczy wszystkich cech tych przedmiotów jednocześnie. Wszystko, co wykracza poza stwierdzenie tej luki, pozostaje hipotezą: czasem sensowną, czasem kuszącą, lecz wciąż niepotwierdzoną.

I właśnie dlatego rzymskie dodekaedry są tak interesujące — nie jako „tajemnica”, lecz jako przykład granicy, na której nawet dobrze udokumentowana przeszłość przestaje dawać jednoznaczne odpowiedzi.

Bibliografia

  1. Christopher Hill, “Gallo-Roman Dodecahedra: A Progress Report”, The Antiquaries Journal, t. 74, 1994.
  2. J. Pearce (red.), “Finds reported under the Portable Antiquities Scheme”, Britannia, 2020.
  3. Nate Barksdale, “The Dodecahedron: Ancient Toy or Practical Tool?”, HISTORY.com, 2025.
  4. Tom Metcalfe, “Roman dodecahedron: a mysterious 12-sided object…”, Live Science, 2025.