Zapis, którego nauka nie rozumie – dlaczego Kamień z Cochno zakopano ponownie?
Nie zniknął w muzeum, nie trafił pod szkło. Został ukryty pod ziemią, mimo że jest jednym z największych i najbardziej złożonych przykładów prehistorycznej sztuki naskalnej w Szkocji. Kamień z Cochno istnieje naprawdę, był badany najnowszymi metodami i wciąż wymyka się prostym odpowiedziom. Dlaczego więc – po odsłonięciu – ponownie go zakopano?
Kamień, który ma skalę „miejsca”, a nie „artefaktu”
Kamień z Cochno leży w Faifley, w West Dunbartonshire, na północno-zachodnim skraju aglomeracji Glasgow. Nie jest przenośnym zabytkiem – to fragment skały w terenie, ogromny panel rock-artu, który w dokumentacji konserwatorskiej opisuje się jak stanowisko, nie jak przedmiot. Sam odsłonięty fragment skały ma około 13 metrów długości i 8 metrów szerokości.
Na jego powierzchni zarejestrowano dziesiątki klasycznych motywów typu cup-and-ring (dołki otoczone koncentrycznymi kręgami) oraz setki prostszych „cup marks”, czyli samych dołków. W opisie zabytku pojawiają się liczby rzędu około 90 bardziej złożonych znaków cup-and-ring i około 110 samych dołków, a także przykłady wyjątkowe: m.in. motyw przypominający parę „czteropalczastych stóp” oraz znak określany jako „ringed cross”. To ważne, bo taki zestaw sugeruje, że nie patrzymy na jeden „rysunek”, tylko na przestrzeń wielokrotnie używaną i poprawianą – jak tablicę, do której dopisywano coś przez pokolenia.
Skąd wiemy o Cochno? Krótka biografia, która jest częścią zagadki
Kamień był dobrze znany lokalnie już w XIX wieku, a w 1887 roku został opisany przez pastora Jamesa Harveya w kontekście naskalnych rytów okolicy. Później stał się jednym z najlepiej rozpoznawalnych paneli rock-artu w regionie Kilpatrick Hills.
W 1937 roku wydarzyło się coś, co dziś brzmi jak scenariusz filmu o archeologii: archeolog Ludovic McLellan Mann pomalował cały panel farbami olejnymi, nanosząc na niego siatki i dodatkowe znaki. Robił to, bo wierzył, że ryty odnoszą się do kosmologii i zjawisk na niebie (m.in. do zaćmień). Efekt był spektakularny, ściągał ludzi, ale też – paradoksalnie – przyspieszył dewastację.
W kolejnych dekadach pojawiły się dziesiątki napisów, inicjałów i dat – część z nich zachowała się do dziś i została policzona oraz opisana podczas nowoczesnych prac terenowych. Właśnie graffiti i fizyczne niszczenie były jednym z głównych powodów, dla których w 1965 roku podjęto decyzję o zasypaniu kamienia ziemią.
Dlaczego „nauka nie rozumie” tego zapisu
Tu trzeba być precyzyjnym: archeologia i badania rock-artu potrafią bardzo dużo powiedzieć o tym, że to jest ludzkie, stare i nieprzypadkowe. Nie potrafią natomiast – w tym przypadku – uczciwie powiedzieć, co to znaczy.
Powód jest fundamentalny: to jest sztuka/komunikat kultury, która nie zostawiła nam żadnego „słownika”. W dodatku ryty typu cup-and-ring pojawiają się w wielu miejscach Europy, co sugeruje, że były częścią szerzej znanego repertuaru znaków – ale to nie znaczy, że wszędzie znaczyły to samo.
W dokumentacji konserwatorskiej podkreśla się, że Cochno ma wyjątkowo różnorodny zestaw motywów i potencjał do badań nad znaczeniem, funkcją i umiejscowieniem tego typu paneli. Innymi słowy: nauka wie, że to ważne – ale nie ma narzędzia, które „przetłumaczy” symbolikę bez ryzyka naciągania.
Najważniejsze hipotezy, które krążą wokół Cochno
Najuczciwiej jest mówić o hipotezach jako o „rodzinach interpretacji”, bo żadna nie zamyka tematu.
Hipoteza rytualno-symboliczna zakłada, że panel był miejscem działań społecznych: spotkań, rytuałów przejścia, zaznaczania więzi z krajobrazem i pamięcią rodu. Tłumaczyłaby, dlaczego znaki bywają powtarzalne i dlaczego tworzą „mapę” relacji z miejscem, niekoniecznie mapę geograficzną.
Hipoteza topograficzna (mapa terenu) pojawia się regularnie: linie i układy mogły symbolicznie odnosić się do doliny Clyde, szlaków, granic lub punktów ważnych. Ten kierunek bywa przywoływany w dyskusjach publicznych o Cochno, ale problem pozostaje ten sam: brak jednoznacznego dopasowania skali i brak „kontrolnych” elementów, które potwierdziłyby mapowanie.
Jedna z wielu interpretacji: zapis nieba lub schemat kosmologiczny
Wśród licznych prób odczytania znaczenia rytów z Kamienia z Cochno pojawia się również interpretacja odwołująca się do obserwacji nieba. Nie zakłada ona jednak istnienia „mapy planet” w nowoczesnym sensie, lecz raczej odnosi się do symbolicznego zapisu cykli i relacji między ciałami niebieskimi, rozumianych w sposób rytualny lub kosmologiczny.
Tego rodzaju interpretacje pojawiały się już w pierwszej połowie XX wieku. Ludovic McLellan Mann, który w 1937 roku prowadził badania nad kamieniem, wiązał układ rytów z niebem oraz zjawiskami astronomicznymi, takimi jak zaćmienia. W jego ujęciu koncentryczne formy, centralne punkty oraz linie łączące poszczególne znaki miały odzwierciedlać uporządkowaną strukturę kosmiczną. Choć metody Manna – w tym nanoszenie farb na powierzchnię skały – są dziś uznawane za problematyczne, sama idea kosmologicznego charakteru zapisu wpłynęła na późniejsze dyskusje.
Współcześnie podobne sugestie pojawiają się znacznie ostrożniej. Zwraca się uwagę na fakt, że część układów rytów może wizualnie przypominać schematyczne przedstawienia nieba, jednak podobieństwo to ma charakter analogii, a nie dowodu. Dotychczas nie wykazano istnienia spójnych korelacji astronomicznych, które można byłoby zweryfikować niezależnie, na przykład poprzez jednoznaczne powiązanie znaków z konkretnymi cyklami planetarnymi czy układami gwiazd.
Z tego powodu interpretacja kosmologiczna pozostaje jedną z wielu hipotez funkcjonujących wokół Kamienia z Cochno. Nie stanowi ona ustalenia naukowego, lecz próbę zrozumienia prehistorycznego zapisu w kontekście kultury, dla której obserwacja nieba mogła mieć znaczenie symboliczne i rytualne, nawet jeśli jego dokładny sens pozostaje dziś poza zasięgiem rekonstrukcji.
Dlaczego go zakopano ponownie
Odpowiedź jest prosta i mało romantyczna: ochrona zabytku. Taki panel jest łatwy do zniszczenia na kilka sposobów naraz: przez chodzenie, wilgoć i mróz, mechaniczne skrobanie, farby i „pamiątkowe” wycinanie inicjałów. A ponieważ znajduje się w przestrzeni dostępnej lokalnie, ryzyko powtarzało się codziennie.
Co jednak najciekawsze: gdy po półwieczu zdecydowano się go odsłonić ponownie, zrobiono to tylko na chwilę – po to, by wykonać dokumentację, której wcześniej nie dało się zrobić. W 2015 roku przeprowadzono testowe odsłonięcie, a we wrześniu 2016 roku odbyła się większa akcja: archeolodzy z University of Glasgow oraz specjaliści od skanowania i dokumentacji cyfrowej współpracujący z Factum Foundation wykonali szczegółowy zapis 3D i fotogrametryczny. Po zakończeniu prac kamień – mimo dużego zainteresowania – ponownie zasypano.
Bibliografia
- Brophy, K. (2018). “‘The finest set of cup and ring marks in existence’: the story of the Cochno Stone, West Dunbartonshire”. Scottish Archaeological Journal, 40(1), 1–23. Edinburgh University Press. DOI: 10.3366/saj.2018.0092.
- Brophy, K. (2020). “The Ludovic technique: the painting of the Cochno Stone, West Dunbartonshire”. Scottish Archaeological Journal, 42(2), 85–100. Edinburgh University Press. DOI: 10.3366/saj.2020.0148.
- Historic Environment Scotland. “Cochno, cup and ring marked stone 115m SW of Silver Firs (Scheduled Monument SM716)” – opis i uzasadnienie wpisu, dane o wymiarach i motywach.
- University of Glasgow (22.09.2016). Komunikat prasowy o odsłonięciu, dokumentacji 3D i ponownym zasypaniu kamienia (projekt z Factum Foundation).
- Factum Foundation. “The Cochno Stone” – opis prac dokumentacyjnych i kontekstu konserwatorskiego (współpraca z University of Glasgow).