Po raz pierwszy zauważono go w 1837 roku. Człowiek, potwór czy wytwór zbiorowej wyobraźni?
W XIX-wiecznej Anglii strach nie potrzebował potworów rodem z literatury grozy. Wystarczyła noc, mgła i kilka świadectw, które brzmiały zbyt podobnie, by je zignorować. Gdy w 1837 roku londyńskie gazety zaczęły publikować pierwsze relacje o tajemniczym napastniku zdolnym do nieludzkich skoków, nikt jeszcze nie przypuszczał, że narodzi się jedna z najtrwalszych legend miejskich nowoczesnej Europy. Spring-Heeled Jack — Skoczek na Sprężynach — nie był wytworem fikcji literackiej. Był zjawiskiem społecznym.
Nie miał jednego oblicza, jednego stroju ani jednej historii. Pojawiał się nagle, atakował, znikał w sposób, którego nie potrafiono wytłumaczyć. Dla jednych był brutalnym żartownisiem, dla innych demonem, a dla jeszcze innych symbolem lęków epoki, w której świat zmieniał się szybciej niż ludzka psychika była w stanie to udźwignąć.
Pierwsze doniesienia i narodziny paniki
Najwcześniejsze wiarygodne relacje pochodzą z lat 1837–1838 i dotyczą przedmieść Londynu. Świadkowie opisywali postać ubraną w obcisły strój, często ciemny, z elementami przypominającymi hełm lub maskę. Najbardziej charakterystyczna cecha pojawiająca się w niemal każdej relacji to zdolność do wykonywania niezwykle wysokich i dalekich skoków — z ziemi na dachy domów, przez bramy, mury i ogrodzenia.
Opisom ruchu towarzyszyły szczegóły budzące grozę: świecące oczy, metaliczne pazury, nienaturalnie zimny dotyk, a w niektórych przypadkach także plucie ogniem lub wydzielanie iskier. Choć dziś brzmi to jak element fantastyki, warto pamiętać, że relacje te składano policji, lokalnym władzom i redakcjom gazet, a nie w ramach opowieści towarzyskich.

W lutym 1838 roku sprawa trafiła nawet do Izby Lordów, gdzie burmistrz Londynu publicznie odniósł się do rosnącej paniki i zapewniał, że nie ma dowodów na istnienie „nadnaturalnego napastnika”. To wystąpienie, zamiast uspokoić nastroje, tylko wzmocniło przekonanie, że władze nie panują nad sytuacją.
Relacje, których nie da się zignorować
To, co wyróżnia Spring-Heeled Jacka na tle innych miejskich legend, to fakt, że wiele relacji nie pochodzi z przekazów ustnych ani późniejszych opracowań, lecz z konkretnych zeznań składanych policji oraz opisów publikowanych w ówczesnej prasie. Świadkowie nie opisywali plotek — opisywali zdarzenia, które spotkały ich osobiście.
Jedną z najczęściej cytowanych relacji jest zeznanie Jane Alsop z lutego 1838 roku. Młoda kobieta zeznała, że do drzwi jej domu zapukał mężczyzna podający się za policjanta. Gdy otworzyła drzwi, została zaatakowana przez postać o świecących oczach, metalicznych pazurach i długim płaszczu. Napastnik miał drapać ją po twarzy i ramionach, a jego dotyk określiła jako „nienaturalnie zimny”. Obrażenia Jane zostały potwierdzone przez świadków, a sprawa trafiła do lokalnych władz.
Kilka miesięcy wcześniej Mary Stevens opisywała podobne spotkanie w południowym Londynie. Według jej relacji napastnik wyskoczył nagle z ciemności, próbował rozerwać jej ubranie, po czym — gdy pojawili się przechodnie — wykonał gwałtowny skok i zniknął, przeskakując pobliskie ogrodzenie. Jej zeznanie zostało opublikowane w lokalnych gazetach i było jednym z pierwszych, które wywołały falę niepokoju.
Po ataku na Mary Stevens pojawiły się kolejne doniesienia, które jeszcze bardziej wzmocniły niepokój mieszkańców okolicy. Według relacji publikowanych w prasie, już następnego dnia tajemnicza postać miała zaatakować inną osobę w pobliżu domu Stevens, stosując schemat działania, który później powracał w kolejnych zgłoszeniach. Świadkowie twierdzili, że napastnik nagle wyskoczył na drogę przed nadjeżdżający powóz, zmuszając woźnicę do gwałtownego manewru. Pojazd stracił równowagę, uderzył w przeszkodę, a woźnica odniósł poważne obrażenia.
Kilku obserwatorów zdarzenia zeznało, że sprawca nie próbował uciekać w pośpiechu. Zamiast tego miał wykonać niezwykle wysoki skok, przeskakując mur o wysokości około 2,7 metra, po czym zniknąć z pola widzenia. Towarzyszyć temu miał charakterystyczny, wysoki, dźwięczny śmiech, opisywany jako nienaturalny i niepokojący. To właśnie ten epizod po raz pierwszy utrwalił w relacjach schemat nagłego pojawienia się, wywołania chaosu oraz zniknięcia w sposób, który świadkowie uznawali za niemożliwy dla zwykłego człowieka.

To właśnie powtarzalność pewnych elementów — sposób poruszania się, nagłe zniknięcia, reakcje świadków — sprawia, że relacje te do dziś pozostają przedmiotem analiz historyków i badaczy folkloru. Nie dowodzą one istnienia istoty nadnaturalnej, ale też nie pozwalają zbyć całej sprawy jako zwykłej plotki.
Długowieczność legendy i późniejsze obserwacje
Spring-Heeled Jack nie zniknął wraz z końcem lat 30. XIX wieku. Doniesienia o podobnej postaci pojawiały się jeszcze przez dziesięciolecia, także poza Londynem.
Do najbardziej intrygujących należą relacje żołnierzy z Aldershot z 1877 roku. Strażnik pełniący nocną wartę - John Regan - zeznał, że zauważył postać poruszającą się długimi skokami i wydającą metaliczne dźwięki. Gdy próbował ją śledzić, został nagle zaatakowany uderzeniami w twarz. Wezwani na pomoc inni żołnierze mieli obserwować, jak postać wykonuje niezwykle wysoki skok, unosząc się ponad ich głowami, po czym znika w ciemności. Oddane strzały ostrzegawcze nie przyniosły żadnego efektu.
Doniesienia z XX wieku i echa legendy
Choć najbardziej intensywny okres doniesień o Spring-Heeled Jacku przypada na XIX wiek, podobne relacje pojawiały się także później — już w zupełnie innym kontekście historycznym i kulturowym. W XX wieku nie mówiono już o jednej konkretnej postaci, lecz raczej o powracającym motywie: tajemniczym mężczyźnie zdolnym do nieludzkich skoków, pojawiającym się nagle i znikającym bez śladu.
Najbardziej znanym europejskim odpowiednikiem Spring-Heeled Jacka był Pérák, zwany Skaczącym Człowiekiem z Pragi. Według relacji z okresu II wojny światowej miał być widywany na terenie Protektoratu Czech i Moraw w latach 1939–1945. Świadkowie opisywali postać poruszającą się długimi skokami nad murami i ulicami miasta, wymykającą się niemieckim patrolom. Z czasem Pérák stał się elementem czeskiego folkloru oporu — symbolem sprytu i nieuchwytności. Po wojnie jego postać została przetworzona kulturowo i trafiła m.in. do filmów animowanych, w których przedstawiano go jako bohatera walczącego z oddziałami SS. Historycy są zgodni, że Pérák nie był jedną konkretną osobą, lecz mitem wojennym, powstałym na styku strachu, nadziei i miejskich opowieści.
Do podobnego zdarzenia miało dojść 18 czerwca 1953 roku w Houston w Teksasie. Trzech świadków — Hilda Walker, Judy Meyers i Howard Phillips — zeznało, że widzieli postać siedzącą na drzewie pekan. Opisywali ją jako mężczyznę noszącego czarną pelerynę, obcisłe spodnie i wysokie buty, ubranego w szary lub czarny strój ściśle przylegający do ciała. Relacja została odnotowana w lokalnej prasie jako osobliwa obserwacja, jednak nigdy nie została potwierdzona ani wyjaśniona.
Jedno z najpóźniejszych doniesień pojawiło się w 1986 roku w South Herefordshire, w rejonie granicy Anglii z Walią. Wędrowny sprzedawca o nazwisku Marshall twierdził, że na drodze spotkał postać poruszającą się nienaturalnie długimi skokami. Według jego relacji istota minęła go, po czym uderzyła w policzek i oddaliła się, znikając z pola widzenia. Marshall opisywał napastnika jako osobę ubraną w czarny strój przypominający kombinezon narciarski, o wydłużonym podbródku i nietypowych proporcjach twarzy.
Współczesne doniesienia różnią się od wiktoriańskich nie tylko realiami, lecz także odbiorem społecznym. XX-wieczne relacje rzadziej wywoływały panikę, częściej zaś traktowano je jako osobliwości lub lokalne ciekawostki. Dla badaczy folkloru stanowią one jednak interesujący przykład trwałości motywu — schematu narracyjnego, który potrafi przetrwać dekady, zmieniając jedynie kostium epoki.
Kim mógł być Spring-Heeled Jack?
Przez lata wysuwano wiele hipotez. Najbardziej racjonalna zakłada istnienie jednego lub kilku sprawców — być może ekscentrycznych arystokratów lub żartownisiów — wykorzystujących elementy mechaniczne, takie jak sprężyny czy specjalne obuwie. Tego rodzaju urządzenia istniały już w XIX wieku, choć ich skuteczność pozostaje kwestią sporną.
Inna interpretacja wskazuje na zjawisko zbiorowej histerii, wzmacnianej przez prasę, plotkę i strach przed nocą w szybko rosnącym, anonimowym mieście. Wiktoriański Londyn był miejscem głębokich kontrastów: postęp techniczny sąsiadował z biedą, przestępczością i brakiem poczucia bezpieczeństwa.
Nie brakuje też teorii bardziej radykalnych — od postaci nadnaturalnej po nieznane zjawisko fizyczne. Jednak żadna z nich nie znajduje potwierdzenia w twardych dowodach.
Symbol epoki, nie potwór
Z perspektywy historycznej Spring-Heeled Jack jest przede wszystkim lustrem, w którym odbijają się lęki XIX-wiecznego społeczeństwa. Był ucieleśnieniem niepokoju wobec nieznanego, lęku przed postępem, przed anonimowością wielkiego miasta. Jego nadludzkie zdolności symbolizowały świat wymykający się racjonalnemu porządkowi.
To właśnie dlatego legenda przetrwała tak długo i tak łatwo została wchłonięta przez kulturę popularną. Penny dreadfuls, teatralne adaptacje i późniejsze interpretacje nie prawdopodobnie stworzyły Jacka — one jedynie go utrwaliły.
Czy Spring-Heeled Jack istniał naprawdę?
Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Istniały realne ataki, realne ofiary i realny strach. Istniała też prasa, która potrafiła podsycać emocje. Między tymi dwoma biegunami narodziła się legenda, której nie da się rozdzielić na czyste fakty i czystą fikcję.
Spring-Heeled Jack nie był „wiktoriańskim Batmanem”. Był czymś znacznie ciekawszym: pierwszym nowoczesnym mitem miejskim, który pokazał, że w epoce gazet, masowej komunikacji i anonimowych metropolii potwory nie muszą pochodzić z bajek. Wystarczy, że pojawią się w odpowiednim momencie — i znikną, zanim ktokolwiek zdąży je zrozumieć.
Bibliografia
- Mike Dash, Spring-Heeled Jack: The Terror of London, Fortean Times, Londyn 2007.
- Karl Bell, The Legend of Spring-Heeled Jack, Boydell Press, Woodbridge 2012.
- E. Cobham Brewer, Dictionary of Phrase and Fable, Cassell, Londyn 1898.
- The Times (London), artykuły z lat 1837–1838 dotyczące napaści przypisywanych Spring-Heeled Jackowi.