Tajemniczy rysunek z 1918 roku. Na długo przed popkulturą „szaraków”
W 1918 roku Crowley prowadzi w Nowym Jorku serię eksperymentów okultystycznych. Zostają po nich notatki, a także portret istoty nazwanej „Lam”. Kilkadziesiąt lat później ten wizerunek zacznie krążyć jako „pierwszy szary” w historii Zachodu. Czy to dowód, czy raczej kulturowa pułapka, w którą wpadamy, gdy patrzymy na stare rzeczy współczesnymi oczami?
Rysunek, który nie daje spokoju
Gdy dziś wpiszesz w wyszukiwarkę hasło „Lam Crowley”, prawie zawsze zobaczysz tę samą reprodukcję: ascetyczna postać o wielkiej głowie i hipnotycznym spojrzeniu. Zaskakujące jest nie to, że okultysta coś narysował – Crowley zostawił po sobie ogromną liczbę zapisków, symboli i szkiców – tylko to, jak mocno ten konkretny obraz „pasuje” do późniejszej ikonografii „szarych”.
Problem zaczyna się w chwili, gdy ktoś chce dopisać do tej zgodności prostą tezę: „Crowley widział kosmitę zanim kosmici stali się modni”. Tego rodzaju zdanie brzmi jak gotowy viral, ale w praktyce miesza porządki: fakt, interpretację i popkulturowe skojarzenie. A historia Lamu jest najciekawsza właśnie wtedy, gdy tych porządków nie zlewamy w jedną sensacyjną opowieść.
Kim był Crowley i dlaczego jego notatki budzą tyle emocji
Aleister Crowley (1875–1947) był jednym z najbardziej znanych i najbardziej konfliktowych okultystów XX wieku. Zostawił po sobie zarówno dzieła o charakterze religijno-filozoficznym (Thelema), jak i dzienniki, zapisy eksperymentów oraz ogromną korespondencję. Pociągał ludzi, którzy szukali „zakazanej wiedzy”, i jednocześnie odstręczał tych, którzy widzieli w nim cynicznego prowokatora.
To ważne, bo Crowley działał na styku trzech światów: realnej biografii człowieka żyjącego w konkretnej epoce, subiektywnej sfery doświadczeń wewnętrznych (wizje, stany świadomości) oraz środowiska, które te doświadczenia interpretowało i przetwarzało. Lam rodzi się właśnie w tym styku – i dlatego jego historia tak łatwo „przeskakuje” z archiwum w legendę.
Nowy Jork 1918: zapisy eksperymentu, nie raport naukowy
W 1918 roku Crowley przebywa w Nowym Jorku i prowadzi serię zapisów znanych jako The Amalantrah Working (Liber XCVII) – dziennikową relację z działań o charakterze magicznym i wizjonerskim, spisywaną dzień po dniu. Tekst istnieje dziś w obiegu jako materiał źródłowy: to nie jest literatura piękna ani „powieść grozy”, tylko zapis doświadczeń, w których znaczącą rolę odgrywa interpretacja symboli, obrazów i „przekazów” od pojawiających się postaci.
I tu dochodzimy do sedna: takie zapisy nie są dowodem w sensie naukowym, ale są fenomenalnym dokumentem kulturowym. Pokazują, jak człowiek o ogromnej wyobraźni i żelaznej dyscyplinie narracyjnej konstruuje sens z tego, co przeżywa – oraz jak język hermetyczny zastępuje język psychologii, którego wówczas po prostu nie używano w podobny sposób jak dziś.
Lam jako obraz: co wiemy na pewno
Wizerunek Lamu bywa opisywany jako rysunek z 1918 roku, później publikowany w materiałach związanych z dorobkiem Crowleya. W zasobach Wikimedia Commons rysunek figuruje jako „The Way” – praca przypisywana Crowleyowi, datowana na 1918 rok i wskazywana jako opublikowana w The Equinox (vol. III, no. 1, supplement) w 1919 roku (Liber LXXI „The Voice of Silence”, Detroit 1919).
To są twarde elementy układanki: istnienie rysunku, jego datowanie, fakt późniejszej publikacji w obiegu związanym z Crowleyem. Natomiast wszystko, co brzmi jak „Lam jest kosmitą”, zaczyna się dopiero na poziomie interpretacji – i w dodatku niekoniecznie Crowleyowskiej.
Dlaczego Lam zaczął przypominać „szarego”
Ikonografia „szarych” – wielka głowa, duże ciemne oczy, wrażenie chłodu i obcości – stała się masowo rozpoznawalna dopiero później, zwłaszcza w drugiej połowie XX wieku. Jednym z najmocniejszych kulturowych punktów odniesienia była książka Whitleya Striebera „Communion: A True Story” (1987), której okładka z wizerunkiem „szarego” weszła do zbiorowej wyobraźni.
Kiedy więc współczesny odbiorca widzi Lam, jego mózg automatycznie dopasowuje obraz do znanego wzorca. To mechanizm psychologiczny, nie spisek: mamy w głowie gotową matrycę i „nakładamy ją” na starszy artefakt. W ten sposób rysunek z archiwum zaczyna działać jak „proroctwo”, chociaż równie dobrze może być po prostu ekspresją pewnego typu wizji: ascetycznej, nie-ludzkiej, odczłowieczonej.
Kenneth Grant i moment, w którym Lam staje się „kluczem”
Po śmierci Crowleya jego dorobek nie przestaje żyć – przeciwnie, zaczyna żyć drugim życiem, napędzanym przez interpretatorów. Jednym z najważniejszych był Kenneth Grant, związany z nurtem tyfonicznym, autor rozbudowanego cyklu znanego jako „Typhonian Trilogies”.
W tej tradycji Lam przestaje być „tylko rysunkiem”, a zaczyna funkcjonować jako symbol, a nawet punkt koncentracji dla całej opowieści o kontaktach z „inteligencjami” spoza ludzkiego porządku. Grant rozwijał tę narrację w swoich książkach, m.in. w tomie „Cults of the Shadow” (pierwsze wydanie 1975), gdzie łączy wątki Crowleyowskie z własną mitologią i koncepcją „nocy” świadomości.
To jest ważny zwrot: u Crowleya mamy zapis doświadczenia, u Granta mamy już system interpretacyjny, który doświadczenie „organizuje” i wzmacnia. Właśnie w takim momencie rodzą się legendy o „otwieraniu bram” – bo symbol przestaje być symbolem, a zaczyna być traktowany jak narzędzie o realnej mocy.
Co jest najbardziej niepokojące w tej historii
Najbardziej niepokojące jest to, jak łatwo Lam działa jak lustro. Dla jednych jest dowodem, że „coś” rzeczywiście się wydarzyło, a Crowley przypadkiem uchwycił wizerunek bytu, który kultura później nazwała „szarym”. Dla innych Lam jest czystą psychologią: figurą obcości, którą umysł potrafi wygenerować w stanach intensywnej koncentracji, przeciążenia symbolicznego i autosugestii.
I w obu podejściach jest coś kuszącego. Teza „to kosmita” daje dreszcz. Teza „to projekcja” daje poczucie kontroli. A dokument źródłowy zostaje pośrodku – niewygodny, bo nie dostarcza prostych odpowiedzi. To dlatego sprawa Lamu wraca falami: za każdym razem, gdy kultura masowa znów zaczyna mówić o „obcych”, ktoś wyciąga rysunek i pyta: „a co, jeśli to było wcześniej?”.
Doświadczenia graniczne i zmienione stany świadomości – podobne mechanizmy, inne języki opisu
Opis doświadczenia Lamu często próbuje się interpretować w kategoriach „kontaktu z czymś zewnętrznym”. Tymczasem w historii nauki i psychologii istnieje wiele udokumentowanych przypadków, w których odmienna percepcja, poczucie obecności lub kontaktu z „inną inteligencją” pojawiały się w ściśle określonych warunkach sensorycznych – bez odwoływania się do bytów pozaziemskich.
Jednym z najlepiej poznanych przykładów są komory deprywacji sensorycznej, w których ograniczenie bodźców wzrokowych i słuchowych prowadziło do spontanicznych wizji, poczucia obecności innych istot oraz silnych przeżyć symbolicznych. Osoby badane często relacjonowały wrażenie „dialogu”, obserwowania postaci lub bycia obserwowanym — doświadczeń zadziwiająco podobnych do opisów znanych z dzienników okultystycznych początku XX wieku.
Podobnie intrygujący jest przypadek lustra Kozyriewa — konstrukcji, która według jej twórców miała wpływać na percepcję czasu i świadomości. Choć interpretacje te pozostają kontrowersyjne, relacje uczestników eksperymentów często obejmowały wizje istot, intensywne obrazy mentalne oraz wrażenie kontaktu z „czymś spoza zwykłego porządku rzeczy”. W tym sensie lustro Kozyriewa funkcjonuje nie jako dowód istnienia innych wymiarów, lecz jako przykład, jak warunki izolacji, koncentracji i sugestii potrafią generować doświadczenia graniczne.
Wspólnym mianownikiem tych zjawisk nie jest ich treść — różna kulturowo i symbolicznie — lecz mechanizm. Gdy umysł zostaje odcięty od bodźców, przeciążony koncentracją lub zanurzony w rytuale, zaczyna tworzyć autonomiczne narracje. W epoce Crowleya opisywano je językiem magii i bytów pozaludzkich. Dziś częściej mówi się o neuropsychologii, projekcji i archetypach. To jednak nie unieważnia dawnych relacji — raczej pokazuje, że zmienia się język opisu, nie samo doświadczenie.
Najuczciwsze wyjaśnienie: Lam jako punkt styku trzech światów
Najuczciwiej jest przyjąć, że Lam jest punktem styku trzech warstw.
Pierwsza to warstwa historyczna: Crowley, Nowy Jork 1918, zapis eksperymentów i rysunek w obiegu wydawniczym związanym z The Equinox.
Druga to warstwa interpretacji okultystycznej: Grant i tradycja, która nadaje Lamowi rangę symbolu-klucza.
Trzecia to warstwa kulturowa: późniejsza ikonografia „szarych” i mechanizm, w którym nowoczesny wzorzec „przykleja się” do starego obrazu, czyniąc z niego rzekomą zapowiedź.
W tej perspektywie Lam nie musi być ani „kosmitą”, ani „zmyśleniem”. Może być artefaktem, który odsłania coś bardzo ludzkiego: naszą skłonność do budowania opowieści z fragmentów, do dopowiadania sensu tam, gdzie źródło jest niejednoznaczne, i do szukania twarzy Obcego, gdy sami czujemy się obco we własnym świecie.
Bibliografia
- Aleister Crowley, The Amalantrah Working (Liber XCVII), zapis działań z 1918 r.; tekst źródłowy w obiegu archiwalnym/edytorskim (m.in. publikacje i przedruki).
- Aleister Crowley, „The Way” (rysunek przedstawiający Lam), 1918; publikacja: The Equinox, vol. III, no. 1 (supplement), Liber LXXI „The Voice of Silence”, Detroit 1919.
- Kenneth Grant, Cults of the Shadow, Frederick Muller Ltd., 1975.
- Henrik Bogdan, Kenneth Grant and the Typhonian Tradition, artykuł naukowy (PDF w obiegu akademickim).
- Whitley Strieber, Communion: A True Story, William Morrow, 1987.