Kilkaset zmarłych osób cierpliwie czeka na wskrzeszenie. Chętnych przybywa!

Krionika jest zbiorem technik mających na celu głębokie ochładzanie i długoterminowe przechowywanie ciał, zarówno ludzkich, jak i zwierzęcych, w temperaturze ciekłego azotu (-196 °C), z intencją przywrócenia ich do życia, gdy tylko nauka wystarczająco się rozwinie.

Początki krioniki sięgają połowy ubiegłego stulecia. To właśnie wówczas światło dzienne ujrzały pierwsze pomysły odnośnie tego, jak przechytrzyć śmierć.

Przechowywanie ludzkich ciał w ciekłym azocie umożliwia całkowite wstrzymanie wszelkich zmian chemicznych w nich zachodzących. Jak to wygląda w praktyce? W trzech działających na świecie ośrodkach krioniki, gdzie można poddać się zabiegowi zamrażania, procedura jest bardzo podobna. Ciało umieszczane jest w specjalnym urządzeniu, a następnie stopniowo schładzane do temperatury -320 st. F w komorze gazowej wypełnionej ciekłym azotem. W takich warunkach ciała czekają na zmartwychwstanie.

Krionika - Tak zwane zamrażanie ciała

W tym momencie ośrodek Alcor przechowuje szczątki niemalże 200 osób, z czego około połowa to same głowy. Kolejnych 1338 osób ma zamiar po śmierci spocząć w komorze z ciekłym azotem. W przypadku Alcor, najstarszą osobą jest 102-letnia kobieta. Najmłodsza "pacjentka" ma zaledwie dwa lata.

W stanie głębokiego ochłodzenia przechowywanych jest na dziś dzień kilkaset ludzkich ciał. To ciała osób za życia przekonanych, iż za jakiś czas ożywianie zmarłych będzie czymś zupełnie normalnym.

Robert Ettinger cierpliwie czeka na wskrzeszenie własnego ciała

Za ojca krioniki uznawany jest Amerykański fizyk Robert Ettinger (źródło 1), autor wydanej w 1962 książki "The Prospect of Immortality". Miano pioniera transhumanizmu zyskał po wydaniu w 1972 książki "Man into Superman" (źródło 2). Po wojnie Ettinger prowadził zajęcia z matematyki i fizyki na Uniwersytecie Stanowym w Michigan oraz w miejscowym college’u. Początkowo, środka na nieśmiertelność szukał tylko w wolnych chwilach. Z czasem jednak, życiowa pasja Ettingera przeobraziła się w prawdziwą obsesję, która spędzała mu sen z powiek.

Ettinger, którego głęboko ochłodzone ciało cierpliwie czeka na wskrzeszenie, był mocno przekonany, iż śmierć jest wydarzeniem kulturowym i naukowym, a nie ściśle biologicznym, a to, czy rzeczywiście umieramy ostatecznie, uzależnione jest niemal wyłącznie od postępu nauki i poziomu naszej wiedzy. W rzeczywistości, jeszcze zaledwie kilka dekad temu, zatrzymanie akcji serca było równoznaczne z kresem życia. Dziś ta kwestia wygląda całkiem inaczej, a defibrylatory potrafią czynić cuda.

Ettinger doszedł do wniosku, iż z czasem, zapewne ktoś wynajdzie sposób na nieśmiertelność. Jeśli zatem wyposażeni w nowoczesny sprzęt reanimacyjny medycy mogą obecnie przywracać ludziom funkcje życiowe, to dlaczego nie założyć, iż za jakiś czas dojdziemy do sytuacji, w której całkiem realne stanie się odmładzanie naszych ciał, a nawet – w co głęboko wierzył Ettinger - wskrzeszanie zmarłych?

Robert Ettinger założył Instytut Krioniki, gdzie prowadził badania mające dowieść, że z czasem człowiek będzie mógł wskrzeszać zmarłych. Wydając 28 tys. dolarów, można było zostać po śmierci wprowadzonym w stan kriostazy, aby móc czekać na moment, w którym nauka znajdzie sposób na nieśmiertelność. Do 2011 r. instytucja wprowadziła w stan kriostazy około stu osób, a w połowie roku 2011 do ludzi oczekujących na wskrzeszenie dołączył sam Ettinger. Wcześniej naukowiec zdążył "zmrozić" swoją matkę i dwie kolejne żony. Czy w przyszłości Ettinger będzie mógł się z nimi ponownie spotkać w znanej nam rzeczywistości?

Odnośnie przekonań Ettingera, polski filozof Tomasz Stawiszyński wypowiada się następująco (źródło 3):

Ettinger zupełnie otwarcie wyznał, że po pierwsze, nie ma zamiaru umierać, a po drugie, w mniej lub bardziej odległej przyszłości medycyna z pewnością nie tylko zdolna będzie nas wszystkich wskrzesić, lecz także zapewnić nam doskonale funkcjonujące ciała, wyglądające dokładnie tak, jak to sobie wymarzymy. Ciała, dodajmy, niezawodne, niestarzejące się i oczywiście niezapadające nawet na głupi katar – o nowotworach czy miażdżycy nie wspominając.

Pierwsi będą ostatnimi, a ostatni pierwszymi

Uszkodzenia wynikłe z głębokiego ochłodzenia ludzkiego ciała mogą być poważne. Pomiędzy komórkami może uformować się lód, przyczyniając się do uszkodzeń mechanicznych i chemicznych. Z tego powodu ośrodki krioniczne stosują rozprowadzane poprzez naczynia krwionośne krioprotektanty. Mają one usunąć i zastąpić wodę wewnątrz komórek substancją zapobiegającą zamrożeniu. Krioprotektanty w dużych stężeniach mogą całkowicie uniemożliwić formowanie się lodu. Ochłodzenie i utwardzenie bez zamrożenia (tj. formowania się lodu) to tak zwana witryfikacja. Pomimo, iż w znacznym stopniu procedura ta zapobiega uszkodzeniom (źródło 4), w rzeczywistości tak głębokie ochładzanie całych ciał ludzi nadal powoduje zmiany, których obecna technologia nie jest w stanie odwrócić.

Alcor - Zbiorniki z ludzkimi ciałami
Ośrodek Alcor - Zbiorniki z głęboko schłodzonymi ciałami, czekającymi na wskrzeszenie

Z uwagi na stosowanie coraz bardziej udoskonalonych procedur ochładzania ciał, umożliwiających ograniczanie szkód, aż do całkowitej odwracalności procesu, wśród ekspertów panuje przekonanie, iż przywracanie do życia osób przebywających w kriostazie będzie się odbywać w kolejności „Pierwsi będą ostatnimi, a ostatni pierwszymi”. Stopniowo, wraz z postępem techniki, medycy będą sięgać po coraz dawniej "zamrożonych" pacjentów, którzy zostali poddani działaniu bardziej prymitywnych środków. Przywrócenie do życia ludzi poddanych krioprezerwacji przy zastosowaniu obecnych technik może zająć stulecia, o ile w ogóle będzie możliwe (źródło 5).

Alcor - Zbiorniki z ludzkimi ciałami w stanie kriostazy
Ośrodek Alcor - Zbiorniki z ludzkimi ciałami w stanie kriostazy

James Bedford – Po 25 latach jego "zamrożone" ciało było w idealnym stanie

W rzeczywistości, to nie słynny Ettinger, lecz (źródło 6) mniej znany Amerykanin James Bedford (źródło 7) uznawany jest za pierwszego na świecie człowieka, który z własnej woli został wprowadzony w stan kriostazy z nadzieją, że pewnego dnia powróci do życia.

Dr. James Bedford - Stara kapsuła
Kapsuła, w której Dr. James Bedford spędził swoje pierwsze 24 lata kriostazy
Gdy w 1991 r. syn Bedforda postanowił sprawdzić jak „trzyma się” jego ojciec, okazało się, że po niespełna 25 latach od momentu głębokiego ochłodzenia, czekające na ożywienie ciało było w niemalże idealnym stanie (źródło 8).
Dr. James Bedford
Rok 1991 - "Zamrożony" od niemalże 25 lat James Bedford zostaje ponownie wprowadzony w stan kriostazy w ośrodku Alcor

Po oględzinach, ciało Dr. Jamesa Bedforda ponownie wprowadzono w stan kriostazy (źródło 9) i umieszczono we wspomnianym wcześniej ośrodku Alcor, na skraju pustyni Sonora w stanie Arizona, gdzie obecnie niemalże 200 innych ciał czeka na wskrzeszenie. Ale czy te ciała doczekają się zmartwychwstania? Otóż, prawda jest taka, że na chwilę obecną naukowcy nie wiedzą, czy osoby znajdujące się w stanie krioztazy będzie można kiedykolwiek przywrócić do życia. Nawet gdyby teoretycznie się to udało, to nie wiadomo jak zachowa się „wskrzeszony” mózg. Co z pamięcią, wspomnieniami, nabytymi umiejętnościami? Na jednoznaczne odpowiedzi na te pytania będziemy niestety musieli cierpliwie, prawdopodobnie jeszcze dość długo, poczekać.

Bibliografia:

1 - Wikipedia - Robert Ettinger;

2 - Information Liberation - Technocrats Lust For Eternal Life Through 'Reengineering' of Humanity;

3 - Newsweek - Dzisiejszy trup 
to jutrzejszy pacjent;

4 - Alcor - Effect of Human Cryopreservation Protocol on the Ultrastructure of the Canine Brain (Platt);

5 - Alcor - A Brief Scientific Introduction to Cryonics;

6 - Wikipedia - Krionika;

7 - Wikipedia - James Bedford;

8 - Medonet - Kilkaset zamrożonych osób czeka na "zmartwychwstanie". Niewielu ludzi wie, czym jest krionika;

9 Alcor - Dr. Bedford Gets a New Suit

Kategorie