A jeśli sen nie jest iluzją? Dlaczego nauka nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi
Każdy zna ten moment: budzisz się i przez kilka sekund nie wiesz, w którym świecie jesteś. Naukowcy potrafią opisać, co w tym czasie robi mózg, ale wciąż nie mają narzędzia, które rozstrzygnęłoby najtrudniejsze: czy „ja”, które śni, to tylko symulacja, czy coś więcej. I właśnie dlatego temat snu powraca w psychologii, neurologii i duchowych tradycjach – bo dotyka granicy, której nie umiemy przekroczyć metodą laboratoryjną.
Co nazywamy „rzeczywistością” – i dlaczego to wcale nie jest takie proste
W potocznym sensie rzeczywistość to to, co odbieramy na jawie: świat zewnętrzny, wspólny dla wielu osób, w którym działają przewidywalne reguły. Ta definicja jest praktyczna, bo pozwala nam funkcjonować, budować wiedzę, planować i weryfikować fakty. Problem w tym, że jest to definicja „operacyjna” – oparta na użyteczności, a nie na ostatecznym dowodzie metafizycznym, że właśnie ten stan świadomości jest uprzywilejowany.
Z perspektywy neurobiologii każde doświadczenie – zarówno na jawie, jak i we śnie – jest wynikiem pracy mózgu, który buduje spójny obraz świata z bodźców, pamięci i przewidywań. Wielu badaczy podkreśla, że percepcja nie jest biernym „odbieraniem”, ale aktywnym konstruowaniem; popularnie streszcza się to metaforą, że mózg tworzy „kontrolowaną halucynację” dopasowaną do sygnałów zmysłowych. W śnie ta kontrola działa inaczej: sygnały z zewnątrz są przytłumione, a obraz jest generowany głównie od środka. To jednak nie rozstrzyga, czy śniąca świadomość „nigdzie nie wędruje” – mówi tylko, jak mózg potrafi wytwarzać poczucie realności.
Co nauka potrafi dziś powiedzieć o śnieniu
Badania snu przez ostatnie dekady zrobiły ogromny postęp: wiemy, że sen ma fazy (m.in. REM i NREM), że w REM częściej pojawiają się żywe, filmowe sny, a w NREM też można śnić, choć treść bywa inna. Potrafimy mierzyć aktywność mózgu (EEG, fMRI), obserwować zmiany neurochemiczne i korelować je z raportami osób badanych. Powstały konkurencyjne teorie wyjaśniające, skąd biorą się sny i czemu mogą służyć: od klasycznej hipotezy aktywacja–synteza po koncepcje poznawcze i ewolucyjne (np. symulowanie zagrożeń).
Na poziomie „mechaniki” nauka jest więc mocna. Gdzie pojawia się ściana? W tym, że mechanika nie odpowiada na pytanie „czym jest subiektywne przeżywanie”. To różnica między stwierdzeniem: „w tym stanie aktywują się takie obszary mózgu” a rozstrzygnięciem: „czy doświadczenie ma wyłącznie wewnętrzny charakter, czy może odnosi się do czegoś poza mózgiem”. W praktyce laboratoryjnej sen jest badany przez korelacje i raporty – a raport jest zawsze wspomnieniem, nie samym snem.
Dlaczego „nie da się obalić” hipotezy o innych poziomach rzeczywistości
W nauce obalamy hipotezy wtedy, gdy da się je sformułować tak, by mogły przegrać w starciu z danymi. Jeżeli mówimy: „podczas snu świadomość przenosi się gdzie indziej”, to pojawia się pytanie: co miałoby być obserwowalnym skutkiem tego „gdzie indziej”? Jak odróżnić sen będący wewnętrzną symulacją od snu będącego „kontaktem z inną rzeczywistością”, jeśli oba są przeżywane w pierwszej osobie i oba mogą wyglądać przekonująco?
To nie jest ucieczka w mgłę, tylko realny problem metodologiczny: nie mamy dziś „miernika ontologii”, który powiedziałby, czy treść doświadczenia odnosi się do świata zewnętrznego, czy jest wytworem wewnętrznym. Mamy za to narzędzia do badania spójności treści, ich źródeł (pamięć, emocje, stres), ich powtarzalności i powiązań z fizjologią. Innymi słowy: możemy opisać, jak sen działa i co mu sprzyja, ale o tym, czym jest „miejsce”, w którym przebywa śniąca świadomość, nauka może mówić tylko ostrożnie – bo to pytanie dotyka granicy między opisem a interpretacją.
Moment, w którym sen „przebija” jawę: paraliż senny i hipnagogia
Jeśli ktoś szuka doświadczeń, w których granica między snem a jawą robi się cienka jak papier, zwykle trafia na zjawiska przejściowe: zasypianie, przebudzenia i krótkie „poślizgi” świadomości. Jednym z najbardziej wstrząsających przykładów jest paraliż senny – stan, w którym świadomość częściowo się wybudza, ale ciało nadal pozostaje unieruchomione mechanizmem typowym dla REM. To właśnie wtedy pojawiają się słynne „intruzowe” wrażenia obecności, nacisku na klatkę piersiową, cieni, głosów czy kroków w pokoju.
Z punktu widzenia mózgu to mieszanka dwóch trybów naraz: logika snu wchodzi do świata jawy, a świat jawy (pokój, łóżko, dźwięki) zostaje zinterpretowany przez aparat śniący. Dla osoby w środku jest to doświadczenie niemal niepodważalne: „to się działo naprawdę”. I tu wracamy do sedna: nawet jeśli nauka potrafi wyjaśnić mechanizm, nie potrafi „odczarować” faktu, że subiektywna realność może być totalna – i nie zawsze zgadza się z tym, co uznajemy za obiektywne.
Zryw miokloniczny: ciało, które „sprawdza”, czy wracasz
Innym powszechnym fenomenem granicznym jest uczucie spadania w trakcie zasypiania, często połączone z gwałtownym szarpnięciem mięśni. To drobiazg, który przeżyła większość ludzi, a który świetnie pokazuje, jak mózg i ciało negocjują przejście między trybem czuwania a snem. Pojawia się krótka „mikroscenka” – spadasz, potykasz się, tracisz równowagę – a ciało reaguje jak na realne zagrożenie.
Takie momenty są ważne, bo uczą pokory wobec własnych wrażeń: mózg potrafi w sekundę zbudować sytuację, która ma wszystkie cechy „prawdziwego zdarzenia”, a potem równie szybko ją wyłączyć. Czy to dowód, że sen jest tylko iluzją? Raczej dowód, że kategoria „iluzja” bywa zbyt prosta. To, co przeżywasz, jest realne jako doświadczenie – pytanie brzmi wyłącznie, do czego to doświadczenie się odnosi.
Podróże astralne jako interpretacja doświadczeń snu i „wyjścia z ciała”
W części tradycji ezoterycznych oraz w relacjach osób zainteresowanych duchowością powracające motywy „drugiego świata” ze snów bywają interpretowane nie jako wytwór psychiki, lecz jako doświadczenie, w którym świadomość działa poza ciałem. W tym ujęciu sen (zwłaszcza ten wyjątkowo realistyczny, powtarzalny lub świadomy) może być traktowany jako brama do innego poziomu percepcji – świata równie spójnego jak jawa, choć niedostępnego dla metod laboratoryjnych.
Warto jednak zaznaczyć jasno: jest to interpretacja, a nie wniosek wynikający z badań snu. Nauka potrafi opisać mechanizmy, które sprzyjają poczuciu „realności” i przeżyciom granicznym (np. stany przejściowe między czuwaniem a REM), ale nie dysponuje narzędziem, które pozwoliłoby rozstrzygnąć, czy takie przeżycia odnoszą się do „czegoś zewnętrznego”, czy są wyłącznie wewnętrzną symulacją. Z tej perspektywy język ezoteryczny może być traktowany jako próba nazwania tego, co subiektywnie wydaje się zbyt spójne, by uznać to za zwykłą iluzję.
Lucid dreaming: gdy śniący „ja” zaczyna testować świat
Wyjątkowo ciekawym przypadkiem są sny świadome (lucid dreams), w których osoba wie, że śni, i czasem potrafi wpływać na przebieg zdarzeń. Dlaczego to ważne dla naszego pytania? Bo sen świadomy tworzy coś w rodzaju „laboratorium od środka”: śniący może sprawdzać prawa fizyki, pytać postacie senne o ich naturę, próbować powtarzalnych testów. Co więcej, klasyczne eksperymenty w laboratoriach snu pokazały, że niektóre sygnały (np. umówione ruchy gałek ocznych) mogą być wykonywane w REM i rejestrowane jako forma komunikacji z badaczami.
To jednak nadal nie rozstrzyga ontologii snu. Pokazuje tylko, że świadomość w śnie bywa bardziej złożona, niż sądzimy: potrafi tworzyć świat, w którym jest „osoba”, „cel”, „pamięć” i „ja obserwujące”. Właśnie dlatego, gdy ktoś mówi: „a co, jeśli we śnie jestem gdzie indziej?”, nauka nie ma prostego przycisku „fałsz”. Ma narzędzia do opisu, ale nie ma dostępu do „tamtego miejsca”, jeśli to miejsce nie zostawia śladów w danych poza relacją.
Dwie uczciwe interpretacje: symulacja mózgu kontra hipoteza „transmisji”
Tu dochodzimy do punktu, w którym warto postawić sprawę jasno i uczciwie: istnieją co najmniej dwie szerokie ramy interpretacyjne, które ludzie stosują, gdy próbują zrozumieć sny „bardziej realne niż życie”. Pierwsza jest naukowa i najbezpieczniejsza: sen to symulacja generowana przez mózg, która ma swoje funkcje (emocjonalne, poznawcze, pamięciowe), a poczucie realności wynika z tego, że te same mechanizmy budowania świata działają w obu stanach.
Druga rama jest popularna w ezoteryce i filozofii: mózg może nie tyle wytwarzać świadomość, ile ją „odbierać” lub „przepuszczać” – a sen byłby stanem, w którym filtr jawy słabnie. Ten trop bywa przedstawiany ostrożnie jako hipoteza, a bywa też rozwijany w stronę mocnych przekonań.
Najważniejsze: nauka nie ma dziś narzędzia, które pozwoliłoby definitywnie wykluczyć model „transmisji”, tak jak nie ma narzędzia, które pozwoliłoby go definitywnie potwierdzić. To nie znaczy, że „wszystko jest możliwe”. To znaczy tylko, że pytanie dotyka problemu świadomości jako takiej, a ten problem jest wciąż otwarty.
Dlaczego sny bywają spójne jak drugi świat
Wielu ludzi opisuje powracające miejsca ze snów: te same ulice, budynki, mieszkania, jakby istniała alternatywna geografia. Psychologia ma kilka wyjaśnień, które nie brzmią „magicznie”, a potrafią być zaskakująco trafne. Po pierwsze, mózg lubi stabilność: jeśli jakiś „świat” powstał raz, łatwo go odtworzyć jako schemat. Po drugie, pamięć nie działa jak dysk – działa jak rekonstrukcja. Po trzecie, emocje są klejem narracji: jeśli dana przestrzeń była naładowana lękiem, tęsknotą albo zachwytem, mózg będzie do niej wracał, bo to skuteczny nośnik znaczeń.
Niektóre teorie (np. ewolucyjne) sugerują, że sny mogą trenować reakcje i scenariusze, a więc potrzebują „sceny”, na której da się ćwiczyć: zagrożenie, ucieczkę, negocjacje, utratę, miłość, wstyd. Inne podejścia podkreślają ciągłość między śnieniem a czuwaniem: sny często przetwarzają bieżące troski, relacje i konflikty, tylko robią to w języku metafory i skrótu. To też tłumaczy, czemu sen może wydawać się „bardziej prawdziwy”: bo trafia w emocjonalne jądro spraw, które na jawie zagłuszamy.
„Brak metody naukowej” nie znaczy „brak wartości”
Łatwo tu wpaść w pułapkę: skoro nauka nie potrafi jednoznacznie rozstrzygnąć, to „pewnie coś ukrywa” albo „na pewno to dowód na inne wymiary”. To skrót myślowy. Znacznie uczciwsze jest inne podejście: skoro nauka nie rozstrzyga, to możemy badać temat na trzech poziomach jednocześnie – i nie mieszać ich ze sobą.
Poziom pierwszy to fakty fizjologiczne i psychologiczne: fazy snu, mechanizmy przejściowe, paraliż senny, sny świadome, wpływ stresu i emocji. Poziom drugi to filozofia i teoria umysłu: co znaczy „być świadomym”, jak definiujemy realność doświadczenia, gdzie leży granica między „światem” a „modelem świata”. Poziom trzeci to interpretacje duchowe: sens, symbol, intuicja, metafora, a czasem narracje o „podróżach” świadomości. Każdy poziom może być wartościowy, dopóki nie udaje, że jest innym.
Wniosek: dlaczego to pytanie wraca i będzie wracać
„A jeśli sen nie jest iluzją?” to pytanie nie dlatego jest silne, że obiecuje sensację, ale dlatego, że dotyka samego rdzenia świadomości. Nauka potrafi coraz lepiej opisywać, co robi mózg, kiedy śnimy, i potrafi testować wiele szczegółowych hipotez o funkcjach snu. Ale pytanie o to, czy śniące „ja” jest tylko wewnętrznym modelem, czy też ma dostęp do czegoś poza modelem, jest na razie pytaniem granicznym – takim, którego nie da się uczciwie zamknąć jednym zdaniem.
I być może właśnie dlatego sny od tysięcy lat są traktowane jak brama: niekoniecznie do „innych wymiarów”, ale do faktu, że rzeczywistość nie jest czymś, co po prostu oglądamy. Jest czymś, co w dużej mierze współtworzymy – a sen pokazuje to bezlitośnie, pięknie i czasem przerażająco.
Bibliografia
- Hobson, J. A., McCarley, R. W. (1977). The brain as a dream state generator: An activation-synthesis hypothesis of the dream process. The American Journal of Psychiatry, 134(12), 1335–1348.
- Hobson, J. A. (2009). REM sleep and dreaming: Towards a theory of protoconsciousness. Nature Reviews Neuroscience, 10, 803–813.
- Revonsuo, A. (2000). The reinterpretation of dreams: An evolutionary hypothesis of the function of dreaming. Behavioral and Brain Sciences, 23(6), 877–901.
- Solms, M. (1997). The Neuropsychology of Dreams: A Clinico-anatomical Study. Psychology Press.
- Cheyne, J. A. (2002). Situational factors affecting sleep paralysis and associated hallucinations: Position and timing effects. Journal of Sleep Research, 11(2), 169–177.
- Barrett, D. (2001). The Committee of Sleep: How Artists, Scientists, and Athletes Use Dreams for Creative Problem-Solving—and How You Can, Too. Crown Publishers.
- Domhoff, G. W. (2003). The Scientific Study of Dreams: Neural Networks, Cognitive Development, and Content Analysis. American Psychological Association.
- Seth, A. (2021). Being You: A New Science of Consciousness. Faber & Faber.