Lekarz, który jako pierwszy kazał myć ręce. Czy naprawdę oszalał?
Historia Ignaza Semmelweisa od lat funkcjonuje w obiegu publicznym w uproszczonej formie. W wielu popularnych opracowaniach i artykułach internetowych powtarza się narracja o lekarzu, który „oszalał”, ponieważ próbował zmusić swoich kolegów do mycia rąk. Ten obraz jest sugestywny, dramatyczny i łatwy do zapamiętania, dlatego utrwalił się w zbiorowej wyobraźni.
Problem polega na tym, że taka opowieść zaciera granicę między faktami historycznymi a późniejszymi interpretacjami. Semmelweis rzeczywiście trafił do zakładu psychiatrycznego, a jego stan psychiczny pod koniec życia budził niepokój. Nie oznacza to jednak, że był „szalony” w potocznym znaczeniu tego słowa ani że jego los był prostą konsekwencją walki o higienę. Aby zrozumieć, co naprawdę się wydarzyło, trzeba cofnąć się do realiów XIX-wiecznej medycyny i spojrzeć na całą historię bez uproszczeń.
Medycyna przed erą bakterii
W pierwszej połowie XIX wieku europejskie szpitale nie przypominały miejsc leczenia w dzisiejszym rozumieniu. Brakowało pojęcia aseptyki, nie istniała teoria drobnoustrojów, a lekarze bez skrępowania przechodzili od sekcji zwłok do badania żywych pacjentów. Zakrwawione fartuchy traktowano wręcz jako symbol doświadczenia. Gorączka połogowa, która dziesiątkowała kobiety po porodzie, była uznawana za zjawisko losowe lub karę natury, a nie efekt ludzkich działań.
W takich realiach rozpoczynał swoją pracę Ignaz Semmelweis, młody lekarz położnik pracujący w wiedeńskim Szpitalu Ogólnym.
Liczby, które nie pasowały do teorii
Semmelweis nie był rewolucjonistą z natury. Był skrupulatnym obserwatorem. Zauważył, że na jednym oddziale położniczym śmiertelność kobiet po porodzie sięgała kilkudziesięciu procent, podczas gdy na innym — obsługiwanym głównie przez położne — była wielokrotnie niższa. Różnica nie wynikała z warunków, diety ani pory roku.
Przełom nastąpił po śmierci jego przyjaciela, lekarza, który zmarł na sepsę po skaleczeniu się skalpelem używanym wcześniej do sekcji zwłok. Objawy choroby były uderzająco podobne do tych, które obserwowano u kobiet umierających na gorączkę połogową.
Gorączka połogowa – choroba, która zmieniła medycynę
Gorączka połogowa była jedną z najgroźniejszych chorób XIX wieku i jedną z głównych przyczyn śmierci kobiet po porodzie w europejskich szpitalach. Objawiała się wysoką gorączką, silnym bólem, zapaleniem narządów rodnych i gwałtownym pogorszeniem stanu ogólnego, które często kończyło się sepsą i śmiercią w ciągu kilku dni. W niektórych placówkach śmiertelność sięgała kilkudziesięciu procent, a sam poród w szpitalu uchodził za bardziej niebezpieczny niż poród domowy. Paradoksalnie to właśnie szpitale, które miały leczyć, stały się głównymi ogniskami zakażeń. Brak higieny, wspólne sale, niemyte ręce personelu oraz narzędzia używane kolejno przy różnych pacjentkach sprzyjały przenoszeniu infekcji.
Wniosek, którego nikt nie chciał przyjąć
Semmelweis doszedł do wniosku, że lekarze sami przenoszą „cząstki śmierci” z ciał zmarłych na rodzące kobiety. Nie znał bakterii ani wirusów, ale intuicyjnie rozpoznał mechanizm zakażenia. Nakazał mycie rąk w roztworze chlorowanego wapna przed każdym badaniem pacjentek.
Efekt był natychmiastowy i niepodważalny. Śmiertelność na jego oddziale spadła do około jednego procenta. Zamiast uznania pojawił się jednak opór.
Dlaczego środowisko go odrzuciło
Problem Semmelweisa nie polegał na braku dowodów, lecz na tym, co z nich wynikało. Przyjęcie jego wniosków oznaczało, że lekarze przez lata nieświadomie zabijali pacjentki. Dla wielu było to nie do przyjęcia — zarówno moralnie, jak i zawodowo.
Semmelweis nie potrafił też dyplomatycznie bronić swoich odkryć. Coraz częściej publicznie oskarżał kolegów o odpowiedzialność za śmierć kobiet. Pisał gwałtowne listy, używał ostrych sformułowań, popadał w konflikty. Z czasem został odsunięty od pracy i zmarginalizowany.
Skąd wzięło się przekonanie, że Semmelweis oszalał?
Przekonanie, że Ignaz Semmelweis „oszalał”, narodziło się na styku XIX-wiecznej psychiatrii, konfliktów zawodowych i późniejszej narracji historycznej. W czasach, gdy trafił do zakładu psychiatrycznego, pojęcie choroby psychicznej było bardzo nieprecyzyjne.
Mit szaleństwa Semmelweisa utrwalił się także dlatego, że dobrze wpisywał się w wygodną narrację: zamiast zmierzyć się z faktem, że jego odkrycie było słuszne, łatwiej było zapamiętać go jako ekscentryka, który nie poradził sobie psychicznie. W ten sposób dramatyczne okoliczności jego życia i śmierci stały się uproszczoną legendą, która przysłoniła istotę jego dokonań.
Pogarszający się stan psychiczny
Pod koniec życia zachowanie Semmelweisa wyraźnie się zmieniło. Stał się impulsywny, drażliwy, miał wahania nastroju i epizody dezorientacji. W XIX wieku takie objawy wystarczały, by uznać człowieka za „obłąkanego”, szczególnie jeśli był niewygodny dla otoczenia.
Do dziś nie wiadomo, co było rzeczywistą przyczyną jego stanu. Historycy medycyny wskazują m.in. na możliwą kiłę układu nerwowego, chorobę neurodegeneracyjną lub konsekwencje długotrwałej izolacji i stresu.
Zakład psychiatryczny i śmierć
W 1865 roku Semmelweis został podstępnie przewieziony do zakładu psychiatrycznego pod Wiedniem. Prawdopodobnie był tam brutalnie traktowany. Zmarł kilkanaście dni później na skutek zakażenia rany, które doprowadziło do sepsy — ironicznie tej samej choroby, przed którą próbował chronić swoich pacjentów.
Prawda, która przyszła za wcześnie
Dopiero lata później, wraz z odkryciami Louisa Pasteura i Josepha Listera, świat medycyny zrozumiał znaczenie drobnoustrojów i higieny. Semmelweis został pośmiertnie uznany za jednego z ojców nowoczesnej aseptyki.
Nie był szaleńcem. Był lekarzem, który zobaczył prawdę, zanim istniał język nauki zdolny ją opisać — i zapłacił za to najwyższą cenę.
Bibliografia
- Carter, K. C. Ignaz Semmelweis, Carl Mayrhofer, and the Rise of Germ Theory. Medical History, vol. 27, no. 1, 1983.
- Carter, K. C. Ignaz Semmelweis, 1818–1865. Johns Hopkins University Press, Baltimore, 1983.
- Best, M., Neuhauser, D. Ignaz Semmelweis and the birth of infection control.
- Porter, R. The Greatest Benefit to Mankind: A Medical History of Humanity. W. W. Norton & Company, New York, 1997.