Przejdź do treści

Rok 3906 zapisany w pamiętniku. Kim naprawdę był Paul Amadeus Dienach?

Wyobraź sobie, że zapadasz w śpiączkę w Genewie na początku XX wieku. Twoje ciało leży nieruchomo w szpitalnym łóżku, a jednak – jak twierdzisz po przebudzeniu – przez wiele miesięcy „żyjesz” gdzie indziej. W cudzym ciele. W obcym mieście. W roku 3906. Paul Amadeus Dienach zostawił po sobie notatnik, który do dziś nasuwa to samo pytanie: czy to była niezwykła relacja z przyszłości, czy zapis doświadczenia umysłu na granicy choroby, snu i świadomości?
  • Caption
    Kim był Paul Amadeus Dienach?

Historia Paula Amadeusa Dienacha nie należy do tych, które łatwo zaszufladkować. Nie jest ani klasycznym przypadkiem wizji proroczej, ani relacją mistycznego objawienia. Znamy ją wyłącznie z osobistych zapisków człowieka ciężko doświadczonego przez chorobę, który po przebudzeniu próbował opisać to, co – jego zdaniem – wydarzyło się poza granicami zwykłego snu i czuwania.

W jego zapiskach uderza jedna rzecz: nie przedstawia on siebie jako postaci wyjątkowej ani wybranej. Według późniejszych edycji i opracowań był nauczycielem o kruchym zdrowiu, z pogranicza kultur – powiązanym ze Szwajcarią i Austrią – który żył skromnie, uczył języków i długo nie miał żadnych ambicji literackich.

Nie zostawił po sobie wielkiej kariery akademickiej ani szeregu publikacji naukowych, które można by dziś łatwo zweryfikować w bibliotekach. I właśnie ta „zwyczajność” jest paliwem dla mitu: im mniej twardych danych, tym więcej miejsca na interpretację.

Na początku lat 20. XX wieku stan zdrowia Paula Amadeusa Dienacha gwałtownie się pogorszył. W 1921 roku, przebywając w Genewie, zapadł w długotrwały letarg, z którego wybudził się dopiero po wielu miesiącach. Jesienią 1922 roku, już po odzyskaniu przytomności, zdecydował się wyjechać do Grecji, licząc, że łagodniejszy klimat pomoże mu wrócić do sił.

Choroba, która potrafi wpłynąć na strukturę czasu?

Wątek medyczny w tej historii jest nie tylko tłem – on jest kluczem. Nie zachowały się żadne dokumenty medyczne potwierdzające diagnozę Paula Amadeusa Dienacha. W późniejszych opracowaniach pojawia się jednak hipoteza, że opisywany przez niego długotrwały letarg mógł odpowiadać temu, co współczesna medycyna określa jako zapalenie mózgu typu encephalitis lethargica. To realna jednostka chorobowa opisywana od 1917 roku, kojarzona historycznie z falą zachorowań w Europie i Ameryce Północnej w latach mniej więcej 1916–1927. Źródła medyczne podkreślają, że choroba potrafiła powodować ciężkie zaburzenia snu i świadomości, a u części pacjentów prowadziła do długotrwałych następstw neurologicznych i psychicznych. 

To ważne, bo w tej perspektywie „dziwność” relacji Dienacha przestaje być tylko sensacją. Staje się pytaniem o to, co mózg robi z doświadczeniem czasu, gdy jest chory, odcięty od bodźców, uwięziony w długim letargu lub w stanach granicznych.

Genewa, 1921. A potem… przeskok

W przekazie utrwalonym w późniejszych wydaniach „Kronik z przyszłości” momentem granicznym jest rok 1921: Dienach ma zapaść w roczny letarg/śpiączkę w Genewie. Po przebudzeniu – tak brzmi rdzeń opowieści – zapisuje, że „był świadomy”, ale nie tu, gdzie powinien. 

Najbardziej intrygujący detal jest zarazem najbardziej ryzykowny poznawczo: Dienach miał twierdzić, że jego świadomość funkcjonowała w ciele innego człowieka, w dalekiej przyszłości. W różnych wersjach pojawia się imię gospodarza tego „życia” (najczęściej Andrew/Andreas Northam) i data, która działa jak hak dla wyobraźni: rok 3906. 

Jeśli potraktować to literalnie, brzmi jak fantastyka. Jeśli potraktować to jako zapis stanu świadomości – robi się jeszcze ciekawiej. Bo wtedy pytanie nie brzmi „czy on naprawdę był w przyszłości?”, tylko: dlaczego umysł zbudował akurat taką narrację, tak spójną i tak daleką czasowo?

Nie sen i nie wizja. Jak Dienach opisywał „przesunięcie świadomości”

Jednym z najbardziej intrygujących elementów zapisków Paula Amadeusa Dienacha jest sposób, w jaki opisywał on swój stan podczas trwającej niemal rok śpiączki. W przeciwieństwie do klasycznych snów czy wizji, które charakteryzują się fragmentarycznością, symboliką i brakiem ciągłości, Dienach podkreślał coś zupełnie innego: nieprzerwaną świadomość trwania.

Według jego relacji doświadczenie nie miało charakteru halucynacyjnego. Nie pojawiały się nagłe przeskoki, nierealne obrazy ani poczucie chaosu. Dni następowały po sobie, czas płynął w sposób uporządkowany, a on sam zachowywał jasne poczucie własnej tożsamości. Wiedział, kim jest, skąd pochodzi i że jego ciało fizyczne znajduje się gdzie indziej. Jednocześnie funkcjonował w świecie, który odbierał jako realny i spójny.

Ten szczegół jest kluczowy, ponieważ Dienach nie opisywał „podróży” jako ekstazy czy mistycznego uniesienia, lecz jako stan niemal prozaiczny – jakby jego świadomość została przeniesiona i osadzona w innym miejscu, bez jego woli i bez wcześniejszego przygotowania. To właśnie ta zwyczajność opisu sprawia, że relacja wymyka się prostym klasyfikacjom: nie pasuje ani do literatury prorockiej, ani do klasycznych wizji mistycznych.

Życie w cudzym ciele – doświadczenie, które zmienia sens całej relacji

Szczególną uwagę zwraca fakt, że Dienach nie twierdził, iż obserwował przyszłość z zewnątrz. Według zapisków funkcjonował w ciele konkretnego człowieka, żyjącego w roku 3906. Doświadczał codzienności z jego perspektywy: poruszał się, rozmawiał, wykonywał obowiązki i uczestniczył w życiu społecznym.

To istotne rozróżnienie. W większości relacji o wizjach przyszłości czy doświadczeniach poza ciałem pojawia się perspektywa „obserwatora” – ktoś widzi wydarzenia z dystansu, jakby oglądał je na ekranie. U Dienacha tego nie ma. Nie był widzem, lecz uczestnikiem, zanurzonym w obcej rzeczywistości, zmuszonym do uczenia się jej reguł.

Co więcej, zapiski sugerują, że z czasem orientował się, które myśli należą do niego samego, a które są pozostałością osobowości człowieka, w którego ciele przebywał. Ten motyw – rzadko spotykany w relacjach granicznych – rodzi pytania o granice tożsamości i o to, czy „ja” jest nierozerwalnie związane z ciałem, czy raczej z ciągłością świadomości.

Z perspektywy krytycznej można uznać ten element za literacką konstrukcję. Z perspektywy psychologicznej – za próbę uporządkowania intensywnego doświadczenia derealizacji. W obu przypadkach jest to jednak najbardziej oryginalny fragment całej opowieści, który odróżnia Dienacha od setek innych autorów wizji przyszłości.

Przyszłość widziana bez zachwytu. Charakter obserwacji Dienacha

Uwagę czytelnika zwraca także ton, w jakim Dienach opisywał przyszłość. W jego zapiskach brak typowej dla początku XX wieku fascynacji technologią, maszynami czy triumfem nauki. Nie ma tam euforii ani zachwytu „cudem postępu”. Przyszłość jawi się raczej jako rzeczywistość chłodna, uporządkowana i pozbawiona emocjonalnego patosu.

Opisy społeczeństwa, relacji międzyludzkich i przemian cywilizacyjnych przypominają miejscami raport lub kronikę kulturową. Dienach nie stawia siebie w roli wybrańca ani proroka. Nie sugeruje, że otrzymał objawienie „dla ludzkości”. Przedstawia raczej to, co zapamiętał, często zastrzegając, że wiele zjawisk było dla niego niezrozumiałych, a język, którym dysponował, nie pozwalał na ich precyzyjne opisanie.

Ten brak sensacyjności działa paradoksalnie na korzyść relacji. Zamiast futurystycznej fantazji otrzymujemy wizję świata, który przeszedł długą drogę przez kryzysy, katastrofy i reorganizację, ale nie stał się ani rajem, ani piekłem. Przyszłość Dienacha jest raczej efektem ewolucji społecznej i duchowej, a nie triumfem technologii.

To właśnie ten spokojny, niemal zdystansowany ton sprawia, że „Kroniki z przyszłości” do dziś przyciągają uwagę. Nie dlatego, że obiecują odpowiedzi, lecz dlatego, że zachowują się jak pamiętnik kogoś, kto naprawdę wierzył, że opisuje własne doświadczenie – niezależnie od tego, jak je dziś interpretujemy.

„Świadome przesunięcie” i etyka informacji

Jednym z najmocniejszych motywów opowieści jest rzekome wyjaśnienie ze strony ludzi z przyszłości. Dienach miał utrzymywać, że „tamci” rozpoznali u niego specyficzny stan, który w niektórych wydaniach nazywany bywa „świadomym przesunięciem” (w sensie: świadomość nie jest tam, gdzie ciało). 

W tej narracji pojawia się też niezwykle filmowy, a zarazem logiczny szczegół: rozmówcy mieli unikać opowiadania mu o XX wieku, żeby – jeśli wróci – nie wpłynął na bieg wydarzeń. To detal, który działa na czytelnika jak „dowód wewnętrznej spójności”: ktoś, kto zmyśla, rzadko pamięta o takich zabezpieczeniach. A ktoś, kto śni, potrafi właśnie takimi mechanizmami sklejać opowieść w całość.

Notatnik, który zmienił właściciela

W tej historii nie ma „laboratoryjnego dowodu”. Jest łańcuch przekazu. I tu pojawia się postać, którą da się już lepiej osadzić w realnej historii: Georgios Papachatzis – grecki jurysta, profesor prawa administracyjnego na Panteion University, rektor tej uczelni w połowie lat 60. XX wieku, później usunięty z uczelni w okresie junty. 

To właśnie jemu – według relacji utrwalonych w wydaniach „Chronicles from the Future” – Dienach miał przekazać swoje zapiski. Papachatzis miał je opublikować po grecku w 1972 roku. 

Kim więc „naprawdę” był Dienach?

Jeśli trzymać się tego, co da się powiedzieć bez naciągania: był człowiekiem chorym, wrażliwym, zanurzonym w epoce, która widziała masowe traumy i epidemie, a jednocześnie była głodna duchowych wyjaśnień. I zostawił zapis doświadczenia, które – prawdziwe czy nie – jest skonstruowane na tyle sugestywnie, że przetrwało sto lat jako kulturowa zagadka.

A rok 3906? To może być „adres” przyszłości. Albo symbol. Albo po prostu liczba, którą mózg wybrał, bo musiał uciec najdalej, jak się da – poza horyzont tego, co znane.

Bibliografia

  1. Athanasios Komianos, Chronicles from the Future: The Amazing Story of Paul Amadeus Dienach, This Way Out Productions, 2016 (ISBN 978-618-82218-1-9).
  2. A. Vyas, A. Vyas, Von Economo Encephalitis (Encephalitis Lethargica), StatPearls / NCBI Bookshelf, aktualizacja 2023.
  3. R. R. Dourmashkin, „What caused the 1918–30 epidemic of encephalitis lethargica?”, Journal of the Royal Society of Medicine, 1997.
  4. Strona miasta Chalkida: „Ημερίδα αφιερωμένη στον Γεώργιο Μ. Παπαχατζή” (nota biograficzna / wydarzenie poświęcone Papachatzisowi), 2017. 
    Δήμος Χαλκιδέων