Przejdź do treści

Grzyb, po którym ludzie widzą małe humanoidalne postacie. Naukowcy nie wiedzą dlaczego

W południowo-zachodnich Chinach rośnie grzyb, po którego zjedzeniu niektórzy ludzie zaczynają widzieć maleńkie humanoidalne postacie poruszające się po ich rzeczywistym otoczeniu. Zjawisko jest udokumentowane w badaniach klinicznych, a podobne relacje znane są w regionie od dziesięcioleci. Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że mimo najnowszych analiz naukowcy nadal nie wiedzą, jaka substancja odpowiada za niezwykłe działanie Lanmaoa asiatica.
  • Małe humanoidalne postacie na stole
    Caption
    Małe humanoidalne postacie na stole

Wyobraź sobie, że po zwykłym posiłku nagle zauważasz na stole maleńkich ludzi. Chodzą pomiędzy talerzami, wspinają się na przedmioty i zachowują tak, jakby naprawdę znajdowali się w pokoju. Brzmi to jak scena z filmu science fiction, ale podobne relacje od lat pojawiają się w chińskiej prowincji Junnan. Ich wspólnym elementem jest jeden niepozorny grzyb – Lanmaoa asiatica. Można go kupić na lokalnych targowiskach i jest cenionym składnikiem potraw. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie jedna osobliwa właściwość. Jeśli Lanmaoa asiatica zostanie niewłaściwie przygotowana, u części osób pojawiają się bardzo charakterystyczne zaburzenia percepcji.

Nie chodzi wyłącznie o rozmazane kolory, geometryczne wzory czy zmieniające się kształty przedmiotów. Pacjenci opisują małe ludzkie postacie znajdujące się w ich rzeczywistym otoczeniu. Mogą chodzić po meblach, pojawiać się na stole, przemieszczać między przedmiotami, a nawet sprawiać wrażenie, że reagują na to, co dzieje się dookoła.

W Junnanie zjawisko znane jest od dawna. Maleńkie postacie określa się jako xiao ren ren – „małych ludzi”. Podobne opowieści odnotowano jednak również tysiące kilometrów dalej.

Jeszcze ciekawsze okazały się najnowsze badania. Naukowcy przebadali materiał genetyczny grzyba, poszukując mechanizmów odpowiedzialnych za produkcję znanych substancji psychoaktywnych. Nie znaleźli ani tego, czego spodziewaliby się po grzybach psylocybinowych, ani mechanizmu charakterystycznego dla muchomorów.

Możliwe więc, że Lanmaoa asiatica skrywa związek psychoaktywny, którego działania jeszcze nie poznaliśmy.

Grzyb, który wcale nie wygląda szczególnie niezwykle

Lanmaoa asiatica należy do rodziny borowikowatych. Została formalnie opisana jako gatunek dopiero w 2015 roku, choć mieszkańcy południowo-zachodnich Chin znali podobne grzyby znacznie wcześniej.

Jest spożywana przede wszystkim w prowincji Junnan, regionie słynącym z ogromnej różnorodności dzikich grzybów.

Jedna z lokalnych nazw – jian shou qing – nawiązuje do charakterystycznego sinienia grzyba po uszkodzeniu. Po przecięciu lub dotknięciu jego tkanki mogą szybko nabierać niebieskawego koloru.

Grzyb uchodzi za smaczny i jest normalnie sprzedawany jako produkt spożywczy. Problem pojawia się przede wszystkim wtedy, gdy zostanie zjedzony niedostatecznie ugotowany. Wówczas mogą wystąpić nudności, wymioty, dezorientacja oraz objawy neuropsychiatryczne. Najbardziej niezwykłe są jednak halucynacje wzrokowe.

Pacjenci naprawdę trafiają z tym do szpitala

Nie są to wyłącznie miejscowe legendy ani historie powtarzane turystom.

W 2024 roku w Hong Kong Journal of Emergency Medicine opublikowano analizę przypadków pacjentów przyjętych do szpitala w Junnanie po spożyciu Lanmaoa asiatica. Badacze przeanalizowali 81 przypadków z jednego roku.

U 56 osób, czyli u 69,1 proc. badanych, pierwszym objawem neuropsychiatrycznym były halucynacje wzrokowe.

U części pacjentów występowały również dolegliwości żołądkowo-jelitowe, przede wszystkim nudności i wymioty. Co ciekawe, zaburzenia psychiczne i percepcyjne często nie pojawiały się natychmiast. U większości osób, u których wystąpiły objawy neuropsychiatryczne, rozwijały się one po kilkunastu godzinach od posiłku.

Pacjenci pozostawali w szpitalu przeciętnie około trzech dni. W analizowanej grupie nie odnotowano zgonów ani trwałego uszkodzenia narządów.

Autorzy badania zwracali jednak uwagę na coś znacznie bardziej intrygującego: substancja odpowiedzialna za działanie grzyba pozostawała nieznana.

„Mali ludzie” nie pojawili się w opowieściach dopiero niedawno

Charakterystyczne wizje były opisywane na długo przed współczesnymi badaniami genomu.

W 2008 roku amerykański mykolog David Arora opublikował w czasopiśmie Economic Botany pracę zatytułowaną Xiao Ren Ren: The “Little People” of Yunnan.

Arora opisywał funkcjonujące w Junnanie relacje dotyczące xiao ren ren. Według nich po zjedzeniu niedogotowanych, siniejących borowikowatych ludzie mogli dostrzegać liczne miniaturowe ludzkie postacie.   Problem polegał wówczas na tym, że nie było nawet pewności, który konkretnie gatunek odpowiada za te doświadczenia. Relacje były jednak na tyle powszechne, że określenie xiao ren ren nie wymagało w wielu miejscach szczególnego wyjaśniania.

Arora zauważył też ciekawy szczegół kulturowy. Spotkanie z „małymi ludźmi” nie było zazwyczaj traktowane przez mieszkańców jako przerażające wydarzenie nadprzyrodzone. Opowieści miały często charakter wręcz humorystyczny.

Maleńkie postacie pojawiają się w normalnym otoczeniu

To właśnie sposób, w jaki opisywane są te doświadczenia, jest szczególnie interesujący.

Niektórzy ludzie nie widzą abstrakcyjnych obrazów oderwanych od rzeczywistości. Miniaturowe postacie mają być niejako wkomponowane w normalny obraz świata.

Badacz grzybów Colin Domnauer przytaczał relacje osób widzących małe postacie poruszające się wokół przedmiotów, po powierzchni stołów czy przy jedzeniu. W jednym z opisów maleńkie postacie miały wskakiwać z łyżki do miski z zupą.

To przypomina znane psychiatrii halucynacje lilipucie.

Ich nazwa nawiązuje do Liliputu z Podróży Guliwera Jonathana Swifta.

Czym są halucynacje lilipucie?

Halucynacje lilipucie polegają na widzeniu bardzo małych ludzi, zwierząt albo fantastycznych istot. Nie muszą mieć związku z substancjami psychoaktywnymi.

W 2021 roku psychiatra Jan Dirk Blom przeanalizował 226 opisanych w literaturze przypadków takich doświadczeń. Okazało się, że w 61 proc. były one wyłącznie wzrokowe, natomiast w pozostałych przypadkach mogły obejmować również inne zmysły. Najbardziej interesujący wynik dotyczył jednak sposobu postrzegania tych postaci. 

W 97 proc. opisanych przypadków miniaturowe istoty były postrzegane jako znajdujące się w rzeczywistym otoczeniu człowieka. Nie pojawiały się więc jak obraz oglądany „w głowie”. Człowiek mógł widzieć małą postać stojącą na podłodze, siedzącą na meblu czy poruszającą się pomiędzy istniejącymi przedmiotami.

Blom wskazywał, że halucynacje lilipucie mogą towarzyszyć bardzo różnym stanom – od zaburzeń neurologicznych po problemy ze wzrokiem, działanie substancji psychoaktywnych czy niektóre zaburzenia psychiczne.

Mózg potrafi tworzyć doświadczenia zmysłowe, które są odbierane jako całkowicie realne, mimo że nie odpowiada im rzeczywisty bodziec z otoczenia. Podobny mechanizm może dotyczyć także słuchu, o czym więcej piszemy w artykule „Ktoś woła Cię po imieniu, ale nikogo nie ma. Skąd bierze się to doświadczenie?”.

Dlaczego jednak akurat mali ludzie?

I tutaj zaczyna się właściwa zagadka.

Można stosunkowo łatwo przyjąć, że jakiś związek chemiczny zaburza pracę mózgu i powoduje halucynacje. Trudniejsze pytanie brzmi: dlaczego ich treść bywa tak charakterystyczna? Dlaczego człowiek nie widzi po prostu przypadkowych kolorów, zdeformowanych przedmiotów czy ogromnych zwierząt, ale właśnie małe humanoidalne istoty? 

Na razie nie ma przekonującej odpowiedzi.

Treść halucynacji może zależeć od sposobu, w jaki mózg interpretuje niepełne informacje wzrokowe, od pamięci, oczekiwań, kultury i wcześniejszych doświadczeń.

Możliwy jest również wpływ sugestii. Jeżeli ktoś dorasta w regionie, w którym wszyscy wiedzą, że niedogotowany grzyb „pokazuje małych ludzi”, samo oczekiwanie określonego efektu może wpływać na jego doświadczenie.

Tyle że ten argument nie zamyka sprawy.

Podobne opowieści znaleziono daleko od Chin

Badania prowadzone w ostatnich latach przyniosły zaskakujący trop. W północnej części Filipin lokalne społeczności zbierają dziki grzyb określany jako Sedesdem. Także w tym przypadku istnieją opowieści o pojawianiu się po jego spożyciu małych istot nazywanych ansisit.

Colin Domnauer udał się na Filipiny w 2024 roku i zebrał okazy do analiz genetycznych. Wynik był niespodziewany. Grzyb okazał się tym samym gatunkiem – Lanmaoa asiatica. Wcześniej sądzono, że występuje on przede wszystkim w Chinach.

Historie o podobnych doświadczeniach związanych z siniejącymi borowikowatymi znane były również z Papui-Nowej Gwinei. 

Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie relacje są identyczne ani że kultura nie ma wpływu na interpretację wizji. Pokazuje jednak, dlaczego naukowcy zaczęli traktować ten fenomen poważniej niż lokalną ciekawostkę.

Naukowcy zajrzeli do genomu grzyba

Przełom nastąpił w 2026 roku. Colin Domnauer i Bryn Dentinger z University of Utah przeprowadzili szeroko zakrojone badanie rodzaju Lanmaoa. Naukowcy wykorzystali sekwencjonowanie całych genomów 53 okazów i przeanalizowali pokrewieństwo poszczególnych gatunków. Jednym z celów było znalezienie genetycznych śladów mogących wyjaśnić psychoaktywność Lanmaoa asiatica.

Naturalnym podejrzanym była psylocybina – substancja występująca m.in. w grzybach z rodzaju Psilocybe. Jednym z najbardziej znanych europejskich gatunków zawierających ten związek jest łysiczka lancetowata.

Lanmaoa asiatica okazała się jednak czymś zupełnie innym. Badacze nie wykryli w jej genomie typowego zespołu genów odpowiedzialnego za biosyntezę psylocybiny. Nie znaleźli również genetycznej maszynerii związanej z produkcją kwasu ibotenowego, kojarzonego m.in. z muchomorami.

Wniosek autorów badania jest wyjątkowo ciekawy: psychoaktywność grzyba może wynikać z obecności nieznanego dotychczas związku lub znanej substancji działającej w nieznany sposób.

Chemicy znaleźli w nim nowe alkaloidy, ale zagadka pozostała

W tym samym roku pojawił się kolejny element układanki. Chińscy naukowcy badający skład chemiczny Lanmaoa asiatica opisali dwa nowe alkaloidy pirolowe wyizolowane z owocników tego grzyba. Samo odkrycie nowych związków nie oznacza jednak, że właśnie one odpowiadają za wizje. Do ustalenia działania psychoaktywnego substancji potrzebne są dalsze badania: izolacja odpowiedniego związku, określenie jego aktywności, dawki, mechanizmu działania i receptorów, na które wpływa.

Na razie tego ogniwa brakuje.

Nie jest to więc „kolejny grzyb psylocybinowy”

To ważne rozróżnienie. Najbardziej znane psychoaktywne grzyby zawierają psylocybinę, która po przekształceniu w psylocynę oddziałuje przede wszystkim na układ serotoninowy. Efektem mogą być zmiany percepcji, emocji, odczuwania czasu i sposobu interpretowania rzeczywistości.

Lanmaoa asiatica najwyraźniej działa inaczej. Nie tylko nie znaleziono u niej charakterystycznego mechanizmu produkcji psylocybiny. Równie nietypowy jest sam profil zgłaszanych doświadczeń. Dlatego badacze są zainteresowani nie tylko samym grzybem, ale również tym, czego jego działanie może nauczyć nas o funkcjonowaniu ludzkiej percepcji.

Czy mózg ma szczególną „skłonność” do tworzenia małych postaci?

To jedno z najbardziej fascynujących pytań wynikających z całej tej historii. Halucynacje lilipucie były znane psychiatrii ponad sto lat przed opisaniem Lanmaoa asiatica. Występują w bardzo różnych sytuacjach i nie są związane wyłącznie z jednym związkiem chemicznym. Może to oznaczać, że istnieje pewien mechanizm działania mózgu, którego zaburzenie sprzyja tworzeniu właśnie takich obrazów.

Blom zwraca uwagę na procesy odpowiedzialne za łączenie treści halucynacyjnej z rzeczywistą sceną wzrokową. Mózg nie musi tworzyć całego alternatywnego świata. Może „dodać” do istniejącego obrazu element, który wydaje się zajmować konkretne miejsce w przestrzeni.

Podobne doświadczenia mogą pojawiać się również podczas paraliżu sennego, kiedy człowiek bywa częściowo lub całkowicie świadomy otoczenia, a jednocześnie może widzieć postacie, cienie lub inne obrazy, które mózg nakłada na rzeczywistą scenę.

Pod tym względem miniaturowy człowiek stojący na stole jest szczególnie ciekawym przykładem. Stół jest prawdziwy. Pokój jest prawdziwy. Światło jest prawdziwe. Jedynie człowieczek nie istnieje. A mimo to mózg potrafi dopasować jego wielkość, położenie i ruch tak przekonująco, że obserwator odbiera wszystko jako jedną scenę.

To pokazuje coś znacznie bardziej uniwersalnego niż działanie egzotycznego grzyba: to, co widzimy, nie jest prostym obrazem świata dostarczanym przez oczy. Jest konstrukcją tworzoną przez mózg.

Najciekawszej substancji wciąż nie znaleziono

Historia Lanmaoa asiatica jest dobrym przykładem sytuacji, w której nauka nie kończy opowieści, lecz czyni ją jeszcze ciekawszą. 

Wiemy już, że Lanmaoa asiatica rzeczywiście może powodować silne zaburzenia neuropsychiatryczne i halucynacje wzrokowe. Przypadki zatruć są dokumentowane klinicznie, a opowieści o „małych ludziach” w Junnanie znane są od wielu lat.

Wiemy również, że ten sam gatunek znaleziono na Filipinach, gdzie istnieją podobne lokalne przekazy, oraz że w jego genomie nie znaleziono typowych genów odpowiedzialnych za produkcję psylocybiny ani kwasu ibotenowego.

Nie wiadomo natomiast, która substancja odpowiada za jego charakterystyczne działanie.

Największa zagadka pozostaje więc nierozwiązana.

Grzyb został zidentyfikowany. Jego genom został odczytany. Pacjenci zostali przebadani.

Ale nadal nie wiemy, co dokładnie sprawia, że po jego spożyciu niektórzy ludzie zaczynają widzieć maleńkie postacie poruszające się po otaczającym ich świecie.

Bibliografia

  1. Domnauer C., Dentinger B.T.M., Phylogenomic systematics of Lanmaoa (Boletaceae) reveals cryptic diversity, resolves global evolutionary relationships, and suggests a novel psychoactive lineage, „Mycologia”, 2026, 118(4), s. 732–742. DOI: 10.1080/00275514.2026.2670968.
  2. Dai R., Duan Z., Yang J., Ning D., Liu Y., Gong B., Meng Q., Neuropsychiatric symptoms following the consumption of Lanmaoa asiatica, a poisonous mushroom native to Yunnan, „Hong Kong Journal of Emergency Medicine”, 2024, 31(6), s. 299–303. DOI: 10.1002/hkj2.12046.
  3. Arora D., Xiao Ren Ren: The “Little People” of Yunnan, „Economic Botany”, 2008, 62(3), s. 540–544. DOI: 10.1007/s12231-008-9049-0.
  4. Blom J.D., Leroy’s elusive little people: A systematic review on lilliputian hallucinations, „Neuroscience & Biobehavioral Reviews”, 2021, 125, s. 627–636. DOI: 10.1016/j.neubiorev.2021.03.002.
  5. Li Y.F., Hou J.D., Li L. i in., Two New Pyrrole Alkaloids From Lanmaoa asiatica, „Chemistry & Biodiversity”, 2026, 23(2), e02700. DOI: 10.1002/cbdv.202502700.

Ten artykuł był dla Ciebie ciekawy lub pomocny?

Zdrowe Pasje tworzymy bez uciążliwych reklam, aby czytało się je wygodniej. Jeśli chcesz wesprzeć powstawanie kolejnych materiałów, możesz postawić nam symboliczną kawę. ☕

Postaw kawę dla Zdrowe Pasje na buycoffee.to