Dlaczego próbujemy kontrolować innych, zamiast zająć się sobą?
Łatwo zauważyć błędy partnera, niewłaściwe decyzje dorosłego dziecka, nieodpowiedzialność współpracownika albo zachowanie sąsiada. Znacznie trudniej dostrzec własny udział w konflikcie, nazwać odczuwany lęk lub przyznać, że cudze wybory wywołują w nas emocje, z którymi nie umiemy sobie poradzić.
Właśnie dlatego kontrolowanie otoczenia może być tak kuszące. Pozwala przenieść uwagę z własnego wnętrza na zewnętrzny problem. Człowiek nie musi wtedy pytać: „Dlaczego tak bardzo mnie to porusza?”, ponieważ może skoncentrować się na tym, co druga osoba powinna zrobić inaczej.
Nie oznacza to jednak, że każda rada, prośba lub próba wpłynięcia na czyjeś zachowanie jest czymś niewłaściwym. Ludzie żyją we wzajemnych zależnościach, ustalają zasady i reagują, gdy czyjeś postępowanie ich krzywdzi. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast określać własne granice, próbujemy zarządzać cudzymi decyzjami, emocjami i relacjami.
Skąd bierze się potrzeba kontroli?
Potrzeba wpływu na własne życie jest naturalna. Człowiek chce rozumieć, co się wokół niego dzieje, przewidywać skutki podejmowanych działań i mieć poczucie, że nie jest całkowicie bezradny. Pewien poziom kontroli pomaga planować, podejmować decyzje i chronić się przed rzeczywistymi zagrożeniami.
Problemem nie jest zatem sama potrzeba kontroli, lecz jej zakres oraz sposób realizacji. Zdrowe poczucie wpływu dotyczy przede wszystkim własnych wyborów i reakcji. Nadmierna kontrola pojawia się natomiast wtedy, gdy człowiek próbuje usunąć niepewność poprzez podporządkowanie sobie otoczenia.
U podłoża takiej postawy może znajdować się lęk. Osoba obawiająca się odrzucenia może sprawdzać partnera, wypytywać go o każdy szczegół dnia i próbować ograniczać jego kontakty. Rodzic bojący się, że dziecko popełni błąd, może decydować za nie nawet wtedy, gdy jest ono już dorosłe. Przełożony lękający się utraty pozycji może kontrolować każdą drobną czynność podwładnych.
Niekiedy potrzeba kontrolowania rozwija się po doświadczeniach chaosu, przemocy, zdrady lub długotrwałego braku poczucia bezpieczeństwa. Jeżeli człowiek nauczył się, że niespodziewane zdarzenia zwykle oznaczają zagrożenie, może w dorosłym życiu próbować przewidzieć każdy możliwy scenariusz. Kontrolowanie staje się wtedy strategią ochronną: „Jeśli wszystkiego dopilnuję, nic złego mnie nie zaskoczy”.
Silna potrzeba kontroli może również towarzyszyć perfekcjonizmowi i przekonaniu, że istnieje tylko jeden właściwy sposób działania. Człowiek nie ogranicza się wówczas do pilnowania rezultatu. Próbuje także narzucać innym tempo, metody i kolejność wykonywania zadań. Podobne mechanizmy mogą pojawiać się przy nasilonym lęku. Więcej o jego działaniu można przeczytać w artykule Nerwica lękowa, czyli zaburzenia lękowe uogólnione – objawy, przyczyny i leczenie.
Dlaczego próbujemy kontrolować innych?
Kontrolowanie innych daje złudzenie bezpośredniego rozwiązania problemu. Jeżeli odczuwam zazdrość, mogę próbować ograniczyć kontakty partnera. Jeżeli boję się oceny, mogę pilnować, co bliska osoba mówi o mnie innym. Jeżeli trudno mi znieść niepewność, mogę wymagać natychmiastowych odpowiedzi na wiadomości.
Każde z tych działań może na krótko zmniejszyć napięcie. Partner zrezygnuje ze spotkania, dziecko wybierze wskazany kierunek studiów, a pracownik wyśle kolejne sprawozdanie. Poczucie ulgi jest jednak zwykle nietrwałe, ponieważ nie została zmieniona rzeczywista przyczyna zachowania. Lęk przed utratą, odrzuceniem czy popełnieniem błędu nadal istnieje i przy kolejnej okazji ponownie uruchamia potrzebę kontroli.
Kontrolowanie innych bywa także łatwiejsze niż przyjęcie ograniczeń własnego wpływu. Możemy wyrazić opinię, przedstawić konsekwencje i zdecydować, w jakiej relacji chcemy pozostawać. Nie możemy jednak zagwarantować, że druga osoba będzie lojalna, rozsądna, punktualna lub wdzięczna.
Za próbą kontrolowania może kryć się trudność w odróżnieniu odpowiedzialności własnej od cudzej. Człowiek zaczyna uważać, że odpowiada za wybory partnera, samopoczucie rodzica albo przyszłość dorosłego dziecka. Z czasem angażuje coraz więcej energii w naprawianie innych, choć nie ma realnej władzy nad ich decyzjami.
Kontrola ukryta pod pozorem troski
Nadmierna kontrola nie zawsze ma postać rozkazów i zakazów. Może być przedstawiana jako troska, doświadczenie życiowe albo wiedza o tym, co będzie dla kogoś najlepsze.
Zdanie „martwię się o ciebie” może być autentycznym wyrazem bliskości. Może jednak również oznaczać: „Zrób to, czego oczekuję, żebym nie musiał odczuwać niepokoju”. Różnica nie polega wyłącznie na użytych słowach, lecz na tym, czy druga osoba ma prawo podjąć własną decyzję i ponieść jej konsekwencje.
Kontrola może przyjmować formę ciągłych porad, obrażania się po odmowie, wzbudzania poczucia winy, wypytywania, sprawdzania telefonu, podejmowania decyzji za innych lub przedstawiania własnych oczekiwań jako bezdyskusyjnych zasad moralnych. Czasami osoba kontrolująca wykorzystuje cudzą empatię i odpowiedzialność, aby uzyskać podporządkowanie. Mechanizm emocjonalnego obciążania innych został opisany również w artykule Po rozmowie z tymi ludźmi czujesz się wyczerpany? Wampir energetyczny i jego cechy.
Troska szanuje autonomię. Pozwala powiedzieć: „Nie zgadzam się”, „Obawiam się konsekwencji” lub „Nie chcę w tym uczestniczyć”. Kontrola idzie dalej i próbuje odebrać drugiej osobie możliwość wyboru.
Samokontrola to nie to samo co samoświadomość
Stwierdzenie, że ludzie próbują kontrolować wszystkich oprócz samych siebie, jest efektowne, ale nie zawsze trafne. Osoby z silną potrzebą kontroli często bardzo rygorystycznie kontrolują również własne zachowanie. Pilnują planu dnia, sposobu mówienia, wyglądu, wyników, emocji i wizerunku.
Mogą być zdyscyplinowane, obowiązkowe i skuteczne, a jednocześnie nie rozumieć, dlaczego określone sytuacje wywołują u nich tak silne napięcie. Samokontrola oznacza zdolność kierowania zachowaniem. Samoświadomość wymaga natomiast rozpoznania własnych emocji, potrzeb, motywów i schematów reagowania.
Ktoś może skutecznie powstrzymywać złość, lecz nie dostrzegać, że złość pojawia się zawsze wtedy, gdy inni podejmują samodzielne decyzje. Może doskonale organizować pracę, ale nie zauważać, że reaguje irytacją na każdą zmianę planu. Może wymagać od siebie perfekcji i jednocześnie narzucać podobne standardy wszystkim dookoła.
Nadmierna samokontrola także może mieć swoją cenę. Człowiek działa, wykonuje obowiązki i sprawia wrażenie opanowanego, lecz ignoruje przeciążenie, smutek lub wyczerpanie. Zależność między perfekcjonizmem, wysoką odpowiedzialnością i potrzebą kontroli pojawia się także w opisie depresji wysokofunkcjonującej, w której zewnętrzna sprawność może długo maskować pogarszający się stan psychiczny.
Kontrola nie jest tym samym co odpowiedzialność
Odpowiedzialność za siebie nie oznacza, że człowiek powinien panować nad każdą emocją, nigdy nie popełniać błędów i zawsze zachowywać spokój. Emocje nie pojawiają się na rozkaz. Możemy jednak uczyć się je rozpoznawać i decydować, co z nimi zrobimy.
Nie wybieramy chwili, w której poczujemy zazdrość, złość lub lęk. Możemy natomiast zdecydować, czy potraktujemy te emocje jako informację o sobie, czy jako uzasadnienie do naruszania cudzych granic.
Osoba biorąca odpowiedzialność za swoje emocje może powiedzieć: „Odczuwam niepokój, gdy długo nie odpowiadasz, ale wiem, że nie mogę wymagać, abyś był stale dostępny”. Osoba próbująca przenieść odpowiedzialność na partnera powie raczej: „Gdybyś zachowywał się właściwie, nie musiałbym cię sprawdzać”.
W drugim przypadku własne zachowanie zostaje przedstawione jako nieunikniona reakcja wywołana przez kogoś innego. To wygodne, ponieważ pozwala uniknąć pytania o to, czy sposób radzenia sobie z napięciem jest uczciwy i proporcjonalny.
Jak kontrolowanie wpływa na relacje?
Nadmierna kontrola może początkowo sprawiać wrażenie zaangażowania. Osoba kontrolująca interesuje się szczegółami, przewiduje problemy i często przejmuje inicjatywę. Z czasem jednak druga strona może zacząć odczuwać, że jej zdanie nie ma znaczenia.
W związku kontrola osłabia zaufanie. Im częściej jedna osoba sprawdza, przesłuchuje i ogranicza partnera, tym wyraźniej komunikuje, że nie uznaje go za zdolnego do samodzielnych i odpowiedzialnych decyzji. Partner może podporządkować się dla spokoju, lecz nie oznacza to odbudowania bliskości.
W relacji rodzic–dziecko nadmierna kontrola utrudnia rozwój samodzielności. Dziecko uczy się podejmowania decyzji nie wtedy, gdy ktoś usuwa przed nim wszystkie ryzyka, lecz wtedy, gdy może dokonywać wyborów dostosowanych do wieku i mierzyć się z ich skutkami. Rodzic, który za każdym razem przejmuje odpowiedzialność, może nieświadomie wzmacniać bezradność, której tak bardzo chce zapobiec.
W pracy drobiazgowa kontrola ogranicza inicjatywę. Pracownicy koncentrują się wtedy nie na celu zadania, ale na odgadywaniu oczekiwań przełożonego i unikaniu krytyki. Z czasem mogą przestać proponować własne rozwiązania, ponieważ każda decyzja i tak zostanie zakwestionowana.
Kontrola wywołuje również opór. Nie zawsze jest on otwarty. Może przyjmować formę wycofania, ukrywania informacji, biernej agresji albo wykonywania poleceń wyłącznie w obecności osoby kontrolującej. Im silniejszy nacisk, tym większa potrzeba odzyskania autonomii.
Czy kontrolowanie innych zawsze wynika z lęku?
Nie. Lęk jest jednym z ważnych powodów, ale nie wyjaśnia każdego przypadku. Kontrolowanie może wynikać również z wyuczonych wzorców rodzinnych, sztywnego rozumienia ról społecznych, przekonania o własnej nieomylności albo świadomego dążenia do dominacji.
Nie należy zatem automatycznie usprawiedliwiać krzywdzącego zachowania trudnym dzieciństwem czy niepewnością. Wyjaśnienie przyczyny nie usuwa odpowiedzialności za skutki. Osoba, która sprawdza telefon partnera, ogranicza jego kontakty albo karze milczeniem za brak podporządkowania, narusza granice niezależnie od tego, czy kieruje nią lęk, zazdrość czy potrzeba władzy.
Nie każda osoba kontrolująca jest także narcyzem. Podobne zachowania mogą występować u ludzi o bardzo różnych cechach osobowości i z różnych powodów. Pochopne przypisywanie diagnoz może utrudniać zrozumienie konkretnej relacji i odwracać uwagę od tego, co najważniejsze: czy dane zachowanie ogranicza autonomię, wywołuje strach lub prowadzi do podporządkowania.
Co naprawdę możemy kontrolować?
Nie mamy pełnej kontroli nad przyszłością, opiniami innych ludzi, ich lojalnością, emocjami ani ostatecznymi decyzjami. Nie możemy również zapewnić sobie życia bez strat, błędów i rozczarowań.
Możemy natomiast wpływać na własne działania, sposób komunikowania potrzeb, wybór relacji oraz granice uczestnictwa w sytuacjach, które nam nie odpowiadają. Zamiast zmuszać drugą osobę do zmiany, można zdecydować, jakie konsekwencje wyciągniemy, jeżeli jej zachowanie się nie zmieni.
Granica brzmi: „Nie będę kontynuować rozmowy, jeżeli będziesz mnie obrażać”. Próba kontroli brzmi: „Nie wolno ci się złościć”. Granica opisuje nasze działanie. Kontrola próbuje zarządzać stanem i zachowaniem drugiego człowieka.
Podobnie można powiedzieć: „Nie pożyczę ci kolejnych pieniędzy”, zamiast próbować przejąć pełną kontrolę nad cudzymi wydatkami. Można odmówić ukrywania czyichś problemów, zakończyć współpracę albo ograniczyć kontakt. Nie wymaga to przekonania drugiej osoby, aby zaczęła myśleć tak samo jak my.
Jak ograniczyć potrzebę kontrolowania innych?
Pierwszym krokiem jest zauważenie momentu, w którym próba wpływu przestaje dotyczyć wspólnego problemu, a zaczyna służyć przede wszystkim zmniejszeniu własnego napięcia. Pomocne może być pytanie: „Czy próbuję rozwiązać rzeczywisty problem, czy chcę zmusić drugą osobę, aby usunęła mój dyskomfort?”.
Warto także rozdzielić trzy obszary: to, co zależy od nas, to, na co możemy częściowo wpływać, oraz to, czego nie możemy kontrolować. Możemy poprosić, wyjaśnić, negocjować i zdecydować o własnym udziale. Nie możemy wymusić szczerości, miłości, dojrzałości ani wdzięczności.
Kolejnym elementem jest uczenie się tolerowania niepewności. Nie oznacza to rezygnacji z rozsądnego planowania. Chodzi o zaakceptowanie, że nawet najlepszy plan nie usuwa całego ryzyka, a wielokrotne sprawdzanie i przewidywanie wszystkich możliwości często podtrzymuje lęk zamiast go rozwiązywać.
Pomocna może być również obserwacja własnych automatycznych przekonań. Myśli takie jak „jeżeli nie dopilnuję wszystkiego, wydarzy się katastrofa”, „tylko ja potrafię zrobić to właściwie” albo „jeżeli ktoś mnie kocha, powinien zachowywać się zgodnie z moimi oczekiwaniami” warto traktować jako interpretacje, a nie niepodważalne fakty.
W relacjach ważne jest zastępowanie poleceń komunikatami opisującymi własne potrzeby i granice. Zamiast mówić: „Masz natychmiast wrócić”, można powiedzieć: „Nie zgadzam się na zmianę wspólnych planów bez uprzedzenia”. Nie gwarantuje to, że druga osoba spełni oczekiwanie, ale pozwala komunikować się bez odbierania jej prawa do wyboru.
Jeżeli potrzeba kontroli prowadzi do częstych konfliktów, sprawdzania bliskich, napadów złości, silnego napięcia lub unikania sytuacji, których nie da się przewidzieć, pomocna może być konsultacja z psychologiem lub psychoterapeutą. Praca nie polega wówczas na całkowitym „odpuszczeniu wszystkiego”, lecz na rozpoznaniu, przed czym kontrola ma chronić i jak inaczej można odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa.
Najtrudniejszy obszar kontroli znajduje się wewnątrz
Kontrolowanie innych jest kuszące, ponieważ daje wrażenie działania. Znacznie trudniej zatrzymać się i przyznać: „Boję się”, „Nie ufam”, „Czuję się nieważny” albo „Nie potrafię zaakceptować, że ktoś może wybrać inaczej”.
Zajęcie się sobą nie oznacza obojętności wobec cudzych działań ani zgody na złe traktowanie. Oznacza rozpoznanie granicy między własną odpowiedzialnością a odpowiedzialnością drugiego człowieka.
Dojrzałe poczucie wpływu nie polega na tym, że potrafimy podporządkować sobie otoczenie. Polega na świadomości, że nawet wtedy, gdy nie kontrolujemy cudzych decyzji, nadal możemy wybierać własne działania, chronić swoje granice i decydować, w jakich relacjach chcemy pozostać.
Bibliografia
- Rotter, J. B. (1966). Generalized expectancies for internal versus external control of reinforcement. Psychological Monographs: General and Applied, 80(1), 1–28. DOI: 10.1037/h0092976.
- Skinner, E. A. (1996). A guide to constructs of control. Journal of Personality and Social Psychology, 71(3), 549–570. DOI: 10.1037/0022-3514.71.3.549.
- Dugas, M. J., Gagnon, F., Ladouceur, R., Freeston, M. H. (1998). Generalized anxiety disorder: A preliminary test of a conceptual model. Behaviour Research and Therapy, 36(2), 215–226. DOI: 10.1016/S0005-7967(97)00070-3.
- Ryan, R. M., Deci, E. L. (2000). Self-determination theory and the facilitation of intrinsic motivation, social development, and well-being. American Psychologist, 55(1), 68–78. DOI: 10.1037/0003-066X.55.1.68.
- Deci, E. L., Ryan, R. M. (2000). The “what” and “why” of goal pursuits: Human needs and the self-determination of behavior. Psychological Inquiry, 11(4), 227–268. DOI: 10.1207/S15327965PLI1104_01.







