Przejdź do treści

Nagle wszystko stało się obce. Dlaczego tak wielu ludzi przeżywa derealizację?

Zdarza się, że człowiek wstaje rano i niby wszystko jest „jak zawsze”: to samo mieszkanie, ta sama ulica, te same obowiązki. A jednak coś się przesunęło. Jakby między nim a światem pojawiła się cienka szyba. Dźwięki są zbyt płaskie, kolory jakby przytłumione, własne myśli brzmią obco. I w tej jednej chwili rodzi się pytanie, które potrafi uderzyć mocniej niż lęk: czy ja właśnie tracę rozum?
  • Derealizacja, depersonalizacja - Dlaczego tak wiele osób tego doświadcza?
    Caption
    Derealizacja, depersonalizacja - Dlaczego tak wiele osób tego doświadcza?

Próbujesz normalnie funkcjonować. Odpowiadasz na pytania. Robisz kawę. Otwierasz drzwi. Ale masz wrażenie, że wszystko dzieje się jakby obok Ciebie. Jakby ktoś nacisnął „pauzę” na emocjach, a świat stał się scenografią. W środku pojawia się cichy strach: co jeśli coś się ze mną dzieje?

"A jeśli ja już zwariowałem?"

Marek wracał z pracy późnym popołudniem. Ostatnie tygodnie miał napięte: nadgodziny, konflikt w zespole, w domu małe dziecko, które budziło się w nocy. Tego dnia nie jadł prawie nic, wypił dwie mocne kawy, a w metrze jeszcze próbował „nadgonić” maile.

Na schodach prowadzących do mieszkania poczuł coś dziwnego: jakby poręcz była „nieprawdziwa”. Dotknął jej drugi raz, mocniej. Metal był zimny, wszystko się zgadzało – a jednak mózg nie chciał tego przyjąć. Gdy wszedł do domu, zobaczył żonę w kuchni. Powiedziała coś zwyczajnego: „zupa jest na kuchence”. Marek odpowiedział automatycznie, ale w środku miał wrażenie, jakby ktoś sterował nim zdalnie. Jakby oglądał siebie z boku, jak aktora w serialu.

Najgorsze przyszło wieczorem. Leżał w łóżku i nagle przeszedł go dreszcz: „a jeśli ja już zwariowałem?”. Serce przyspieszyło, oddech zrobił się płytki, świat jakby się oddalił. Wstał, poszedł do łazienki. Popatrzył w lustro i… rozpoznał twarz. Wiedział, że to on. Ale czuł, że to „nie do końca on”. Tę noc przesiedział w telefonie, wpisując w wyszukiwarkę coraz bardziej przerażające hasła. Rano był wyczerpany – i jeszcze bardziej przestraszony.

Dopiero kilka dni później usłyszał od specjalisty zdanie, które nie brzmiało jak diagnoza-wyrok, tylko jak ratunkowa lina: 

„To może być depersonalizacja i derealizacja. To bywa reakcją układu nerwowego na przeciążenie. Zróbmy z tym porządek.”

„Myślałam, że to zawał albo psychoza”

Anna miała 29 lat, kiedy wydarzyło się to po raz pierwszy. Wracała autobusem do domu, przeglądając telefon. Nagle poczuła, że serce zaczyna bić szybciej. W ustach pojawiła się suchość, dłonie zrobiły się zimne. Próbowała wziąć głębszy oddech, ale zamiast ulgi przyszło wrażenie, że świat nagle się oddala.

"Patrzyłam na ludzi wokół i miałam wrażenie, jakby byli za szybą. Jakby wszystko było sztuczne – opowiada. – Najgorsze było to, że straciłam poczucie, że jestem „w środku siebie”. Myślałam, że umieram albo właśnie tracę rozum."

W szpitalu wykluczono problemy kardiologiczne. Lekarz dyżurny powiedział krótko: atak paniki. Ale uczucie nierealności nie minęło wraz z opadnięciem napięcia. Przez kolejne tygodnie Anna funkcjonowała jak w półśnie. Chodziła do pracy, rozmawiała z ludźmi, ale cały czas miała wrażenie, że obserwuje swoje życie z zewnątrz.

"Bałam się zostać sama. Ciągle sprawdzałam w Internecie, czy to nie początek schizofrenii."

Dopiero konsultacja psychiatryczna i psychoterapia pomogły jej zrozumieć, że derealizacja była reakcją układu nerwowego na nagły, silny lęk. Objawy zaczęły stopniowo słabnąć, kiedy nauczyła się rozpoznawać napięcie w ciele i przestała obsesyjnie monitorować swoje doznania.

Co to właściwie jest: depersonalizacja i derealizacja

Depersonalizacja to doświadczenie „oddzielenia” od siebie: własnego ciała, emocji, myśli. Człowiek może mieć wrażenie, że działa jak automat, że jest „pusty” emocjonalnie, że obserwuje siebie z dystansu.

Derealizacja dotyczy świata zewnętrznego: otoczenie wydaje się sztuczne, odległe, „jak we śnie” lub jak w grze. Dźwięki mogą brzmieć nienaturalnie, przestrzeń traci „głębię”, a czas potrafi płynąć dziwnie.

Kluczowe jest to, że w typowej depersonalizacji/derealizacji test rzeczywistości jest zachowany: człowiek zwykle wie, że to odczucie jest stanem jego psychiki, a nie „nową prawdą o świecie”. To właśnie odróżnia DP/DR od wielu stanów psychotycznych.

Dlaczego to tak przeraża? Bo uderza w poczucie „ja”

Większość lęków ma konkretny obiekt: boję się o pracę, o zdrowie, o relację. Depersonalizacja i derealizacja są inne – one potrafią wzbudzić lęk egzystencjalny, bo dotykają podstawy: „czy ja w ogóle istnieję tak jak dotąd?” albo „czy świat jest realny?”. To uczucie niepokoju często napędza błędne koło: im bardziej człowiek zaczyna się obserwować i sprawdzać, tym bardziej objawy się utrwalają.

Skąd to się bierze: najczęstsze mechanizmy

W opisie klinicznym depersonalizacja i derealizacja bywają rozumiane jako element zjawisk dysocjacyjnych – czyli takich, w których psychika „odłącza” część doświadczenia, zwykle w odpowiedzi na przeciążenie. W ICD-11 istnieje nawet rozpoznanie „zaburzenia depersonalizacja–derealizacja” (Depersonalization-derealization disorder).

W praktyce najczęściej w tle widać jedną z poniżej wymienionych dróg.

Przewlekły stres i przemęczenie. Układ nerwowy działa na wysokich obrotach, a mózg zaczyna „przycinać” intensywność doznań – trochę jak bezpiecznik.

Lęk i ataki paniki. Wiele osób pierwszy raz doświadcza derealizacji właśnie w panice: przy hiperwentylacji, kołataniu serca, uczuciu „zaraz zemdleję”.

Trauma i obciążające doświadczenia. Badania kliniczne opisują związki objawów dysocjacyjnych (w tym depersonalizacji i derealizacji) z wcześniejszymi doświadczeniami urazowymi, zwłaszcza gdy temat wraca w stresie dorosłego życia.

Substancje psychoaktywne. U części osób epizody derealizacji pojawiają się po marihuanie i innych substancjach – i potrafią utrzymywać się dłużej, szczególnie u osób lękowych (tu warto mówić o tym wprost, bo wielu czytelników łączy kropki dopiero po fakcie).

U części osób podobne objawy pojawiają się także jako działanie niepożądane niektórych leków. Opisy derealizacji, poczucia „oddzielenia od siebie” czy emocjonalnego spłaszczenia znajdują się m.in. w charakterystykach leków z grupy SSRI, stosowanych w depresji i zaburzeniach lękowych. Rzadziej, ale również możliwie, podobne wrażenia zgłaszają pacjenci przyjmujący benzodiazepiny, takie jak lorazepam — zwłaszcza przy dłuższym stosowaniu lub podczas odstawiania. Nie oznacza to, że leki te są „złe” — dla wielu osób są realną pomocą w ciężkim lęku czy depresji. Warto jednak wiedzieć, że uczucie odrealnienia bywa efektem ubocznym farmakoterapii, a nie dowodem postępującej choroby psychicznej.

Kiedy to jest „reakcją przeciążenia”, a kiedy może być zaburzeniem

Jednorazowe lub krótkie epizody derealizacji po nieprzespanej nocy, silnym stresie czy ataku paniki mogą się zdarzyć i nie muszą oznaczać rozpoznania. O zaburzeniu mówi się zwykle wtedy, gdy objawy są nawracające lub uporczywe, powodują cierpienie i utrudniają życie.

Ważne: samo DP/DR nie jest „wymysłem” ani „histerią”. Jest opisanym zjawiskiem klinicznym, obecnym w literaturze psychiatrycznej od dawna – także w polskich podręcznikach.

Derealizacja - Mechanizm derealizacji
Infografika: mechanizm derealizacji

Presja, która wszystko komplikuje

W takich stanach dodatkowym ciężarem bywa presja społeczna. Otoczenie często oczekuje, że człowiek „weźmie się w garść”, „przestanie analizować” albo po prostu „wróci do normalności”. Problem w tym, że depersonalizacji i derealizacji nie da się pokonać siłą woli. Im bardziej ktoś próbuje udawać, że wszystko jest w porządku, tym bardziej zamyka się w środku z własnym lękiem.

Wiele osób mówi, że największym wyzwaniem nie były same objawy, ale konieczność funkcjonowania tak, jakby nic się nie działo. Chodzili do pracy, rozmawiali z bliskimi, realizowali codzienne obowiązki, jednocześnie czując, że są emocjonalnie „odłączeni”. To poczucie samotności — bycia niezrozumianym we własnym doświadczeniu — potrafi podtrzymywać derealizację równie skutecznie jak stres czy brak snu.

Paradoksalnie, poprawa często zaczyna się dopiero wtedy, gdy człowiek przestaje udawać przed sobą i innymi, że wszystko jest w porządku. Gdy pojawia się zgoda na to, że organizm jest przeciążony — i że to nie słabość, lecz sygnał, który warto potraktować poważnie.

Co pomaga: odzyskiwanie kontaktu z ciałem i światem

To nie jest temat, który da się „odkliknąć” jedną techniką ani rozwiązać jednym ćwiczeniem. Depersonalizacja i derealizacja zwykle słabną wtedy, gdy stopniowo obniża się poziom napięcia w całym układzie nerwowym. Dla wielu osób pierwszym krokiem okazuje się samo zrozumienie mechanizmu. Myśl „to na pewno psychoza” potrafi dramatycznie nasilać objawy, podczas gdy spokojna normalizacja doświadczenia często zmniejsza lęk — a to właśnie lęk jest paliwem, które podtrzymuje poczucie odrealnienia.

Ogromne znaczenie mają też podstawy fizjologiczne: sen, regularne posiłki, nawodnienie i rytm dnia. Brzmi banalnie, ale DP/DR bardzo często pojawia się na tle przeciążonego i rozregulowanego organizmu. Gdy ciało zaczyna wracać do równowagi, psychika dostaje przestrzeń, by odbudować poczucie realności i obecności.

Jeśli derealizacji towarzyszą napady paniki lub przewlekły lęk, pomocna bywa praca terapeutyczna ukierunkowana właśnie na te objawy — na przykład w podejściu poznawczo-behawioralnym. W przypadkach, gdzie w tle są wcześniejsze doświadczenia urazowe lub nasilone mechanizmy dysocjacyjne, kluczowe staje się bezpieczne, etapowe podejście w psychoterapii, bez wpychania człowieka w intensywne przeżywanie zanim pojawi się poczucie stabilizacji.

Czasem rozważane są także interwencje psychiatryczne, zwłaszcza gdy depersonalizacja i derealizacja współwystępują z depresją lub silnym lękiem. Decyzja o leczeniu farmakologicznym zawsze należy do lekarza i powinna wynikać z całościowego obrazu, a nie tylko z samego uczucia odrealnienia.

Kiedy koniecznie skonsultować się ze specjalistą

Jeśli derealizacja/depersonalizacja trwa długo, nawraca, zaburza pracę i relacje, albo pojawia się razem z silną bezsennością, myślami samobójczymi, nadużywaniem substancji – to jest wystarczający powód, by poszukać pomocy. Tak samo wtedy, gdy pojawiają się objawy, które mogą sugerować inny problem neurologiczny lub psychiatryczny (np. ciężkie zaburzenia pamięci, omamy, utrwalone urojenia).

I jeszcze jedno: szukanie odpowiedzi nocą w Internecie niemal zawsze pogarsza stan. Mózg w lęku wybiera najczarniejszy scenariusz.

Nadzieja, która nie jest pocieszeniem na siłę

Depersonalizacja i derealizacja potrafią brzmieć jak „szczelina w rzeczywistości”. Ale w wielu przypadkach są wyraźnym sygnałem przeciążenia: organizm mówi „dość” językiem, którego nikt nas nie nauczył rozumieć. To stan, który bywa uleczalny i odwracalny – zwłaszcza gdy przestaje być karmiony paniką, a zaczyna być porządkowany: snem, regulacją, terapią, spokojnym powrotem do siebie.

Bo paradoks DP/DR jest taki, że najbardziej obiecujący kierunek zaczyna się od zdania: 

„To jest objaw. Nie wyrok.”

Derealizacja / depersonalizacja - Często zadawane pytania

Czy derealizacja oznacza psychozę?

Nie. W typowej derealizacji i depersonalizacji zachowane jest poczucie rzeczywistości — osoba wie, że doświadcza zmienionego stanu percepcji, nawet jeśli jest on bardzo niepokojący. To jedna z głównych różnic w porównaniu z psychozą, gdzie przekonania o „nierealności świata” nie podlegają korekcie.

Czy można mieć derealizację bez depresji?

Tak. U wielu osób derealizacja pojawia się przede wszystkim w związku z lękiem, atakami paniki, przemęczeniem lub silnym stresem, bez pełnoobjawowej depresji. Może też wystąpić jednorazowo i ustąpić samoistnie.

Jak długo może trwać derealizacja?

To bardzo indywidualne. U części osób epizod trwa kilka godzin lub dni, u innych objawy utrzymują się dłużej, zwłaszcza jeśli podtrzymuje je przewlekły lęk i napięcie. Kluczowe jest to, że derealizacja sama w sobie nie oznacza trwałego uszkodzenia psychiki.

Czy derealizacja może być skutkiem przyjmowania leków?

U niektórych osób uczucie odrealnienia może pojawić się jako działanie niepożądane leków wpływających na układ nerwowy albo podczas ich odstawiania. Jeśli objawy zaczęły się po zmianie farmakoterapii, warto omówić to z lekarzem zamiast próbować interpretować je samodzielnie.

Bibliografia

  1. W. Sterna, „Depersonalizacja/derealizacja — zespół objawów czy odrębne zaburzenie?”, Psychiatria (Viamedica), 2018.
  2. P. Krawczyk i wsp., „ICD-11 vs. ICD-10 – przegląd aktualizacji i nowości…”, Psychiatria Polska, 2020.
  3. B. Śmiątek-Mazgaj i wsp., „Objawy dysocjacji czucia bólu i dotyku, derealizacji i depersonalizacji u kobiet a wydarzenia urazowe…”, Psychiatria Polska, 2016.
  4. „Depersonalizacja – klucz do zrozumienia złożoności zjawisk dysocjacyjnych”, Psychiatria (psychiatria.com.pl), 2022.
  5. A. Bilikiewicz (red.), Psychiatria. Podręcznik dla studentów medycyny, Wydawnictwo Lekarskie PZWL (wydania kolejnych lat).
  6. WHO / ICD-11 (klasyfikacja i rozpoznanie: Depersonalization-derealization disorder; polskie repozytorium/implementacja w systemach ochrony zdrowia).