Przejdź do treści

Mothman to nie pierwszy taki przypadek. Skrzydlate humanoidy widywano także w Polsce

W różnych epokach i miejscach świata pojawiały się relacje o istotach przypominających ludzi z ogromnymi skrzydłami. Najsłynniejszym przypadkiem jest Mothman – tajemnicza postać widywana w latach 1966–1967 w amerykańskim Point Pleasant. Jednak podobne opisy pojawiały się znacznie wcześniej. W XIX-wiecznym Londynie mieszkańcy opowiadali o Spring-Heeled Jacku, w Kornwalii o Owlmanie, a sporadyczne relacje pojawiały się także w Polsce. Czy to tylko powtarzający się motyw folkloru, czy coś więcej?
  • Mothman - Człowiek ćma
    Caption
    Mothman - Człowiek ćma

W listopadzie 1966 roku mieszkańcy niewielkiego miasteczka w Wirginii Zachodniej zaczęli zgłaszać obserwacje ogromnej skrzydlatej istoty z czerwonymi oczami. Zjawisko szybko stało się sensacją lokalnej prasy, a stworzenie otrzymało nazwę Mothman. W kolejnych miesiącach zgłoszeń było coraz więcej.
Z czasem badacze zaczęli zauważać, że opisy tej tajemniczej postaci są zadziwiająco podobne do wcześniejszych historii z Europy. Relacje o skrzydlatych humanoidach pojawiały się bowiem już w XIX-wiecznych gazetach, a motyw takich istot można znaleźć nawet w dawnych kronikach i legendach.

Mothman – najbardziej znana historia

Legenda Mothmana zaczęła się w połowie listopada 1966 roku w Point Pleasant w stanie West Virginia. Dwie młode pary zgłosiły policji spotkanie z dziwną istotą w pobliżu opuszczonego zakładu produkcji amunicji. Według ich relacji stworzenie miało około dwóch metrów wzrostu, ogromne skrzydła i świecące czerwone oczy.

Świadkowie twierdzili, że istota potrafiła wzbić się w powietrze niemal pionowo i przez pewien czas leciała za ich samochodem. W kolejnych tygodniach podobne obserwacje zgłaszały kolejne osoby, a lokalna prasa zaczęła pisać o „człowieku-ćmie”.

Relacje trwały około roku. 15 grudnia 1967 roku doszło do katastrofy mostu Silver Bridge, w której zginęło 46 osób. Późniejsze śledztwo wykazało, że przyczyną tragedii była wada konstrukcyjna mostu, jednak w lokalnej legendzie wydarzenie to zostało powiązane z wcześniejszymi obserwacjami tajemniczej istoty.

Po katastrofie liczba zgłoszeń gwałtownie spadła, a historia Mothmana stała się jedną z najbardziej znanych współczesnych legend.

Mniej znane szczegóły obserwacji Mothmana

Choć pierwsze relacje z listopada 1966 roku są dziś dobrze znane, w archiwach prasowych i książkach poświęconych sprawie człowieka ćmy pojawia się kilka mniej znanych szczegółów, które nadają historii Mothmana zupełnie inny kontekst.

Jednym z nich jest fakt, że pierwsze doniesienie o dziwnej skrzydlatej istocie pojawiło się kilka dni wcześniej, zanim słowo „Mothman” w ogóle trafiło do gazet. 12 listopada 1966 roku pięciu grabarzy pracujących na cmentarzu w miejscowości Clendenin w stanie West Virginia twierdziło, że zobaczyło nad drzewami „dużą brązową postać przypominającą człowieka ze skrzydłami”. Relacja ta została opisana w lokalnej prasie dopiero po późniejszych wydarzeniach w Point Pleasant, kiedy zaczęto szukać wcześniejszych świadectw podobnych obserwacji.

Mothman - Szkic na podstawie relacji świadków

Równie interesujące są opisy sposobu poruszania się istoty. W wielu relacjach świadkowie podkreślali, że stworzenie niemal nie machało skrzydłami, lecz raczej szybowało w powietrzu. Roger Scarberry, jeden z pierwszych świadków, twierdził później, że kiedy samochód przyspieszył do około 100 mil na godzinę (ponad 160 km/h), obiekt nadal utrzymywał się nad pojazdem, lecąc równolegle nad drogą. Ten szczegół wielokrotnie powtarza się w późniejszych relacjach.

W kilku przypadkach pojawia się również motyw silnej reakcji zwierząt. Najbardziej znana historia dotyczy mieszkańca okolic Point Pleasant, Newella Partridge’a. W jednym z wywiadów wspominał on, że jego telewizor nagle zaczął wydawać dziwne zakłócenia, a pies znajdujący się na podwórzu pobiegł w stronę pola kukurydzy, jakby coś zobaczył. Partridge twierdził, że w tym samym kierunku dostrzegł dwie czerwone świecące „kule”. Pies już nigdy nie wrócił.

Warto też pamiętać, że wiele obserwacji miało miejsce w rejonie znanym jako TNT Area – opuszczonym kompleksie przemysłowym z czasów II wojny światowej, w którym przechowywano materiały wybuchowe. Teren ten składał się z kilkudziesięciu betonowych bunkrów ukrytych wśród lasów i bagien. Po wojnie został porzucony i w latach 60. był praktycznie niezamieszkany. To właśnie tam zgłaszano większość spotkań z tajemniczą istotą.

Ciekawostką jest także to, że nazwa „Mothman” nie pochodziła od świadków. Została wymyślona przez dziennikarzy lokalnej gazety Point Pleasant Register, którzy nawiązali do popularnego wówczas serialu telewizyjnego o superbohaterze Batmanie. Określenie szybko się przyjęło i w ciągu kilku dni trafiło do mediów w całych Stanach Zjednoczonych.

W archiwach badań nad sprawą zachowały się także rysunki wykonane na podstawie relacji świadków. Choć powstały dopiero później, większość z nich przedstawia bardzo podobną sylwetkę: wysoką humanoidalną postać z ogromnymi skrzydłami i charakterystycznymi czerwonymi oczami.

Mothman - Tak mógł wyglądać zgodnie z relacjami świadków

Dla wielu badaczy najbardziej interesujące jest jednak to, że relacje z Point Pleasant nie były jednorazowym wydarzeniem. W ciągu kilkunastu miesięcy pojawiło się kilkadziesiąt zgłoszeń, a świadkowie często opisywali niemal identyczne szczegóły: humanoidalną sylwetkę, ogromne skrzydła oraz charakterystyczne czerwone oczy widoczne w ciemności. Niezależnie od tego, czy były to błędne obserwacje ptaków, efekt zbiorowej sugestii czy coś zupełnie innego, historia Mothmana pozostaje jednym z najlepiej udokumentowanych przypadków współczesnej legendy o skrzydlatym humanoidzie.

Najwcześniejsze doniesienia

Już w pierwszej połowie XX wieku w okolicach rzek Ohio i Kanawha w stanie Wirginia Zachodnia pojawiały się sporadyczne relacje o dużym, ciemnoczerwonym ptaku. Według świadków stworzenie miało mieć rozpiętość skrzydeł sięgającą nawet około 3,5 metra. Choć opisy te były bardzo ogólne, później zaczęto je interpretować jako możliwe wcześniejsze obserwacje istoty, którą w latach 60. nazwano Mothmanem.

Jedno z najwcześniejszych znanych spotkań z taką postacią miało mieć miejsce w 1961 roku. Kobieta podróżująca z ojcem drogą nr 2 w pobliżu rzeki Ohio zauważyła na jezdni sylwetkę przypominającą człowieka. Kiedy zwolniła samochód, postać – jak później relacjonowała – rozwinęła skrzydła, których wcześniej nie było widać, i wzbiła się w powietrze. Kobieta przez długi czas nie opowiadała nikomu o tym wydarzeniu, twierdząc, że obawiała się reakcji otoczenia i niedowierzania.

Kilka lat później pojawiły się kolejne podobne relacje z tego samego regionu. W 1965 roku tajemniczą skrzydlatą istotę miał zobaczyć chłopiec przebywający w pobliżu rzeki Ohio. Według jego opisu przypominała ona anioła. Z kolei latem 1966 roku żona jednego z miejscowych lekarzy twierdziła, że dostrzegła w tej samej okolicy ogromne stworzenie, które określiła jako „gigantycznego motyla”.

Te pojedyncze obserwacje pojawiały się jeszcze przed głośną falą zgłoszeń z końca 1966 roku, kiedy historia Mothmana zaczęła trafiać na pierwsze strony lokalnych gazet.

Spring-Heeled Jack – londyński poprzednik

Ponad sto lat wcześniej podobne historie pojawiały się w Wielkiej Brytanii. W 1837 roku londyńskie gazety zaczęły opisywać tajemniczą postać znaną jako Spring-Heeled Jack.

Świadkowie twierdzili, że była to wysoka postać o przerażającym wyglądzie, z oczami przypominającymi „czerwone kule ognia”. Istota miała wykonywać niezwykle wysokie skoki, przeskakiwać ogrodzenia i znikać w ciemności.

Niektóre relacje wspominały również o pazurach, płaszczu przypominającym skrzydła, a nawet o niebieskim płomieniu wydobywającym się z ust. Historie te były tak głośne, że sprawa trafiła do debaty publicznej w Londynie, a policja próbowała ustalić, kto stoi za tajemniczymi atakami.

Dziś wielu historyków uważa Spring-Heeled Jacka za przykład wiktoriańskiej miejskiej legendy lub serii mistyfikacji, jednak opisy postaci są zaskakująco podobne do późniejszych relacji o skrzydlatych humanoidach.

Owlman – skrzydlata istota z Kornwalii

Kolejna historia pojawiła się w 1976 roku w Kornwalii w południowo-zachodniej Anglii. Dwie dziewczynki spędzające wakacje w miejscowości Mawnan twierdziły, że widziały ogromną skrzydlatą istotę unoszącą się nad wieżą kościoła.

Stworzenie nazwano Owlman, czyli „Człowiekiem-Sową”. Świadkowie opisywali je jako humanoidalną postać z dużymi skrzydłami przypominającymi sowę.

Niektórzy badacze sugerują, że obserwacje mogły dotyczyć dużej sowy, np. puchacza, który w odpowiednim oświetleniu może wyglądać znacznie większy, niż jest w rzeczywistości.

Relacje z XXI wieku

Historia skrzydlatych humanoidów nie kończy się w XX wieku. W ostatnich latach pojawiały się doniesienia o podobnych obserwacjach w okolicach Chicago w Stanach Zjednoczonych.

Świadkowie opisywali tam dużą postać z błoniastymi skrzydłami przypominającą nietoperza lub gargulca. Niektóre relacje mówiły o istocie o wysokości nawet 2–3 metrów.

Choć większość takich zgłoszeń ma charakter pojedynczych relacji świadków, pokazują one, że motyw skrzydlatego humanoida wciąż pojawia się w kulturze.

Czy podobne relacje pojawiały się w Polsce?

W Polsce nie istnieje tak dobrze udokumentowana fala obserwacji jak w przypadku Mothmana. Jednak w literaturze poświęconej zjawiskom paranormalnym pojawiają się pojedyncze świadectwa osób twierdzących, że widziały nocą duże, skrzydlate sylwetki istot przypominających człowieka.

Relacje takie pojawiały się sporadycznie w różnych regionach kraju – między innymi na Śląsku czy Pomorzu – i były zbierane przez badaczy zajmujących się kryptozoologią i zjawiskami niewyjaśnionymi. Nie towarzyszą im jednak dowody materialne ani dokumentacja powstała bezpośrednio po zdarzeniu, dlatego pozostają jedynie relacjami świadków.

Dlaczego podobne historie pojawiają się w różnych epokach?

Istnieje kilka możliwych wyjaśnień.

Pierwsze to błędna identyfikacja zwierząt. Duże ptaki, takie jak sowy czy żurawie, mogą w ciemności wyglądać na znacznie większe i bardziej humanoidalne niż w rzeczywistości.

Drugie wyjaśnienie dotyczy psychologii percepcji. W sytuacjach stresowych lub przy słabym oświetleniu mózg może interpretować niejasne kształty jako znane wzorce – na przykład sylwetkę człowieka.

Trzecie wyjaśnienie odnosi się do folkloru. Motyw skrzydlatych istot – demonów, aniołów czy nocnych strachów – pojawia się w wielu kulturach od setek lat. Współczesne historie mogą być po prostu nową wersją bardzo starego motywu.

Bibliografia

  1. John A. Keel – The Mothman Prophecies, Saturday Review Press, 1975
  2. Joe Nickell – The Mystery Chronicles: More Real-Life X-Files, University Press of Kentucky, 2010
  3. Peter Haining – The Legend and Bizarre Crimes of Spring-Heeled Jack, Frederick Muller Ltd., 1977
  4. Steve Moore (red.) – Fortean Studies, Volume 3, John Brown Publishing, 1996
  5. Jan Harold Brunvand – The Study of American Folklore, W.W. Norton & Company, 1998
  6. Nigel Watson – The Haynes UFO Investigations Manual, Haynes Publishing, 2013