Przejdź do treści

Ukradła kiełbasę w sklepie i zrobiła to w toalecie

Niektóre historie brzmią tak absurdalnie, że trudno uwierzyć, iż wydarzyły się naprawdę. Kobieta miała ukraść kiełbasę w sklepie, zamknąć się z nią w toalecie i użyć jej w sposób, którego dział mięsny raczej nie przewidział w instrukcji obsługi produktu. Brzmi jak żart? Być może. Ale za podobnymi zachowaniami czasem kryje się coś więcej niż tylko „dziwny wybryk”.
  • Zrobiła to z kiełbasą w sklepie
    Caption
    Zrobiła to z kiełbasą w sklepie

Są takie sytuacje, przy których człowiek przez chwilę milczy, bo mózg próbuje nadrobić zaległości wobec rzeczywistości. Jedna z nich dotyczy kobiety, sklepu, toalety i kiełbasy. Historia jest groteskowa, ale stawia też całkiem poważne pytanie: gdzie kończy się absurd, a zaczyna utrata kontroli nad własnym zachowaniem?

Kiełbasa, toaleta i interwencja policji

Według opisu opublikowanego przez o2.pl, kobieta w sklepie Walmart w Luizjanie miała zachowywać się podejrzanie w dziale mięsnym. Ochroniarz zauważył na monitoringu, że chowa kiełbasę pod bluzkę, a następnie idzie do damskiej toalety. Tam miała spędzić około pół godziny. Gdy nie reagowała na pukanie (do drzwi), pracownik sklepu zdecydował się sprawdzić, co się dzieje.

Dalsza część historii brzmi jak scenariusz, którego nikt nie chciałby dostać do realizacji. Kobieta miała używać skradzionej kiełbasy do masturbacji i nie przerwać nawet po pojawieniu się policji. Według relacji przywołanej przez o2.pl do jej obezwładnienia i odebrania kiełbasy miało być potrzebnych aż siedmiu policjantów. Ostatecznie została zatrzymana, a według artykułu postawiono jej zarzuty kradzieży, obnażania się w miejscu publicznym i stawiania oporu podczas zatrzymania.

Trudno tu nie zauważyć pewnej ironii. Ktoś poszedł do sklepu po produkt spożywczy, ale najwyraźniej pomylił dział mięsny z katalogiem bardzo nietypowych akcesoriów osobistych.

Internet się śmieje, ale sprawa nie musi być tylko śmieszna

Takie historie natychmiast stają się paliwem dla Internetu. Są krótkie, dziwne, łatwe do streszczenia i jeszcze łatwiejsze do wyśmiania. Wystarczy kilka słów: „kobieta”, „kiełbasa”, „toaleta”, „policja” — i komentarze piszą się same.

Problem w tym, że zachowania publicznie seksualne, impulsywne albo skrajnie nieadekwatne rzadko biorą się znikąd. Nie chodzi o to, żeby diagnozować kobietę na podstawie sensacyjnego newsa. Tego robić nie wolno i nie ma do tego podstaw. Można jednak powiedzieć ogólnie, że podobne sytuacje bywają związane z utratą kontroli nad impulsem, odhamowaniem, stanem po substancjach psychoaktywnych, silnym pobudzeniem, zaburzeniami psychicznymi albo zachowaniami kompulsywnymi.

Innymi słowy: czasem człowiek robi coś dziwnego, bo chce zwrócić na siebie uwagę. Czasem dlatego, że lekceważy normy. A czasem dlatego, że jego zdolność oceny sytuacji i panowania nad zachowaniem jest w danym momencie poważnie zaburzona.

Nie każda „pasja” jest zdrowa

Słowo „pasja” kojarzy się dobrze. Pasja do podróży, gotowania, sportu, książek, muzyki, ogrodu, jogi, zwierząt albo zdrowego stylu życia brzmi szlachetnie. Pasja nadaje życiu sens, wyciąga człowieka z marazmu i pozwala robić coś z zaangażowaniem.

Ale nie wszystko, co jest silnym popędem, zasługuje na nazwę pasji. Czasem to nie pasja, tylko impuls. Nie wybór, tylko przymus. Nie ciekawość, tylko utrata hamulców. Nie „bycie sobą”, lecz zachowanie, które przekracza granice innych ludzi i przestrzeni publicznej.

Zdrowa pasja rozwija. Niezdrowy impuls pcha człowieka w stronę chaosu, wstydu, konfliktu z prawem albo zagrożenia dla siebie i innych.

Granice istnieją także wtedy, gdy historia brzmi absurdalnie

W tej sprawie najbardziej komiczny jest rekwizyt. Kiełbasa przejęła całą uwagę, bo trudno o bardziej groteskowy szczegół. Ale gdy odłożymy żart na bok, zostaje kilka poważniejszych tematów: kradzież, zachowanie seksualne w miejscu publicznym, naruszenie zasad bezpieczeństwa, reakcja pracowników sklepu i interwencja policji.

To pokazuje, że absurd nie unieważnia granic. Coś może być jednocześnie śmieszne, żenujące i niepokojące. Internet zwykle wybiera pierwszą opcję, bo jest najłatwiejsza. Psychologia interesuje się raczej tym, dlaczego człowiek w ogóle znalazł się w takim stanie, że uznał podobne zachowanie za możliwe albo nie potrafił go zatrzymać.

Śmiech jest naturalny, ale nie zawsze wystarcza

Nie ma sensu udawać, że ta historia nie brzmi komicznie. Brzmi. Nawet bardzo. Trudno czytać o kradzieży kiełbasy zakończonej interwencją kilku policjantów i zachować pełną powagę akademickiego seminarium.

Ale dobry śmiech nie musi wykluczać refleksji. Czasem właśnie najbardziej absurdalne sytuacje pokazują coś ważnego o człowieku: że granica między „dziwne” a „niepokojące” bywa cieńsza, niż chcielibyśmy sądzić.

Dlatego ta historia może być czymś więcej niż tylko internetowym kuriozum. Może przypominać, że nie każda silna potrzeba jest pasją, nie każde nietypowe zachowanie jest wolnością, a nie każdy absurd kończy się tylko memem.

Czasem kończy się w sklepowej toalecie, z zarzutami i bardzo trudnym do wyjaśnienia wyborem produktu.

Źródła i literatura

  1. o2.pl, „Robiła to z kiełbasą w sklepie! Za nic nie chciała przestać”, 25 października 2015. To źródło opisuje sam incydent, zarzuty i okoliczności zatrzymania.
  2. American Psychiatric Association, Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders. DSM-5-TR, American Psychiatric Publishing, 2022.
  3. World Health Organization, ICD-11: International Classification of Diseases 11th Revision, rozdziały dotyczące zaburzeń kontroli impulsów i zaburzeń zdrowia psychicznego.
  4. Moeller F.G., Barratt E.S., Dougherty D.M., Schmitz J.M., Swann A.C., „Psychiatric Aspects of Impulsivity”, American Journal of Psychiatry, 2001.
  5. Grant J.E., Potenza M.N., The Oxford Handbook of Impulse Control Disorders, Oxford University Press, 2012.
    Kafka M.P., „Hypersexual Disorder: A Proposed Diagnosis for DSM-V”, Archives of Sexual Behavior, 2010.