Przejdź do treści

Ciągle czuję, że coś złego się wydarzy. Skąd bierze się lęk bez wyraźnej przyczyny?

Masz wrażenie, że wszystko jest w porządku, a mimo to nie możesz pozbyć się poczucia, że za chwilę wydarzy się coś złego? Taki lęk może pojawiać się bez konkretnego zagrożenia: podczas pracy, odpoczynku, przed snem, a nawet w chwilach, które obiektywnie powinny być spokojne. Człowiek zaczyna analizować własne ciało, zachowanie bliskich, wiadomości, przyszłość i najdrobniejsze sygnały z otoczenia. Czasami potrafi nawet powiedzieć: „nie wiem, czego się boję – po prostu czuję, że coś jest nie tak”.
  • Ciągłe przeczucie, że coś złego się wydarzy. Czy to oznaka choroby?
    Caption
    Ciągłe przeczucie, że coś złego się wydarzy. Czy to oznaka choroby?

Lęk bez wyraźnej przyczyny bywa trudniejszy do zniesienia niż strach przed czymś konkretnym. Kiedy wiadomo, czego się boimy, łatwiej podjąć działanie albo przynajmniej nazwać problem. Tymczasem przy przewlekłym niepokoju człowiek może mieć poczucie zagrożenia niemal przez cały dzień, choć obiektywnie nic złego się nie dzieje.

Charakterystyczne jest również to, że umysł często próbuje dopiero później znaleźć uzasadnienie dla napięcia. Pojawia się myśl o zdrowiu, pracy, pieniądzach, bliskich albo przyszłości. Gdy jeden powód znika, jego miejsce może szybko zająć następny. W efekcie problemem staje się nie pojedyncza obawa, lecz sam mechanizm ciągłego oczekiwania zagrożenia.

Taki stan nie musi od razu oznaczać zaburzenia psychicznego. Może pojawić się w okresie przewlekłego stresu, niewyspania czy silnego przeciążenia. Jeżeli jednak trudno kontrolować zamartwianie się, napięcie utrzymuje się przez dłuższy czas i zaczyna wpływać na sen, koncentrację, relacje lub codzienne funkcjonowanie, warto przyjrzeć się temu bliżej.

Najbardziej męczące bywa właśnie to, że nie ma jednego przeciwnika, przed którym można uciec. Nie ma konkretnego telefonu, którego się boisz, jednej osoby ani wydarzenia. Jest za to stałe napięcie i oczekiwanie: „coś się stanie”, „to nie może być tak spokojnie”, „na pewno o czymś zapomniałem”, „zaraz wydarzy się coś złego”.

Czasami umysł natychmiast znajduje dla tego uczucia wyjaśnienie. Kiedy zaboli głowa, pojawia się myśl o chorobie. Gdy bliska osoba długo nie odpowiada na wiadomość – wizja wypadku. Kiedy w pracy przez kilka dni jest spokojnie – obawa, że zaraz wydarzy się coś, co wszystko zepsuje. Problem polega na tym, że kiedy jeden powód do zamartwiania znika, często szybko pojawia się następny.

Strach i lęk to niezupełnie to samo

Strach jest naturalną reakcją na rozpoznane zagrożenie. Jeżeli podczas spaceru zauważymy biegnącego w naszym kierunku agresywnego psa, przyspieszenie tętna, napięcie mięśni i koncentracja uwagi mają jasny cel: przygotować organizm do działania.

Lęk może uruchamiać bardzo podobne reakcje, mimo że nie istnieje bezpośrednie zagrożenie. Źródłem alarmu staje się wtedy możliwość, przewidywanie, wspomnienie albo interpretacja sytuacji.

Dlatego zdanie „przecież nic się nie dzieje, więc nie powinienem się bać” zwykle niewiele pomaga. Reakcja lękowa nie musi rozpoczynać się od świadomej decyzji ani logicznego wniosku.

„Nie wiem, czego się boję. Po prostu wiem, że coś się wydarzy”

Osoby żyjące z przewlekłym lękiem często opisują go nie jako silny strach przed jednym konkretnym wydarzeniem, ale jako stale obecne poczucie zagrożenia.

Poniższe wypowiedzi są zredagowanymi przykładami typowych doświadczeń opisywanych przez osoby z przewlekłym lękiem. Nie są cytatami konkretnych pacjentów.

„Najgorsze jest to, że nie umiem powiedzieć, czego się boję. Rano otwieram oczy i już czuję napięcie. Mam wrażenie, jakbym na coś czekał, tylko nie wiem na co.”

„Kiedy przez kilka dni wszystko układa się dobrze, zamiast się cieszyć, zaczynam myśleć, że zaraz coś się zepsuje. Jakby spokój był podejrzany.”

„Wystarczy, że ktoś z rodziny nie odbiera telefonu. Po kilku minutach mam już w głowie wypadek, szpital i najgorszy możliwy scenariusz. Kiedy oddzwania, czuję ulgę, ale za jakiś czas znajduję następny powód do martwienia się.”

„Czasem nawet nie mam konkretnej myśli. Czuję napięcie w brzuchu i klatce piersiowej, jestem rozdrażniony i dopiero później zaczynam szukać powodu, dlaczego tak się czuję.”

Ostatni przykład jest szczególnie ważny. Nie zawsze najpierw pojawia się myśl, a dopiero później lęk. Czasem człowiek najpierw zauważa fizyczne pobudzenie organizmu, a następnie umysł próbuje znaleźć dla niego wyjaśnienie.

Dlaczego mózg szuka zagrożenia, którego nie ma?

Ludzki układ nerwowy nie powstał po to, aby zapewniać nam stałe poczucie komfortu. Jedną z jego podstawowych funkcji jest wykrywanie zagrożeń. Z ewolucyjnego punktu widzenia bardziej opłacało się kilka razy błędnie uznać szelest w trawie za niebezpieczeństwo niż jeden raz zignorować rzeczywiste zagrożenie.

Problem zaczyna się wtedy, gdy taki system alarmowy staje się nadmiernie czuły. Neutralne lub niejednoznaczne sytuacje mogą być coraz częściej interpretowane w kategoriach: „a jeśli...?”.

„A jeśli zachoruję?”

„A jeśli stracę pracę?”

„A jeśli coś stanie się dziecku?”

„A jeśli ten ból oznacza coś poważnego?”

„A jeśli podjąłem złą decyzję?”

Każde z tych pytań dotyczy wydarzenia możliwego. Problem nie polega więc na całkowitym braku logiki. Polega na tym, że możliwość zaczyna być traktowana przez mózg prawie jak prawdopodobieństwo, a niekiedy wręcz jak zapowiedź tego, co nieuchronnie się wydarzy.

Nietolerancja niepewności: „muszę wiedzieć, że wszystko będzie dobrze”

Jednym z najlepiej zbadanych mechanizmów przewlekłego zamartwiania się jest nietolerancja niepewności. Nie oznacza ona zwykłej niechęci do niewiedzy. Chodzi raczej o trudność w zaakceptowaniu faktu, że przyszłości nigdy nie da się zabezpieczyć w stu procentach.

Badania nad zaburzeniem lękowym uogólnionym pokazują silny związek pomiędzy nietolerancją niepewności a nasilonym zamartwianiem się. Mechanizm ten jest na tyle istotny, że powstały terapie CBT ukierunkowane właśnie na zmianę sposobu reagowania na niepewność.

Człowiek może próbować uzyskać pewność poprzez:

  • wielokrotne sprawdzanie informacji;
  • proszenie innych o zapewnianie, że wszystko jest dobrze;
  • sprawdzanie objawów w Internecie;
  • ciągłe analizowanie wcześniejszych rozmów;
  • planowanie wszystkich możliwych scenariuszy;
  • kontrolowanie zachowania bliskich;
  • unikanie sytuacji, których wyniku nie można przewidzieć.

Takie działania mogą przynosić krótką ulgę. Niestety, mózg może jednocześnie uczyć się, że niepewność rzeczywiście jest czymś niebezpiecznym i trzeba ją za każdym razem neutralizować.

Zamartwianie się może dawać złudzenie kontroli

Dlaczego człowiek w ogóle miałby przez wiele godzin analizować najgorsze scenariusze, skoro jest to tak nieprzyjemne?

Jedną z odpowiedzi proponuje psychologiczny model określany jako Contrast Avoidance Model. Według niego zamartwianie może pomagać utrzymywać człowieka w stanie względnie stałego negatywnego pobudzenia, przez co ewentualne złe wydarzenie nie powoduje już tak gwałtownego przejścia od spokoju do silnego stresu. Innymi słowy: dla części osób psychicznie „bezpieczniejsze” staje się oczekiwanie czegoś złego niż pozwolenie sobie na spokój i ryzyko późniejszego rozczarowania.

Może to tłumaczyć pozornie paradoksalne doświadczenie:

„Kiedy jestem spokojny, zaczynam się zastanawiać, dlaczego jestem spokojny. Jakbym miał wrażenie, że jeśli przestanę się martwić, stracę czujność i właśnie wtedy wydarzy się coś złego.”

Zamartwianie zaczyna wtedy przypominać rodzaj mentalnego zabezpieczenia: jeśli wszystko wcześniej przewidzę, nic mnie nie zaskoczy.

Problem w tym, że analizowanie nie daje rzeczywistej kontroli nad większością przyszłych zdarzeń.

Przewlekły lęk często działa jak błędne koło: niepewność uruchamia czarne scenariusze, napięcie i potrzebę sprawdzania, a chwilowa ulga może zwiększać czujność na kolejne zagrożenia

Kiedy ciało jest w ciągłej gotowości

Przewlekły lęk nie ogranicza się do myśli. Może mu towarzyszyć pobudzenie autonomicznego układu nerwowego i napięcie mięśni.

Osoby z nasilonym lękiem często odczuwają nie tylko psychiczne napięcie, ale również wyraźne objawy fizyczne. Może pojawiać się niepokój ruchowy, napięcie mięśni karku, pleców lub szczęki, drażliwość, szybsze męczenie się oraz trudności z koncentracją.

Do częstych dolegliwości należą także problemy ze snem, kołatanie serca, uczucie ścisku w żołądku, zwiększona potliwość, drżenie czy wrażenie, że trudno wykonać pełny oddech. Objawy te mogą dodatkowo podtrzymywać lęk, zwłaszcza gdy człowiek zaczyna interpretować je jako sygnał, że z organizmem dzieje się coś poważnego.

W zaburzeniu lękowym uogólnionym napięcie, problemy ze snem, drażliwość, zmęczenie i trudności w koncentracji należą do typowych objawów uwzględnianych w kryteriach diagnostycznych.

Jeśli temat objawów fizycznych i przewlekłego lęku jest Ci bliski, więcej na temat samego zaburzenia znajdziesz w artykule Nerwica lękowa, czyli zaburzenie lękowe uogólnione – objawy, przyczyny i leczenie.

Czy ciągłe przeczucie, że coś złego się wydarzy, oznacza zaburzenie lękowe uogólnione?

Nie musi. Samo występowanie takich myśli nie wystarcza do postawienia diagnozy.

Przejściowo zwiększony lęk może pojawiać się w okresie rzeczywistego stresu, po trudnym wydarzeniu życiowym, przy przeciążeniu obowiązkami, niedoborze snu czy w czasie poważnych zmian życiowych.

W zaburzeniu lękowym uogólnionym – GAD, od angielskiego generalized anxiety disorder – charakterystyczne jest natomiast nadmierne i trudne do kontrolowania zamartwianie się dotyczące wielu różnych obszarów życia. W klasyfikacji DSM-5 jednym z kryteriów jest występowanie nadmiernego lęku i zamartwiania się przez większość dni przez co najmniej sześć miesięcy.

W klasyfikacji ICD-11 zaburzenie lękowe uogólnione występuje jako 6B00.

Najważniejsze jest jednak nie samo odliczanie miesięcy, lecz to, czy lęk zaczyna wpływać na codzienne funkcjonowanie. Jeżeli człowiek nie potrafi odpocząć, stale analizuje zagrożenia, gorzej śpi, ogranicza aktywność lub podporządkowuje życie próbom uzyskania poczucia bezpieczeństwa, problem zasługuje na profesjonalną ocenę.

Lęk uogólniony a napad paniki – to nie to samo

W przewlekłym lęku napięcie może utrzymywać się przez wiele godzin, dni czy tygodni. Napad paniki ma zazwyczaj bardziej gwałtowny charakter: następuje szybkie nasilenie strachu i objawów fizycznych, takich jak kołatanie serca, drżenie, duszność, zawroty głowy czy poczucie utraty kontroli.

Oba problemy mogą jednak współistnieć.

Osoba może przez większość dnia stale się zamartwiać, a w okresach większego pobudzenia doświadczać także napadów paniki.

Jeżeli podobne epizody pojawiają się podczas snu, zobacz również artykuł Budzisz się w nocy z silnym lękiem i kołataniem serca? Co może być przyczyną.

„Skoro czuję zagrożenie, musi istnieć jakiś powód”

To jedna z pułapek przewlekłego lęku.

Mózg może potraktować samo uczucie zagrożenia jako dowód, że zagrożenie rzeczywiście istnieje:

„Czuję się źle → więc coś musi być nie tak → skoro coś jest nie tak, muszę znaleźć przyczynę → im intensywniej jej szukam, tym więcej zauważam potencjalnych zagrożeń → czuję jeszcze większy lęk.”

W ten sposób emocja zaczyna potwierdzać samą siebie.

Nie oznacza to oczywiście, że należy ignorować wszystkie niepokojące sygnały organizmu. Nowe albo nasilone objawy fizyczne wymagają normalnej oceny lekarskiej. Problem pojawia się wtedy, gdy mimo prawidłowych wyników badań potrzeba uzyskania stuprocentowej pewności nigdy nie zostaje zaspokojona.

Lęk o zdrowie: kiedy każde odczucie staje się ostrzeżeniem

U części osób ciągłe poczucie zagrożenia koncentruje się przede wszystkim na własnym zdrowiu.

Niewinne ukłucie w klatce piersiowej może uruchomić myśl o zawale. Zawroty głowy – o chorobie neurologicznej. Krótkie kołatanie serca – o poważnej arytmii.

Następnie rozpoczyna się sprawdzanie:

  • tętna;
  • ciśnienia;
  • źrenic;
  • oddechu;
  • wyników badań;
  • objawów w wyszukiwarce.

Każda kolejna kontrola może chwilowo uspokoić, ale jednocześnie utrzymywać koncentrację na ciele. W pewnym momencie człowiek zauważa odczucia, których wcześniej w ogóle nie rejestrował.

Czy od silnego lęku można mieć wrażenie, że świat stał się dziwny?

Tak. Przy dużym pobudzeniu, przemęczeniu i napadach paniki może pojawiać się uczucie odrealnienia, określane jako derealizacja. Człowiek może mieć wrażenie, że otoczenie stało się obce, sztuczne albo przypomina sen, choć zachowuje świadomość, że rzeczywistość faktycznie się nie zmieniła.

Sam ten objaw potrafi wywołać kolejny poziom lęku: „czy zaczynam tracić kontakt z rzeczywistością?”.

Mechanizm i różnice między derealizacją a psychozą opisujemy szerzej w artykule Nagle wszystko stało się obce. Skąd bierze się derealizacja i depersonalizacja?.

Dlaczego zapewnienia innych pomagają tylko na chwilę?

„Na pewno wszystko będzie dobrze.”

„Wyniki są prawidłowe.”

„Nie masz się czym martwić.”

Takie zdania mogą przynieść natychmiastową ulgę. Po pewnym czasie pojawia się jednak kolejne „ale”.

A jeśli badanie czegoś nie wykazało?

A jeśli tym razem sytuacja jest inna?

A jeśli lekarz się pomylił?

Nie dzieje się tak dlatego, że osoba z lękiem chce odrzucać racjonalne argumenty. Problemem może być sama potrzeba absolutnej pewności. A takiej pewności w życiu praktycznie nie da się uzyskać.

Dlatego jednym z celów terapii nie jest zagwarantowanie pacjentowi, że nic złego nigdy się nie wydarzy, lecz zwiększenie zdolności funkcjonowania mimo naturalnej niepewności.

Czy przewlekły stres może „nauczyć” organizm ciągłego napięcia?

Długotrwałe przeciążenie może sprawić, że stan podwyższonej czujności zaczyna być odczuwany jako normalny.

Jeżeli przez wiele miesięcy człowiek funkcjonuje w konflikcie, przeciążeniu zawodowym, problemach finansowych, przewlekłej chorobie bliskiej osoby lub innej trudnej sytuacji, układ nerwowy może przez długi czas pozostawać pobudzony.

Niekiedy paradoks pojawia się dopiero później. Problem zostaje rozwiązany, ale organizm nie wraca natychmiast do poprzedniego stanu. Człowiek mówi wtedy:

„Właściwie wszystko już się uspokoiło, a ja nadal zachowuję się tak, jakby za chwilę miało wydarzyć się coś złego.”

Nie oznacza to automatycznie zaburzenia lękowego, ale jeśli stan utrzymuje się i znacząco przeszkadza w życiu, warto go omówić ze specjalistą.

Czy lęk zawsze ma podłoże psychiczne?

Nie. Objawy przypominające zaburzenie lękowe mogą być związane także ze stanem somatycznym, przyjmowanymi lekami albo substancjami psychoaktywnymi.

Lekarz przy ocenie nowych objawów może brać pod uwagę między innymi choroby tarczycy, zaburzenia rytmu serca, niedokrwistość, zaburzenia metaboliczne, wpływ używek, dużych ilości kofeiny oraz działania niepożądane lub odstawienne niektórych leków.

Dlatego szczególnie w przypadku nagłego pojawienia się nasilonego lęku u osoby, która wcześniej takich problemów nie miała, nie warto samodzielnie stawiać diagnozy „nerwicy”.

Alkohol, kofeina i brak snu mogą dolewać oliwy do ognia

Duże ilości kofeiny mogą zwiększać pobudzenie, przyspieszać tętno i nasilać drżenie. U osoby wrażliwej na sygnały z własnego ciała takie objawy mogą łatwo zostać zinterpretowane jako dowód zagrożenia.

Podobnie działa chroniczny niedobór snu. Kiedy organizm jest przemęczony, spada odporność na stres, wzrasta drażliwość i trudniej kontrolować uwagę.

Alkohol bywa natomiast traktowany jako sposób na szybkie zmniejszenie napięcia, ale jego działanie uspokajające jest krótkotrwałe, a późniejsze zaburzenie snu i pobudzenie mogą pogarszać sytuację.

Czy leki przeciwlękowe rozwiązują problem?

W leczeniu nasilonych zaburzeń lękowych farmakoterapia może mieć istotne znaczenie, ale dobór leczenia zależy od rozpoznania i sytuacji konkretnej osoby.

W długoterminowym leczeniu zaburzenia lękowego uogólnionego stosowane są między innymi leki przeciwdepresyjne, w tym preparaty z grupy SSRI. NICE wymienia interwencje psychologiczne oraz farmakoterapię w stopniowanym leczeniu GAD, zależnie od nasilenia problemu i preferencji pacjenta.

Więcej o tej grupie leków przeczytasz w artykule Antydepresanty – działanie, grupy leków i zasady przyjmowania.

Benzodiazepiny, do których należą między innymi lorazepam i alprazolam, mogą szybko ograniczać lęk, ale ze względu na ryzyko tolerancji, zależności i problemów związanych z długotrwałym przyjmowaniem, wymagają szczególnej ostrożności. Więcej informacji znajduje się w artykułach Lorafen i inne benzodiazepiny – rodzaje, działanie i różnice oraz Xanax – co to za lek? Działanie, zastosowanie i skutki uboczne.

Nie należy samodzielnie rozpoczynać leczenia takimi preparatami ani modyfikować dawki leków już przyjmowanych. Dotyczy to również ich odstawiania. Nagłe przerwanie regularnego stosowania benzodiazepin może powodować między innymi nasilony lęk i pobudzenie. Więcej na ten temat: Odstawienie Lorafenu – objawy, czas trwania i skutki nagłego odstawienia.

Co może zrobić psychoterapia?

Jedną z najlepiej przebadanych metod psychoterapii zaburzeń lękowych jest terapia poznawczo-behawioralna (CBT). Meta-analizy oraz badania kliniczne potwierdzają jej skuteczność również w zaburzeniu lękowym uogólnionym.

Praca terapeutyczna nie polega wyłącznie na uczeniu relaksacji. W zależności od problemu może obejmować:

  • rozpoznawanie mechanizmu zamartwiania się;
  • pracę nad katastroficznymi interpretacjami;
  • ograniczanie ciągłego poszukiwania zapewnień;
  • zmniejszanie zachowań kontrolujących;
  • pracę nad nietolerancją niepewności;
  • zmianę sposobu reagowania na sygnały z własnego ciała;
  • stopniowe podejmowanie sytuacji wcześniej unikanych z powodu lęku.

Badania terapii ukierunkowanych na nietolerancję niepewności pokazują, że zmiana tego mechanizmu może być istotnym elementem poprawy w GAD.

Psycholog, psychoterapeuta czy psychiatra?

Jeżeli problem polega przede wszystkim na przewlekłym zamartwianiu się i napięciu, dobrym punktem wyjścia może być konsultacja z psychologiem lub psychoterapeutą mającym doświadczenie w leczeniu zaburzeń lękowych.

Psychiatra jest lekarzem i może przeprowadzić diagnostykę psychiatryczną oraz, jeśli istnieją wskazania, zaproponować farmakoterapię.

Nie są to konkurencyjne drogi. U części osób wystarcza psychoterapia, u innych wskazane może być leczenie farmakologiczne, a jeszcze inni korzystają z obu metod jednocześnie.

Przejściowy niepokój zwykle ma konkretną przyczynę i ustępuje wraz z poprawą sytuacji. Jeśli lęk utrzymuje się, dotyczy wielu obszarów życia i zaczyna ograniczać codzienne funkcjonowanie, warto rozważyć konsultację ze specjalistą

Kiedy warto szukać pomocy?

Nie trzeba czekać, aż lęk całkowicie uniemożliwi normalne funkcjonowanie. Konsultacja ze specjalistą jest szczególnie uzasadniona wtedy, gdy poczucie zagrożenia towarzyszy Ci przez większość dni, trudno zatrzymać zamartwianie się mimo świadomości, że jest ono przesadne, a napięcie zaczyna wpływać na sen, koncentrację, pracę lub relacje z bliskimi.

Niepokojącym sygnałem jest również sytuacja, w której coraz częściej sprawdzasz różne rzeczy, szukasz zapewnień, unikasz określonych miejsc lub aktywności z obawy przed możliwym zagrożeniem albo podporządkowujesz codzienne decyzje temu, by nie poczuć lęku. Warto zwrócić uwagę także na pojawienie się napadów paniki lub sięganie po alkohol czy leki uspokajające tylko po to, aby znieść napięcie.

Najważniejsze kryterium jest proste: jeśli lęk zaczyna wyraźnie ograniczać codzienne życie albo odbiera Ci możliwość normalnego odpoczynku, pracy i funkcjonowania, warto skonsultować problem z psychologiem, psychoterapeutą lub psychiatrą.

Czy można przestać ciągle oczekiwać najgorszego?

Tak, ale rozwiązaniem zazwyczaj nie jest znalezienie argumentu, który raz na zawsze udowodni, że nic złego się nie wydarzy.

Tego rodzaju gwarancja nie istnieje.

Znacznie ważniejsze jest odzyskanie zdolności do funkcjonowania bez konieczności ciągłego zabezpieczania się przed każdym możliwym scenariuszem.

Człowiek z przewlekłym lękiem często próbuje najpierw zmienić świat tak, aby móc się wreszcie uspokoić: sprawdzić wszystko, przewidzieć wszystko, zabezpieczyć wszystkich i wyeliminować ryzyko. Terapia prowadzi zwykle w przeciwnym kierunku – do nauczenia się, że niepewność jest częścią życia, a odczuwanie lęku nie jest dowodem, że właśnie wydarza się coś złego.

I właśnie ta różnica może stopniowo przerwać mechanizm, w którym człowiek przez cały dzień oczekuje katastrofy, która wciąż nie nadchodzi, ale samo oczekiwanie odbiera mu możliwość spokojnego życia.

Bibliografia

  1. Behar E., DiMarco I.D., Hekler E.B., Mohlman J., Staples A.M. Current theoretical models of generalized anxiety disorder (GAD): Conceptual review and treatment implications. Journal of Anxiety Disorders. 2009;23(8):1011–1023. doi:10.1016/j.janxdis.2009.07.006.
  2. Newman M.G., Llera S.J. A novel theory of experiential avoidance in generalized anxiety disorder: A review and synthesis of research supporting a contrast avoidance model of worry. Clinical Psychology Review. 2011;31(3):371–382. doi:10.1016/j.cpr.2011.01.008.
  3. Ladouceur R., Dugas M.J., Freeston M.H., Léger E., Gagnon F., Thibodeau N. Efficacy of a cognitive-behavioral treatment for generalized anxiety disorder: Evaluation in a controlled clinical trial. Journal of Consulting and Clinical Psychology. 2000;68(6):957–964. doi:10.1037/0022-006X.68.6.957.
  4. Carleton R.N. The intolerance of uncertainty construct in the context of anxiety disorders: Theoretical and practical perspectives. Expert Review of Neurotherapeutics. 2012;12(8):937–947. doi:10.1586/ern.12.82.
  5. Papola D., Miguel C., Mazzaglia M. i wsp. Psychotherapies for generalized anxiety disorder in adults: A systematic review and network meta-analysis of randomized clinical trials. JAMA Psychiatry. 2024;81(3):250–259. doi:10.1001/jamapsychiatry.2023.3971.

Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji lekarskiej, psychologicznej ani psychiatrycznej. Nowe lub nasilone objawy fizyczne powinny zostać ocenione przez lekarza, szczególnie jeśli wcześniej nie występowały.