Nic mnie już nie cieszy. Dlaczego tak się dzieje?
Na zewnątrz wszystko może wyglądać normalnie. Jest praca, rodzina, znajomi, urlop, serial, który kiedyś wciągał, jedzenie, które smakowało, hobby, na które wcześniej czekało się cały tydzień. Problem polega na tym, że wewnętrzna reakcja jakby zniknęła. Człowiek nadal wie, że coś powinno być przyjemne, ale sam tej przyjemności prawie nie odczuwa.
Nie zawsze towarzyszy temu smutek. Niektórzy nie mówią: „jest mi źle”, tylko raczej: „jest mi wszystko jedno”, „niczego nie wyczekuję”, „robię rzeczy, ale nic z tego nie mam”. To ważne, ponieważ właśnie brak zainteresowania lub przyjemności – obok obniżonego nastroju – należy do podstawowych cech epizodu depresyjnego. Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla jednocześnie, że depresja różni się od zwykłych zmian nastroju trwałością i wpływem na codzienne funkcjonowanie.
„Nic mnie nie cieszy” – czy to właśnie anhedonia?
Anhedonia oznacza wyraźne ograniczenie zdolności do odczuwania przyjemności albo zainteresowania rzeczami, które wcześniej miały dla człowieka znaczenie. Nie chodzi więc o to, że jedna konkretna rozrywka się znudziła albo że chwilowo nie mamy ochoty spotkać się ze znajomymi.
Zmiana może obejmować bardzo różne dziedziny życia. Muzyka nadal brzmi tak samo, ale przestaje poruszać. Spotkanie z bliskimi nie daje poczucia więzi. Ulubione jedzenie smakuje, lecz nie wywołuje przyjemności. Wyjazd, na który kiedyś czekało się miesiącami, staje się po prostu kolejnym punktem w kalendarzu.
Współczesne badania pokazują przy tym, że anhedonia jest bardziej złożona niż zwykłe „nieodczuwanie przyjemności”. Może dotyczyć oczekiwania nagrody, motywacji do jej zdobycia, gotowości do podjęcia wysiłku, uczenia się na podstawie nagrody oraz samego doświadczenia przyjemności.
Jak osoby z takim problemem opisują swój stan?
Poniższe wypowiedzi są zredagowanymi przykładami typowych doświadczeń opisywanych przez osoby doświadczające anhedonii lub silnego obniżenia zainteresowania. Nie są cytatami konkretnych pacjentów.
„Nie jestem cały czas smutny. Właściwie najgorsze jest to, że niewiele czuję. Kiedyś po ciężkim tygodniu czekałem na weekend. Teraz przychodzi sobota i nie mam pomysłu, co miałbym zrobić, żeby było mi lepiej.”
„Spotykam się ze znajomymi i zachowuję normalnie. Rozmawiam, czasem nawet się śmieję, ale jakby nic do mnie nie docierało. Wracam do domu i mam wrażenie, że równie dobrze mogłem nigdzie nie wychodzić.”
„Kiedyś miałam mnóstwo planów. Teraz nawet gdy pojawia się okazja zrobienia czegoś fajnego, pierwszą reakcją jest: po co? Nie dlatego, że się boję. Po prostu nie czuję, że warto.”
„Wiem, że powinienem być zadowolony. W pracy jest dobrze, w domu też. I właśnie dlatego mam wyrzuty sumienia, bo teoretycznie nie mam żadnego powodu, żeby tak się czuć.”
Ostatnia wypowiedź pokazuje częsty problem: człowiek próbuje oceniać swój stan na podstawie okoliczności życiowych. Tymczasem posiadanie powodów do zadowolenia nie gwarantuje zdolności do jego odczuwania.
Anhedonia to nie to samo co smutek
To jedno z najważniejszych rozróżnień. Człowiek może odczuwać anhedonię bez dominującego uczucia smutku.
W depresji stereotypowo wyobrażamy sobie osobę przygnębioną, płaczącą i mówiącą, że jest nieszczęśliwa. W rzeczywistości obraz może być inny. Czasami na pierwszy plan wysuwa się właśnie zanik zainteresowania, motywacji i pozytywnych emocji.
Ktoś nadal chodzi do pracy, robi zakupy, rozmawia z rodziną i wykonuje obowiązki. Z zewnątrz funkcjonuje poprawnie, ale życie coraz bardziej przypomina serię czynności wykonywanych automatycznie.
Więcej o szerszym obrazie zaburzeń depresyjnych można przeczytać w artykule Depresja – objawy, przyczyny i metody leczenia.
„Nie chce mi się” i „nie cieszy mnie” to dwie różne rzeczy
To rozróżnienie jest bardzo istotne.
Wyobraźmy sobie osobę, która lubi jazdę na rowerze. Może nadal wiedzieć, że kiedy już wsiądzie na rower, będzie jej przyjemnie, ale nie potrafi zebrać się do wyjścia z domu. Problemem jest wtedy przede wszystkim motywacja do rozpoczęcia działania.
Inna osoba bez problemu wychodzi na rower, przejeżdża swoją ulubioną trasę, ale nie odczuwa z tego praktycznie żadnej satysfakcji. Tutaj zaburzone może być bardziej samo doświadczenie nagrody.
Jeszcze ktoś inny przestaje w ogóle wyczekiwać jazdy na rowerze. Dawniej już rano myśl o popołudniowej trasie poprawiała mu nastrój. Teraz perspektywa ta jest emocjonalnie obojętna.
Badania nad systemem nagrody pokazują właśnie takie rozróżnienia między przewidywaniem nagrody, motywacją, gotowością do wysiłku i przyjemnością po jej otrzymaniu. Dlatego anhedonii nie powinno się redukować do prostego stwierdzenia, że „mózg przestał produkować przyjemność”.
Czy winna jest dopamina?
W popularnych materiałach anhedonię często tłumaczy się jednym zdaniem: „masz za mało dopaminy”. To zdecydowanie zbyt duże uproszczenie.
Dopamina rzeczywiście uczestniczy w działaniu układu nagrody, szczególnie w takich procesach jak oczekiwanie nagrody, motywacja, uczenie się oraz mobilizacja wysiłku. Nie jest jednak po prostu „hormonem szczęścia”, którego odpowiednia ilość automatycznie powoduje radość.
W przetwarzanie nagrody zaangażowana jest sieć struktur mózgowych obejmująca między innymi prążkowie brzuszne i jądro półleżące, obszary kory przedczołowej, zakręt obręczy, ciało migdałowate czy wyspę. Oprócz dopaminy uczestniczą w tych procesach również inne układy neuroprzekaźnikowe.
Dlatego nie istnieje prosty domowy sposób pozwalający stwierdzić, że czyjaś utrata radości wynika z „niedoboru dopaminy”. Nie jest to również problem, który można wiarygodnie rozpoznać za pomocą internetowego testu czy pojedynczego badania laboratoryjnego.
Możesz nadal odczuwać przyjemność, ale przestać jej oczekiwać
To ciekawy aspekt anhedonii, który tłumaczy pozornie sprzeczne zachowania.
Ktoś mówi:
„Nic mi się nie chce, ale kiedy znajomi praktycznie wyciągną mnie z domu, czasami okazuje się, że było całkiem dobrze.”
Taka sytuacja nie musi oznaczać, że problem jest wymyślony. Osłabione może być przede wszystkim przewidywanie przyjemności i motywacja do podjęcia działania, podczas gdy zdolność do doświadczenia przyjemności w konkretnej sytuacji pozostaje częściowo zachowana.
To również tłumaczy, dlaczego osoba z depresją może nie mieć żadnej ochoty na aktywność, która po rozpoczęciu okazuje się trochę przyjemniejsza, niż przewidywała. W terapii ma to duże znaczenie, ponieważ oczekiwanie na moment, w którym „najpierw pojawi się ochota”, może prowadzić do coraz większej bezczynności.
Jak powstaje błędne koło utraty przyjemności?
Wyobraźmy sobie prosty mechanizm:
mniejsza przyjemność i motywacja → mniej aktywności → mniej okazji do pozytywnych doświadczeń → jeszcze mniej oczekiwania przyjemności → dalsze ograniczanie aktywności.
Po pewnym czasie życie rzeczywiście dostarcza coraz mniej nagród, ponieważ człowiek stopniowo rezygnuje z kontaktów, hobby, ruchu, nowych doświadczeń i działań dających wcześniej poczucie sprawczości.
Nie oznacza to, że wystarczy powiedzieć choremu: „wyjdź z domu i znajdź sobie hobby”. W nasilonej depresji samo wykonanie prostych czynności może być ogromnym wysiłkiem. Mechanizm jest jednak ważny, ponieważ właśnie na związku między zachowaniem, aktywnością i dostępem do naturalnych wzmocnień opiera się między innymi aktywizacja behawioralna.
Anhedonia a apatia – jaka jest różnica?
Pojęcia te często są używane zamiennie, ale nie oznaczają dokładnie tego samego.
Anhedonia dotyczy przede wszystkim osłabienia zainteresowania i zdolności do doświadczania nagrody lub przyjemności. Apatia wiąże się natomiast bardziej z brakiem inicjatywy, motywacji i zachowań ukierunkowanych na cel.
W praktyce oba zjawiska mogą współistnieć. Człowiek może zarówno nie mieć ochoty rozpocząć aktywności, jak i nie odczuwać z niej satysfakcji, kiedy już ją podejmie.
A może po prostu wszystko mi się znudziło?
Znudzenie jest zwykle zależne od sytuacji. Można znudzić się konkretną pracą, serialem, grą, związkiem z określonym sposobem spędzania wolnego czasu czy powtarzającą się rutyną, a jednocześnie nadal czerpać przyjemność z innych doświadczeń.
W anhedonii problem staje się bardziej rozlany. To, co wcześniej było źródłem satysfakcji w kilku różnych obszarach, zaczyna stopniowo tracić znaczenie.
Zamiast zadawać sobie pytania:
„Czy nadal lubię swoją dawną pasję?”
warto zapytać:
„Czy istnieje obecnie coś, czego naprawdę wyczekuję i co po wydarzeniu daje mi poczucie przyjemności lub satysfakcji?”
Jeżeli odpowiedź od dłuższego czasu brzmi „nie”, jest to sygnał wart uwagi.
Czy anhedonia zawsze oznacza depresję?
Nie. Anhedonia jest jednym z kluczowych objawów depresji, ale nie jest objawem występującym wyłącznie w tym zaburzeniu. W literaturze traktowana jest coraz częściej jako zjawisko transdiagnostyczne – może występować między innymi w zaburzeniach depresyjnych, schizofrenii, PTSD czy zaburzeniach związanych z używaniem substancji.
Dlatego pojedyncze stwierdzenie „nic mnie nie cieszy” nie pozwala ustalić rozpoznania.
Znaczenie mają inne objawy, ich czas trwania, stopień nasilenia, wcześniejsze funkcjonowanie, stosowane leki i substancje, choroby somatyczne oraz aktualna sytuacja życiowa.
Przewlekły stres może sprawić, że życie zamieni się w realizowanie zadań
Człowiek funkcjonujący miesiącami pod silną presją może stopniowo ograniczać wszystko, co nie jest konieczne.
Najpierw znika spontaniczność. Potem hobby. Później spotkania. Wieczorem pozostaje bierne przewijanie telefonu albo oglądanie czegoś bez większego zainteresowania, ponieważ brakuje energii na aktywność wymagającą zaangażowania.
W takiej sytuacji można powiedzieć:
„Nie jestem smutny. Po prostu od kilku miesięcy moje życie składa się z pracy, obowiązków i czekania, aż będę mógł pójść spać.”
Taki obraz nie pozwala automatycznie rozpoznać depresji. Może wskazywać również na przeciążenie, chroniczny stres czy wypalenie. Jeżeli jednak utrata przyjemności staje się trwała i obejmuje również czas wolny oraz kontakty z bliskimi, warto potraktować ją jako objaw wymagający dokładniejszej oceny.
Lęk także może odbierać zdolność do cieszenia się
Trudno odczuwać przyjemność, kiedy znaczna część uwagi jest stale przeznaczana na monitorowanie potencjalnego zagrożenia.
Osoba żyjąca w przewlekłym lęku może podczas kolacji myśleć o pracy, podczas urlopu o zdrowiu, a podczas spotkania z rodziną analizować przyszłe problemy. Fizycznie uczestniczy w "przyjemnej" sytuacji, ale psychicznie pozostaje w trybie przewidywania zagrożeń.
Mechanizm takiego stałego oczekiwania opisujemy szerzej w artykule Ciągle czuję, że coś złego się wydarzy. Skąd bierze się lęk bez wyraźnej przyczyny?.
„Nic nie czuję” może oznaczać coś trochę innego
Nie każda osoba mówiąca „nic mnie nie cieszy” doświadcza klasycznej anhedonii. Czasami problemem jest szersze zobojętnienie emocjonalne. Wtedy osłabione są nie tylko emocje pozytywne, ale człowiek ma wrażenie, że cały zakres uczuć stał się płytszy.
Może opisywać to tak:
„Wiem, że kocham rodzinę, ale jakby nie potrafię tego poczuć. Dobre rzeczy mnie nie cieszą, ale złe też nie poruszają tak jak kiedyś.”
Podobne doświadczenia mogą występować w przebiegu depresji, silnego stresu, stanów dysocjacyjnych, ale bywają też zgłaszane przez część osób podczas farmakoterapii przeciwdepresyjnej. Dlatego jeśli wyraźne spłaszczenie emocji pojawiło się po rozpoczęciu lub zmianie leczenia, warto powiedzieć o tym lekarzowi zamiast samodzielnie zmieniać dawkowanie.
O poczuciu odrealnienia i "odłączenia" od własnych doświadczeń piszemy szerzej w artykule Nagle wszystko stało się obce. Skąd bierze się derealizacja i depersonalizacja?.
Czy leki przeciwdepresyjne mogą wpływać na odczuwanie emocji?
Farmakoterapia depresji może zmniejszać anhedonię, jeśli jest ona elementem skutecznie leczonego epizodu depresyjnego. Jednocześnie reakcja na leczenie jest indywidualna, a część pacjentów podczas stosowania niektórych leków opisuje spłaszczenie emocjonalne.
Nie należy z tego wyciągać wniosku, że leki przeciwdepresyjne „odbierają emocje” wszystkim osobom ani że należy je z tego powodu odstawiać. Trzeba odróżnić utrzymujący się objaw choroby od działania niepożądanego leczenia, co bez znajomości przebiegu terapii może być trudne.
Jeżeli zmiana przeżywania emocji pojawiła się podczas farmakoterapii, powinna zostać omówiona z psychiatrą. Nie należy samodzielnie odstawiać ani gwałtownie zmniejszać dawki leków.
Więcej o SSRI i pozostałych grupach leków stosowanych w depresji znajduje się w materiale Antydepresanty – działanie, grupy leków i zasady przyjmowania.
Czy przyczyna może być fizyczna?
Tak. Utrata energii, zainteresowania, motywacji do działania, nie zawsze ma wyłącznie podłoże psychiczne.
Podczas diagnostyki lekarz może – zależnie od pozostałych objawów i historii pacjenta – brać pod uwagę między innymi zaburzenia czynności tarczycy, niedokrwistość, niedobory, przewlekłe choroby zapalne, neurologiczne lub metaboliczne, zaburzenia snu, działanie leków czy używanie substancji psychoaktywnych.
Dlatego szczególnie wtedy, gdy znacząca zmiana samopoczucia pojawiła się nagle, towarzyszą jej nowe objawy fizyczne albo nie ma wcześniejszej historii problemów psychicznych, rozsądne jest rozpoczęcie również od konsultacji lekarskiej.
Dlaczego zmuszanie się do „cieszenia życiem” zwykle nie pomaga?
Osoba z anhedonią często słyszy:
„Musisz znaleźć sobie pasję.”
„Wyjdź do ludzi.”
„Masz wszystko, czego potrzebujesz. Zacznij to doceniać.”
Problem polega na tym, że anhedonia dotyczy właśnie mechanizmów odpowiedzialnych za to, że aktywność staje się motywująca i nagradzająca.
To trochę tak, jakby osobie bez apetytu tłumaczyć, że powinna poczuć głód, ponieważ na stole znajduje się dobre jedzenie.
Nie oznacza to jednak, że aktywność jest bez znaczenia. Wręcz przeciwnie – odpowiednio zaplanowane stopniowe zwiększanie aktywności jest wykorzystywane terapeutycznie. Różnica polega na tym, że nie oczekuje się, iż pacjent najpierw spontanicznie odzyska motywację, a dopiero potem zacznie działać.
Nie czekaj zawsze na ochotę
W depresji łatwo powstaje zasada: „zrobię to, kiedy będę miał ochotę”. Jeśli jednak zaburzony jest właśnie mechanizm przewidywania nagrody, ochota może długo się nie pojawić.
Aktywizacja behawioralna odwraca tę kolejność. Człowiek podejmuje małe, zaplanowane działania mimo niewielkiej motywacji i obserwuje ich rzeczywisty wpływ na nastrój, poczucie sprawczości oraz kontakt z otoczeniem.
Nie chodzi przy tym wyłącznie o „przyjemności”. Znaczenie mogą mieć także działania dające poczucie sensu, sprawczości, więzi czy wykonania czegoś ważnego.
Badania nad psychoterapią pokazują, że zarówno CBT, jak i aktywizacja behawioralna mogą zmniejszać anhedonię. W randomizowanym badaniu internetowej CBT redukcji anhedonii towarzyszyły również zmiany reaktywności obszarów układu nagrody.
Czy można „wytrenować” odczuwanie pozytywnych emocji?
To jeden z ciekawszych kierunków współczesnych badań.
Tradycyjne podejście do depresji często koncentruje się przede wszystkim na redukcji objawów negatywnych: smutku, poczucia winy, lęku czy negatywnych myśli. Tymczasem brak pozytywnych emocji może częściowo wymagać osobnego podejścia.
Craske i współpracownicy zwrócili uwagę, że anhedonia obejmuje zaburzenia oczekiwania nagrody, jej doświadczania i uczenia się na podstawie pozytywnych wydarzeń. Na tej podstawie rozwijane są interwencje koncentrujące się bardziej bezpośrednio na pozytywnym afekcie i systemie nagrody.
Nie oznacza to sztucznego „myślenia pozytywnego”. Chodzi raczej o stopniową odbudowę zdolności zauważania, przewidywania i utrwalania pozytywnych doświadczeń.
Czasami problem polega na tym, że dzień nie zawiera już niczego, co może nagradzać
Warto również spojrzeć na problem bez natychmiastowego patologizowania.
Jeżeli każdy dzień wygląda tak:
pobudka → dojazd → praca → obowiązki → telefon → sen,
to coraz mniejsza liczba pozytywnych doświadczeń nie musi wynikać wyłącznie ze zmian w mózgu. Czasami życie rzeczywiście zostało zorganizowane w sposób, w którym niemal cała aktywność służy realizacji obowiązków.
Warto więc zapytać nie tylko:
„Dlaczego nic mnie nie cieszy?”
ale także:
„Ile rzeczy, które mogłyby mnie cieszyć, rzeczywiście jeszcze robię?”
Jeżeli odpowiedź brzmi „prawie żadnych”, może działać sprzężenie zwrotne: spadek zainteresowania ogranicza aktywność, a ubogie w pozytywne doświadczenia życie dodatkowo pogłębia utratę zainteresowania.
Kiedy „nic mnie nie cieszy” powinno szczególnie zwrócić uwagę?
Nie każda kilkudniowa utrata entuzjazmu wymaga konsultacji psychiatrycznej. Każdy człowiek ma okresy zmęczenia, rozczarowania czy mniejszego zainteresowania otoczeniem.
Warto jednak potraktować problem poważniej, kiedy brak przyjemności utrzymuje się przez dłuższy czas, obejmuje wiele różnych aktywności i wyraźnie różni się od wcześniejszego sposobu funkcjonowania. Znaczenie ma także pojawienie się trwałego obniżenia nastroju, zaburzeń snu, spadku energii, problemów z koncentracją, zmian apetytu, poczucia beznadziejności, winy lub bezwartościowości.
WHO wskazuje utratę zainteresowania lub przyjemności jako jeden z dwóch podstawowych obszarów objawów depresji; epizod depresyjny wiąże się z objawami utrzymującymi się przez większość dnia, niemal codziennie, przez co najmniej dwa tygodnie.
Szczególnej uwagi wymagają myśli o śmierci, samookaleczeniu albo przekonanie, że dalsze życie nie ma sensu. W takiej sytuacji nie należy czekać na planową wizytę ani próbować radzić sobie wyłącznie samodzielnie – potrzebna jest pilna pomoc medyczna lub psychiatryczna.
Psycholog, psychoterapeuta czy psychiatra?
Jeżeli utrata radości jest stosunkowo łagodna, ale trwa długo i zaczyna wpływać na codzienne funkcjonowanie, konsultacja psychologiczna lub psychoterapeutyczna może pomóc ustalić, z czym wiąże się zmiana oraz jakie mechanizmy ją podtrzymują.
Psychiatra jest lekarzem i powinien być brany pod uwagę szczególnie wtedy, gdy objawy są nasilone, podejrzewana jest depresja, znacząco zaburzony jest sen lub codzienne funkcjonowanie, pojawiają się poważne zmiany poziomu energii i aktywności albo konieczna może być farmakoterapia.
W wielu przypadkach psychoterapia i opieka psychiatryczna nie są alternatywami – mogą być stosowane równolegle.
Nie chodzi o to, żeby zmusić się do szczęścia
Osoba, która nie potrafi już odczuwać radości, często zaczyna dodatkowo oceniać samą siebie:
„Mam rodzinę, pracę i dach nad głową. Inni mają znacznie gorzej. Co jest ze mną nie tak, że nie potrafię się z tego cieszyć?”
Taki sposób myślenia dokłada poczucie winy do problemu, którego wcale nie rozwiązuje.
Zdolność do odczuwania nagrody nie działa jak moralny obowiązek. Nie można nakazać sobie zainteresowania, podobnie jak nie można siłą woli natychmiast wytworzyć apetytu czy senności.
Znacznie bardziej użyteczne jest zauważenie zmiany: co przestało cieszyć, kiedy to się zaczęło, czy nadal istnieją sytuacje wywołujące choć niewielką satysfakcję, czy zanikła przede wszystkim motywacja, czy również sama przyjemność i jakie inne objawy pojawiły się w tym samym czasie.
Takie informacje mogą być dużo bardziej wartościowe podczas konsultacji niż ogólne stwierdzenie „chyba mam depresję”.
Czy radość może wrócić?
Anhedonia nie musi być stanem trwałym. Sposób postępowania zależy jednak od jej przyczyny. Inaczej wygląda leczenie epizodu depresyjnego, inaczej praca z przewlekłym stresem, inaczej sytuacja, w której problem pojawił się po zmianie farmakoterapii albo towarzyszy chorobie somatycznej.
Badania pokazują również, że system nagrody nie jest elementem całkowicie niezmiennym. W badaniu pacjentów z depresją poddanych internetowej terapii poznawczo-behawioralnej, zmniejszeniu nasilenia anhedonii towarzyszyła zwiększona reaktywność struktur mózgowych związanych z przetwarzaniem nagrody.
Dlatego ważniejsze od zmuszania się do odpowiedzi na pytanie „dlaczego nie jestem szczęśliwy?” może być inne pytanie:
„Co dokładnie zmieniło się w moim sposobie odczuwania, motywacji i działania – i od kiedy?”
To często pierwszy krok do ustalenia, czy mamy do czynienia z przemęczeniem i ubogą w nagradzające doświadczenia codziennością, czy z objawem wymagającym profesjonalnej diagnostyki i leczenia.
Bibliografia
- Heshmati M., Russo S.J. Anhedonia and the Brain Reward Circuitry in Depression. Current Behavioral Neuroscience Reports. 2015;2(3):146–153. doi:10.1007/s40473-015-0044-3.
- Wang S., Leri F., Rizvi S.J. Anhedonia as a central factor in depression: Neural mechanisms revealed from preclinical to clinical evidence. Progress in Neuro-Psychopharmacology & Biological Psychiatry. 2021;110:110289. doi:10.1016/j.pnpbp.2021.110289.
- Craske M.G., Meuret A.E., Ritz T., Treanor M., Dour H.J. Treatment for Anhedonia: A Neuroscience Driven Approach. Depression and Anxiety. 2016;33(10):927–938. doi:10.1002/da.22490.
- Serretti A. Anhedonia and Depressive Disorders. Clinical Psychopharmacology and Neuroscience. 2023;21(3):401–409. doi:10.9758/cpn.23.1086.
- Hanuka S., Olson E.A., Admon R., Webb C.A., Killgore W.D.S., Rauch S.L., Rosso I.M., Pizzagalli D.A. Reduced anhedonia following internet-based cognitive-behavioral therapy for depression is mediated by enhanced reward circuit activation. Psychological Medicine. 2023;53(10):4345–4354. doi:10.1017/S0033291722001106.
Artykuł ma charakter informacyjny i nie służy do samodzielnego rozpoznawania depresji ani innych zaburzeń. Długotrwałą utratę zainteresowania i przyjemności warto omówić ze specjalistą, szczególnie jeśli towarzyszą jej inne wyraźne zmiany samopoczucia lub funkcjonowania.







