Przejdź do treści

Żywność miała sama wydostawać się z lodówki. Tajemnicza sprawa rodziny Kudrysów

Na przełomie 1985 i 1986 roku w mieszkaniu rodziny Kudrysów miały samoczynnie przemieszczać się przedmioty, a niezwykłe zjawiska podobno nie ustały nawet po przeprowadzce. Co naprawdę wydarzyło się w Myszkowie i gdzie kończy się udokumentowana relacja, a zaczyna miejska legenda?
  • W mieszkaniu państwa Kudrysów żywność miała sama wydostawać się z lodówki
    Caption
    W mieszkaniu państwa Kudrysów żywność miała sama wydostawać się z lodówki

W połowie lat 80. w jednym z domóstw w Myszkowie zaczęły dziać się rzeczy, których domownicy nie potrafili wyjaśnić. Przedmioty miały samoczynnie przemieszczać się po pokojach, żywność wydostawać się z zamkniętej lodówki, a jajka podczas lotu przez pomieszczenie podobno nagrzewały się tak mocno, jakby ktoś je gotował. Sprawa przestała być rodzinną opowieścią, gdy dziwne zdarzenia mieli zobaczyć ludzie z zewnątrz – w tym dziennikarka i funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej.

Jeszcze dziwniejsze było to, co wydarzyło się później. Gdy rodzinę przeniesiono do innego budynku, zjawiska podobno przeniosły się razem z nią.

Spis treści

Myszków, 1986 rok – w mieszkaniu zaczyna dziać się coś dziwnego

Jest połowa lat 80. Polska Rzeczpospolita Ludowa, Myszków – przemysłowe miasto położone pomiędzy Częstochową a Zawierciem. Nie ma Internetu, telefonów z kamerami ani mediów społecznościowych, w których niezwykła historia mogłaby w ciągu kilku godzin stać się ogólnopolską sensacją.

A jednak informacje o mieszkaniu rodziny Kudrysów zaczynają wychodzić poza najbliższe otoczenie.

Według opisów zachowanych w późniejszych publikacjach początkowo uwagę zwracały przedmioty, które spadały lub zmieniały miejsce bez oczywistej przyczyny. Z czasem sytuacja miała przybrać znacznie bardziej gwałtowny charakter.

Nie opowiadano przy tym o przezroczystej postaci stojącej nocą przy łóżku ani o kobiecie w białej sukni przechodzącej przez ścianę. To, co miało wydarzyć się w Myszkowie, było bardziej przyziemne – i przez to być może jeszcze bardziej niepokojące.

Rzeczy codziennego użytku podobno po prostu przestawały zachowywać się normalnie.

Przedmioty, które nie chciały pozostawać na swoim miejscu

W relacjach dotyczących rodziny pojawiają się spadające obrazy, przedmioty przemieszczające się po mieszkaniu oraz rzeczy wydostające się z zamkniętych miejsc.

Jednym z najbardziej charakterystycznych szczegółów była lodówka. Produkty spożywcze miały znajdować się poza nią, mimo że wcześniej pozostawiono je w środku. W późniejszych opisach zdarzeń pojawiały się nawet sugestie, że niektóre przedmioty zachowywały się tak, jakby pokonywały fizyczne przeszkody.

W jednym z opracowań poświęconych polskim zjawiskom paranormalnym opisywano przedmioty rzekomo „materializujące się” po drugiej stronie ściany czy podłogi. Oczywiście samo użycie takiego określenia nie dowodzi, że materia rzeczywiście przenikała przez przeszkody. Pokazuje jednak, jak niezwykłe miały być obserwowane incydenty.

Jeżeli ktoś chciałby sprowadzić całą historię do skrzypiącej podłogi, przeciągów albo przypadkowo przewracających się przedmiotów, właśnie takie szczegóły stanowią największy problem. Według świadków nie chodziło bowiem o pojedyncze, łatwe do przeoczenia anomalie, ale o powtarzające się ruchy rzeczy znajdujących się wewnątrz mieszkania.

Podobny typ zjawisk określa się mianem poltergeista – fenomenu kojarzonego z samoczynnym przemieszczaniem przedmiotów i niewyjaśnionymi odgłosami. W Myszkowie historia miała jednak pójść znacznie dalej.

Latające i nagrzewające się jajka

Najbardziej osobliwy szczegół sprawy brzmi niemal absurdalnie.

Według późniejszych relacji przywołujących publikację prasową z 1986 roku w mieszkaniu miały samoczynnie przemieszczać się jajka.Nie chodziło jednak wyłącznie o to, że spadały ze stołu albo ktoś znajdował je w innym miejscu. Jajka miały przelatywać przez pomieszczenie, a podczas tego ruchu podobno wyraźnie się nagrzewały.

W opowieściach dotyczących sprawy pojawia się wręcz stwierdzenie, że stawały się bardzo gorące, jak gdyby podczas lotu działało na nie nieznane źródło ciepła.

I właśnie takie szczegóły sprawiły, że historia zaczęła interesować ludzi spoza rodziny.

Do mieszkania przychodzą świadkowie z zewnątrz

Najłatwiej podważyć historię paranormalną, gdy jedynymi świadkami są mieszkańcy domu. Mogli się pomylić, przestraszyć, ulec sugestii albo zwyczajnie stworzyć opowieść.

W Myszkowie sytuacja miała wyglądać inaczej.

Jedną z osób, które zainteresowały się wydarzeniami, była dziennikarka Iwona Chudzyńska. W późniejszych omówieniach sprawy wskazuje się, że miała ona widzieć samoczynnie przemieszczające się przedmioty i opisywać przypadek w prasie w 1986 roku.

Jeszcze bardziej interesujący jest wątek funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Według przekazów także oni mieli zetknąć się z nietypowymi zdarzeniami w mieszkaniu.

Sprawa zaczynała więc wyglądać inaczej niż zwykła rodzinna legenda.

Zjawiska pojawiają się u sąsiadów

Z czasem historia miała przestać dotyczyć wyłącznie jednego mieszkania.

Według późniejszych opisów podobne zdarzenia zaczęły występować również w lokalach znajdujących się obok mieszkania Kudrysów. Przedmioty miały zachowywać się tam w podobny sposób: zmieniać miejsce, spadać lub niespodziewanie pojawiać się poza miejscem, w którym je pozostawiono.

Jeżeli relacje są dokładne, był to moment przełomowy.

Można sobie wyobrazić sytuację mieszkańców budynku. Dopóki coś niezwykłego dzieje się za ścianą, łatwo powiedzieć: „to ich problem”. Gdy podobne wydarzenia zaczynają pojawiać się w kolejnym mieszkaniu, atmosfera szybko się zmienia.

Sprawa stała się na tyle poważna, że podjęto decyzję o przeniesieniu rodziny.

Rodzina zostaje przeniesiona. Zjawiska podobno jadą z nią

Kudrysowie mieli zostać czasowo umieszczeni w hotelu robotniczym.

To był w pewnym sensie naturalny test.

Jeżeli przyczyna znajdowała się w mieszkaniu – w konstrukcji budynku, instalacji, zachowaniu sąsiadów albo czymkolwiek innym związanym z miejscem – po przeprowadzce wszystko powinno się skończyć.

Według relacji stało się dokładnie odwrotnie.

Niezwykłe zdarzenia miały rozpocząć się również w nowym miejscu. Opisy przypadku mówią o dalszym samoczynnym przemieszczaniu przedmiotów już po przeniesieniu rodziny.

W tym momencie zaczęto przypuszczać, że zagadka nie jest związana z budynkiem.

Być może – jeśli relacje były prawdziwe – źródło znajdowało się wśród samych mieszkańców.

Czy wszystko skupiało się wokół córki?

W późniejszych opisach wydarzeń powraca informacja, że niezwykła aktywność miała koncentrować się wokół córki rodziny Kudrysów. Radio Paranormalium, omawiając polskie przypadki tego typu, wymienia ją obok Joanny Gajewskiej z Sosnowca i Joanny Sokół z Sochaczewa.

Właśnie ten wątek sprawił, że przypadek zaczęto porównywać z historią Joanny Gajewskiej – nastolatki, wokół której również miały samoczynnie przemieszczać się przedmioty.

Co ciekawe, podobne historie wielokrotnie łączono z młodymi osobami przechodzącymi okres silnych emocji lub napięcia. Część badaczy parapsychologii interpretowała to jako nieświadome oddziaływanie psychiki na otoczenie.

Nie trzeba jednak w tym miejscu zagłębiać się w teorię. Dla historii Myszkowa najważniejszy jest prosty fakt: jeśli źródłem rzeczywiście była jedna z osób, tłumaczyłoby to, dlaczego niezwykłe wydarzenia miały przenieść się wraz z rodziną do innego budynku.

Nie wyjaśnia natomiast, jak człowiek miałby powodować takie zdarzenia.

I właśnie tutaj kończą się relacje, a zaczynają hipotezy.

Co można dziś uznać za najlepiej poświadczone?

Po niemal czterdziestu latach historia Myszkowa jest trudna do odtworzenia w każdym szczególe. Brakuje łatwo dostępnego kompletu artykułów z epoki, protokołów milicyjnych czy fotografii dokumentujących kolejne incydenty.

Da się jednak wyodrębnić kilka elementów, które powtarzają się w niezależnych późniejszych opisach.

W połowie lat 80. rzeczywiście funkcjonowała sprawa niezwykłych zdarzeń w mieszkaniu w Myszkowie. Wiązano ją z rodziną Kudrysów, a szczególnie z jednym z dzieci. Informacje o przypadku pojawiały się w prasie, a później były przywoływane w publikacjach dotyczących polskich fenomenów paranormalnych.

Drugi „nawiedzony dom” w Myszkowie

Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że Myszków ma jeszcze jedną paranormalną historię.

W Internecie pod hasłem „nawiedzony dom w Myszkowie” często można znaleźć opuszczony budynek określany jako Dom Trzech Krzyży. Wokół niego narosły opowieści o dwóch braciach, seansach spirytystycznych, tragicznych wydarzeniach i pojawiających się tam zjawach.

Nie jest to jednak mieszkanie, w którym w latach 80. miały występować zjawiska związane z rodziną Kudrysów.

To dwie różne historie, które w Internecie zaczęły zlewać się w jedną. Współczesne omówienia lokalnych legend również rozdzielają opuszczony dom przy ul. Krasickiego od przypadku poltergeista z mieszkania rodziny.

Dlaczego sprawa z Myszkowa pozostaje zagadką?

Najłatwiej byłoby zakończyć tę historię jednym zdaniem: albo „w Myszkowie naprawdę działał poltergeist”, albo „wszystko było oszustwem”. Problem polega na tym, że dostępne materiały nie pozwalają uczciwie stwierdzić ani jednego, ani drugiego.

Nie istnieje znany mechanizm fizyczny, dzięki któremu człowiek mógłby bezdotykowo wyrzucać żywność z zamkniętej lodówki albo wprawiać w ruch przedmioty znajdujące się kilka metrów dalej. Z drugiej strony, jeśli część zdarzeń rzeczywiście obserwowali ludzie niezwiązani z rodziną, proste wyjaśnienie wszystkiego pomyłką również staje się mniej satysfakcjonujące.

Historia przypomina pod tym względem inne głośne przypadki, w których relacje o niewyjaśnionych zjawiskach pozostają gdzieś pomiędzy świadectwem a brakiem rozstrzygającego dowodu.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego Myszków zasługuje na uwagę.

Sprawa wydarzyła się w czasach, gdy nie można było nagrać każdego incydentu telefonem, wrzucić filmu do sieci i poprosić jakąś społeczność o analizę nagrania. To, co pozostało, jest fragmentaryczne: artykuły prasowe, wspomnienia, późniejsze opracowania i relacje osób, które twierdziły, że widziały coś niezwykłego.

Być może gdzieś w archiwum nadal leży numer gazety zawierający dokładniejszy opis wydarzeń. Być może zachowały się dokumenty milicyjne albo ludzie, którzy pamiętają rodzinę Kudrysów i tamte zimowe miesiące.

Dopóki takich materiałów nie uda się zebrać, sprawa z Myszkowa pozostaje dokładnie tym, czym była niemal czterdzieści lat temu: historią o zwyczajnym mieszkaniu, w którym przedmioty podobno nagle przestały zachowywać się jak zwyczajne przedmioty.

Bibliografia i źródła

  1. Chudzyńska I. – materiały prasowe dotyczące niezwykłych wydarzeń w Myszkowie, publikowane w 1986 roku; relacja dziennikarki jest przywoływana w późniejszych opracowaniach przypadku.
  2. „Nieznany Świat”, nr 11 (107), 1999 – materiały dotyczące polskich przypadków poltergeista i spontanicznej psychokinezy, w tym wydarzeń w Myszkowie.
  3. Stonawski M., Paranormalne. Prawdziwe historie nawiedzeń, Znak Horyzont, Kraków 2020 – opracowanie polskich historii paranormalnych; autor osobno omawia przypadek poltergeista w mieszkaniu rodziny Kudrysów oraz legendę tzw. Domu Trzech Krzyży.
  4. Ostrzycka A., Rymuszko M., Nieuchwytna siła, Towarzystwo Wydawnicze Rój, Warszawa 1989 – książka dokumentująca przypadek Joanny Gajewskiej z Sosnowca; materiał porównawczy dla podobnych polskich relacji z lat 80.
  5. Radio Paranormalium, Oblicza Nieznanego: Polskie legendy miejskie oraz archiwalne audycje dotyczące polskich przypadków psychokinezy – omówienie zachowanych przekazów na temat rodziny Kudrysów i odrębnej legendy nawiedzonego domu w Myszkowie.