Przejdź do treści

Nieludzka siła u pacjentów psychiatrycznych. Zjawisko dobrze znane lekarzom – skąd się bierze?

Na izbie przyjęć albo na oddziale psychiatrycznym czasem dzieje się coś, co wygląda jak błąd w prawach fizyki: drobna osoba, bez „sportowej” postury, wyrywa się z uchwytu, odpiera kilku dorosłych ludzi naraz, a jej ruchy są chaotyczne, gwałtowne i nienaturalnie skuteczne. Personel widzi to nie jako sensację, ale jako sytuację wysokiego ryzyka: dla pacjenta, dla ratowników, dla każdego w pobliżu.
  • Nieludzka siła u pacjentów psychiatrycznych - Skąd się bierze?
    Caption
    Nieludzka siła u pacjentów psychiatrycznych - Skąd się bierze?

W potocznym języku takie sceny bywają opisywane brutalnie: „wariat dostał nadludzkiej siły”. Medycyna unika tych słów, bo one zaciemniają obraz. To nie „wariacka siła” ani żadna nadprzyrodzona cecha – tylko złożony stan ostrego pobudzenia, w którym mózg i ciało przełączają się w tryb awaryjny. Co więcej: to zjawisko jest „niewygodne” dla nauki nie dlatego, że jest tajemnicze jak legenda, tylko dlatego, że trudno je badać w kontrolowanych warunkach, a jednocześnie bywa śmiertelnie poważne. Wyjaśnienie wymaga wejścia na styku psychiatrii, neurologii i medycyny ratunkowej – tam, gdzie teoria często przegrywa z chaosem realnego kryzysu.

Na oddziale wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał

Było późne popołudnie. Pacjent przyjęty kilka godzin wcześniej wydawał się spokojny — zmęczony, zdezorientowany, raczej wycofany niż agresywny. Personel znał takie przypadki. Nic nie zapowiadało kryzysu.

Gdy pobudzenie narastało, pierwsze próby rozmowy przestały działać. Pacjent nie reagował na polecenia, nie odpowiadał na pytania. Ruchy stawały się coraz gwałtowniejsze, nieskoordynowane, jakby ciało przestało słuchać zwykłych reguł. Kiedy pielęgniarz spróbował go uspokoić, został odepchnięty z siłą, której nikt się nie spodziewał po tej posturze.

W krótkim czasie w sali było kilku pracowników. Każdy robił to, do czego był szkolony: zabezpieczyć, nie prowokować, nie dopuścić do urazu. Mimo to pacjent wyrywał się, skręcał ciało, zrywał chwyt. Próba przytrzymania jednej kończyny kończyła się nagłym ruchem innej. Siła była chaotyczna, ale skuteczna.

Po kilku minutach sytuację udało się opanować. Dopiero wtedy pojawiło się zmęczenie — gwałtowne, nagłe. U pacjenta stwierdzono urazy mięśni, u jednego z pracowników naderwanie barku. W dokumentacji zdarzenie opisano sucho, kilkoma zdaniami. Dla zespołu był to jednak jeden z tych momentów, które zostają w pamięci na długo.

Takie sytuacje nie są sensacją ani wyjątkiem. Personel oddziałów psychiatrycznych i izb przyjęć zna je aż za dobrze. I właśnie dlatego od lat lekarze próbują zrozumieć, skąd w takich chwilach bierze się ta „nieludzka” siła — i dlaczego jej cena bywa tak wysoka.

To nie jedna choroba, tylko wspólny finał różnych stanów

Kiedy personel mówi o „ekstremalnym pobudzeniu”, rzadko ma na myśli jedną diagnozę. Podobnie dramatyczny obraz mogą dawać: ostra psychoza, epizod maniakalny, majaczenie (delirium), zatrucia i odstawienia substancji, a także ciężkie postacie katatonii pobudzeniowej. W praktyce ratunkowej spotkasz też pojęcia typu „acute behavioural disturbance” (ABD) – opisowe, a nie diagnostyczne – używane tam, gdzie zachowanie pacjenta idzie w parze z oznakami fizjologicznego przeciążenia organizmu.

W takich stanach pacjent może wyglądać, jakby „nie czuł bólu”, „nie oddychał zmęczeniem” albo „miał paliwo bez końca”. Prawda jest bardziej ponura: ból i zmęczenie nie znikają, ale przestają pełnić swoją zwykłą funkcję hamulca. Organizm potrafi na chwilę wyłączyć mechanizmy ochronne – i zapłacić za to później.

„Trzeba było sześciu osób”: relacje z praktyki klinicznej, które trafiły do literatury

Najcenniejsze są opisy, które przeszły przez filtr dokumentacji medycznej. W literaturze da się znaleźć przypadki, gdzie autorzy wprost odnotowują skalę koniecznej interwencji. W jednym z opisów klinicznych dotyczących ciężkiego pobudzenia (excited catatonia) odnotowano wielokrotne wzywanie personelu do agresywnego pobudzenia i fakt, że do zastosowania fizycznego unieruchomienia potrzebnych było sześciu pracowników.

To zdanie jest krótkie, ale mówi bardzo dużo. Jeśli sześć przeszkolonych osób musi działać równocześnie, to nie jest „scena jak z filmu”, tylko czerwony alarm: ryzyko urazu, uduszenia pozycyjnego, przegrzania, nagłego zatrzymania krążenia, a także ryzyko dla personelu (kopnięcia, ugryzienia, urazy kręgosłupa, zakłucia). Tego typu zagrożenia są wprost opisywane w materiałach szkoleniowych dla SOR-ów: unieruchomienie to procedura potencjalnie niebezpieczna i dla pacjenta, i dla zespołu, wymagająca monitorowania oddechu i stanu fizjologicznego.

To właśnie dlatego wielu lekarzy i ratowników, gdy widzi narastające pobudzenie, mówi nie o „siłowaniu się”, tylko o potrzebie jak najszybszego przejścia do bezpieczniejszego, medycznego opanowania kryzysu (deeskalacja, uspokojenie farmakologiczne, ograniczanie czasu szamotaniny). W materiałach ratunkowych pojawia się wręcz ostrzeżenie, że część urazów dzieje się nie „przez pacjenta”, tylko podczas samego aktu zakładania pasów i przytrzymywania.

Skąd bierze się ta „nieludzka siła”: trzy mechanizmy, które razem robią różnicę

Najprostsza odpowiedź – „adrenalina” – jest prawdziwa, ale nie wystarcza. W skrajnych stanach działa jednocześnie kilka rzeczy.

Pierwsza: fizjologiczny „dopalacz” stresu

W ostrym pobudzeniu rośnie aktywność układu współczulnego: tętno, ciśnienie, napięcie mięśniowe, tempo oddychania. W mózgu priorytet dostaje przetrwanie: walka albo ucieczka. To jest ten obszar, w którym w nauce funkcjonuje pojęcie „siła histeryczna” – opis wysiłków przekraczających normalne możliwości w sytuacjach skrajnego stresu. 
U pacjentów w kryzysie psychiatrycznym ten „dopalacz” bywa spotęgowany przez bezsenność, odwodnienie, używki, infekcje lub współistniejącą chorobę somatyczną.

Druga: wyłączenie hamulców ochronnych

Na co dzień mózg ogranicza pełną rekrutację mięśni i tłumi impulsy, które mogłyby uszkodzić stawy, ścięgna i kręgosłup. W ostrym pobudzeniu część tych hamulców może zostać chwilowo zniesiona. Efekt przypomina zdjęcie limitera: ruch jest gwałtowny, „brudny technicznie”, ale bardzo skuteczny w krótkim zrywie – szczególnie gdy druga strona próbuje utrzymać pozycję lub dociążyć pacjenta. To może dawać wrażenie, że pacjent „ma więcej siły”, choć w rzeczywistości ma więcej dostępu do siły kosztem kontroli i bezpieczeństwa.

Trzecia: ból przestaje pełnić rolę sygnału STOP

To wątek, który bywa mylony. Pacjent nie staje się magicznie odporny na ból; częściej dzieje się coś gorszego: bodźce bólowe nie są integrowane i interpretowane w typowy sposób. W stresie i w zaburzeniach percepcji ciało potrafi traktować ból jak „szum tła”. A jeśli do tego dochodzi delirium lub intoksykacja, obraz kliniczny może być skrajny.

Cena za „tryb awaryjny”: urazy, rabdomioliza i zgony

Najbardziej niewygodna część tej historii jest taka, że ta „siła” często kończy się biologiczną katastrofą. W skrajnych pobudzeniach opisywało się ciężkie powikłania, w tym rabdomiolizę (rozpad mięśni) i powikłania nerkowe, szczególnie gdy dochodzi do długiej walki, przegrzania, odwodnienia i unieruchomienia. Istnieją opisy i przeglądy przypadków wiążące ciężkie stany pobudzenia i/lub przymus z ryzykiem ciężkich następstw somatycznych.

W tym miejscu trzeba dodać ważne zastrzeżenie językowe: termin „Zaburzenie majaczenia pobudzonego (Excited Delirium Syndrome - EDS)” jest dziś mocno kontrowersyjny – część środowisk medycznych i praw człowieka krytykuje go jako pojęcie używane do usprawiedliwiania nadmiernej przemocy i zacierania roli unieruchomienia. W ostatnich latach pojawiły się publiczne decyzje i raporty wskazujące, że należy ostrożnie używać tych etykiet, a zamiast nich skupiać się na konkretnych objawach i ryzyku fizjologicznym pacjenta.
To nie unieważnia faktu, że istnieją pacjenci w stanie skrajnego pobudzenia; pokazuje tylko, że same etykiety mogą być nadużywane.

Dlaczego lekarze „znają to zjawisko”, a mimo to trudno o twarde liczby

Bo tego nie da się uczciwie „zrobić na ochotnikach”. Badania są w dużej mierze retrospektywne (analizy dokumentacji), a to, co najbardziej dramatyczne, jest rzadkie i wieloczynnikowe. Jednocześnie systemy ochrony zdrowia coraz częściej mierzą i opisują „zdarzenia pobudzenia” jako osobną kategorię ryzyka w SOR, bo to przekłada się na urazy personelu, koszty, czas opieki i bezpieczeństwo.
W praktyce to oznacza, że medycyna ma narzędzia, by przewidywać i ograniczać ryzyko, ale wciąż nie ma jednego, eleganckiego modelu tłumaczącego „skąd dokładnie bierze się ta siła” w każdej sytuacji.

Co jest tu najważniejsze z perspektywy człowieka

Najłatwiej byłoby zamknąć temat w kliszy: „chorzy psychicznie są niebezpieczni”. To byłaby nieprawda. Większość pacjentów psychiatrycznych nie jest agresywna, a ryzyko przemocy rośnie w szczególnych konfiguracjach: ostrego pobudzenia, psychozy, substancji, bezsenności, bólu, choroby somatycznej, strachu i poczucia osaczenia. To nie jest opowieść o „wariatach z nadludzką siłą”. To opowieść o tym, że człowiek – gdy traci kontakt z rzeczywistością albo wpada w delirium – może wejść w stan, w którym ciało działa przeciwko niemu: wyrywa się, walczy, niszczy własne mięśnie, a potem zapada się fizjologicznie.

I to jest chyba najbardziej niewygodne: nie to, że „możemy więcej”, tylko że mamy w sobie tryb, który w skrajności potrafi nas zabić.

Bibliografia

  1. Burns NK, et al. Excited Catatonia in Autism Spectrum Disorder: A Case Report. (PMCID: PMC8144290), 2021.
  2. Humphries C, et al. Consensus on acute behavioural disturbance in the UK. Emergency Medicine Journal, 2024.
  3. Weiland TJ, et al. Managing Acute Behavioural Disturbances in the Emergency Department. (PMCID: PMC5468071), 2017.
  4. NSW Health. Mental Health for Emergency Departments – Guide (materiał szkoleniowy, PDF), ok. 2015.
  5. Gottlieb M, et al. Approach to the Agitated Emergency Department Patient. Annals of Emergency Medicine / Emergency Medicine Clinics (przegląd), 2018.
  6. Strömmer EMF, et al. The role of restraint in fatal excited delirium. Forensic Science, Medicine and Pathology / przegląd (PMCID: PMC7669776), 2020.
  7. Physicians for Human Rights. “Excited Delirium” and Deaths in Police Custody: The Deadly Impact of a Baseless Diagnosis (Executive Summary), 2022.
  8. Associated Press. Informacja o wycofaniu poparcia ACEP dla dokumentu dot. „excited delirium”, 2023.