Fruwające po domu garnki i wyginające się krany. Przypadek Joanny Gajewskiej
W nocy z 4 na 5 kwietnia 1983 roku w niewielkim mieszkaniu w Sosnowcu wydarzyło się coś, co przez kolejne lata miało przyciągać uwagę dziennikarzy, lekarzy, psychologów i badaczy zjawisk paranormalnych. Zaczęło się od słomianej maty, która spadła ze ściany na śpiącego dziadka jedenastoletniej Joanny Gajewskiej. Kilkanaście minut później po mieszkaniu miały już fruwać naczynia, zapałki i kawałki szkła.
To, co początkowo wyglądało jak dziwny incydent, przerodziło się w trwającą kilka lat historię. Przedmioty miały poruszać się bez dotyku, metal wyginać w rękach dziewczynki, a niezwykłe zdarzenia podobno przenosiły się wraz z nią do kolejnych mieszkań, szpitala i ośrodka rehabilitacyjnego. Sprawę Joanny Gajewskiej szczegółowo opisali reporterzy Anna Ostrzycka i Marek Rymuszko w wydanej w 1989 roku książce Nieuchwytna siła.
Wielkanoc 1983 – noc, od której wszystko się zaczęło
Był Poniedziałek Wielkanocny, 4 kwietnia 1983 roku. W jednopokojowym mieszkaniu Gajewskich w Sosnowcu wieczór miał przebiegać zupełnie zwyczajnie. W domu przebywali jedenastoletnia Joanna, jej matka Ewa oraz dziadek, Marian Tomecki. Ojciec dziewczynki, Andrzej Gajewski, wyszedł na nocną zmianę do Sosnowieckich Odlewni Staliwa.
Dziadek zdecydował się zostać na noc. Joanna i Marian spali na wersalce w pokoju, matka dziewczynki na leżance w kuchni.
Około trzeciej nad ranem Marian Tomecki obudził się, gdy coś na niego spadło.
Była to słomiana mata wisząca wcześniej na ścianie. Mężczyzna próbował ponownie ją zawiesić, ale według późniejszej relacji mata miała zachowywać się tak, jakby ktoś niewidoczny próbował wyrwać ją z jego rąk. Falowała i poruszała się w sposób, którego nie potrafił wyjaśnić.
Początkowo mógł podejrzewać żart wnuczki. Joanna jednak spała.
Wkrótce wydarzenia przybrały znacznie bardziej gwałtowny charakter.
Po mieszkaniu zaczynają latać przedmioty
Według relacji zebranych później przez autorów Nieuchwytnej siły oraz przywoływanych w kolejnych opracowaniach, po pokoju zaczęły samoistnie przemieszczać się przedmioty.
Naczynia miały zrywać się z miejsca i rozbijać o meble oraz ściany. Szyby i wyposażenie mieszkania drżały. Jeszcze bardziej niebezpieczne były zapałki, które według świadków przelatywały przez pokój zapalone. Dziadek dziewczynki miał je gasić, obawiając się pożaru.
W pewnym momencie kawałki rozbitego szkła miały przemieszczać się w kierunku Joanny, powodując drobne skaleczenia. Rodzina wezwała ojca dziewczynki z pracy. Do mieszkania zaczęli zaglądać także sąsiedzi.
Po pewnym czasie wszystko ustało.
Pozostało zniszczone mieszkanie i pytanie, czego właściwie byli świadkami jego mieszkańcy.
Można byłoby uznać tę noc za jednorazowy epizod, gdyby podobne wydarzenia nie zaczęły się powtarzać.
Dlaczego uwagę zwrócono właśnie na Joannę?
Początkowo nikt nie łączył wydarzeń bezpośrednio z dziewczynką. Wśród pojawiających się wyjaśnień były między innymi drgania budynku, podziemne cieki wodne, uszkodzenia konstrukcyjne, a oczywiście także duchy.
Sprawą zainteresowali się ludzie spoza rodziny. W późniejszych opisach pojawia się informacja o dzielnicowym Milicji Obywatelskiej, który miał sporządzić raport, oraz o przedstawicielach lokalnych władz i pracownikach urzędu miejskiego. Próbowano między innymi sprawdzić, czy ruchów przedmiotów nie da się powiązać ze stanem technicznym budynku.
Według tych relacji takiego wyjaśnienia nie znaleziono.
Z czasem dostrzeżono natomiast inną prawidłowość: niezwykłe zdarzenia najczęściej występowały tam, gdzie znajdowała się Joanna. To spostrzeżenie miało zyskać szczególne znaczenie po przeprowadzce rodziny.
Rodzina zmienia mieszkanie. Zjawiska nie ustępują
Gajewscy przeprowadzili się z Sosnowca do Czeladzi. Był to przypadkowo bardzo dobry test jednej z najprostszych hipotez. Jeżeli przyczyna leżała w budynku – instalacji, konstrukcji, drganiach podłoża czy nawet działaniach sąsiadów – zmiana miejsca powinna zakończyć problem.
Według relacji tak się jednak nie stało.
Niezwykłe incydenty miały pojawiać się również w nowym mieszkaniu, a nawet przybrać na sile. To właśnie wtedy przekonanie, że centrum wydarzeń stanowi Joanna, zaczęło się umacniać.
Podobny schemat pojawia się w wielu relacjach określanych jako poltergeist. W niemieckim Rosenheim niezwykłe zdarzenia miały koncentrować się wokół 19-letniej pracownicy kancelarii Annemarie Schaberl, a w Polsce podobny motyw występuje w sprawie rodziny Kudrysów z Myszkowa. W obu przypadkach relacje sugerowały, że zjawiska mogły „podążać” za konkretną osobą
W przypadku Joanny sprawa posunęła się jednak dalej, ponieważ dziewczynkę zaczęto poddawać badaniom.
Joanna trafia pod obserwację badaczy
Sprawa zainteresowała osoby związane z medycyną, psychologią i środowiskiem badającym wówczas zjawiska określane jako psychokinetyczne.
W opracowaniach dotyczących Joanny wymieniane są między innymi Zakład Biofizyki Śląskiej Akademii Medycznej, Instytut Psychologii Uniwersytetu Śląskiego, Instytut Metaloznawstwa i Spawalnictwa Politechniki Śląskiej oraz ośrodek rehabilitacyjny w Reptach.
Jedną z osób najbardziej zaangażowanych w obserwację dziewczynki był lekarz dr Eustachiusz Gadula. Wokół przypadku powstał zespół osób próbujących ustalić, czy nietypowe zjawiska można wywołać lub zaobserwować w warunkach bardziej kontrolowanych niż rodzinne mieszkanie.
Próbowano więc nie tylko czekać na kolejne spontaniczne wydarzenia.
Joannę proszono o oddziaływanie na konkretne przedmioty.
Łyżki, widelce i przewody zaczynają się wyginać
Jednym z najbardziej znanych elementów sprawy były metalowe przedmioty.
Joanna miała odkształcać łyżki, widelce i inne elementy bez używania siły odpowiadającej stopniowi deformacji. Zachowały się fotografie dziewczyny prezentującej wygięte sztućce, zdeformowane naczynia, a sama książka Ostrzyckiej i Rymuszki zawierała obszerny materiał fotograficzny.
Relacje wspominają również o deformowaniu grubych przewodów oraz o eksperymentach z przedmiotami zawieszonymi na nitkach.
Według opisu jednego z doświadczeń Joanna znajdowała się w pewnej odległości od zawieszonego obiektu i miała próbować wprawić go w ruch bez kontaktu. Badacze twierdzili później, że podczas eksperymentu sami doświadczali nietypowych odczuć w kończynach.
Nie oznacza to oczywiście, że eksperymenty te spełniały dzisiejsze standardy badań laboratoryjnych albo że dowodziły istnienia psychokinezy. Są jednak istotne historycznie, ponieważ przypadek Gajewskiej wyszedł daleko poza rodzinne relacje o latających szklankach.
W Polsce próby badania podobnych zjawisk prowadzono zresztą znacznie wcześniej. Już na początku XX wieku Julian Ochorowicz przeprowadzał doświadczenia ze Stanisławą Tomczyk, która miała poruszać niewielkimi przedmiotami bez bezpośredniego dotyku. Historia Gajewskiej pojawiła się więc w kraju mającym własną, choć kontrowersyjną tradycję badań tego rodzaju.
Zagadka lustra w Zakopanem
Najbardziej niezwykły epizod wydarzył się jednak poza rodzinnym mieszkaniem.
Na początku 1985 roku Joanna przebywała w ośrodku rehabilitacyjnym w Zakopanem. Według relacji 28 stycznia około godziny 10 rano przełożona pielęgniarek Krystyna Kolak znajdowała się na korytarzu przed pokojem 309, zajmowanym przez Joannę.
Naprzeciwko znajdowała się łazienka. Pracującej tam salowej, Marii Wojtaś-Opieli, Kolak miała polecić umycie lustra wiszącego na ścianie.
Drzwi do pokoju Joanny były zamknięte.
Nagle z wnętrza dobiegł huk.
Po wejściu do pokoju pielęgniarka miała zostać obsypana kawałkami szkła. W pierwszej chwili sprawdzono lustro znajdujące się w pokoju Joanny – nadal wisiało na swoim miejscu.
Tymczasem lustro z łazienki po drugiej stronie korytarza zniknęło.
Według relacji jego fragmenty oraz tylna płyta zostały znalezione w zamkniętym pokoju Joanny.
Jeżeli opis zdarzenia jest dokładny, był to jeden z najbardziej niewytłumaczalnych epizodów całej sprawy. Nie chodziłoby już tylko o przesunięcie czy rzucenie przedmiotu, lecz o pojawienie się jego fragmentów w pomieszczeniu oddzielonym drzwiami.
Podobne wydarzenia określano w dawnej literaturze parapsychologicznej mianem „aportów”. W przypadku Joanny miały pojawiać się także sztućce, lampki czy inne drobne rzeczy pochodzące z sąsiednich pomieszczeń.
Nie ma jednak znanego mechanizmu fizycznego, który pozwalałby makroskopowym przedmiotom przechodzić przez ściany lub zamknięte drzwi. Z tego powodu relacje o takich zdarzeniach wymagają szczególnie mocnych dowodów.
Gorączka, osłabienie i dziwne objawy
W opisach przypadku powtarza się jeszcze jeden motyw: Joanna miała bardzo źle znosić okresy największej aktywności.
Po intensywnych wydarzeniach miała być wyczerpana, senna i cierpieć na bóle głowy. Wspominano również o gwałtownych skokach temperatury ciała.
Nie wiadomo jednak, jaki był związek tych objawów z rzekomymi zjawiskami psychokinetycznymi. Mogły to być reakcje stresowe, objawy niezależnego problemu zdrowotnego lub element większej historii interpretowany już przez pryzmat niezwykłych wydarzeń.
Interesujący epizod miał wystąpić przed operacją wyrostka robaczkowego. Według relacji osoby opiekujące się Joanną obawiały się, że znieczulenie ogólne może wiązać się z pojawieniem się spontanicznych zjawisk. Operację przeprowadzono więc w znieczuleniu miejscowym. Następnego dnia na sali miały ponownie wystąpić nietypowe ruchy przedmiotów.
To kolejny fragment historii znany głównie z relacji osób zaangażowanych w badanie Joanny, a nie z niezależnej dokumentacji medycznej dostępnej publicznie.
Polska tradycja badań nad telekinezą
Joanna Gajewska nie była pierwszą Polką, której przypisywano możliwość oddziaływania na przedmioty bez dotyku.
Na początku XX wieku wspomniana już Stanisława Tomczyk była obserwowana przez Juliana Ochorowicza. Kilkadziesiąt lat później ogromną popularnością cieszył się także Stefan Ossowiecki, którego rzekome zdolności próbowały sprawdzać osoby ze świata nauki i kultury II Rzeczypospolitej.
Gajewska różniła się jednak od obu tych postaci.
Nie była zawodowym medium ani osobą publicznie demonstrującą swoje możliwości. Na początku wydarzeń była dzieckiem, a niezwykłe zjawiska miały pojawiać się spontanicznie, często w sytuacjach, w których nikt ich nie oczekiwał.
Dopiero później podjęto próby celowego ich wywoływania.
Sam fenomen poruszania przedmiotami bez kontaktu szerzej opisujemy w artykule o telekinezie i próbach jej eksperymentalnego badania. W przypadku Joanny szczególnie ważne jest jednak rozróżnienie dwóch rzeczy: relacji o spontanicznych wydarzeniach oraz późniejszych prób laboratoryjnych.
Jak wiarygodna jest historia Joanny Gajewskiej?
Przypadek z Sosnowca jest znacznie lepiej udokumentowany niż wiele popularnych historii paranormalnych z Polski.
Przede wszystkim istnieje obszerna książka reporterska napisana przez osoby, które przez kilka lat zbierały materiały dotyczące sprawy. Ostrzycka i Rymuszko podawali, że dokumentowali przypadek do 1987 roku, a Nieuchwytna siła ukazała się dwa lata później. Po latach sami autorzy określali swoją pracę jako wieloletnią dokumentację faktograficzną przypadku Gajewskiej.
Książka nie była krótką broszurą ezoteryczną. Biblioteczny opis wydania z 1989 roku podaje 239 stron tekstu oraz 31 stron tablic z fotografiami, portretami i rysunkami.
Istnieją fotografie Joanny, przedmiotów wiązanych z eksperymentami i zniszczeń w mieszkaniu. Wiemy także, że sprawą interesowały się osoby związane z uczelniami i placówkami medycznymi.
Nie oznacza to jednak, że psychokineza Joanny została naukowo udowodniona.
Największym problemem jest brak pełnej, dostępnej dziś dokumentacji eksperymentalnej pozwalającej niezależnym badaczom przeanalizować warunki każdego doświadczenia. Nie dysponujemy serią nagrań wideo pokazujących cały przebieg prób, współczesnymi protokołami prerejestrowanymi ani możliwością powtórzenia zjawiska.
Część informacji znamy przede wszystkim z relacji osób przekonanych, że obserwowały rzeczywisty fenomen psychokinetyczny.
Z drugiej strony przypadek trudno sprowadzić do anonimowej historii rozpowszechnionej po latach w Internecie. Joanna Gajewska jest konkretną osobą, o wydarzeniach powstała książka jeszcze w latach 80., zachowały się fotografie, a autorzy przez kilka lat zbierali relacje świadków.
To właśnie ta różnica sprawia, że „nieuchwytna siła” pozostaje jednym z ciekawszych polskich przypadków z pogranicza psychologii, parapsychologii i historii badań nad niezwykłymi zjawiskami.
Dlaczego „nieuchwytna siła” zniknęła?
Z czasem aktywność przypisywana Joannie zaczęła słabnąć.
Przedmioty miały przemieszczać się coraz rzadziej, aż niezwykłe wydarzenia praktycznie ustały. Także późniejsze życie kobiety nie stało się niekończącą się serią paranormalnych demonstracji.
To charakterystyczny element wielu podobnych przypadków. Zjawiska pojawiają się w dzieciństwie lub okresie dojrzewania, przez kilka miesięcy albo lat osiągają największą intensywność, a następnie stopniowo zanikają.
Dla zwolenników interpretacji psychokinetycznej może to sugerować związek ze stanem psychicznym i dojrzewaniem człowieka. Dla sceptyka równie dobrze może wskazywać, że zmieniły się okoliczności, sposób obserwacji albo zachowanie osób uczestniczących w wydarzeniach.
Nie mamy dziś eksperymentu, który pozwoliłby rozstrzygnąć ten spór.
Pozostaje natomiast niezwykle bogata historia: od słomianej maty spadającej w wielkanocną noc, przez latające naczynia i wyginane sztućce, aż po lustro, które według dwóch pracownic ośrodka miało zniknąć z łazienki i rozbić się w zamkniętym pokoju nastolatki.
Czy była to rzeczywiście manifestacja nieznanej siły? Tego nie udało się przekonująco wykazać.
Ale w przeciwieństwie do wielu internetowych legend przypadek Joanny Gajewskiej pozostawił po sobie coś więcej niż opowieść powtarzaną po latach: nazwiska świadków, fotografie, dokumentację reporterską i próby badań prowadzone jeszcze wtedy, gdy zjawiska miały występować.
Bibliografia i źródła
- Ostrzycka A., Rymuszko M., Nieuchwytna siła, Oficyna Literatów „Rój”, Warszawa 1989. Reportaż poświęcony Joannie Gajewskiej; katalogi biblioteczne podają 239 stron tekstu oraz 31 stron materiału ilustracyjnego.
- Boruń K., W świecie zjaw i mediów, Warszawa. Publikacja poświęcona m.in. polskim przypadkom psychokinezy; jest wskazywana jako jedno ze źródeł opracowań przypadku Gajewskiej.
- Ostrzycka-Rymuszko A., Rymuszko M., „Powrót Nieuchwytnej Siły”, Nieznany Świat, nr 9/1993. Autorzy wspominają kilkuletnią pracę nad dokumentacją przypadku Joanny Gajewskiej zakończoną w 1987 roku.
- Portal INFRA, „Przypadek Joasi”, 29 lipca 2009. Obszerna rekonstrukcja wydarzeń oparta m.in. na książkach Nieuchwytna siła oraz W świecie zjaw i mediów.
- Nieznany Świat, materiały archiwalne i biograficzne dotyczące Anny Ostrzyckiej i Marka Rymuszki oraz dokumentacji przypadku Joanny Gajewskiej. Redakcja potwierdza wydanie Nieuchwytnej siły w 1989 roku jako książki poświęconej fenomenowi z Sosnowca.








