Bilokacja: bycie w dwóch miejscach naraz – fakty, relacje, wyjaśnienia
„Przecież się nie rozdwoję” – to powiedzenie wszyscy znamy. Używamy go wtedy, gdy żałujemy, że nie da się być w kilku miejscach naraz: ominąć korków, zdążyć na spotkanie i jeszcze wpaść na wydarzenie, na którym naprawdę nam zależy. Jako ludzie jesteśmy ograniczeni biologią: nie lewitujemy, nie przeskakujemy przepaści bez konsekwencji i – przynajmniej według tego, co mierzalne – nie potrafimy fizycznie przebywać w dwóch lokalizacjach jednocześnie. A jednak w tradycjach mistycznych i w relacjach świadków od wieków powraca jedno intrygujące pojęcie: bilokacja.
Bilokacja – co to jest i skąd wzięła się ta nazwa
Bilokacja (łac. bi – „dwa”, locare – „miejsce”) oznacza opisywane w źródłach religijnych i ezoterycznych zjawisko „bycia w dwóch miejscach naraz”. Najczęściej nie chodzi o dosłowne podwojenie ciała, lecz o relacje, w których dana osoba rzekomo była widziana daleko od miejsca, w którym – według innych świadków – przebywała w tym samym czasie. W literaturze duchowej bilokację łączy się czasem z ideą „ciała subtelnego” lub doświadczeń poza ciałem (OBE). Współczesna nauka nie potwierdza jednak istnienia fizycznej bilokacji u ludzi; dlatego rozsądniej jest traktować bilokację jako kategorię relacji (świadectw, przekazów, zapisków), a nie jako zjawisko zweryfikowane eksperymentalnie.

Ważne rozróżnienie: w wielu opisach „bilokacyjny sobowtór” zachowuje się jak realna postać – rozmawia, gestykuluje, bywa rozpoznawany przez osoby trzecie – ale nie istnieje sposób, by dziś niezależnie powtórzyć takie zdarzenie w warunkach kontrolowanych.
W hagiografiach (opisach życia świętych) bilokacja bywa przypisywana m.in. św. Ojcu Pio, św. Antoniemu z Padwy czy św. Katarzynie ze Sieny; w literaturze świeckiej i parapsychologicznej pojawia się też przy nazwiskach osób takich jak Stefan Ossowiecki. Poniżej trzy najsłynniejsze wątki – z wyraźnym zaznaczeniem, co jest źródłem, a co wnioskiem.
Św. Ojciec Pio – relacje o bilokacji w źródłach biograficznych
W przypadku św. Ojca Pio (kapucyna z Pietrelciny) bilokacja jest jednym z najczęściej przytaczanych motywów w literaturze biograficznej. Zwraca uwagę to, że część opowieści ma formę powtarzalnych świadectw: ktoś rozpoznaje zakonnika w miejscu, w którym – według innych relacji – nie mógł fizycznie przebywać. Trzeba jednak pamiętać, że są to opisy o charakterze religijnym (hagiograficznym), a nie dowód naukowy w sensie eksperymentu.

Jedna z najszerzej powtarzanych historii dotyczy rzekomej ochrony San Giovanni Rotondo podczas II wojny światowej. W niektórych przekazach piloci mieli widzieć postać zakonnika na niebie, co miało skłaniać ich do zmiany kursu. To opowieść efektowna, ale właśnie dlatego warto traktować ją ostrożnie: bez dokumentów wojskowych, niezależnych zapisów i możliwości weryfikacji pozostaje ona relacją powtarzaną w literaturze o charakterze religijnym.

Co mówił sam Ojciec Pio, gdy pytano go o bilokację
Warto odnotować, że w relacjach z przesłuchań i rozmów Ojciec Pio przedstawiany jest jako ktoś, kto nie budował wokół bilokacji sensacji, lecz raczej mówił o niej niepewnie i bez przywiązania do interpretacji. Ten ton jest ważny, bo dobrze pokazuje różnicę między „opowieściami o nim” a „tym, co przypisywał temu zjawisku”.
„Nie wiem, jak to jest, ani jaka jest natura tego zjawiska (…) Zazwyczaj zdarzało się to podczas modlitwy (…)”
Przypadek generała Cadorny – relacja rozpoznania po latach
Jedna z bardziej „konkretno-narracyjnych” historii dotyczy generała Luigiego Cadorny: w kryzysie psychicznym miał zostać odwiedzony w szpitalu przez nieznanego mnicha, który miał go powstrzymać przed samobójstwem, a później generał miał rozpoznać tę osobę na zdjęciu Ojca Pio w prasie. Taki schemat (zdarzenie → rozpoznanie po czasie) jest typowy dla relacji bilokacyjnych: opiera się na pamięci świadka i późniejszym dopasowaniu wizerunku.

Stefan Ossowiecki – bilokacja w ujęciu parapsychologicznym
W polskim obiegu tematu często przywołuje się Stefana Ossowieckiego (1877–1944), znanego z zainteresowań parapsychologią i z publikacji wspomnieniowych. W jego opowieściach bilokacja ma charakter doświadczenia granicznego: ciało miało pozostawać nieruchome, a świadomość „uczestniczyć” w wydarzeniu gdzie indziej. Takie relacje – niezależnie od tego, jak je interpretować – są ciekawe, bo zawierają też element „kosztu”: Ossowiecki pisał o strachu, osłabieniu i trudności powrotu do normalnego stanu.
Pewien przytaczany epizod dotyczy rzekomej obecności na konferencji w Wiedniu mimo fizycznego pozostania w kraju; w relacji pojawia się nawet motyw podpisu na liście obecności.
„Powoli osłabiłem tętno i oddech (…) A tymczasem… byłem w Wiedniu (…)”

Emilie Sagée – najsłynniejsza świecka historia „sobowtóra”
Najczęściej cytowanym świeckim przypadkiem jest historia Emilie Sagée, opisywana w XIX wieku i przypisywana relacjom wielu uczennic. W tej opowieści „druga Emilie” miała pojawiać się w pobliżu nauczycielki, czasem naśladując jej ruchy, a czasem zachowując się jak samodzielna postać. Siłą tej historii jest liczba rzekomych świadków; słabością – brak współczesnych narzędzi weryfikacji i to, że znamy ją głównie z przekazów literackich.

W najbardziej znanym epizodzie sobowtór miał być widziany w ogrodzie, podczas gdy „oryginał” prowadził lekcję w sali. Jednocześnie nauczycielka miała stać się wyraźnie spowolniona i osłabiona, jakby „koszt” doświadczenia odbijał się na jej funkcjonowaniu. To ciekawy motyw, bo podobne „koszty” pojawiają się też w niektórych relacjach OBE i epizodów dysocjacyjnych – choć oczywiście nie jest to dowód, a jedynie punkt do ostrożnego porównania.

W tej historii pojawia się też popularne stwierdzenie, że „wykluczono mistyfikację lub zbiorową halucynację”.
Bilokacja a nauka – co jest faktem, a co interpretacją
W dyskusjach często pada argument: „bilokacja istnieje w fizyce kwantowej”. To prawda, że w mechanice kwantowej opisuje się zjawiska, które laik mógłby nazwać „obecnością w dwóch stanach” lub „dwóch miejscach”, ale to dotyczy świata mikro (cząstek i układów kwantowych) i nie przekłada się wprost na biologię człowieka. W nauce nie ma obecnie potwierdzonych dowodów na to, że człowiek może fizycznie przebywać w dwóch miejscach naraz. Z tego powodu bilokacja – w kontekście ludzi – pozostaje zjawiskiem relacjonowanym, interpretowanym w tradycjach duchowych, a nie potwierdzonym eksperymentalnie.
Bilokacja – wnioski
Historie o bilokacji są fascynujące, bo dotykają granicy między doświadczeniem wewnętrznym, pamięcią świadków a interpretacją religijną lub ezoteryczną. Najuczciwsze podsumowanie brzmi więc tak: istnieją liczne przekazy o bilokacji (hagiograficzne i świeckie), niektóre z nich są bogate w szczegóły i wieloosobowe świadectwa, ale współczesna nauka nie potwierdza bilokacji u ludzi w sensie fizycznym. Czy to oznacza, że wszystkie takie relacje są zmyśleniem? Niekoniecznie – oznacza to, że bez możliwości weryfikacji pozostają one w obszarze świadectw i interpretacji. I właśnie w tym miejscu nasuwa się pytanie, które dla wielu jest najciekawsze: co dokładnie widzieli świadkowie – i dlaczego opowieści o „byciu w dwóch miejscach naraz” powracają w tak wielu kulturach?







