Przejdź do treści

Polskie szkoły, w których podobno straszy. Duchy na korytarzach i nocne nagrania

Po zakończeniu lekcji szkoła staje się zupełnie innym miejscem. Milkną rozmowy, pustoszeją sale, a każdy trzask i odgłos kroków niesie się po długich korytarzach. W niektórych polskich placówkach opowieści o duchach nie pochodzą jednak wyłącznie od uczniów. O dziwnych postaciach, samoczynnie zapalających się światłach i niewyjaśnionych nagraniach mówili również dyrektorzy, woźni i inni pracownicy szkół.
  • Zjawa na nagraniach z monitoringu szkolnego?
    Caption
    Zjawa na nagraniach z monitoringu szkolnego?

Dyrektor miał zobaczyć zakapturzonego mnicha przechodzącego przez pusty korytarz. Woźna z innej szkoły twierdziła, że przez lata spotykała Białą Damę, a kamery monitoringu rejestrowały nocą przemieszczające się świetliste kule. Polskie szkoły także mają swoje opowieści o duchach. Niektóre są jedynie lokalnymi legendami, inne opierają się na relacjach ludzi, którzy dobrze znali budynek i byli przekonani, że zobaczyli w nim coś niezwykłego.

Dyrektor został sam w szkole. Wtedy zobaczył mnicha

Był początek lat 90. Dyrektor jednej z wiejskich szkół w gminie Janów, w okolicach Częstochowy, miał zostać w budynku po godzinach. Kończył pracę nad dokumentami i spieszył się, aby zdążyć na ostatni autobus.

W szkole nie powinno być już nikogo. Kiedy dyrektor przygotowywał się do wyjścia, zauważył jednak na korytarzu postać. Nie wyglądała jak nauczyciel, woźny ani spóźniony uczeń.

Nieznajomy miał na sobie długi, brązowy habit z kapturem. Według relacji przypominał zakonnika. Postać spokojnie przeszła korytarzem, skierowała się w stronę schodów, a następnie zniknęła świadkowi z oczu.

Dyrektor nie opisywał krzyku, gwałtownego ruchu ani próby nawiązania kontaktu. Mnich miał zachowywać się tak, jakby po prostu szedł znaną sobie drogą i nie dostrzegał znajdującego się w pobliżu człowieka.

Najciekawszym elementem tej historii jest jej możliwy związek z przeszłością okolicy. Miejscowość, w której znajdowała się szkoła, miała w XVIII wieku należeć do dóbr klasztornych. Zakonnicy mieli przez pewien czas przebywać tam na stałe.

Nie wiadomo jednak, czy dyrektor znał tę historię przed swoim spotkaniem. To bardzo ważna kwestia. Jeżeli wiedział o dawnych zakonnikach, zmęczony umysł mógł nadać przypadkowemu cieniowi albo niewyraźnej sylwetce formę odpowiadającą znanej opowieści. Gdyby poznał przeszłość miejsca dopiero później, zbieżność byłaby znacznie bardziej zastanawiająca.

Relacja ma również poważne ograniczenia. Nie ujawniono nazwiska dyrektora ani nazwy szkoły. Nie znamy dokładnej daty, warunków oświetlenia ani pierwotnego, pełnego opisu zdarzenia. Historia trafiła do mediów jako anonimowe świadectwo przechowywane wcześniej w archiwum poświęconym zjawiskom niewyjaśnionym.

Nie można więc stwierdzić, że w szkole rzeczywiście pojawił się duch zakonnika. Nie ma jednak również podstaw, aby zakładać, że świadek świadomie wymyślił całe zdarzenie. Mógł szczerze opisać coś, co w tamtej chwili uznał za rzeczywistą postać.

Świetliste kule i Biała Dama w szkole w Chorzowie

Znacznie więcej szczegółów znamy w przypadku Zespołu Szkół Technicznych nr 2 im. Mariana Batko w Chorzowie. Historia budynku sięga 1888 roku, a o dziwnych zdarzeniach wypowiadali się jego pracownicy oraz dyrektor placówki.

Zainteresowanie sprawą miało rozpocząć się przypadkowo. Po uszkodzeniu elewacji pracownicy szkoły przeglądali zapis monitoringu w poszukiwaniu sprawcy. Zamiast wandala zauważyli na nagraniach jasne, przemieszczające się obiekty.

Świetliste kule pojawiały się na pustych korytarzach nocą. Niektóre kamery były uruchamiane przez czujniki ruchu, dlatego pracownicy zastanawiali się, co powodowało rozpoczęcie rejestracji. Według relacji podobne obiekty widziano na nagraniach wielokrotnie.

Same kule nie były jednak jedynym źródłem szkolnych opowieści. Pracownicy wspominali również o światłach zapalających się bez widocznej przyczyny, odgłosach dobiegających z pustych pomieszczeń oraz krzykach przypominających głosy dzieci.

Najbardziej niezwykła relacja pochodziła od woźnej, która przez kilkadziesiąt lat mieszkała w budynku szkoły. Kobieta miała twierdzić, że spotykała tam Białą Damę. Nie opisywała jej jednak jako istoty szczególnie niebezpiecznej. Według przytaczanej wypowiedzi uważała nawet, że bardziej należy obawiać się żywych niż zmarłych.

Historia budynku rzeczywiście zawiera mroczne epizody. W szkolnych piwnicach zachowały się napisy łączone z osobami więzionymi tam w okresie powojennym, gdy pomieszczenia miały być wykorzystywane przez organy bezpieczeństwa. Tło historyczne nie dowodzi oczywiście obecności duchów, ale mogło wpłynąć na sposób interpretowania późniejszych zdarzeń.

Całą historię, wraz z opisem monitoringu i relacjami pracowników, przedstawiliśmy wcześniej w artykule „Polska szkoła, w której mieszkają duchy? Nocne nagrania zaskakują”.

Biała Dama z czaszką w dawnej szkole

Inna szkolna historia pochodzi z Pietrowic Wielkich na Śląsku. Budynek przy dzisiejszej ulicy Szkolnej przed 1945 rokiem pełnił funkcję szkoły, lecz wcześniej miał być związany z miejscowym zamkiem lub rezydencją.

Według lokalnego przekazu w budynku widywano Białą Damę. Tym razem nie była to spokojna postać znana z chorzowskiej szkoły. Pietrowicka zjawa miała być wychudzoną kobietą trzymającą w dłoni ludzką czaszkę.

Opowieść łączono z kobietą zamordowaną przez zazdrosnego męża. W niektórych wersjach legendy jej ciało miało zostać ukryte w pobliżu budynku. Nie ma jednak dokumentów pozwalających potwierdzić tę część historii, dlatego należy traktować ją jako lokalne podanie, a nie ustalony fakt historyczny.

Legenda mogła funkcjonować wśród uczniów przez kolejne pokolenia. W dawnych szkołach podobne historie często wiązano z zamkniętymi pomieszczeniami, piwnicami, strychami albo portretami poprzednich właścicieli. Każdy nietypowy odgłos mógł następnie zostać dopisany do istniejącej już opowieści o zjawie.

Przypadek z Pietrowic pokazuje, że określenie „duch w szkole” może odnosić się do bardzo różnych materiałów. W Chorzowie mamy wypowiedzi konkretnych pracowników oraz zapis monitoringu. W przypadku zakapturzonego mnicha istnieje pojedyncza, anonimowa relacja świadka. Biała Dama z czaszką należy natomiast przede wszystkim do lokalnego folkloru.

Czy nocne nagrania rzeczywiście pokazują duchy?

Monitoring wydaje się bardziej wiarygodny niż opowieść pojedynczego świadka. Kamera nie odczuwa strachu, nie zna historii budynku i nie ulega sugestii. Nie oznacza to jednak, że każdy jasny kształt zarejestrowany w nocy jest czymś niewytłumaczalnym.

Świetliste kule, nazywane często orbami, bardzo łatwo powstają w kamerach wyposażonych w oświetlenie podczerwone. Drobina kurzu, kropla wilgoci, pajęczyna albo owad znajdujący się kilka centymetrów od obiektywu może odbić światło i zostać zarejestrowany jako duży, jasny obiekt.

Obraz bywa rozmyty, ponieważ kamera nie ustawia ostrości na czymś położonym tak blisko obiektywu. Owad może poruszać się w sposób pozornie celowy, zmieniać kierunek i znikać, gdy opuści obszar oświetlany przez diody.

Takie wyjaśnienie jest szczególnie prawdopodobne, gdy kula:

  • jest półprzezroczysta i nieostra;
  • pojawia się bardzo blisko obiektywu;
  • nie zasłania elementów znajdujących się w pomieszczeniu w sposób odpowiadający rzeczywistemu, materialnemu obiektowi;
  • występuje częściej w pomieszczeniach zakurzonych, wilgotnych albo pełnych owadów;
  • jest widoczna tylko na jednej kamerze.

Nie oznacza to, że pracownicy szkoły świadomie wprowadzali kogokolwiek w błąd. Mogli rzeczywiście widzieć na monitoringu coś niezwykłego i nie znać optycznego mechanizmu odpowiedzialnego za tego typu zjawiska.

Znacznie trudniej oceniać relacje o pełnych sylwetkach, takich jak mnich na korytarzu czy Biała Dama. Tu nie mamy zwykle oryginalnego nagrania. Pozostaje opis świadka, sporządzony czasem wiele lat po wydarzeniu.

Warto również pamiętać, że na filmach i fotografiach zjawy często pojawiają się w stroju charakterystycznym dla swojej epoki. Sam ten szczegół rodzi pytanie, dlaczego niematerialna istota miałaby nadal posiadać habit, suknię albo mundur. Możliwe wyjaśnienia tego paradoksu omawiamy w artykule „Dlaczego duchy mają na sobie ubrania? Przecież ubrania nie mają duszy”.

Dlaczego właśnie szkoły obrastają opowieściami o duchach?

Szkoła jest niemal idealnym miejscem do powstawania historii o nawiedzeniach. W ciągu dnia budynek kojarzy się z hałasem i obecnością setek osób. Po zmroku następuje gwałtowna zmiana. Te same korytarze stają się ciche, puste i znacznie większe niż wydawały się podczas przerw.

Wiele polskich szkół mieści się w budynkach wzniesionych przed wojną. Niektóre powstały w dawnych pałacach, klasztorach, szpitalach albo siedzibach administracji. Stare instalacje, drewniane stropy, wysokie okna i rozbudowane piwnice tworzą odgłosy, których źródło trudno natychmiast rozpoznać.

Rury grzewcze mogą stukać po zmianie temperatury. Drzwi poruszają się pod wpływem różnicy ciśnień. Metalowe elementy dachu rozszerzają się i kurczą. Odgłos z jednego końca budynku może zostać przeniesiony kanałem wentylacyjnym i zabrzmieć tak, jakby pochodził z zamkniętej sali.

Znaczenie ma również sposób przekazywania szkolnych legend. Nowy uczeń słyszy od starszych kolegów, że w piwnicy zginęła woźna albo że nocą po schodach chodzi dawny nauczyciel. Kilka lat później sam przekazuje opowieść młodszemu rocznikowi, dodając szczegół, którego wcześniej w niej nie było.

Niektóre historie mogą jednak rozpoczynać się od autentycznego, nietypowego doświadczenia. Pracownik słyszy kroki, mimo że zamknął budynek. Dyrektor dostrzega na korytarzu postać. Kamera uruchamia się w pustej sali. Dopiero później wokół pojedynczego zdarzenia powstaje rozbudowana legenda.

Podobny mechanizm występuje także w wielu opowieściach o nawiedzonych domach. Najpierw pojawia się trudny do wyjaśnienia odgłos, a kolejne zdarzenia zaczynają być interpretowane przez jego pryzmat. Przykładem polskiej historii, w której reputacja miejsca stała się niemal równie ważna jak same relacje świadków, jest dom w Jaworznie, z którego miało wyprowadzić się kilkadziesiąt rodzin.

Duch, pomyłka czy szkolna legenda?

Relacji o duchach w polskich szkołach nie da się ocenić jednym prostym wyjaśnieniem. Świetliste kule na monitoringu mogą być owadami lub kurzem. Kroki mogą pochodzić z instalacji, a postać na końcu ciemnego korytarza może okazać się cieniem albo pozostawionym ubraniem.

Jednocześnie wyjaśnienie mechanizmu powstawania śietlistych kul na nagraniach z monitoringu nie mówi nam, co zobaczył dyrektor wiejskiej szkoły. Nie rozstrzyga również, dlaczego wieloletnia woźna była przekonana, że w chorzowskim budynku spotykała Białą Damę.

W przypadku podobnych historii warto najpierw sprawdzić warunki techniczne: instalacje, okna, wentylację, obecność zwierząt, odbicia światła i sposób działania monitoringu. Więcej możliwych przyczyn niepokojących zdarzeń opisujemy w poradniku „Czy w Twoim domu są duchy? Jak rozpoznać możliwe oznaki nawiedzenia”.

Trzeba też odróżnić zjawę od poltergeista. Zjawa jest zwykle opisywana jako widoczna postać człowieka. Poltergeist ma przejawiać się przede wszystkim przez stukanie, ruch przedmiotów i zakłócanie otoczenia. Głośne przypadki, w których przedmioty miały przemieszczać się przy wielu świadkach, przedstawiamy między innymi w artykule „Przedmioty latały po domu, a na ciele pojawiały się ślady”.

Największym problemem polskich historii szkolnych pozostaje brak dokładnej dokumentacji. Nagrania bywają słabej jakości, relacje anonimowe, a opowieści spisywane dopiero po wielu latach. Nie pozwala to uznać ich za dowód na istnienie duchów.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie świadectwa są bezwartościowe. Pokazują, jak zwyczajne miejsce może po zmroku stać się przestrzenią pełną niepewności. Czasem wystarczy jeden niezidentyfikowany odgłos. Innym razem potrzebna jest postać w habicie, która przejdzie korytarzem i zniknie za schodami.

Być może nocne szkoły zamieszkują jedynie cienie, owady i historie przekazywane przez kolejne pokolenia. Możliwe też, że niektóre stare budynki zachowują po dawnych mieszkańcach coś, czego nadal nie potrafimy właściwie nazwać.

Bibliografia i źródła

  • Tuba Chorzowa, W tej szkole mieszkają duchy, 14 sierpnia 2018 r., tubachorzowa.pl.
  • Zdrowe Pasje, Polska szkoła, w której mieszkają duchy? Nocne nagrania zaskakują, zdrowepasje.pl.
  • Onet, Polskie historie o duchach. Co straszy w naszym kraju?, materiał zawierający archiwalną relację o spotkaniu dyrektora szkoły z postacią zakonnika, onet.pl.
  • Ziemia Raciborska, Duchy raciborskie, cz. 2. Biała Dama z Pietrowic Wielkich, ziemiaraciborska.pl.
  • Joe Nickell, Camera Clues: A Handbook for Photographic Investigation, University Press of Kentucky, Lexington 1994.
  • Richard Wiseman, Caroline Watt, Paul Stevens, Emma Greening, Ciarán O’Keeffe, An Investigation into Alleged “Hauntings”, „British Journal of Psychology”, 2003, t. 94, nr 2, s. 195–211.
  • Christopher C. French, Anna Stone, Anomalistic Psychology: Exploring Paranormal Belief and Experience, Palgrave Macmillan, London 2014.
  • Shane McCorristine, William Corder and the Red Barn Murder: Journeys of the Criminal Body, Palgrave Macmillan, London 2014 — kontekst kulturowego rozwoju lokalnych opowieści o zjawach i miejscach zbrodni.
  • Gillian Bennett, Alas, Poor Ghost! Traditions of Belief in Story and Discourse, Utah State University Press, Logan 1999.