Zjawa w londyńskim metrze. Co widzieli pracownicy stacji Covent Garden?
W ciągu dnia stacja Covent Garden jest jednym z najbardziej zatłoczonych miejsc w centrum Londynu. Zupełnie inaczej wygląda po zamknięciu, gdy ostatni pasażerowie opuszczają perony, a w podziemnych przejściach pozostają jedynie pracownicy. Niektórzy z nich mieli wówczas spotykać tajemniczego mężczyznę w staromodnym płaszczu. Gdy zobaczyli portret znanego w XIX wieku aktora, podobno rozpoznali w nim postać pojawiającą się na stacji. Problem polegał na tym, że mężczyzna nie żył już od kilkudziesięciu lat.
Stacja zmienia się po odjeździe ostatniego pociągu
Covent Garden znajduje się w samym centrum londyńskiej dzielnicy teatrów, restauracji i ulicznych artystów. W ciągu dnia przez stację przemieszczają się tłumy pasażerów. Jej atmosfera musiała być jednak zupełnie inna w połowie XX wieku, zwłaszcza późnym wieczorem, kiedy ruch ustawał, zamykano wejścia, a pracownicy pozostawali pod ziemią niemal sami.
Stacja została zaprojektowana przez Lesliego Greena i zbudowana na początku XX wieku dla linii, która później stała się częścią Piccadilly Line. Otworzono ją w 1907 roku, a więc dziesięć lat po wydarzeniu, które z czasem połączono z opowieściami o zjawie.
Pod ziemią znajdowały się perony, tunele techniczne, pomieszczenia dla personelu, szyby wind i kręte schody. Dźwięk kroków mógł odbijać się od ścian i docierać z miejsca, którego nie dało się od razu zobaczyć. W takim otoczeniu nawet zwyczajny cień albo postać dostrzeżona na końcu korytarza mogły wywołać silne wrażenie.
Relacje związane z Covent Garden nie ograniczały się jednak wyłącznie do odgłosów. Pracownicy mieli widywać człowieka, który wyglądał, jakby pochodził z zupełnie innej epoki.
Tajemniczy mężczyzna na Covent Garden
Najczęściej powtarzana wersja legendy mówi o wysokim, dobrze zbudowanym mężczyźnie ubranym w szary lub staromodny płaszcz. W niektórych opisach pojawia się również kapelusz. Postać miała być zauważana w przejściach, na schodach albo w pobliżu pomieszczeń używanych przez personel stacji.
Nie zachowywała się podobno jak zagubiony pasażer. Pojawiała się w czasie, gdy stacja była już zamknięta, a następnie znikała, zanim pracownik zdążył do niej podejść albo dokładniej się jej przyjrzeć.
Relacje nie są jednak całkowicie zgodne. W niektórych wersjach mężczyzna przechodził korytarzem, w innych stał bez ruchu, a jeszcze w innych miał być widywany jedynie przez moment. Jest to istotne, ponieważ wiele współczesnych publikacji łączy różne warianty opowieści w jedną pozornie spójną historię.
Motyw zjawy wykonującej stale tę samą czynność pojawia się w wielu opowieściach o nawiedzonych miejscach. Takie postacie nie zawsze próbują nawiązać kontakt ze świadkiem. Niekiedy po prostu przechodzą określoną trasą, zatrzymują się przy drzwiach albo znikają w tym samym punkcie. Podobne relacje zostały omówione w artykule o niewidzialnych domownikach i obecnościach zachowujących swoją dawną rutynę.
Kim był William Terriss?
Postacią, z którą ostatecznie połączono tajemniczego mężczyznę z metra, był William Terriss, a właściwie William Charles James Lewin. Urodził się w Londynie w 1847 roku. Zanim poświęcił się teatrowi, próbował różnych zajęć. Przez krótki czas służył w marynarce handlowej, podróżował, zajmował się hodowlą owiec i podejmował pracę w innych zawodach.
Na scenie pojawił się pod koniec lat 60. XIX wieku. Z czasem stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich aktorów swojej epoki. Szczególnie dobrze wypadał w rolach romantycznych bohaterów, awanturników i odważnych obrońców pokrzywdzonych. Występował także w sztukach Szekspira.
Publiczność znała go jako energicznego, przystojnego i pewnego siebie aktora. Nazywano go czasem „Breezy Bill”, co można przetłumaczyć jako „żywiołowy Bill”. Jego wizerunek pasował do melodramatów wystawianych w londyńskim Adelphi Theatre, gdzie często grał główne role.
Terriss był więc postacią, której twarz mogła pozostać w zbiorowej pamięci. Zachowały się jego fotografie i portrety, a tragiczna śmierć sprawiła, że długo nie przestawano o nim mówić.
Morderstwo przed wejściem do teatru
Wieczorem 16 grudnia 1897 roku William Terriss przybył do Adelphi Theatre, gdzie miał wystąpić w przedstawieniu. Gdy podchodził do używanego przez siebie wejścia od strony Maiden Lane, czekał tam Richard Archer Prince – bezrobotny aktor, który wcześniej grywał niewielkie role w przedstawieniach związanych z Terrissem.
Relacja między mężczyznami była skomplikowana. Prince miał pretensje do Terrissa i uważał, że popularny aktor zaszkodził jego karierze. Jednocześnie Terriss wcześniej próbował mu pomagać, przekazywał niewielkie sumy pieniędzy i starał się znaleźć mu zatrudnienie. Prince z czasem stawał się jednak coraz bardziej konfliktowy, a zdobycie dla niego kolejnych ról było trudne.
Przed wejściem do teatru zaatakował Terrissa nożem. Aktor został ugodzony kilkakrotnie i zmarł wkrótce potem. Miał 50 lat.
Zabójstwo jednej z największych gwiazd londyńskiej sceny wywołało ogromne poruszenie. Sprawa trafiła na pierwsze strony gazet, a proces zabójcy uważnie śledziła publiczność. Prince został uznany za winnego, ale niepoczytalnego, dlatego zamiast na szubienicę trafił do zakładu Broadmoor.
Terrissa pochowano na cmentarzu Brompton Cemetery. Przy wejściu do Adelphi Theatre umieszczono później tablicę przypominającą o miejscu jego śmierci.
Czy pracownicy metra rozpoznali zjawę na fotografii?
Opowieści o duchu na stacji Covent Garden zaczęły być szerzej rozpowszechniane w połowie XX wieku. Według najpopularniejszej wersji kilku pracowników miało widzieć nieznanego mężczyznę, a przynajmniej jeden z nich rozpoznał później jego twarz na fotografii Williama Terrissa.
Ten element sprawił, że zwykła opowieść o postaci widywanej nocą zyskała konkretną tożsamość. Od tej chwili tajemniczy mężczyzna nie był już anonimowym duchem londyńskiego metra. Miał być zamordowanym aktorem.
Rozpoznanie osoby ze starej fotografii jest częstym motywem historii paranormalnych. Jego wartość zależy jednak od szczegółów: czy świadek opisał postać przed zobaczeniem zdjęcia, czy znał wcześniej legendę, kto pokazał mu fotografię i jakie dokładne było podobieństwo?
W przypadku Covent Garden trudno odnaleźć pełne, pierwotne protokoły wszystkich spotkań. Współczesne opisy najczęściej powtarzają historię za późniejszymi książkami, programami telewizyjnymi i publikacjami poświęconymi nawiedzonemu Londynowi.
Nie oznacza to automatycznie, że pracownicy niczego nie widzieli. Oznacza jedynie, że po wielu latach nie sposób dokładnie ustalić, ile szczegółów pochodzi z pierwszych relacji, a ile zostało dodanych podczas kolejnego opowiadania historii.
Dlaczego duch miał pojawiać się na stacji?
Największa zagadka dotyczy związku Terrissa ze stacją Covent Garden. Aktor został zamordowany w 1897 roku, natomiast stację otwarto dopiero w 1907 roku. Nie mógł więc korzystać z niej za życia ani umrzeć w jej podziemiach.
Adelphi Theatre znajduje się jednak niedaleko Covent Garden, w części Londynu od dawna związanej z teatrami. Terriss pracował i bywał w tej okolicy, a jego nazwisko kojarzono z West Endem. Według niektórych opowieści często odwiedzał również piekarnię znajdującą się w rejonie późniejszej stacji.
To wyjaśnienie pojawia się w legendzie, ale nie tłumaczy, dlaczego duch miałby przenieść się do budynku, który jeszcze nie istniał w chwili śmierci aktora. Możliwe, że postać początkowo uznawano za anonimową, a z Terrissem połączono ją dopiero później, ponieważ był najbardziej znanym tragicznie zmarłym człowiekiem związanym z okolicą.
Zwolennicy zjawisk paranormalnych wskazują natomiast, że zjawa może być związana nie z konkretnym budynkiem, lecz z obszarem, drogą albo miejscem często odwiedzanym za życia. Według koncepcji tak zwanej pamięci miejsca, dramatyczne zdarzenie lub silne emocje mogą pozostawić ślad odtwarzający się później w określonych warunkach.
Taka interpretacja przypomina próbę wyjaśnienia, dlaczego niektóre duchy pojawiają się zawsze w tym samym stroju i wykonują te same ruchy. Więcej o tym problemie można przeczytać w artykule „Dlaczego duchy mają na sobie ubrania? Przecież ubrania nie mają duszy”.
Zjawa miała być widywana także w teatrze
Covent Garden nie jest jedynym miejscem, w którym miał pojawiać się duch Williama Terrissa. Historie o jego obecności wiążą się również z Adelphi Theatre oraz uliczką prowadzącą do wejścia, przed którym został zamordowany.
Pracownicy teatru i osoby przebywające w okolicy miały widywać mężczyznę ubranego w strój z końca XIX wieku. Opowiadano także o niewyjaśnionych dźwiękach, krokach i nagłych zmianach temperatury w pomieszczeniach teatru.
Relacje z Adelphi wydają się fabularnie bardziej zrozumiałe niż opowieści ze stacji. To tam Terriss pracował, tam miał własne wejście i tam zakończyło się jego życie. W folklorze dotyczącym duchów, miejsca nagłej lub gwałtownej śmierci bardzo często stają się punktem, do którego zmarły ma powracać.
Niektóre przekazy sugerują nawet, że widywano go w kilku budynkach teatralnych w tej części miasta. Im więcej miejsc włączano jednak do legendy, tym trudniej było ustalić, gdzie i kiedy pojawiły się pierwsze opowieści.
Co w tej historii jest naprawdę udokumentowane?
Nie wszystkie elementy opowieści o duchu z Covent Garden mają taką samą wartość źródłową. Dobrze udokumentowane są życie Williama Terrissa, jego kariera, data i miejsce zabójstwa, tożsamość sprawcy, proces oraz pochówek aktora.
Potwierdzone jest również, że Covent Garden Station powstała dopiero po jego śmierci. Sam budynek stacji ma znaczenie historyczne i znajduje się w brytyjskim rejestrze zabytków.
Znacznie trudniej zweryfikować poszczególne spotkania ze zjawą. W obiegu pojawiają się daty, opisy pracowników i historie o rozpoznaniu fotografii, lecz publikacje nie zawsze wskazują pierwotne dokumenty, pełne nazwiska świadków oraz dokładny moment sporządzenia relacji.
Legenda została później spopularyzowana przez książki o nawiedzonym Londynie oraz programy dokumentalne poświęcone duchom metra. Z czasem kolejne teksty zaczęły powtarzać te same szczegóły, nie zawsze wyjaśniając, z którego źródła pochodzą.
Podobny problem pojawia się w wielu znanych przypadkach paranormalnych. Im bardziej atrakcyjna jest historia, tym częściej zostaje skrócona i uproszczona. W końcu wersja wielokrotnie powtórzona zaczyna brzmieć jak bezpośrednio potwierdzona relacja.
Co mogli widzieć pracownicy metra?
Podziemna stacja po zamknięciu może sprzyjać nietypowym doświadczeniom. Ograniczona widoczność, sztuczne światło, odbicia, ruch cieni oraz dźwięki przenoszące się tunelami utrudniają prawidłowe ustalenie, skąd pochodzi bodziec.
Pracownik mógł na chwilę zobaczyć inną osobę, fragment ubrania, własne odbicie albo cień rzucany z sąsiedniego przejścia. Jeżeli postać znikała za zakrętem lub przy windzie, późniejsze sprawdzenie pomieszczeń nie musiało już przynieść rezultatu.
Duże znaczenie mogła mieć również sugestia. Gdy wśród personelu zaczęto opowiadać o duchu, każdy kolejny nietypowy dźwięk albo cień zyskiwał gotową interpretację. Osoba znająca historię Terrissa mogła też nieświadomie uzupełnić niepełny obraz o płaszcz, kapelusz i twarz aktora.
Nie oznacza to, że świadkowie świadomie wymyślali swoje doświadczenia. Człowiek może być całkowicie przekonany, że zobaczył postać, mimo że bodziec był krótki, niepełny albo wieloznaczny. Pamięć nie działa jak nagranie. Za każdym razem, gdy wracamy do wydarzenia, odtwarzamy je i częściowo rekonstruujemy.
W przypadku nagrań i fotografii istnieje możliwość ponownej analizy materiału. Nawet wtedy łatwo jednak pomylić człowieka z odbiciem, owadem, kompresją obrazu albo zmianą ekspozycji. Przykłady takich przypadków przedstawiono w tekście „Duchy na zdjęciach i nagraniach – 7 niewyjaśnionych przypadków”.
Inne duchy londyńskiego metra
William Terriss nie jest jedynym zmarłym, którego duch miał pojawiać się w londyńskim metrze. Z siecią podziemnych tuneli połączono wiele lokalnych legend, dawnych tragedii oraz miejsc istniejących jeszcze przed budową kolei.
Czarna Zakonnica ze stacji Bank
Jedna z najbardziej znanych opowieści dotyczy stacji Bank. Tajemniczą postać w czerni zaczęto łączyć z Sarah Whitehead, siostrą pracownika Banku Anglii skazanego na początku XIX wieku za fałszerstwo. Kobieta miała przez lata przychodzić w okolice banku, pytając o brata i nie przyjmując do wiadomości jego śmierci.
Krzyki na stacji Farringdon
Ze stacją Farringdon związano historię Anne Naylor, młodej dziewczyny zamordowanej w XVIII wieku. Według legendy w tunelach i na peronach słyszano jej krzyk. Także tutaj opowieść o konkretnym miejscu została z czasem połączona z dawną zbrodnią, która wydarzyła się jeszcze przed wybudowaniem metra.
Zamknięta stacja Aldwych
Aldwych, dawna stacja położona w teatralnej części Londynu, również uchodzi za nawiedzoną. Zjawę kobiety widywaną w podziemiach utożsamiano niekiedy z aktorką związaną z teatrem, który istniał wcześniej w pobliżu tego miejsca.
Historie te pokazują charakterystyczny mechanizm. Najpierw pojawia się nietypowe doświadczenie albo anonimowa postać. Później poszukuje się w przeszłości osoby, której biografia może pasować do miejsca i wyglądu zjawy.
Londyn ma również znane przypadki domniemanych nawiedzeń w budynkach mieszkalnych. Do najgłośniejszych należą wydarzenia w Enfield, gdzie oprócz rodziny, zjawiska mieli obserwować dziennikarze i policjanci. Sprawę opisuje artykuł o nawiedzonym domu przy Green Street w Enfield.
Innym londyńskim przypadkiem jest historia nastoletniej Shirley Hitchings. Niewidzialny byt nazywany Donaldem miał przez lata powodować hałasy, przemieszczać przedmioty, a nawet zostawiać odręczne wiadomości. Szczegóły można znaleźć w tekście „Byt pisał listy do 15-latki. Rodzina twierdziła, że nawiedzał ją przez 12 lat”.
Dlaczego legenda przetrwała?
Historia ducha z Covent Garden łączy elementy, które wyjątkowo łatwo zapadają w pamięć. Jest rozpoznawalne miejsce, tajemnicza postać, brutalne zabójstwo, stara fotografia i świadkowie wykonujący zwyczajną pracę.
Znaczenie ma również kontrast między codziennym wyglądem metra a tym, co dzieje się po jego zamknięciu. Stacja znana z tłumów, reklam i hałasu staje się wtedy pustą przestrzenią, do której pasażerowie nie mają dostępu. Personel schodzi do pomieszczeń technicznych i przemierza korytarze niewidoczne z peronów. Już samo to pobudza wyobraźnię.
Wizerunek Terrissa także dobrze pasuje do opowieści o duchu. Był gwiazdą melodramatów, grał romantycznych bohaterów, zginął przed teatrem tuż przed występem, a jego śmierć poruszyła cały Londyn. Historia jego życia wygląda niemal jak ostatni akt sztuki, w której po opuszczeniu kurtyny główny bohater nie chce zejść ze sceny.
Nie można dziś potwierdzić, że pracownicy Covent Garden rzeczywiście widzieli ducha Williama Terrissa. Nie można też odtworzyć wszystkich pierwotnych relacji i sprawdzić, w jaki sposób postać została zidentyfikowana. Wiadomo jednak, że opowieść nie powstała wokół całkowicie fikcyjnej osoby. Terriss istniał, był sławnym aktorem i został zamordowany niedaleko miejsca, w którym po latach zaczęto widywać tajemniczego mężczyznę.
Czy pracownicy widzieli cienie i odbicia, czy rzeczywiście natknęli się na postać z przeszłości? Po tylu latach nie sposób tego rozstrzygnąć. Być może właśnie dlatego zjawa z Covent Garden nadal pozostaje jednym z najbardziej znanych duchów londyńskiego metra.
Bibliografia
- Anthony, Barry, Murder, Mayhem and Music Hall: The Dark Side of Victorian London, I.B. Tauris, 2015.
- Bow Street Police Museum, „Murder at the Adelphi”.
- De Young, Jim; Miller, John; Silver, Nathan, London Theatre Walks, Applause Theatre & Cinema Books, 2003.
- Goodman, Jonathan, Acts of Murder, Harrap, 1986.
- Historic England, „Covent Garden Underground Station”, National Heritage List for England.
- London Picture Archive, „William Terriss”, The London Archives.
- Rowell, George, William Terriss and Richard Prince: Two Characters in an Adelphi Melodrama, Society for Theatre Research, 1987.
- Royal Parks, „William Terriss (1847–1897)”, Brompton Cemetery.
- Smythe, Arthur J., The Life of William Terriss, Actor, Archibald Constable, Westminster 1898.
- Transport for London, A Brief History of the Piccadilly Line, Research Guide No. 41.







