Piją krew od „dawców” i tworzą własne rytuały. Nazywają siebie wampirami
Wampiry nie zniknęły wraz z dawnymi legendami. Dziś nie trzeba ich szukać w zamkach ani na cmentarzach, lecz w niszowych społecznościach ludzi, którzy mówią o „głodzie”, „dawcach” i rytuałach krwi. Część z nich twierdzi, że pije ludzką krew nie dla żartu ani prowokacji, lecz dlatego, że dzięki temu odzyskuje siły. Brzmi jak scenariusz horroru, ale współczesny wampiryzm naprawdę istnieje — choć wcale nie oznacza tego, co podpowiada popkultura.
Ludzie, którzy naprawdę nazywają siebie wampirami
Współczesny wampiryzm nie jest wyłącznie internetową pozą ani wymysłem popkultury. Od lat opisują go badacze zajmujący się religioznawstwem, socjologią, antropologią i kulturą popularną. Jednym z najczęściej przywoływanych autorów jest Joseph Laycock, autor książki Vampires Today: The Truth About Modern Vampirism. Badał on osoby, które same określały się jako „real vampires” — nie jako nieumarłe istoty z legend, lecz jako ludzie twierdzący, że potrzebują krwi lub energii innych osób, aby czuć się dobrze.
Laycock podkreślał, że w tej społeczności nie chodzi wyłącznie o młodzież zafascynowaną gotycką estetyką. Wśród osób identyfikujących się jako wampiry spotykano ludzi z bardzo różnych środowisk: pracujących zawodowo, żyjących w rodzinach, funkcjonujących na co dzień zupełnie zwyczajnie. To właśnie ten kontrast jest najbardziej niepokojący i zarazem najciekawszy. Z zewnątrz mogą wyglądać jak wszyscy inni, ale we własnym języku mówią o głodzie, karmieniu, dawcy i energii.
Nowy Orlean, Buffalo i badania Johna Edgara Browninga
Jednym z najlepiej opisanych miejsc współczesnej społeczności wampirycznej jest Nowy Orlean. Miasto od dawna łączy się w wyobraźni z gotycką atmosferą, cmentarzami, voodoo, literaturą Anne Rice i nocnym życiem French Quarter. To właśnie tam badacz John Edgar Browning prowadził etnograficzne obserwacje osób określających siebie jako realne wampiry. W 2015 roku opublikował pracę dotyczącą społeczności z Nowego Orleanu i Buffalo, pokazując, że nie jest to wyłącznie rozproszona internetowa ciekawostka, ale zjawisko mające lokalne środowiska, zasady, kontakty i własną wewnętrzną terminologię.
Browning opisywał osoby dzielące się na dwa główne typy: tak zwanych sanguinarian, czyli tych, którzy mówią o potrzebie spożywania niewielkich ilości krwi, oraz psychic vampires, czyli osoby twierdzące, że pobierają czyjąś energię psychiczną lub życiową. W tym drugim przypadku łatwo zauważyć podobieństwo do znacznie bardziej potocznego pojęcia wampira energetycznego i jego cech charakteru, choć w środowisku real vampires termin ten ma zwykle bardziej ezoteryczne lub tożsamościowe znaczenie.
W praktyce nie zawsze są to ostre granice. Niektórzy używają obu określeń, inni przechodzą między nimi, jeszcze inni traktują je bardziej symbolicznie niż dosłownie.
Według relacji z badań terenowych Browninga społeczności takie funkcjonują zwykle bardzo dyskretnie. Ich członkowie obawiają się wyśmiania, utraty pracy, problemów rodzinnych albo automatycznego uznania ich za osoby chore psychicznie. To ważny element tego tematu. Współczesne „wampiry” niekoniecznie chcą medialnej sławy. Często przeciwnie — próbują ukrywać swoją tożsamość przed światem zewnętrznym.
Atlanta Vampire Alliance i próba opisu społeczności
Ważnym punktem odniesienia jest także Atlanta Vampire Alliance, czyli organizacja związana ze środowiskiem real vampires w Stanach Zjednoczonych. Wokół niej działał między innymi Merticus, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci tej społeczności. Nie jest to „klan wampirów” w filmowym sensie, lecz środowisko, które próbowało uporządkować wiedzę o sobie, tworzyć ankiety, opisywać doświadczenia członków i odróżniać realny wampiryzm od samej estetycznej fascynacji Drakulą. To właśnie takie grupy pokazują, że współczesny wampiryzm jest czymś więcej niż przebieraniem się na imprezę. W jego obrębie powstawały kodeksy zachowań, zasady dotyczące dawców, rozmowy o bezpieczeństwie, zdrowiu, zgodzie i odpowiedzialności. Dawne wyobrażenia o istotach żywiących się krwią zostały tu przeniesione w zupełnie inny kontekst — bardziej subkulturowy, psychologiczny i rytualny, choć nadal wyrastający z tego samego mrocznego korzenia, który opisywaliśmy przy okazji pradawnych legend o wampirach i wampiryzmie w dzisiejszych czasach.
Można patrzeć na to z dystansem, ale nie da się sprowadzić całego zjawiska do jednego ekscentryka śpiącego w trumnie.
Co mówi Merticus? Kilka pytań z wnętrza społeczności
W kontekście Atlanta Vampire Alliance warto przywołać także wypowiedzi Merticusa, jednej z bardziej rozpoznawalnych postaci środowiska real vampires. W wywiadzie opublikowanym przez Ornitorrinco przedstawiał on współczesny wampiryzm nie jako zabawę w gotycką estetykę, lecz jako doświadczenie tożsamościowe, związane z potrzebą pobierania energii lub krwi. Trzeba jednak pamiętać, że jest to głos osoby identyfikującej się z tą społecznością, a więc opis od środka, nie niezależna diagnoza medyczna.
Czym według Merticusa jest „realny wampiryzm”?
Według Merticusa realny wampiryzm dotyczy ludzi, którzy twierdzą, że potrzebują pobierania energii życiowej albo niewielkich ilości krwi, aby utrzymać dobrostan fizyczny, psychiczny lub duchowy. Podkreśla on, że nie chodzi o nieśmiertelność, filmowe kły ani odgrywanie ról, lecz o doświadczenie, które członkowie tej społeczności traktują jako część codziennego życia.
Jakie typy wampirów wyróżnia ta społeczność?
W tym środowisku najczęściej mówi się o wampirach psychicznych, sanguinarian oraz hybrydowych. Pierwsi mają pobierać energię z kontaktu z ludźmi, emocjonalnie intensywnych sytuacji lub określonych miejsc. Drudzy mówią o potrzebie spożywania niewielkich ilości krwi. Trzecia grupa łączy obie formy „karmienia”, zależnie od sytuacji i własnych potrzeb.
Kim są dawcy?
Dawcy to osoby, które — według zasad deklarowanych przez środowisko — dobrowolnie zgadzają się na udział w takim rytuale. Merticus mocno akcentuje zgodę, zaufanie, znajomość granic i bezpieczeństwo. W jego ujęciu relacja wampir–dawca nie powinna opierać się na presji ani przemocy, lecz na jasnym porozumieniu. Zewnętrznie pozostaje to jednak obszar ryzykowny, szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzi krew, silne więzi emocjonalne i zamknięty charakter grupy.
Czy Merticus łączy wampiryzm z seksualnością?
Tak, ale nie sprowadza go wyłącznie do seksu. W jego wypowiedziach pojawia się motyw energii seksualnej, praktyk tantrycznych, a także możliwych związków z BDSM. Jednocześnie zaznacza, że relacje wampira i dawcy mogą być romantyczne, funkcjonalne albo rytualne, a samo „karmienie” nie musi oznaczać aktu seksualnego. To ważne rozróżnienie, bo pozwala uniknąć uproszczenia, że współczesny wampiryzm jest wyłącznie fetyszem krwi.
Czy społeczność real vampires chce być badana naukowo?
Z wypowiedzi Merticusa wynika, że tak. Wspomina on o badaniu VEWRS/AVEWRS, przygotowanym przy udziale Atlanta Vampire Alliance i Suscitatio Enterprises, które miało zebrać relacje prawie tysiąca osób z 40 krajów. Dla samej społeczności takie badania były próbą wyjścia poza sensacyjne stereotypy i pokazania, że realny wampiryzm można analizować jako zjawisko społeczne, psychologiczne i kulturowe, nawet jeśli jego deklarowane mechanizmy nie zostały potwierdzone przez medycynę.
Dawcy krwi, zgoda i mroczna strona rytuału
W społecznościach określających się jako real vampires ważną rolę odgrywa pojęcie dawcy. Dawca to osoba, która dobrowolnie zgadza się oddać niewielką ilość krwi komuś, kto uważa się za wampira sanguinarian. W opisach tych środowisk często podkreśla się znaczenie zgody, zaufania, badań zdrowotnych i stałych relacji. To jednak nie zmienia faktu, że mamy do czynienia z praktyką ryzykowną i medycznie nieuzasadnioną.
Badacze i dziennikarze zwracali uwagę, że większość takich społeczności stara się odcinać od przemocy, przymusu i przestępstw. Jednocześnie sama tajność środowiska może tworzyć przestrzeń dla nadużyć. Jeśli grupa działa poza wzrokiem otoczenia, a jej rytuały dotyczą krwi, ciała i podporządkowania, granica między zgodą a presją może stać się niebezpiecznie cienka. Dlatego ten temat wymaga ostrożności: nie należy go ani demonizować, ani romantyzować.
Julia Caples — „Czarna Róża” z Pensylwanii
Innym medialnym przykładem osoby przedstawianej jako współczesny wampir jest ponad 50 letnia Julia Caples ze Stanów Zjednoczonych. Według relacji prasowych kobieta mieszka w Pensylwanii, ma dwoje dzieci i określa siebie jako „prawdziwego wampira”. W materiałach medialnych pisano, że od lat pije krew, a w swoim otoczeniu miała osoby gotowe dobrowolnie jej ją oddawać. Podkreślano jednak, że sama Julia deklarowała picie krwi przede wszystkim od swojego partnera.
Najbardziej sensacyjnie brzmi informacja, że miała wypijać około pół galona krwi miesięcznie, czyli blisko dwa litry. Taką liczbę należy traktować ostrożnie, jako element relacji prasowej, a nie niezależnie potwierdzony fakt medyczny. Ważniejsze od samej liczby jest to, w jaki sposób Julia opisywała swoje doświadczenie: nie jako żart czy przebranie, lecz jako część własnej tożsamości, połączoną z energią, intymnością i rytuałem.
W jej przypadku pojawia się także inny ważny wątek: społeczne odrzucenie. Według relacji Julia miała stracić pracę, spotkać się z wrogością otoczenia, a nawet twierdzić, że próbowano ją skrzywdzić z powodu jej stylu życia. Niezależnie od tego, ile w takich przekazach jest autoprezentacji, a ile faktów, dobrze pokazują one napięcie towarzyszące współczesnemu wampiryzmowi. Dla jednych jest on rytuałem i tożsamością, dla innych — czymś budzącym lęk, odrazę albo agresję.
Nie tylko Ameryka. Wampiryczne wspólnoty i „dwory”
Choć najczęściej opisywano wampiryczne środowiska amerykańskie, zjawisko nie ogranicza się do Stanów Zjednoczonych. Badacze i reporterzy wspominali o społecznościach real vampires w różnych krajach, między innymi w Wielkiej Brytanii, Rosji, Afryce Południowej czy Australii. W niektórych miejscach pojawia się określenie „court”, czyli dwór — grupa skupiająca osoby identyfikujące się jako wampiry, organizująca spotkania, rytuały, bale lub zamknięte wydarzenia.
W takich środowiskach mieszają się różne elementy: gotycka estetyka, duchowość alternatywna, teatr tożsamości, fascynacja krwią, ezoteryka i potrzeba wspólnoty. Jedni traktują to bardziej symbolicznie, inni bardzo serio. Jedni mówią o energii, inni o krwi, jeszcze inni o duchowej przemianie. Właśnie dlatego współczesny wampiryzm jest trudny do prostego sklasyfikowania.
Andreas Bathory — medialny „syn Drakuli”
Najbardziej widowiskowym przykładem, który pojawił się w mediach, jest Andreas Bathory z Rumunii. Przedstawiał się jako człowiek „wybrany przez Drakulę”, mówił o piciu krwi od dobrowolnych dawców, spaniu w trumnie i duchowej więzi z Vladem Palownikiem. Wokół jego postaci pojawia się nazwa Ordo Dracul oraz transylwańska symbolika związana z Branem, Drakulą i wampirycznym dziedzictwem regionu. Już samo nazwisko Bathory przywołuje skojarzenia z Elżbietą Batory, „krwawą hrabiną”, której legenda przez wieki splatała się z motywem krwi, okrucieństwa i wampirycznego mitu. Nie oznacza to jednak, że Andreas Bathory ma z nią jakikolwiek potwierdzony związek — to raczej kulturowe echo nazwiska, które natychmiast budzi określone skojarzenia.
Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że przypadek Bathory’ego ma przede wszystkim charakter medialny i autoprezentacyjny. Większość informacji pochodzi z jego własnych wypowiedzi oraz z sensacyjnych materiałów prasowych. Znacznie ciekawsze jest porównanie tej współczesnej autoprezentacji z tym, jak w dawnych społecznościach traktowano osoby podejrzewane o wampiryzm — o czym przypominają choćby osobliwe pochówki interpretowane jako ślad dawnych lęków przed wampirami.
Brytyjska społeczność i relacja Pyretty Blaze
Jednym z ciekawszych przykładów współczesnego wampiryzmu opisywanych w prasie jest brytyjska społeczność osób określających się jako wampiry. W materiale opublikowanym w 2011 roku przedstawiono relację kobiety używającej imienia Pyretta Blaze, 24-letniej technik pracującej w call centre, która miała regularnie uczestniczyć w comiesięcznych spotkaniach ludzi pijących krew. Według tej relacji w Wielkiej Brytanii miało działać podziemne bractwo skupiające nawet kilka tysięcy osób, choć tę liczbę należy traktować ostrożnie, jako element przekazu prasowego, a nie wynik niezależnych badań.
Najbardziej interesujące w tej historii nie jest jednak samo twierdzenie o liczebności grupy, lecz opis jej wewnętrznych zasad. Pyretta mówiła o „Starszych”, czyli osobach nadzorujących spotkania, sprawdzających nowych uczestników i dbających o to, aby w zgromadzeniach nie brały udziału osoby traktujące wampiryzm wyłącznie jako chwilową fascynację filmami lub gotycką modę. W jej relacji pojawiają się także dobrowolni dawcy, stałe pary, zamknięte spotkania, badania zdrowotne oraz rytuały oczyszczenia narzędzi używanych do pobierania krwi.
Ten opis dobrze pokazuje, jak współczesny wampiryzm próbuje odróżnić się od przypadkowej prowokacji. Jego uczestnicy przedstawiają swoje praktyki jako coś poważnego, związanego ze zgodą, rytuałem i poczuciem przynależności. Jednocześnie właśnie takie relacje wymagają szczególnej ostrożności.
Dlaczego konkretne przykłady są ważne?
Bez nazwisk, miejsc i społeczności temat łatwo zmienia się w ogólną refleksję o symbolu wampira. Tymczasem najbardziej intrygujące jest to, że współczesny wampiryzm był badany w terenie, opisywany w konkretnych miastach i omawiany przez ludzi, którzy naprawdę spotykali osoby określające siebie jako wampiry. Joseph Laycock pokazał je jako grupę tożsamościową. John Edgar Browning badał je w Nowym Orleanie i Buffalo. Atlanta Vampire Alliance próbowała opisać środowisko od środka. Andreas Bathory stał się medialnym przykładem wampirycznego performansu z Transylwanii.
Dopiero z tej perspektywy temat nabiera ciężaru. Nie chodzi o pytanie, czy po świecie chodzą nieumarli. Chodzi o to, że pewna część ludzi naprawdę buduje swoją tożsamość wokół krwi, energii, nocnej symboliki i rytuału. A to jest zjawisko dużo ciekawsze niż kolejna legenda o Drakuli.
Bibliografia
- Joseph Laycock, Vampires Today: The Truth About Modern Vampirism, Praeger, 2009.
- John Edgar Browning, The real vampires of New Orleans and Buffalo: a research note towards comparative ethnography, Palgrave Communications, 2015.
- John Edgar Browning, Life Among the Vampires, The Atlantic, 2015.
- BU Today, Real-Life Vampires, Boston University, 2010.
- Materiały i opisy środowiska Atlanta Vampire Alliance oraz Merticus.
- Relacje prasowe dotyczące Andreasa Bathory’ego i Ordo Dracul, 2018.
- Dulcie Pearce, Brytyjczycy piją... krew, Onet / Facet, 2011.
- Vampir kadın! Ayda 2 litre kan içiyor, Sözcü, 2018.











