Przejdź do treści

Dziwne odgłosy w całym bloku. Mieszkańcy najpierw wezwali egzorcystę, potem policję

Mieszkańcy jednego z bloków w Jarocinie zaczęli słyszeć nocne stukanie, uderzenia i łomoty, których źródła nie potrafili odnaleźć. Hałasy miały przenosić się między mieszkaniami, wprawiać ściany w drgania i budzić dzieci. Gdy nie pomogli ksiądz, egzorcyści ani inne próby wyjaśnienia zjawiska, lokatorzy zwrócili się do policji.
  • Dziwne hałasy w jednym z bloków w Jarocinie - Mieszkańcy wezwali egzorcystę
    Caption
    Dziwne hałasy w jednym z bloków w Jarocinie - Mieszkańcy wezwali egzorcystę

Historie o rzekomo nawiedzonych domach zwykle opierają się na jednej rodzinie, pojedynczym świadku albo relacji, której po latach nie da się już zweryfikować. W Jarocinie sytuacja wyglądała inaczej. Dziwne odgłosy zgłaszało wielu mieszkańców jednego z bloków, sprawa była nagłaśniana na bieżąco przez lokalne media, a do budynku trafiali kolejno duchowni, osoby zajmujące się zjawiskami paranormalnymi, eksperci techniczni i policjanci.

Im dłużej trwały nocne hałasy, tym bardziej zagadka się komplikowała. Źródło dźwięków zdawało się zmieniać miejsce, część uderzeń miała wprawiać ściany w drgania, a lokatorzy nie potrafili wskazać mieszkania, z którego to wszystko pochodziło. Próbowano wyjaśnień technicznych, szukano żartownisia, sprawdzano dach i instalacje. Kiedy żadna z tych prób nie przyniosła odpowiedzi, zaczęły pojawiać się pytania, których początkowo nikt nie traktował poważnie.

Czy za hałasem stał człowiek, nietypowa akustyka budynku, ukryta usterka instalacji, czy coś, czego mieszkańcy nie potrafili nazwać? 

Początek: koniec listopada 2021 roku

Pod koniec listopada 2021 roku mieszkańcy jednego z bloków przy ul. Konstytucji 3 Maja w Jarocinie zaczęli słyszeć dziwne odgłosy. Początkowo nic nie wskazywało na to, że sprawa przerodzi się w lokalną zagadkę, którą zainteresują się później policja, eksperci, media, a nawet egzorcyści.

Według późniejszego zgłoszenia złożonego policji problem miał rozpocząć się około 27 listopada 2021 roku. Najpierw były pojedyncze stuknięcia. Potem zaczęły pojawiać się serie uderzeń, łomoty i trzaski słyszane w różnych częściach budynku.

Mieszkańcy próbowali znaleźć proste wyjaśnienie. Podejrzewano remont, instalację grzewczą, rury, komin albo kogoś, kto celowo uderza w ściany.

Problem polegał na tym, że dźwięki nie znikały.

Pojawiały się zarówno w dzień, jak i nocą. Co więcej, część mieszkańców zaczęła odnosić wrażenie, że źródło hałasu przemieszcza się po budynku.

Stuki, które nie przypominały zwykłych odgłosów bloku

Relacje mieszkańców różniły się w szczegółach, ale powtarzał się jeden motyw: nie były to typowe trzaski starej instalacji czy pojedyncze uderzenia w rurę.

Jedni opisywali odgłos przypominający pięść uderzającą w ścianę. Inni mówili o metalicznym stukaniu. Czasami uderzenia miały układać się w rytmiczne sekwencje.

W jednym z mieszkań dźwięk miał sprawiać wrażenie, jakby ktoś szybko przemieszczał się pomiędzy pomieszczeniami. W innym po zamknięciu drzwi toalety miał pojawiać się gwałtowny łomot.

Niektóre uderzenia były na tyle silne, że mieszkańcy twierdzili, iż drgały ściany i przesuwały się drobne przedmioty.

To właśnie te szczegóły sprawiły, że część lokatorów zaczęła zastanawiać się, czy mają do czynienia wyłącznie z problemem technicznym.

Najgorzej było nocą

Największym problemem nie była jednak sama zagadkowość dźwięków, lecz ich częstotliwość i pora występowania. Najbardziej dokuczliwe serie miały pojawiać się nocą. Lokatorzy opowiadali lokalnym mediom o problemach ze snem, płaczących dzieciach i zmęczeniu trwającym przez kolejne dni. 

Jedna z mieszkanek wspominała, że jej dzieci bały się nocnych hałasów. Inni rozważali nocowanie u rodziny poza blokiem.

Niezależnie od tego, co było przyczyną zjawiska, dla mieszkańców nie była to już ciekawostka. Problem realnie wpływał na ich codzienne funkcjonowanie.

„Nie da się tak funkcjonować” – relacje mieszkańców

Najmocniej skalę problemu pokazują wypowiedzi osób, które mieszkały w bloku i słyszały odgłosy na co dzień. Lokalna „Gazeta Jarocińska” rozmawiała z lokatorami już wtedy, gdy sprawa trwała i nikt nie znał jeszcze jej zakończenia.

Jeden z mieszkańców opisywał dźwięki jako zmienne i bardzo głośne:

„Jednym razem jest to jakby uderzanie ręką w ścianę. Innym razem jakimś metalicznym przedmiotem.”

Ten sam lokator zwracał uwagę na wyjątkową regularność niektórych serii. Porównywał je do rytmicznego uderzania w bęben na stadionie. Twierdził również, że siła drgań była na tyle duża, iż obraz wiszący na ścianie potrafił się przekręcić.

Inny mieszkaniec, Łukasz Stefaniak, opisywał moment, kiedy wraz z sąsiadami próbował sprawdzić, czy ktoś nie znajduje się na dachu:

„W momencie jak to stukało, wbiegłem z sąsiadami na dach. Nie było tam żadnych śladów, a padał śnieg.”

Jeszcze dziwniejsza była sytuacja, kiedy mieszkańcy jednej z klatek mieli jednocześnie wyjść ze swoich mieszkań. Według Stefaniaka mimo obecności sąsiadów na klatce nadal było słychać charakterystyczne „bu... bu...”. 

Hałasy szczególnie mocno odbijały się na dzieciach. Piętnastoletni mieszkaniec mówił, że odgłosy czasem przypominały „piłkarską przyśpiewkę”, a przez niewyspanie zdarzało mu się zasypiać do szkoły. Podsumował sytuację krótko:

„Nie da się tak funkcjonować.”

Jedna z kobiet opowiadała z kolei o nocy, kiedy została w mieszkaniu sama z dziećmi. Jej mąż pracował na nocnej zmianie, a starsza członkini rodziny przebywała w szpitalu. Gdy za ścianą zaczęło dochodzić do wyjątkowo głośnego pukania, kobieta zaczęła rozważać wyjazd z mieszkania.

„Córka na głowę narzuciła sobie kołdrę. To było straszne.”

Inna mieszkanka zwracała uwagę na praktyczne konsekwencje nocnych hałasów. Opiekowała się niechodzącą, dializowaną babcią i dwójką dzieci. Według jej relacji dzieci budziły się w nocy i płakały, podczas gdy starsza kobieta musiała wstawać przed świtem na dializy. 

W maju 2022 roku, gdy policja kończyła już dochodzenie, jedna z młodych mieszkanek wspominała, że najgłośniejsze odgłosy występowały właśnie w jej klatce. Opisywała je jako uderzenia ciężkim przedmiotem w sufit lub ścianę. Podkreślała, że ma małe dzieci, które budziły się i płakały, gdy stukanie zaczynało się nocą. 

Lokatorzy rozpoczynają własne śledztwo

Mieszkańcy zaczęli organizować się na własną rękę. Porównywali godziny pojawiania się stuków, odwiedzali sąsiednie mieszkania i próbowali ustalić, gdzie dźwięk jest najgłośniejszy. Powstała nawet grupa na WhatsAppie służąca wymianie informacji o kolejnych incydentach.

Jedną z hipotez było to, że ktoś wchodzi nocą na dach i uderza w elementy konstrukcji.

Pewnej nocy, kiedy spadł śnieg, kilku mieszkańców udało się na dach. Liczyli, że świeże ślady pozwolą złapać żartownisia. Nie znaleziono jednak nikogo ani żadnych wyraźnych śladów obecności człowieka.

Mieszkańcy próbowali też czegoś prostszego. Kiedy zaczynało stukać, wychodzili z mieszkań na klatkę schodową.

Według ich relacji dźwięki nadal były słyszalne.

Czy dziwne odgłosy pojawiały się już wcześniej?

W pewnym momencie pojawił się jeszcze jeden niepokojący trop. Lokatorzy skontaktowali się z wcześniejszym właścicielem jednego z mieszkań. Według relacji cytowanych przez lokalne media miał on przyznać, że jeszcze przed sprzedażą lokalu również słyszał dziwne dźwięki. Miały przypominać nocne bieganie po mieszkaniu, stukanie i drapanie w ściany. Mężczyzna miał wcześniej o tym nie mówić, ponieważ obawiał się, że informacja mogłaby utrudnić sprzedaż mieszkania. 

Nie da się niezależnie potwierdzić, jak długo wcześniej występowały te zjawiska ani czy były identyczne z tymi obserwowanymi pod koniec 2021 roku. Dla mieszkańców był to jednak kolejny element, który wzmacniał przekonanie, że problem nie zaczął się przypadkowo kilka tygodni wcześniej.

Egzorcyści, ksiądz, wróżka i bioenergoterapeuta

Kiedy techniczne poszukiwania nie przynosiły odpowiedzi, część mieszkańców zaczęła brać pod uwagę także wyjaśnienia paranormalne.

Do budynku mieli przyjechać dwaj egzorcyści. Pojawił się również ksiądz, który poświęcił mieszkania. Lokatorzy szukali pomocy także u wróżki oraz bioenergoterapeuty.

Poświęcenie mieszkań również nie zakończyło problemu.

Jedna z kobiet miała przechowywać poświęcony olejek i medalik, a wróżka doradzała podobno rozsypywanie w kątach mieszkania mieszanki soli i mąki.

Hałasy jednak nadal wracały.

Lokatorzy proszą o pomoc policję

17 grudnia jedna z mieszkanek zgłosiła sprawę jarocińskiej policji. W zawiadomieniu wskazano, że od 27 listopada dochodzi do zakłócania spokoju poprzez uderzenia i stukanie pojawiające się o różnych porach dnia i nocy.

Policja rozpoczęła czynności w kierunku art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń, dotyczącego zakłócania spokoju lub porządku publicznego. Funkcjonariusze zaczęli przesłuchiwać mieszkańców i sprawdzać, czy za hałasem może stać konkretny lokator.

Rzeczniczka jarocińskiej policji st. asp. Agnieszka Zaworska informowała wówczas PAP, że nie ustalono jeszcze osoby odpowiedzialnej za uderzenia.

Brano jednak pod uwagę także całkowicie przyziemne wyjaśnienia, w tym problemy związane z sezonem grzewczym.

Czy winna była instalacja?

Jedna z najbardziej oczywistych hipotez dotyczyła instalacji centralnego ogrzewania oraz rur biegnących przez budynek.

W wielorodzinnych blokach dźwięk potrafi rozchodzić się po konstrukcji w bardzo mylący sposób. Uderzenie w rurę może być słyszane kilka lokali dalej, a źródło wydaje się znajdować bezpośrednio za ścianą.

Dodatkowo instalacje wodne mogą generować tzw. uderzenie hydrauliczne. Gwałtowna zmiana przepływu powoduje wtedy falę ciśnienia, która może wywoływać głośne stuki i drgania rur.

Ta hipoteza wydawała się rozsądna, ale miała jeden problem. Część odgłosów była według mieszkańców zbyt regularna i rytmiczna.

Akustyk: regularność uderzeń wskazywała na człowieka

Nagrania wykonane przez mieszkańców trafiły do prof. Rufina Makarewicza, akustyka i fizyka z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Po odsłuchaniu materiału zwrócił uwagę właśnie na periodyczność stuków.

Zdaniem eksperta tak regularny rytm gorzej pasował do przypadkowej pracy konstrukcji, rozszerzalności materiałów czy zwykłych zmian temperatury. Makarewicz skłaniał się więc ku hipotezie, że źródłem dźwięku może być człowiek.

Podobne przypuszczenie pojawiało się również w analizach wykonywanych przez osoby zajmujące się dźwiękiem. Stukanie mogło przypominać mechaniczne uderzanie w element instalacji.

Kontrole nie dały jednoznacznej odpowiedzi

Sprawą zajmowała się nie tylko policja. Źródła hałasu próbowała ustalić również spółdzielnia mieszkaniowa oraz Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Przeprowadzono kontrolę stanu technicznego budynku.

Nie wskazano jednak konkretnego elementu konstrukcji czy instalacji, który jednoznacznie odpowiadałby za wszystkie obserwowane odgłosy.

W tym momencie sprawa zaczęła przyciągać ogólnopolskie media. Materiały z Jarocina pojawiały się w telewizji i dużych portalach informacyjnych.

Im większy robił się rozgłos, tym bardziej historia przypominała klasyczne opowieści o tzw. poltergeiście.

Hałasy nagle ustały

I wtedy wydarzyło się coś, co może być jednym z najważniejszych elementów całej sprawy. Na początku lutego 2022 roku lokalne media odnotowały, że hałasy przestały się pojawiać.

Zbiegło się to w czasie z rosnącym zainteresowaniem mediów, działaniami policji i coraz większą uwagą mieszkańców. Nie dowodzi to, że za wszystkim stał człowiek, ale dobrze pasuje do takiej hipotezy.

Jeżeli ktoś celowo wywoływał dźwięki, dalsze działanie w sytuacji, gdy blok obserwują lokatorzy, policja i dziennikarze, stawało się coraz bardziej ryzykowne.

Możliwy jest jednak także wariant techniczny: usterka albo nietypowy stan instalacji mógł samoistnie ustąpić.

Żadnej z tych wersji nie potwierdzono.

Policja kończy dochodzenie

Postępowanie trwało jeszcze kilka miesięcy. W maju 2022 roku policja poinformowała o zakończeniu czynności.

Funkcjonariusze przesłuchali mieszkańców, ale nikt nie wskazał osoby, która miałaby celowo wywoływać hałasy.

Postępowanie zostało ostatecznie umorzone z powodu niewykrycia sprawcy.

W tym czasie dziwne odgłosy już nie występowały.

Nie znaleziono osoby uderzającej w rury.

Nie wskazano jednoznacznie konkretnej awarii.

Nie znaleziono też dowodu na działanie jakiegokolwiek zjawiska paranormalnego.

Czy był to poltergeist?

Słowo „poltergeist” pochodzi z języka niemieckiego i oznacza dosłownie „hałaśliwego ducha”. W relacjach tego typu powtarzają się stukania, przesuwanie przedmiotów, trzaski i inne zjawiska fizyczne, których źródło ma być trudne do wskazania. 

Jarocińska historia powierzchownie pasuje do tego schematu.

Mamy wielu świadków, powtarzające się odgłosy, nocne incydenty, wibracje ścian i ruch drobnych przedmiotów.

Brakuje jednak zdarzeń charakterystycznych dla najbardziej znanych historii tego typu.

Dobrym przykładem jest przypadek Joanny Gajewskiej, w którym relacjonowano samoczynne przemieszczanie się naczyń, szkła i innych przedmiotów, a później próbowano obserwować dziewczynkę w warunkach bardziej kontrolowanych.

W takich historiach szczególnie interesujący jest mechanizm, w którym zjawiska mają skupiać się wokół konkretnej osoby. To właśnie jeden z motywów często pojawiających się w opisach poltergeistów.

W Jarocinie tego elementu nie udało się wyraźnie wskazać.

Co właściwie wydarzyło się w Jarocinie?

Najbardziej prawdopodobna hipoteza zakłada, że dźwięki miały źródło mechaniczne i były przenoszone przez konstrukcję lub instalację budynku.

Za takim wyjaśnieniem przemawia regularność części stuków, możliwość przenoszenia drgań przez rury oraz opinia akustyka sugerująca udział człowieka.

Problem polega na tym, że nigdy nie udało się wskazać konkretnego źródła.

Nie znaleziono osoby odpowiedzialnej za uderzenia.

Nie wykryto też usterki technicznej, która w sposób jednoznaczny wyjaśniałaby wszystkie relacje mieszkańców.

Dlatego najuczciwiej powiedzieć, że dokładna przyczyna zjawiska pozostała niewyjaśniona.

Nie oznacza to jednak, że wydarzenia miały charakter paranormalny.

To właśnie czyni przypadek z Jarocina interesującym. Nie jest to anonimowa opowieść z Internetu, lecz sprawa, w której uczestniczyli mieszkańcy, spółdzielnia, nadzór budowlany, eksperci i policja. Przez kilka tygodni zwykły blok stał się miejscem, w którym dziesiątki osób słuchały tych samych dziwnych odgłosów i próbowały znaleźć ich źródło.

A potem wszystko po prostu ucichło.

Źródła

  1. Polska Agencja Prasowa, Ewa Bąkowska, Policja bada przyczynę hałasu w jarocińskim bloku. Wcześniej sprawą zajęli się egzorcyści i ksiądz, styczeń 2022.
  2. Gazeta Jarocińska / Jarocinska.pl, Elżbieta Rzepczyk, Horror w bloku w Jarocinie. Ludzie nie śpią, dzieci płaczą, starsi odmawiają modlitwy..., 22 stycznia 2022.
  3. Gazeta Jarocińska / Jarocinska.pl, Elżbieta Rzepczyk, Niezidentyfikowane dźwięki w bloku w Jarocinie. Akustyk: Wydaje mi się, że jednak za tym stoi człowiek, 5 lutego 2022.
  4. Gazeta Jarocińska / Jarocinska.pl, Elżbieta Rzepczyk, Policja zakończyła dochodzenie w sprawie hałasów w bloku w Jarocinie, maj 2022.
  5. RMF24, Nie pomógł egzorcysta ani wróżka. Teraz policja szuka źródła hałasu w bloku, 24 stycznia 2022.