Przejdź do treści

Tych ksiąg nie znajdziesz w Biblii. Dlaczego pierwsi chrześcijanie je czytali, a później zniknęły?

Przez pierwsze stulecia chrześcijaństwa krążyło znacznie więcej pism niż te, które dziś tworzą Nowy Testament. Niektóre przypisywały Jezusowi nieznane wypowiedzi, inne opowiadały o jego dzieciństwie, zmartwychwstaniu albo tajemnej wiedzy przekazywanej wybranym uczniom. Część z tych ksiąg była czytana przez chrześcijan, lecz ostatecznie nie weszła do Biblii. Dlaczego niektóre teksty uznano za kanoniczne, a inne odrzucono, zapomniano lub potępiono?
  • Zakazane ewangelie? Dlaczego niektóre księgi zniknęły z obiegu?
    Caption
    Zakazane ewangelie? Dlaczego niektóre księgi zniknęły z obiegu?

Dziś otwieramy Nowy Testament i znajdujemy w nim 27 ksiąg: cztery Ewangelie, Dzieje Apostolskie, listy oraz Apokalipsę św. Jana. Można więc odnieść wrażenie, że taki zestaw tekstów istniał od początku chrześcijaństwa. Tak jednak nie było.

W pierwszych wiekach po śmierci Jezusa wśród chrześcijan krążyło znacznie więcej pism. Niektóre zawierały przypisywane Jezusowi wypowiedzi, inne opowiadały o jego dzieciństwie, śmierci lub zmartwychwstaniu. Powstawały również apokalipsy, listy, opowieści o apostołach i teksty przeznaczone do pouczania wspólnot.

Część z nich była czytana i ceniona przez chrześcijan, a niektóre znalazły się nawet obok ksiąg Nowego Testamentu w zachowanych starożytnych kodeksach. Ostatecznie jednak nie weszły do Biblii.

Nie oznacza to, że odnaleziono dziś jakąś „tajną część Pisma Świętego”. Historia jest znacznie bardziej złożona. Przez kilka pierwszych stuleci chrześcijaństwa granica między tekstami uznawanymi za autorytatywne, pożyteczne, podejrzane i heretyckie nie zawsze była tak wyraźna jak później. Właśnie dlatego apokryfy i ich miejsce poza kanonem biblijnym są dziś tak interesującym źródłem wiedzy o różnorodności wczesnego chrześcijaństwa.

Pierwsi chrześcijanie nie mieli gotowego Nowego Testamentu

Najstarsze pisma, które znajdują się dziś w Nowym Testamencie, powstawały stopniowo. Poszczególne wspólnoty przechowywały listy, przekazy o Jezusie i inne teksty, kopiowały je i przekazywały dalej.

Jednocześnie pojawiały się kolejne dzieła. Nie wszystkie miały takie samo znaczenie i zasięg. Nie należy więc wyobrażać sobie pierwszych wieków chrześcijaństwa jako sytuacji, w której na stole leżało kilkadziesiąt równorzędnych „ewangelii”, a przedstawiciele Kościoła podczas jednego głosowania wybrali spośród nich cztery.

Proces formowania kanonu był znacznie dłuższy. Poszczególne wspólnoty różniły się pod względem tego, jakie pisma czytały i jaki autorytet im przypisywały. Z czasem coraz wyraźniej wyłaniał się zbiór ksiąg uznawanych za szczególnie ważne.

W IV wieku pojawiają się już listy bardzo zbliżone do późniejszego Nowego Testamentu. Szczególne znaczenie ma list wielkanocny Atanazego z Aleksandrii z 367 roku. Jest to najstarszy znany dokument wymieniający dokładnie te same 27 ksiąg Nowego Testamentu, które znajdują się w nim obecnie.

Co zatem czytano wcześniej? Niektóre przykłady mogą być zaskakujące.

Pasterz Hermasa

Jednym z najciekawszych przypadków jest „Pasterz Hermasa”. To obszerne chrześcijańskie dzieło powstałe prawdopodobnie w II wieku, zawierające wizje, przypowieści oraz pouczenia moralne dotyczące między innymi grzechu, pokuty i życia chrześcijańskiego.

Nie była to zupełnie marginalna ciekawostka. „Pasterz” cieszył się dużą popularnością wśród starożytnych chrześcijan, a jego pozycja przez pewien czas była na tyle wysoka, że tekst znalazł się w Kodeksie Synajskim – jednym z najważniejszych zachowanych rękopisów Biblii z IV wieku.

Po księgach Nowego Testamentu zapisano w nim jeszcze dwa chrześcijańskie dzieła, których we współczesnej Biblii już nie ma: List Barnaby oraz Pasterza Hermasa.

Nie oznacza to automatycznie, że twórcy kodeksu uważali je za całkowicie równorzędne z Ewangeliami. Pokazuje jednak, że granice zbioru tekstów chrześcijańskich nie zawsze wyglądały tak oczywiście jak obecnie.

Sam Atanazy zaliczał Pasterza Hermasa do tekstów niekanonicznych, lecz jednocześnie uważał go za przydatną lekturę dla osób przygotowujących się do przyjęcia chrześcijaństwa. To istotne rozróżnienie: książka mogła nie należeć do Pisma Świętego, a jednocześnie nie być zakazana ani potępiana.

Ewangelia Tomasza – 114 wypowiedzi przypisywanych Jezusowi

Jeszcze większe zainteresowanie budzi Ewangelia Tomasza. Nie przypomina ona czterech Ewangelii znajdujących się w Biblii. Nie opowiada całej historii życia, procesu i śmierci Jezusa. Jest przede wszystkim zbiorem przypisywanych mu wypowiedzi.

Znajdują się w niej 114 logiów, czyli sentencji przypisywanych Jezusowi. Część ma odpowiedniki w Ewangeliach Mateusza, Marka czy Łukasza. Inne są wyraźnie odmienne i od dziesięcioleci wywołują dyskusje dotyczące ich pochodzenia.

Problem polega na tym, że badacze nie są zgodni ani co do dokładnego czasu powstania Ewangelii Tomasza, ani co do zależności jej materiału od tekstów kanonicznych. Nie można więc po prostu ogłosić jej „piątą Ewangelią zawierającą usunięte słowa Jezusa”.

Jest jednak dobrym przykładem tego, jak odmienne wizje człowieka, zbawienia i boskości pojawiały się w środowiskach wczesnochrześcijańskich. Niektóre z takich koncepcji były na tyle dalekie od późniejszej ortodoksji, że ewangelie uznawane przez Kościół za błędne lub heretyckie stały się jednym ze świadectw dawnych sporów o naturę Jezusa i człowieka.

Ewangelia Piotra – zmartwychwstanie opisane zupełnie inaczej

Istniała również Ewangelia Piotra. Do naszych czasów zachował się jedynie jej fragment obejmujący proces, ukrzyżowanie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa.

Moment zmartwychwstania przedstawiono w nim znacznie bardziej widowiskowo niż w Ewangeliach kanonicznych. Strażnicy obserwują niezwykłe wydarzenia przy grobie, z którego wychodzą gigantyczne postacie. W opowieści pojawia się nawet poruszający się i przemawiający krzyż.

Większość badaczy datuje ten tekst na II wiek, choć jego dokładne pochodzenie pozostaje przedmiotem dyskusji.

Szczególnie interesująca jest relacja dotycząca biskupa Serapiona z Antiochii. Około roku 200 zetknął się on ze wspólnotą w Rhossus, która posługiwała się Ewangelią Piotra. Początkowo zezwolił na jej używanie, później jednak, po dokładniejszym zapoznaniu się z treścią, uznał, że zawiera poglądy, których nie akceptuje.

Jest to więc konkretny przykład tekstu, który rzeczywiście był używany przez pewną grupę chrześcijan, ale został następnie zakwestionowany przez kościelnego zwierzchnika.

Ewangelia Judasza odwraca jedną z najsłynniejszych historii chrześcijaństwa

Jeszcze bardziej radykalną wersję wydarzeń przedstawia Ewangelia Judasza.

Zamiast uczynić Judasza zwykłym zdrajcą, tekst przedstawia jego relację z Jezusem w zupełnie innym świetle. Judasz otrzymuje od niego szczególną wiedzę, a jego rola w śmierci Jezusa zostaje wpisana w znacznie bardziej skomplikowany system religijnych przekonań.

Nie jest to jednak niedawno odkryta „prawdziwa wersja Ewangelii”, którą Watykan zdołał ukrywać przez kilkanaście stuleci.

O istnieniu Ewangelii Judasza wiadomo było już w starożytności. Około 180 roku wspominał o niej Ireneusz z Lyonu, który zdecydowanie odrzucał związane z nią poglądy. Oznacza to, że tekst lub tradycja nosząca ten tytuł musiała istnieć już w II wieku.

Dla historyków właśnie dlatego jest niezwykle wartościowa. Pokazuje, że w II wieku dyskusje o tym, kim był Jezus, czym było zbawienie i jak należy rozumieć jego śmierć, bywały znacznie bardziej zróżnicowane, niż sugeruje późniejsza tradycja.

Ewangelia Marii – dlaczego Maria Magdalena odgrywa w niej tak ważną rolę?

Do najbardziej znanych tekstów pozakanonicznych należy również Ewangelia Marii, zazwyczaj wiązana z Marią Magdaleną.

Zachowała się jedynie częściowo. W tekście Maria otrzymuje szczególną rolę wśród uczniów Jezusa. Przekazuje im naukę, której pozostali nie znają, a jej autorytet staje się przedmiotem sporu z niektórymi męskimi uczniami.

To właśnie takie fragmenty stały się później pożywką dla niezliczonych teorii dotyczących rzekomej pozycji Marii Magdaleny we wczesnym chrześcijaństwie.

Nie dowodzą jednak, że była żoną Jezusa ani że Kościół usunął z Biblii informacje o ich małżeństwie. Pokazują coś innego: istniały środowiska chrześcijańskie, które inaczej wyobrażały sobie autorytet poszczególnych uczniów i przekazywaną przez Jezusa wiedzę.

Dlaczego nie wszystkie teksty weszły do Biblii?

To jeden z najważniejszych punktów całej historii. Popularna narracja przedstawia sytuację bardzo prosto: istniało wiele ewangelii, a Kościół wybrał te, które odpowiadały jego doktrynie, po czym zakazał pozostałych.

Historia nie daje się jednak sprowadzić do takiego schematu.

Niektóre teksty rzeczywiście odrzucano z powodów teologicznych. Inne powstały zbyt późno, aby ich przypisywanie apostołom mogło zostać uznane za wiarygodne. Jeszcze inne były cenione jako lektura religijna, lecz nie traktowano ich jako Pisma Świętego.

Istotne były między innymi tradycja apostolska danego dzieła, jego zgodność z przyjmowanym nauczaniem, rozpowszechnienie w różnych wspólnotach i sposób wykorzystywania podczas liturgii.

Nie istniała też jedna identyczna biblioteka używana przez wszystkich chrześcijan od Hiszpanii po Egipt. Sam fakt, że jakiś tekst był czytany przez określoną wspólnotę, nie oznacza jeszcze, że posiadał taki sam status jak Ewangelie czy listy Pawła.

Czy jeden sobór zdecydował, które księgi mają znaleźć się w Biblii?

Często spotyka się twierdzenie, że o zawartości Biblii zdecydowano podczas jednego soboru, czasami wskazuje się nawet Sobór Nicejski w 325 roku.

To bardzo chwytliwa historia, ale nadmiernie upraszcza rzeczywistość. Nie ma wiarygodnych podstaw do twierdzenia, że podczas Soboru Nicejskiego przeprowadzono głosowanie, podczas którego wybierano księgi Nowego Testamentu.

Proces trwał znacznie dłużej. Już wcześniej cztery Ewangelie – Mateusza, Marka, Łukasza i Jana – posiadały szczególną pozycję w głównym nurcie chrześcijaństwa. Nadal dyskutowano jednak nad statusem niektórych innych ksiąg, a lokalnie czytano także utwory, które ostatecznie nie weszły do kanonu.

Dlatego list Atanazego z 367 roku jest tak ważny. Pokazuje moment, w którym odnajdujemy dokładnie 27 znanych nam obecnie ksiąg wymienionych razem jako zbiór Nowego Testamentu.

Nie był to jednak moment stworzenia Nowego Testamentu od zera. Był raczej jednym z końcowych etapów procesu trwającego przez wiele pokoleń.

Czy część tekstów naprawdę próbowano usunąć?

Tutaj odpowiedź jest bardziej interesująca niż proste „tak” albo „nie”.

Chrześcijańscy autorzy starożytni prowadzili ostre spory z grupami uznawanymi przez nich za heretyckie. Potępiali ich poglądy, krytykowali pisma i ostrzegali przed tekstami, które uznawali za fałszywe.

W rezultacie dzieła tracące odbiorców przestawały być kopiowane. W świecie bez druku oznaczało to niemal wyrok śmierci dla książki.

Starożytny rękopis z czasem ulegał zniszczeniu. Jeśli następne pokolenie skrybów nie wykonywało kolejnych kopii, po kilkuset latach dzieło mogło po prostu przestać istnieć.

Nie trzeba więc wyobrażać sobie wielkiej operacji polegającej na odnajdywaniu i paleniu wszystkich egzemplarzy. Brak dalszego kopiowania często wystarczał, aby tekst niemal zupełnie zniknął.

Jednocześnie historia Kościoła zna przypadki ograniczania dostępu do określonych idei, zwalczania ruchów uznawanych za heretyckie oraz kontroli nad rozpowszechnianiem niektórych dzieł. Dlatego pytanie o to, czy Kościół próbował ograniczać dostęp do niewygodnych treści, wymaga rozpatrywania konkretnych przypadków zamiast przyjmowania jednej uniwersalnej teorii.

Nag Hammadi zmieniło nasze spojrzenie na pierwszych chrześcijan

Jedno z najważniejszych odkryć nastąpiło dopiero w XX wieku.

W 1945 roku w pobliżu egipskiego Nag Hammadi odnaleziono zbiór starożytnych kodeksów zawierających kilkadziesiąt tekstów. Były wśród nich pisma, które przez stulecia znano właściwie wyłącznie z krytycznych wypowiedzi dawnych autorów chrześcijańskich.

Nagle można było przeczytać je bez pośrednictwa ich przeciwników.

Odkrycie nie ujawniło „prawdziwej Biblii ukrywanej przez Kościół”. Pokazało coś dla historyków znacznie bardziej wartościowego: jak wielka była różnorodność idei obecnych w pierwszych stuleciach chrześcijaństwa.

Nie wszystkie wspólnoty tak samo odpowiadały na pytania o naturę Jezusa, stworzenie świata, zbawienie, zmartwychwstanie czy relację człowieka z Bogiem.

Z czasem niektóre odpowiedzi stały się ortodoksją. Inne zostały odrzucone, przestały być kopiowane i niemal zniknęły.

Dlaczego właśnie cztery Ewangelie przetrwały w Biblii?

Mateusz, Marek, Łukasz i Jan nie zostali wybrani przypadkowo spośród kilkudziesięciu równorzędnych tekstów.

Już w II wieku cztery Ewangelie posiadały wyjątkowo silną pozycję w rozległej części chrześcijaństwa. Późniejsze ewangelie pozakanoniczne nie miały porównywalnie szerokiej akceptacji, a wiele z nich powstało wyraźnie później.

Nie oznacza to, że historia formowania kanonu była pozbawiona konfliktów. Przeciwnie – była pełna sporów o autorytet, doktrynę i interpretację nauczania Jezusa.

Różnica między tym stwierdzeniem a tezą, że „Kościół wybrał cztery wygodne Ewangelie i ukrył pozostałe”, jest jednak ogromna.

Czy „zaginione księgi” są dziś tajne?

Ewangelia Tomasza, Ewangelia Piotra, Ewangelia Judasza, Ewangelia Marii czy Pasterz Hermasa nie są tajnymi księgami przechowywanymi w niedostępnych podziemiach Watykanu.

Wiele z nich można dziś bez większego problemu przeczytać w przekładach i wydaniach naukowych.

Ich znaczenie polega na czymś innym. Pozwalają spojrzeć na chrześcijaństwo z okresu, kiedy jego późniejsze granice doktrynalne i kanoniczne dopiero się kształtowały. Pokazują idee, które zwyciężyły, ale także te, które ostatecznie zostały odrzucone lub zapomniane.

Nie zawierają jednej wielkiej „prawdy zakazanej przez Kościół”. Zawierają za to ślady świata, w którym nie wszystko było jeszcze ustalone, a chrześcijanie potrafili bardzo różnie odpowiadać na pytanie, kim właściwie był Jezus, czym jest zbawienie i które przekazy zasługują na najwyższy autorytet.

Bibliografia

  1. Tuckett C.M., Gregory A. (red.), The Oxford Handbook of Early Christian Apocrypha, Oxford University Press, 2015; 
  2. Schröter J., The Formation of the New Testament Canon and Early Christian Apocrypha, 2015; 
  3. Frey J., Texts about Jesus: Non-canonical Gospels and Related Literature, 2015; 
  4. Hurtado L.W., Who Read Early Christian Apocrypha?, 2015; 
  5. Patterson S.J., The Gospel of Thomas and the Historical Jesus, 2015; Codex Sinaiticus Proje