Co piąta Polka ma objawy depresji. U mężczyzn problem też jest większy, niż się wydaje
Pracują, robią zakupy, odbierają dzieci ze szkoły, spotykają się ze znajomymi i często na pytanie „co słychać?” odpowiadają po prostu: „dobrze”. Tymczasem wyniki najnowszego ogólnopolskiego badania zdrowia pokazują, że za pozornie normalnym codziennym funkcjonowaniem może kryć się znacznie więcej problemów psychicznych, niż mogłoby się wydawać. Objawy depresji o co najmniej umiarkowanym nasileniu deklaruje prawie 20 proc. kobiet i ponad 16 proc. mężczyzn. Równie niepokojąco wyglądają dane dotyczące lęku.
Co piąta Polka deklaruje objawy depresji
Najnowszy raport Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania – 2025, przygotowany przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy, przynosi liczby, których trudno nie zauważyć.
W badaniu dorosłych mieszkańców Polski objawy depresji klasyfikowane jako umiarkowane lub wysokie deklarowało 19,9 proc. kobiet i 16,2 proc. mężczyzn.
W praktyce oznacza to mniej więcej jedną na pięć kobiet i jednego na sześciu mężczyzn. Autorzy raportu zwracają przy tym uwagę, że problem szczególnie często dotyczy osób znajdujących się w trudniejszej sytuacji ekonomicznej i mających niższy poziom wykształcenia.
Wynik jest istotny także dlatego, że równolegle pogorszyła się ogólna samoocena zdrowia Polaków. W 2025 roku swoje zdrowie jako „bardzo dobre” oceniało 19 proc. mężczyzn i 14 proc. kobiet. W badaniu przeprowadzonym sześć lat wcześniej odpowiednie wartości wynosiły 38,2 i 28,5 proc.
NIZP PZH zastrzega jednak, że porównania wymagają ostrożności. Badanie z 2018 roku realizowano we wrześniu, natomiast badanie z 2025 roku w lutym, a sezon może wpływać na samopoczucie i częstość deklarowanych objawów depresyjnych. Mimo tego autorzy raportu określają obserwowane zmiany jako niepokojące.
„Objawy depresji” nie oznaczają, że co piąta Polka choruje na depresję
To najważniejsze zastrzeżenie dotyczące tych danych.
Badania populacyjne wykorzystują kwestionariusze pozwalające określić nasilenie objawów. Wynik przekraczający określony próg może wskazywać, że dana osoba powinna zostać dokładniej oceniona, ale nie zastępuje badania psychiatrycznego i nie jest równoznaczny z kliniczną diagnozą depresji.
Depresja nie oznacza również po prostu smutku. W jej przebiegu mogą pojawiać się m.in. utrzymujące się obniżenie nastroju, utrata zainteresowań i zdolności do odczuwania przyjemności, spadek energii, zaburzenia snu - w tym bezsenność, problemy z koncentracją, zmiany apetytu, poczucie winy czy bezwartościowości.
Część osób opisuje swój stan nawet nie jako smutek, lecz jako emocjonalną pustkę, brak odczuwania przyjemności albo poczucie, że nic już ich naprawdę nie cieszy.
U mężczyzn problem też jest większy, niż się wydaje
Depresja częściej rozpoznawana jest u kobiet, ale dane NIZP PZH pokazują, że różnica pomiędzy płciami w zakresie deklarowanych objawów nie jest ogromna: 19,9 proc. kobiet wobec 16,2 proc. mężczyzn.
To ważne, ponieważ depresja u mężczyzn może pozostawać mniej widoczna. Nie każdy człowiek pogrążony w kryzysie będzie mówił, że jest smutny albo płakał. U części osób na pierwszy plan wysuwają się drażliwość, wybuchowość, wycofanie społeczne, problemy ze snem, nadmierna praca, poczucie ciągłego napięcia albo sięganie po alkohol.
Nie oznacza to, że takie zachowania świadczą automatycznie o depresji. Mogą mieć wiele przyczyn. Problem polega jednak na tym, że stereotyp depresji jako widocznego smutku może sprawiać, że cierpienie osoby nadal funkcjonującej zawodowo zostanie przeoczone.
Człowiek może codziennie przychodzić do pracy, wykonywać obowiązki i żartować z innymi, a jednocześnie po powrocie do domu nie mieć energii na nic poza leżeniem na kanapie.
Depresja to nie wszystko. Około co piąta osoba zgłasza również objawy lęku
Raport NIZP PZH pokazuje jeszcze jeden bardzo ważny problem. Objawy lęku uogólnionego deklarowało 17,8 proc. mężczyzn oraz 20,7 proc. kobiet.
Oznacza to, że również w przypadku lęku mówimy o zjawisku dotyczącym mniej więcej jednej piątej populacji.
Autorzy badania zwracają uwagę, że wysoki poziom lęku szczególnie wyraźnie widoczny jest wśród młodszych osób.
Lęk uogólniony różni się od strachu przed konkretną sytuacją. Może przyjmować postać ciągłego zamartwiania się o zdrowie, pracę, rodzinę, pieniądze albo okoliczności, które jeszcze się nie wydarzyły. Towarzyszyć mu mogą napięcie mięśni, problemy ze snem, trudności z koncentracją, zmęczenie, kołatanie serca czy poczucie ciągłej gotowości na coś złego.
Depresja i zaburzenia lękowe mogą występować osobno, ale często współistnieją. Dana osoba może jednocześnie odczuwać brak energii i przyjemności oraz przez większość dnia martwić się i pozostawać w stanie silnego napięcia.
Kto jest szczególnie narażony na objawy depresji?
Dane NIZP PZH wskazują wyraźny związek pomiędzy zdrowiem psychicznym a sytuacją społeczną i ekonomiczną.
Umiarkowane i wysokie nasilenie objawów depresyjnych częściej występuje u osób znajdujących się w trudniejszej sytuacji finansowej. Znaczenie ma również wykształcenie, choć oczywiście depresja może wystąpić niezależnie od statusu materialnego, wykonywanego zawodu czy poziomu edukacji.
Nie powinno to dziwić. Długotrwała niepewność finansowa, trudności mieszkaniowe, obawa przed utratą pracy, zadłużenie czy brak poczucia bezpieczeństwa mogą działać jako przewlekłe źródła stresu. Jednocześnie osoby znajdujące się w trudniejszej sytuacji mogą mieć ograniczony dostęp do prywatnej psychoterapii i psychiatrii.
Nie oznacza to jednak prostego związku: „bieda powoduje depresję”. Zdrowie psychiczne jest wynikiem skomplikowanego oddziaływania czynników biologicznych, psychologicznych i społecznych.
Można mieć poważne objawy i nadal normalnie funkcjonować na zewnątrz
Jednym z powodów, dla których skala problemu może zaskakiwać, jest przekonanie, że depresję „widać”.
Niekoniecznie.
W przypadku części osób pogorszenie funkcjonowania jest bardzo wyraźne: przestają wychodzić z domu, zaniedbują obowiązki, mają trudności ze wstaniem z łóżka.
Inni zachowują dużą część codziennej sprawności. Wstają rano, jadą do pracy, prowadzą rozmowy, przygotowują posiłki i opiekują się rodziną. Koszt psychiczny wykonania tych samych czynności może być jednak nieporównywalnie większy niż wcześniej.
Nie jest to osobna jednostka chorobowa określana oficjalnie jako „wysokofunkcjonująca depresja”. To raczej opis sytuacji, w której zewnętrzne funkcjonowanie nie odzwierciedla w pełni stanu psychicznego człowieka.
Dlatego odpowiedź „wszystko dobrze” nie zawsze mówi wiele o rzeczywistym samopoczuciu.
Coraz więcej Polaków korzysta z leczenia z powodu depresji
Dane dotyczące świadczeń medycznych pokazują skalę inną niż badanie przesiewowe, ponieważ obejmują osoby, które faktycznie trafiły do systemu ochrony zdrowia.
Według danych NFZ w 2024 roku świadczeń z rozpoznaniem głównym lub współistniejącym depresji udzielono 878,3 tys. pacjentom. Dla porównania w 2021 roku było to około 682 tys. osób.
Jeszcze większa jest liczba osób realizujących recepty na leki przeciwdepresyjne. W 2024 roku refundowane antydepresanty wykupiło około 1,9 mln osób. To niemal dwukrotnie więcej niż w 2013 roku.
Nie można jednak na tej podstawie powiedzieć, że 1,9 mln Polaków cierpi na depresję. Leki przeciwdepresyjne wykorzystuje się również w leczeniu innych zaburzeń, m.in. zaburzeń lękowych, zaburzenia panicznego, OCD, PTSD czy niektórych zespołów bólowych.
SSRI nie są „tabletkami szczęścia”. Po co stosuje się antydepresanty?
Do najczęściej stosowanych leków przeciwdepresyjnych należą selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny, czyli SSRI. Należą do nich m.in. escitalopram, sertralina, fluoksetyna, paroksetyna czy citalopram.
Określanie ich jako „tabletek szczęścia” jest mylące. U osoby bez zaburzenia depresyjnego lek nie ma po prostu wywoływać euforii.
Efekt terapeutyczny rozwija się stopniowo i zwykle wymaga czasu. Dobór preparatu zależy natomiast od objawów, chorób współistniejących, innych przyjmowanych leków, wcześniejszego leczenia i tolerancji działań niepożądanych.
SSRI stosuje się również w wielu zaburzeniach lękowych. Dlatego osoba przyjmująca antydepresant nie musi mieć rozpoznanej depresji.
Benzodiazepiny mogą szybko zmniejszyć lęk, ale nie leczą depresji
Inną grupą leków kojarzoną z problemami psychicznymi są benzodiazepiny, takie jak lorazepam czy alprazolam.
Ich działanie jest zupełnie inne niż SSRI. Benzodiazepiny mogą stosunkowo szybko zmniejszać napięcie, lęk i pobudzenie oraz wykazywać działanie nasenne. Z tego względu w określonych sytuacjach klinicznych bywają bardzo użyteczne.
Nie są jednak lekami przeciwdepresyjnymi i nie stanowią długoterminowego zamiennika leczenia depresji czy większości przewlekłych zaburzeń lękowych.
Przy regularnym stosowaniu szczególnego znaczenia nabiera ryzyko tolerancji i zależności fizycznej. Nagłe przerwanie długotrwałego przyjmowania może prowadzić m.in. do nasilenia lęku, pobudzenia i bezsenności.
Psychoterapia czy leki?
Nie istnieje jedna metoda leczenia odpowiednia dla każdej osoby z objawami depresji.
Przy łagodniejszych zaburzeniach znaczącą rolę może odgrywać psychoterapia i inne interwencje psychologiczne. Przy umiarkowanej lub ciężkiej depresji lekarz może zaproponować farmakoterapię, psychoterapię albo połączenie obu metod.
Znaczenie ma również rodzaj objawów. Osoba, której głównym problemem jest nasilony lęk, może wymagać innego podejścia niż pacjent z ciężkim zahamowaniem psychoruchowym, utratą zainteresowań, zaburzeniami snu i znacznym spadkiem apetytu.
Dlatego badanie przesiewowe może być sygnałem ostrzegawczym, ale nie powinno prowadzić do samodzielnego diagnozowania się ani dobierania leków na podstawie wyniku kwestionariusza.
Kiedy obniżony nastrój powinien skłonić do szukania pomocy?
Smutek po trudnym wydarzeniu, kilka dni gorszego nastroju czy zmęczenie po intensywnym okresie życia nie oznaczają automatycznie depresji.
Sytuacja wygląda inaczej, gdy objawy utrzymują się przez dłuższy czas, pojawiają się przez większość dni i zaczynają zmieniać sposób funkcjonowania.
Warto zwrócić uwagę przede wszystkim na utrzymujące się obniżenie nastroju, utratę zainteresowania rzeczami, które wcześniej sprawiały przyjemność, wyraźny spadek energii, problemy ze snem, istotne zmiany apetytu, trudności z koncentracją, poczucie bezwartościowości czy nadmiernej winy.
Nie trzeba czekać, aż człowiek całkowicie przestanie funkcjonować. Jednym z największych problemów depresji jest właśnie to, że przez długi czas można próbować tłumaczyć objawy przemęczeniem, stresem, problemami w pracy czy „gorszym charakterem”.
Prawie co piąta osoba – ale za każdą liczbą kryje się coś innego
Liczba „co piąta Polka” robi wrażenie, ale sama statystyka nie mówi, jak wygląda codzienne życie poszczególnych osób.
U jednej dominować będzie smutek. U drugiej brak jakichkolwiek emocji. U kolejnej ciągłe zmęczenie i problemy ze snem. Ktoś inny będzie przez wiele miesięcy przede wszystkim odczuwał lęk, drażliwość i napięcie.
Najnowszy raport NIZP PZH nie dowodzi, że co piąta kobieta w Polsce choruje na kliniczną depresję. Pokazuje jednak coś, czego nie warto bagatelizować: objawy psychiczne o nasileniu wystarczającym do przekroczenia progów badań przesiewowych są w Polsce bardzo częste i dotyczą zarówno kobiet, jak i mężczyzn.
Dodatkowo niemal jedna piąta populacji zgłasza objawy lęku uogólnionego, a liczba osób korzystających ze świadczeń z powodu depresji oraz przyjmujących leki przeciwdepresyjne pozostaje bardzo wysoka.
Z zewnątrz większość tych ludzi może wyglądać zupełnie zwyczajnie. I być może właśnie dlatego rzeczywista skala problemów psychicznych tak często zaskakuje dopiero wtedy, gdy zamiast pytać czy „wszystko w porządku?” zaczynamy zadawać bardziej szczegółowe pytania.
Bibliografia
- Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy, Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania – 2025, Warszawa 2025.
- NIZP PZH – PIB, Subiektywna ocena stanu zdrowia i poziomu zaspokojenia potrzeb zdrowotnych, w: Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania – 2025.
- Narodowy Fundusz Zdrowia, dane dotyczące świadczeń udzielonych pacjentom z rozpoznaniem depresji oraz realizacji recept na refundowane leki przeciwdepresyjne, dane za 2024 r.
- World Health Organization, Depressive disorder (depression), WHO.
- National Institute for Health and Care Excellence, Depression in adults: treatment and management, NICE Guideline NG222.
- National Institute for Health and Care Excellence, Generalised anxiety disorder and panic disorder in adults: management, NICE Clinical Guideline CG113.





